Recenzja LP: Igor Boxx - Delirium

Każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że jazz to silna karta w historii polskiej muzyki. Czytaj więcej »

Darmowy album: Gene The Southern Child - Southern Meridian

Jeżeli pada hasło - rap z południowej części USA, to większość osób pomyśli o wykonawcach związanych z dirty Southem czy crunkiem. Czytaj więcej »

Osobista płyta Aesop Rocka - The Impossible Kid

W świecie hip hopu od początku panuje niesamowita rywalizacja. Przez ponad cztery dekady przez międzynarodową scenę przewinęło się tysiące twórców. Czytaj więcej »

Endurance kolejnym projektem The Jazz Jousters

Od blisko dekady na świecie nieprzerwanie trwa rosnące zainteresowanie płytami winylowymi. Czytaj więcej »

Mc Shinobi przedstawia debiutancką płytę

Boom-bap. Słowo-klucz dla tysięcy osób związanych z hip hopem, zarówno bezpośrednich twórców, jak i zwykłych odbiorców tej kultury. Czytaj więcej »

 

Dwie nowe płyty Oddiseego

Oddisee wydaje Alwasta i The Odd TapeTematyka dotycząca klasycznych płyt hip hopowych często przewija się przez media i stanowi obiekt licznych dyskusji pomiędzy zwykłymi słuchaczami. W środowisku rapowym wyróżnimy kilka odmiennych kategorii, pozwalających na uszeregowanie wybitnych płyt. Oprócz szuflady wypełnionej po brzegi niekwestionowanymi legendarnymi wydawnictwami („Illmatic”, „Enter the Wu-Tang: 36 Chambers”, „AmeriKKKas Most Wanted”, itd.) znajdziemy także kultowe undergroundowe produkcje („Madvillainy”, „The Cold Vein”, „Deadringer”, itd.). Istnieją też tzw. błyskawiczne klasyki, zawierające projekty, o których krótko po premierze wyraża się w samych superlatywach. Część osób wydziela również odrębną kategorię najbardziej cenionych wydawnictw z przestrzeni ostatnich 5-10 lat. Jednym z artystów, który powinien mieć przynajmniej jeden swój materiał w tym zestawieniu, jest bez dwóch zdań Oddisee. W tym roku produktywny twórca wypuścił już dwie kolejne płyty – „Alwasta” i „The Odd Tape”.

Fish-n-Grits kolejnym projektem J-Zone’a

J-Zone - Fish-n-GritsW pierwszej edycji popularnego programu NBA TV, „Open Court”, legendarny Charles Barkley stwierdził, że w trakcie swojej bogatej kariery grał z psychopatami, przestępcami i innymi osobliwymi koszykarzami. Powyższą różnorodność bezproblemowo przełożymy na pozostałe dziedziny życia, w tym na branżę hip hopową. Jeżeli dokonamy nawet pobieżnego przeglądu twórców hip hopowych, to od razu dostrzeżemy ogromne bogactwo ekscentrycznych osobistości. Część niezwykle barwnych postaci zapisała się na stałe na kartach rapu. Ol’ Dirty Bastard, R.A. The Rugged Man, DMX, Tech N9ne, Brotha Lynch Hung uzupełnieni przez Danny’ego Browna czy Sticky’ego Fingaza otwierają te zestawienie. W nieco innych kategoriach należy rozpatrywać niemniej ekscentrycznego i interesującego twórcę z nowojorskiego Brooklynu, J-Zone’a. Przed 5 miesiącami ukazała się jego nowa płyta, „Fish-n-Grits”.

