Cascade Records z coraz większym katalogiemPrzy publikacjach artykułów o poszczególnych wydawnictwach płytowych niekiedy podkreślałem fakt, iż przy doborze tematów nie mamy w zasadzie żadnych ograniczeń. W ten sposób w serwisie pojawiają się wpisy o rozmaitych artystach i wytwórniach płytowych, nierzadko bardzo zróżnicowanych pod względem dostarczanej muzyki. Otwierając się na świat bez problemu poznamy utalentowanych twórców i dobrze funkcjonujące labele. Działalność niektórych z nich zasługuje na szersze przedstawienie. Oficyną wydawniczą należącą do tego grona jest niewątpliwie Cascade Records. Prześledźmy więc ostatni rok w życiu tej firmy pochodzącej z Francji.

Historia tej wytwórni płytowej sięga 2008 roku. Wtedy to główny pomysłodawca labelu, Sal Martin, wydał premierowy materiał sygnowany logiem CS –  „Dancefloor” FantastikClick. Instrumentalne wydawnictwo utrzymane w klimacie elektroniki i hip hopu z domieszką jazzu, wyznaczyło charakter muzyki wydawanej przez Cascade Records. Francuska oficyna wydawnicza z siedzibą w Paryżu określa nagrania wypuszczane własnym sumptem jako wypadkową „emocji, uczuć i beatów”. Jeżeli przyjrzymy się projektom, jakie do tej pory ukazały się nakładem Francuzów, to szybko zrozumiemy trafność i prawdziwość tego hasła.

Cascade Records regularnie wydaje nowe płytyCascade Records rozwijało się stosunkowo powoli notując wzrost znaczenia w branży muzycznej pod koniec 2011 roku. Odbiorcy zaczęli doceniać sumienną pracę wykonywaną przez przedstawicieli labelu, stawiających na jak najlepszą promocję i jakość wydawanej muzyki. Początkowo lista wykonawców współpracujących z francuską oficyną wydawniczą ograniczała się do Ackryte’a, Broke’a, Repeata Patterna, Sporta G oraz AL_PD, ale z czasem następni artyści podejmowali kooperację z tą firmą. W przeciągu ostatnich 12 miesięcy CS wypuściło 8 płyt autorstwa producentów z różnych zakątków świata.

4 października pojawił się w sprzedaży projekt filadelfijskiego beatmakera Sir Frodericka, „The Brief Wondrous”. Amerykański twórca znany wcześniej z wydania m.in. „Heartaches&BeatBreaks” oraz wspólnej produkcji z Ohblivem, „Wholly Rollers LP”, przygotował rozszerzoną dwunastkę oscylującą wokół instrumentalnego hip hopu i elektronicznych wariacji w lekkim wydaniu. Wydawnictwo mieszkańca Philly wsparli ponadto Morpheground, Swarvy, TimeWharp, Vinny Radio oraz pojawiający się jedynie na winylowej wersji materiału Mndsgn.

W następnym miesiącu Francuzi udostępnili dwa wartościowe longplaye. „Soundcraft” Bugseeda oraz „Cosmic Disfunktions” Amina PaYnE-a (nie mam pojęcia, co niektórzy mają z pisownią swoich pseudonimów). Większym zainteresowaniem słuchaczy cieszył się projekt japońskiego beatmakera. O popularności tego pierwszego materiału najlepiej świadczy to, że dwa nakłady fizycznych wersji LP (płyty kompaktowe i winylowe) zostały szybko wyprzedane. Więcej o sylwetce producenta z Nippon przeczytacie w tym miejscu. Jego australijski partner po fachu również powinien uznać swoją produkcję za sukces. Wydawnictwo składające się z 12 urozmaiconych tracków inspirowanych latami 80.tymi i hip hopem z czasów Złotej Ery.

Tuż przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia ukazała się EP-ka jednych z pierwszych artystów nagrywających dla Cascade Records, Broke’a & Repeata Patterna. Duet producentów zaprezentował płytę zawierającą 7 porządnych tracków zgromadzonych na „Badminton Club”. Drugi z tych wykonawców po raz kolejny pokazał się z dobrej strony w kwietniu b.r., kiedy to światło dzienne ujrzał projekt o niezwykle zawiłym i trudnym do zapamiętanie tytule „rp”.

Po serii dwunastek przyszła kolej na siódemkę zaprezentowaną przez Zo aka La chauve-souris. Francuski beatmaker opublikował sympatyczną płytę „Mississip’hip”. Znajdujące się na stronie A nagranie „Burnin'” powstało przy udziale uznanych raperów – Phat Kata & Raashana Ahmada. Znajdujący się na stronie B instrumentalny track „Be Allright” także stoi na solidnym poziomie. Natomiast w trakcie dopiero co zakończonych wakacji trafił do obiegu projekt ILL SUGI-ego„Slave of Junk System”. Japoński beatmaker pokusił się o stworzenie beat tape’u będącego hołdem dla charakterystycznego brzmienia rapu z Bronksu i New Jersey z lat 90.tych. Artysta chciał uhonorować twórczość K-Defa, Lorda Finesse’a, Showbiza, Diamonda D, Money Boss Players czy Lords of Underground. Trzeba przyznać, że ta sztuka udała mu się znakomicie. Cascade Records wypuściło dla odmiany ten materiał na kasetach, których nakład też już został wyczerpany.

Najnowsze wydawnictwo francuskiego labelu pochodzi z tego tygodnia. 3 września ukazał się wspólny materiał Fitza Ambro$e’a & Ohbliva, „Vapors”. Koncepcja płyta jest prosta – pierwsza połowa wydawnictwa należy do pierwszego producenta, zaś pozostałe tracki wyszły spod ręki drugiego. Album zdążył już zagościć na wielu stronach muzycznych, dzięki czemu sięgnęło po niego jeszcze większe grono słuchaczy. Zainteresowanie tym materiałem jest też zrozumiałe ze względu na osobę Ohbliva. Akcje tego beatmakera systematycznie rosną, zaś on sam rozwija się z projektu na projekt.

Cascade Records należy do ciepło odbieranych niezależnych wytwórni płytowych. Sal Martin wraz ze swoimi współpracownikami odwala kawał dobrej roboty, za każdym razem kładąc nacisk na solidną promocję wypuszczanych płyt i pokazując ludziom nagrania mniej lub bardziej znanych artystów. Warto nie spuszczać z oka tej oficyny wydawniczej, o której w niedalekiej przyszłości na pewno powstanie kolejny artykuł na stronie U Call That Love.