Alfa Mist - AntiphonBrytyjska scena muzyczna przyciąga licznych fanów z różnych zakątków świata a ich płyty posiadają dużą siłę oddziaływania. Jeżeli zwrócimy się w stronę muzyki około hip hopowej i elektronicznej, to na pierwszy ogień pójdą wykonawcy związani z grime’em. Dzięki sukcesom komercyjnym Dizzeego Rascala, Wileya, Kano, Stormzy’ego, Skepty, JME i pozostałych, ten nurt muzyczny cieszy się obecnie ogromną popularnością. W dalszej kolejności należy wymienić całą rzeszę wykonawców, w których twórczości dominują różne formy elektroniki. W ostatnich latach twórcy pokroju Mura Masy, Jamesa Blake’a, Hudsona Mohawke’a, Maribou State, Thundercata, SOHN czy Caribou zdobyli licznych sympatyków daleko poza Wyspami Brytyjskimi. W środowisku rapowym przodują artyści nagrywający dla High Focus Records, lecz również pozostałe jednostki potrafią mocno namieszać na scenie (patrz: Little Simz). W tym barwnym tyglu muzycznym nieco na uboczu stoją muzycy jazzowi. Jednak zdarzają się postaci potrafiące wybić się ze swoimi nagraniami na szeroką skalę. Na pierwszym miejscu postawimy Alfa Mista. Wydany w marcu ub.r. longplay „Antiphon” stanowi koronny dowód na jego klasę.

Większość przyszłych artystów muzycznych rozpoczyna zmagania z tworzeniem pierwszych nagrań w szkole średniej lub na studiach. W tym okresie ludzie definiują swój styl, poszukują inspiracji, starając się zgłębić tajniki nagrywania muzyki. Niektórzy weryfikują też plany, porzucając dotychczasowe upodobania na rzecz innych nurtów muzycznych. Nie inaczej sprawy przedstawiają się w przypadku Alfa Mista. Początkowo Brytyjczyk skupiał się na muzyce hip hopowej i grime’ie. Po dokładnym poznaniu samplingu pochodzący z Londynu twórca skupił się na dokładnej eksploracji jazzu i muzyki filmowej. Wizjonerzy pokroju Milesa Davisa i Hansa Zimmera stali się wzorami do naśladowania dla przyszłego kompozytora i producenta. Po nauce gry na pianinie i pozostałych instrumentach, Alfa Mist zwrócił się w stronę nagrywania autorskich utworów.

Pierwszym godnym odnotowania projektem londyńczyka była wspólna EP-ka nagrana z Emmavie, „Epoch”. Krótki, ale jakże treściwy materiał, utrzymany w klimatach neo soulowych zebrał pochlebne opinie i recenzje. Sukces wydawnictwa tkwił w zgrabnym połączeniu produkcji Alfa Mista, z której można było wyodrębnić elementy hip hopowe, z upajającym wokalem Emmavie. Majestatyczny klimat nagrań brytyjskiego artysty rozpościerał się również nad jego drugim materiałem, „Nocturnes EP”. Opublikowana w lipcu 2015 roku płyta okazała się niespodzianką dużego kalibru. Melancholijny soul zespolony z jazzową estetyką, polany hip hopowymi składowymi, zachwycił niejednego słuchacza. Projekt nagrany wraz z pozostałymi członkami luźnego kolektywu Are We Live (Tom Misch, Jordan Rakei, Kaya Thomas-Dyke, Rick David, Barney Artist, Racheal Ofori, Lester Duval) niesłychanie chwycił. Po tym wydawnictwie Alfa Mist otrzymał rzeszę pochlebstw – część stron muzycznych widziała w nim już przyszłą gwiazdę brytyjskiej sceny muzycznej. Jeżeli ktokolwiek w tamtym czasie traktował tego rodzaju przypuszczenia i określenia z przymrużeniem oka, to musiał obejść się smakiem. Pierwszy album w dorobku artysty, „Antiphon”, należy odbierać w kategoriach natychmiastowego klasyka.