Consequences nowym wydawnictwem Brous One’a

Brous One - ConsequencesPrzy okazji wcześniejszych artykułów niejednokrotnie podkreślałem siłę i rolę niemieckiej sceny hip hopowej. Nawet po odrzuceniu na bok tamtejszych raperów mamy do czynienia z niezwykle wyrównanym i przyciągającym uwagę środowiskiem. Zainteresowanie mediów i słuchaczy z innych krajów skupia się głównie na plejadzie niemieckich producentów, a także na kilku dobrze prosperujących wytwórniach płytowych z tego kraju. Beatmakerzy i wydawcy żyją tam w symbiozie, nieustannie współpracując ze sobą i sukcesywnie podnosząc sobie poprzeczkę. W ostatnich latach pełno naszych zachodnich sąsiadów zaznaczyło swoją obecność na międzynarodowej scenie producenckiej. W podobnym tonie należy wypowiadać się o tamtejszych labelach. Niemcy potrafią również wchłonąć i odpowiednio przyjąć twórców z pozostałych państw, o czym świadczy przykład Brous One’a. Chilijski artysta zamieszkały w Niemczech wydał niedawno „Consequences”, będący jego najważniejszym projektem jak dotychczas.

Recenzja LP: Sparrow The Movement – The Jacob Theology (Book 1)

Sparrow The Movement - The Jacob Theology (Book 1)Jamdan Records | 2015

Boom-bap, to słowo-wytrych dla każdego purysty hip hopowego. Onomatopeja brzmienia perkusji powstała we wczesnej fazie kształtowania się hip hopu, a jedną z prominentnych osób odpowiedzialnych za upowszechnienie się tego zwrotu był T La Rock. W czasach Złotej Ery i do późnych lat 90.tych płyty z tego nurtu zdobywały ogromną popularność w USA i w pozostałych zakątkach świata. Po wielu transformacjach, jakie przez lata dotknęły branżę rapową, boom-bap całkowicie zniknął z mainstreamu i dobrze trzyma się jedynie w undergroundzie. Nowi twórcy starają się definiować tę starą formę na nowo, ale nie można zapominać, że stare wygi hip hopowe świetnie sobie radzą z nadawaniem swoim utworom korzennego wymiaru (jeżeli tylko nie są to wypaleni wykonawcy). W lutym ub.r. ukazała się płyta „The Jacob Theology (Book 1)” Sparrow The Movement, która udowadnia, że doświadczeni artyści nie zapomnieli, jak powinien brzmieć rasowy boom-bap.

Enigmatyczne dźwięki Neroche’a na Roadside Oddities

Neroche - Roadside OdditiesInstrumentalna strona muzyki sukcesywnie powiększa swoje kręgi. Jednym z najciekawszych zagadnień dotyczących tej sceny jest forma nagrywania muzyki przez poszczególnych producentów. Nie trzeba posiadać rozległej wiedzy muzycznej, aby zauważyć wyraźną granicę pomiędzy beatmakerami skupiającymi się na tworzeniu stricte instrumentalnych nagrań a artystami chętnie nagrywającymi z wokalistami. W środowisku nie sposób nie zauważyć zagorzałych zwolenników obu tych niszy, które nie zawsze wzajemnie nakładają się na siebie. Nie należy też zapominać o tym, iż część producentów posiada na tyle wyrazisty i specyficzny styl, że trudno sobie wyobrazić ich nagrania z wokalami. Jednym z takich beatmakerów jest Neroche, który w marcu wypuścił album „Roadside Oddities”.

Robot Orchestra w pogoni za Chasing Rainbows

Robot Orchestra - Chasing RainbowsJuż wcześniej co najmniej kilkakrotnie wspominałem o sile wybranych środowisk producenckich podzielonych geograficznie. W tym momencie do pierwszej piątki państw w tym zestawieniu zaliczają się Stany Zjednoczone, Japonia, Wielka Brytania, Japonia i Niemcy. Spora część mediów i odbiorców wskazuje naszych zachodnich sąsiadów jako tych, którzy mogą pochwalić się najbardziej urozmaiconym i najprężniej działającym kręgiem beatmakerskim na świecie. Przyznaję, że również przychylam się do powyższych opinii, umiejscawiając Niemców na równi z Japończykami. Pełno utalentowanych i wytrwałych twórców z tego kraju wspólnie zapracowało na słowa uznania napływające z rozmaitych stron. Swoją cegiełkę do umocnienia się niemieckiej sceny producenckiej dołożył Robot Orchestra. Wydane przez niego w ub.r. „Chasing Rainbows” stanowi najważniejszą produkcję w dotychczasowej karierze mieszkańca Kolonii.

