Kid Koala - 12 Bit BluesW tym roku kultura hip hopowa będzie obchodziło 40-lecie swojego istnienia. W początkowych latach jej rozwoju szczególną pozycję zajmowali DJ’e, należąc niegdyś do najbardziej szanowanych postaci w środowisku. Z biegiem lat ich pozycja sukcesywnie słabła, a znacznie więcej miejsca zaczęto poświęcać raperom i producentom. Projekty wydawane przez turntablistów często nie znajdowały dostatecznego uznania w oczach odbiorców (chociaż znajdziemy tutaj wyjątki), pomimo nie raz dużej wartości artystycznej tych wydawnictw. Jeden z wiecznie zapracowanych DJ’ów, pochodzący z kanadyjskiego Montrealu Kid Koala, już od kilkunastu lat dostarcza muzykę na wysokim poziomie, posiadających przy tym liczne grono fanów. We wrześniu ub.r. odbyła się premiera ostatniego albumu tego twórcy – „12 Bit Blues”.

W połowie lat 90.tych Ninja Tune prężnie rozwijała się, a kolejni artyści dołączali do tej wytwórni płytowej. W 1996 roku brytyjski label podpisał kontrakt płytowy z pierwszym wykonawcą mieszkającym na stałe w Ameryce Północnej – Kid Koalą. Kanadyjski twórca wypuścił na początku dwa wydawnictwa mocno ukierunkowane na scratch. Oryginalnie mix „Scratchcratchratchatch” stanowił demo nadesłane przez DJ’a do londyńskiej oficyny wydawniczej, które z miejsca zainteresowało Brytyjczyków postacią niepozornego obywatela Montrealu. Wydany następnie rozszerzony singiel winylowy „Scratchappyland” tak naprawdę zawierał utwory wybrane z premierowego materiału turntablisty. Po udanym debiucie i przedstawieniu własnego spojrzenia na produkcję hip hopową i wykorzystania umiejętności DJ’skich, sympatycy instrumentalnych projektów około hip hopowych i nurtu cut-up niecierpliwie wyczekiwali pełnego albumu Kid Koali.

Pierwszy longplay Kanadyjczyka ukazało się stosunkowo późno – premiera „Carpal Tunnel Syndrome” odbyła się 4 lata po nawiązaniu współpracy z Ninja Tune. Opinia publiczna doceniła tę produkcję głównie za nadzwyczaj sprytnie tworzone muzyczne historyjki i klimat unoszący się nad płytą. Następne lata przyniosły pełno nowych wydawnictw, wśród których warto wymienić choćby „Some Of My Best Friends Are DJs” (2003), „Live From The Short Attention Span Audio Theatre Tour” (2005), „Your Mom’s Favorite DJ” (2006) i „Space Cadet: Original Still Picture Score” (2011). Kid Koala szybko wyrobił sobie opinię jednego z najbardziej uzdolnionych turntablistów potrafiących odnaleźć się na płytach studyjnych. Muzyka wydawana przez niego ukazywała się w przystępnej formie zarówno dla fanów świata polepionych dźwięków i scratchów, jak i sympatyków abstrakcyjnych brzmień.

Kanadyjski wykonawca uczestniczył również w projektach Deltron 3030, Bullfrog, The Slew. Szczególnie pierwsze przedsięwzięcie współtworzone wraz z Danem the Automatorem i Delem z Hieroglyphics przysporzyło mu mnóstwo pochlebnych opinii z całego świata. Wpływa na twórczość artysta ma również zamiłowanie artysty do rysowania. Do tej pory opublikowano kilka książek z jego rysunkami, a niektóre kompozycje stanowią ścieżkę dźwiękową do jego prac graficznych. W ub.r. Kid Koala udostępnił swój kolejny projekt muzyczny – „12 Bit Blues”, różniący się pod pewnymi względami od jego dotychczasowych wydawnictw.

Bluesowe opowiesci Kid KoaliPłyta trafiła do sprzedaży w połowie września ub.r., a jej wydawcą zostało rzecz jasna Ninja Tune. W czasie, gdy multum artystów zwraca się w stronę nowych nurtów muzycznych, kanadyjski twórca postawił na album w starej-dobrej formie. W tym celu skorzystał z kultowego samplera SP-1200, którego od niedawna jest dumnym właścicielem. Wszystkie utwory zawarte na LP opierają się o blues, czyli gatunek muzyczny uwielbiany przez Kid Koalę w czasach swojej młodości. „12 Bit Blues” oprowadza po świecie osadzonym w klimacie retro, ukazując jego piękno w fuzji ze współczesnymi warunkami na scenie muzycznej. Długoletni fani jego wydawnictw mogą kręcić nosem na zrezygnowanie z typowych elementów turntablistycznych przy tworzeniu szkieletu albumu. Jednak nie należy do tego podchodzić w ten sposób, ponieważ to kolejne stadium rozwoju Kanadyjczyka. Twórca z Montrealu zademonstrował swoje umiejętności jako konstruktora utworów przy wykorzystaniu wcześniejszych doświadczeń. W tym momencie jest on kimś więcej, aniżeli zwykłym DJ’em czy beatmakerem. Kid Koalę należy raczej określać jako dyrygenta mającego pod swoją batutą orkiestrę złożoną z samplera, gramofonu i potężnych pokładów płyt winylowych.

Snippety wrześniowego wydawnictwa Kid Koali znajdują się na stronie Ninja Tune. W przypadku ubiegłorocznego albumu kanadyjskiego twórcy, zwraca uwagę sposób wydania materiału. Pierwsze tłoczenia płyt CD i winylowych zawierały niecodzienny bonus w postaci malutkiego kartonowego gramofonu, którego każdy nabywca „12 Bit Blues” mógł złożyć osobiście. Do limitowanej wersji projektu dołączono również flexi dysk – płytę można odtworzyć za pomocą adaptera z napędem ma dłoń słuchacza. Jak dokładnie przedstawia się niesamowity gramofon dowiecie się z poniższych nagrań video. Ponadto zamieszczam dwa pomysłowe teledyski promujące produkcję Kanadyjczyka zrealizowane do „5 Bit Blues” i „8 Bit Blues (Chicago to LA to NY)”.

Tracklista

  1. 1 Bit Blues (10,000 miles)
  2. 2 Bit Blues
  3. 3 Bit Blues
  4. 4 Bit Blues
  5. 5 Bit Blues
  6. 6 Bit Blues
  7. 7 Bit Blues
  8. 8 Bit Blues (Chicago to LA to NY)
  9. 9 Bit Blues
  10. 10 Bit Blues
  11. 11 Bit Blues
  12. Denouement