Alfa Mist wydaje AntiphonPodobnie jak w wypadku „Nocturnes EP” brytyjski muzyk postawił na ścisłą współpracę z Pinkbird Recording. Jednak tym razem kooperację rozszerzono, gdyż londyńskie studio nagraniowe przyjęło też rolę wydawcy płyty w formacie fizycznym. Po sukcesie „Nocturnes EP” popyt na muzykę Alfa Mista wzrósł kilkakrotnie, więc taki zabieg okazał się wręcz koniecznością. W porównaniu do poprzedniego materiału uległ zmianie skład zespołu, uczestniczącego w procesie nagrywania płyty. Rozszerzono ekipę studyjną o kolejne osoby i instrumenty, w skutek czego otrzymaliśmy pełniejsze i bardziej dopieszczone brzmienie projektu. „Antiphon” urzeka misternie przygotowaną atmosferą, nieporównywalną z grosem pozostałych współczesnych albumów jazzowych. Co więcej, Alfa Mist wraz ze swoimi kompanami nie trzymał się ściśle stylistyki jazzowej, ponownie sięgając po inne nurty. Otwarty umysł i zdolność do łączenia różnorodnych pierwiastków muzycznych w dobrze przyswajalną strawę stanowią jedne z największych zalet młodego brytyjskiego kompozytora. Przy udziale licznych muzyków potrafił on naprowadzić ich na właściwy tor muzyczny, nie zamykając całego zespołu, i dając pełną swobodę działań. Improwizacja to kolejna składowa ubiegłorocznej produkcji. „Antiphon” wiele zyskał na niczym nieskrępowanemu korzystaniu z pomysłów poszczególnych twórców, biorących udział w powstawaniu nagrań. Świadczą o tym choćby najdłuższe kompozycje na longplayu – „Errors” oraz „Breathe”. Alfa Mist bryluje w budowaniu atmosfery, o czym można przekonać się za sprawą „Potential” czy „Kyoki”. Wstawki hip hopowe pojawiają się tu i ówdzie, szczególnie w „7th October”. Jednak utworem najlepiej oddającym klimat pełnego albumu jest „Keep On”. Rozbudowany jazzowy singiel właściwie nadaje ton dalszej części tej wspaniałej płyty. Melancholia w wydaniu Brytyjczyka nie ma gorzkiego smaku, tylko pokazuje jakie odcienie może przybierać współczesny jazz.

„Antiphon” opublikowano na wszystkich możliwych serwisach streamingowych (od Bandcampa, przez YouTube, Spotify, Deezera, Sounclouda, aż skończywszy na Tidalu). Początkowo album ukazał się jedynie w wersji elektronicznej. W połowie ub.r. odbyła się premiera projektu na płytach kompaktowych i winylowych (nakład wyczerpano jeszcze w przedsprzedaży). W skutek niesłabnącego popytu na woski, w listopadzie PinkBird Recording poinformowało o drugiej edycji winyli. Ponownie płyty znalazły nabywców w oka mgnieniu. Głównym singlem promocyjnym wybrano rozpoczynające longplay „Keep On”. Alfa Mist wraz z zespołem wykonał ten utwór na żywo w ramach Mahogany Sessions. Ponadto przygotowano krótki materiał video w formie EPK, wprowadzający odbiorców do świata brytyjskiego muzyka. Jeszcze długo „Antiphon” będzie przewijał się w środowisku jazzowym i hip hopowym. Liczne wyróżnienia i pochlebne recenzje materiału nie są na wyrost, gdyż mamy do czynienia z najwartościowszą płytą 2017 roku.

Tracklista

  1. Keep On
  2. Potential
  3. Errors
  4. Breathe feat. Kaya Thomas-Dyke
  5. 7th October
  6. Kyoki
  7. Nucleus
  8. Brian