Recenzja LP: Murs – The End Of The Beginning

Strony: 1 2

Murs - The End of the BeginningDefinitive Jux | 2003

W branży hip hopowej wciąż znaczącą rolę odgrywają postaci, które rozpoczynały swoją działalność wydawniczą naście lat temu. W tym miejscu mam na myśli nie tyle artystów wydających płyty od czasów Złotej Ery, co twórców przez lata kojarzonych ze ścisłym undergroundem. Większość z nich nieustannie pilnuje swojej niezależności, ale po dłuższym okresie spędzonym na scenie muzycznej, trudno przypiąć im łatkę niszowych wykonawców. MF Doom, Madlib, J-Live, Atmosphere, Aesop Rock, Sage Francis, ILL Bill, Jedi Mind Tricks, CunninLynguists, People Under The Stairs i podobni im twórcy startowali z podobnego pułapu, a dzisiaj posiadają tysiące sympatyków na całym świecie. Do tego grona należy też zaliczyć Mursa. Jednak dzisiaj nie skupię się na jego ostatnich projektach, a pokuszę się o recenzję jednej z jego wcześniejszych płyt, „The End Of The Beginning”.

Instrumentalne opowieści The Cancel na Jungle

The Cancel - JungleOsoby zaznajomione z profilem działalności U Call That Love doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie ma u nas żadnych ograniczeń dotyczących odkrywania nowych artystów. Od ponad 7 lat pozostajemy całkowicie otwarci na muzykę (około) hip hopową docierającą ze wszystkich stron świata. Nie bezpodstawnie za każdym razem podkreślam fakt, iż na stronie głównej i witrynach pokrewnych naszego serwisu pojawiają się wpisy o twórcach z niemal wszystkich kontynentów. W tym tygodniu dokończyłem pierwszy etap muzycznej mapy zawierającej lokalizacje związane z solistami i formacjami, o których już pisaliśmy (mapa pojawi się w sieci w ten czwartek). Jedną z ciekawostek będzie to, iż rosnącą grupę swoich przedstawicieli mają u nas wschodni sąsiedzi Polski – Ukraina i Rosja. Jako przykład można tutaj podać ukraińskiego producenta The Cancel. Wydane przez niego w styczniu „Jungle” dobitnie pokazuję jego klasę muzyczną.

Andy Cooper zaprasza do Room To Breathe: The Free LP

Andy Cooper - Room To Breathe: The Free LPWśród wszystkich regionów Stanów Zjednoczonych niebagatelne znaczenie dla rozwoju hip hopu posiada Kalifornia. Każdy w miarę zorientowany sympatyk rapu przyzna, że Cali obok Nowego Jorku najmocniej przyczyniło się do pchnięcia muzyki hip hopowej na znacznie wyższy poziom. Z tego stanu pochodzi przecież multum znamienitych artystów, od N.W.A i Ice-T, przez Snoop Dogga, 2Paca, aż skończywszy na Kendricku Lamarze. Oprócz ww. osób można wymienić dziesiątki liczących się niezależnych artystów i grup hip hopowych z Cali, co dodatkowo pokazuje siłę i znaczenie tego stanu także w odniesieniu globalnym. Wśród nich warto wymienić założone ponad dwie dekady temu Ugly Duckling, które swego czasu cieszyło się sympatią wielu słuchaczy na całym świecie. Członek formacji z Long Beach, Andy Cooper, opublikował w pierwszym kwartale roku solowy album – „Room To Breathe: The Free LP”.

Instrumentalna płyta Kayo – A Thousand Months LP

Kayo - A Thousand Months LPW branży muzycznej, podobnie jak w każdej innej dziedzinie życia, nigdy nie było łatwo przebić i osiągnąć znaczący sukces. Dotyczy to każdego gatunku i artystów z całej kuli ziemskiej. W historii zdarzyło się multum przypadków, kiedy to poszczególni soliści i/lub grupy zyskiwali uznanie w oczach opinii publicznej dopiero po latach działalności. Względnie przychylniejszym okiem media i słuchacze patrzyli na nich przez splot niespodziewanych zdarzeń. W dzisiejszych czasach środowisko muzyczne wygląda zupełnie inaczej niż dawniej, jednak w dalszym ciągu pełno wartościowych płyt pozostaje nieodkrytych i nieznanych szerszemu ogółu odbiorców. Każdego miesiąca ukazuje się co najmniej kilka niszowych materiałów, które pomimo swojej wysokiej jakości, nie mogą liczyć na większy odzew na świecie. W tym miejscu wypada wspomnieć o ubiegłorocznym „A Thousand Months LP” francuskiego producenta Kayo.

Darmowy album: True Masterz & Da Shogunz – Rap Buddhaz

True Masterz & Da Shogunz - Rap BuddhazW artykule o premierowym projekcie Mc Shinobiego wspomniałem o tym, że nawet we współczesnym boom-bapie spotykamy znaczną różnorodność. We wstępie do kolejnej publikacji wypada rozszerzyć tę kwestię. Środowisko neo boom-bapowe bywa hermetyczne i nad wyraz zdecentralizowane, co generuje wiele odmienności. W zasadzie nie ma możliwości, aby znaleźć media i słuchaczy doceniających ogół twórców przypisanych do tego nurtu. Część odbiorców wybiera hardcore’ową stronę tej niszy, inni preferują dalej starszych wykonawców, następni poszukują połączenia stylistyki z lat 90.tych wraz z dzisiejszymi progresywnymi rozwiązaniami. Wszystko to powoduje, że wybrani artyści są znani i popularni w określonych miejscach na kuli ziemskiej. Powyższą regułę potwierdzają dwa kolektywy – True Masterz i Da Shogunz. Przed kilkoma tygodniami ukazała się wspólna płyta obu formacji – „Rap Buddhaz”.

Budamunk i Ill Sugi przynoszą Spirit Of The Golden Era

Budamunk i Ill Sugi - Spirit Of The Golden EraWe współczesnym świecie producenci stanowią znaczną siłę na światowej scenie muzycznej. W tym momencie na całej kuli ziemskiej działają tysiące mniej i bardziej profesjonalnych beatmakerów. Wypada więc postawić sobie pytanie, jakie państwo może pochwalić się najbardziej interesującą niszą producencką? Większość osób od razu wskaże na Stany Zjednoczone, na terenie których z powodzeniem nagrywa muzykę multum twórców podkładów. Jednak przecież na tym nie kończy się bogactwo tej niszy. Wystarczy spojrzeć chociaż na Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Australię czy Japonię, a w oka mgnieniu zostanie wywołanych do tablicy dziesiątki znanych artystów. Ostatni z tych krajów może poszczycić się posiadaniem wielu zdolnych beatmakerów o międzynarodowej renomie. Do tego grona należy zaliczyć Budamunka i Ill Sugiego. Wspólny projekt japońskiego duetu – „Spirit Of The Golden Era” – jest potwierdzeniem tych słów.

BluntOne i Mujo ze wspólną płytą Reel Street Jazz

BluntOne & Mujo - Reel Street JazzWytwórnie płytowe działające na całym świecie są wdzięcznym i chętnie poruszanym wątkiem przez media i słuchaczy. Do tego zagadnienia można podejść z rozmaitych stron, ustanawiając przeróżne kategorie wydawców. W tym miejscu proponuję nieco inaczej ugryźć ten temat w nietypowy sposób, pokrótce przedstawiając modele funkcjonowania niezależnych oficyn wydawniczych. Dokonując nawet pobieżnego przeglądu wytwórni z tego kręgu łatwo wyróżnimy kilka typów takich oficyn. Po kolei będą to labele zakładane przez artystów (Rhymesayers Entertainment, Stones Throw Records, Mellow Orange Music), promotorów i dziennikarzy (Cult Classic Records, Redefinition Records) czy sklepy płytowe (Fat Beats Records, HHV.DE, Vinyl Digital). Od 2-3 lat wysoką aktywnością wykazuje się ostatnia z tych firm. Wśród licznych wydawnictw Vinyl Digital znalazło się chociaż instrumentalne „Reel Street Jazz” duetu BluntOne & Mujo.

Osobista płyta Aesop Rocka – The Impossible Kid

Aesop Rock - The Impossible KidW świecie hip hopu od początku panuje niesamowita rywalizacja. Przez ponad cztery dekady przez międzynarodową scenę przewinęło się tysiące twórców. Wielu wykonawców nagrywających muzykę przez 10-20 lat, czasami nawet dłużej, doczekało się legendarnego statusu. Po latach doświadczeni artyści nie tyle są darzeni sympatią, co również sentymentem przez odbiorców. Czy jednak słusznie? Problem polega na tym, że tylko garstka raperów, producentów i DJ-ów potrafi utrzymać poziom przez dłuższy okres swojej pracy twórczej. Zbytnie przywiązywanie się do nazwisk odbija się przy tym na kształcie współczesnego środowiska rapowego. Nowe płyty mnóstwa dawnych tuzów hip hopowych eufemistycznie nie powalają na kolana. W związku z tym, wypada docenić wykonawców, którzy starzeją się, jak wino. W tym wąskim gronie znajduje się Aesop Rock. Słynny amerykański artysta opublikował przed czterema miesiącami kolejny album – „The Impossible Kid”.

Endurance kolejnym projektem The Jazz Jousters

The Jazz Jousters - EnduranceOd blisko dekady na świecie nieprzerwanie trwa rosnące zainteresowanie płytami winylowymi. Na całej kuli ziemskiej zanotowano wzrost sprzedaży winyli na rynku pierwotnym i wtórnym. Wyraźnie to widać na przestrzeni ostatnich 5 lat, kiedy to zarówno tzw. majorsy, jak i niezależni wydawcy, położyli większy nacisk na publikowanie muzyki na woskach. Jednak czy odtrąbiony przez tysiące osób renesans kultury płyt winylowych w pełni oddaje faktyczny stan rzeczy? Prawda jest zgoła inna, ponieważ ukazuje się wiele winyli, których nikt praktycznie nie kupuje. Ponadto część wytwórni płytowych nastawionych na ten nośnik ma trudności ze sprzedażą całego nakładu danego wydawnictwa. Z drugiej strony, nisza odbiorców oczekuje właśnie wosków po niektórych oficynach wydawniczych. W tym kręgu znajduje się Millennium Jazz Music. W pierwszej połowie maja ukazał się drugi winyl wydany przez MJM„Endurance” The Jazz Jousters.

Mc Shinobi przedstawia debiutancką płytę

Mc Shinobi - Mc ShinobiBoom-bap. Słowo-klucz dla tysięcy osób związanych z hip hopem, zarówno bezpośrednich twórców, jak i zwykłych odbiorców tej kultury. W dawnych czasach artyści boom-bapowi należeli do ścisłej czołówki mainstreamu, nadając ton poszczególnym etapom rozwoju rapu. Po wielu przeobrażeniach w tej chwili w kulturze masowej nie pojawiają się współcześni artyści z tego kręgu. Z drugiej strony, w niezależnym kręgu hip hopowym twórcy przywiązani do starej stylistyki rapowej mają się całkiem dobrze, aczkolwiek wielu przedstawicieli mediów i słuchaczy nie chce ich zauważyć. Wychodzenie z założenia, że wszystko to, co najlepsze z tego nurtu wychodziło w latach 90.tych, jest krzywdzące dla dzisiejszych twórców. Jak choćby pokazuje przykład Mc Shinobiego, neo boom-bap wypada naprawdę okazale. Premierowa płyta rapera z amerykańskiego Phoenix, „Mc Shinobi”, dobitnie o tym przekonuje.