Category Archives: Hall of Fame

Immortal Technique feat. Jean Grae – You Never Know

Immortal Technique jest jednym z najbardziej niedocenianych w Europie (wyjątek stanowią Niemcy i Holandia) undergroundowych artystów tworzących w Stanach Zjednoczonych. Zupełnie niezasłużenie tak się dzieje, ponieważ od kilku lat Felipe Coronel pozostaje jedyną w swoim rodzaju postacią, której teksty są niezwykle mocno zaangażowane politycznie o nastawieniu skrajnie lewicowym. Immortal obdarzony jest dużą charyzmą, którą od razu wyraźnie można odczuć po nawet pobieżnym zapoznaniu się z jego twórczością. Amerykański raper pochodzenia peruwiańskiego posiada w swoim dorobku trzy albumy – Revolutionery vol. 1, Revolutionery vol. 2 (polecam zdobycie oryginalnej wersji płyty i przyjrzenie się rycinie wewnątrz okładki) i The 3rd World. W swojej karierze nagrał niejeden utwór, któremu należą się słowa uznania lecz pośród wszystkich tracków wydanych przez Immortal Technique’a na zawsze w mojej pamięci pozostanie jeden szczególny utwór – You Never Know.
Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek aby po 10-tym przesłuchaniu pod rząd prawie 8-minutowego utworu zachwycać się nim nadal i stale odkrywać jego piękno? Czy kiedykolwiek po odsłuchaniu storytellingu pozostawiliście pod wrażeniem, że opisywana historia może się przytrafić zwykłemu człowiekowi? You Never Know łączy w sobie ww. cechy jak i wiele pozostałych. Osobiście stał się dla mnie jednym z najlepszych (obok Mind Playing Tricks On Me Geto Boys czy Children’s Story Slick Ricka) storytellingów w historii hip hopu. Historia tak prawdziwa, tak szczerze opisana i jakże wymowna. Cała opowieść składa się z czterech zwrotek przedzielonych kapitalnym refrenem autorstwa Jean Grae. Do tego ten piękny bit Southpawa…Czy rozczarowałem się, gdy dowiedziałem się, iż historia opowiedziana przez Immortala i Jean Grae nie jest do końca prawdziwa? Nie, ani trochę. Wręcz przeciwnie, po tym opowieść nabrała jeszcze większego znaczenia.
Celowo ani słowa nie powiedziałem o historii jaką zawarł Immortal Technique w tym utworze, ponieważ zapoznanie się z tą opowieścią pozostawiam już wam, drodzy czytelnicy. Najlepiej to pokaże niezależne video powstałe do You Never Know, którego reżyserem jest Al Mukadam.

You Never Know stanowi klasyk nad klasykami i pozycję obowiązkową dla każdego mniejszego lub większego fana hip hopu.

„Don’t you know that, time waits for no man/ Not fate, it’s all planned
I’m blessed just to know you/ To be loved and to love, just to hold you all night
Can’t find, a reason why/ God came, to you and I
If I had the chance again, I’d never let you go/ Hold tight to your love, ’cause you never know”

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=Bv7w200rrcs&hl=pl&fs=1&]

Hall of Fame: No I.D. & Dug Infinite – „Sky’s The Limit”

No I.D. - Sky's The Limit 12"Przy wielu nadarzających się okazjach podkreślam jakim szczególnym uczuciem darzę większość produkcji pochodzących z Chicago. Wietrzne Miasto wytwarza swoistą atmosferę, która nadaje specyficzny klimat albumom nagrywanym w Chi-Town już w przestrzeni kilkunastu lat. Z wielką chęcią sięgam do płyt powstałych w latach 90.tych oraz ówczesnych artystów z miasta położonego w stanie Illinois. Posiadam kilkoro faworytów z chicagowskiej sceny hip hopowej, jednakże bezsprzecznie moim zdecydowanym number one pośród beatmakerów jest genialny No I.D.. Immenslope bez dwóch zdań jest legendą hip hopową w wymiarze ogólnoświatowym. Przez całą swoją karierę nie wychodził przed szereg i nie miał parcia na szkło, tak jak jeden z jego podopiecznych, któremu ostatnio mocno przewróciło się w głowie. Do największych osiągnięć tego wybitnego producenta zalicza się album nagrany wspólnie z Dugiem Infinite’em zatytułowany „Accept Your Own And Be Yourself (The Black Album)”. Wydana w 1997 roku przez Relativity płyta jest obowiązkowym LP dla każdego fana lat 90.tych. Singlem promującym wydawnictwo płytowe obrano klimatyczny utwór „Sky’s The Limit”, do którego powstał klasyczny teledysk.

Na „Accept Your Own And Be Yourself” zawarte są dwie wersje kawałka „Sky’s The Limit” i w przypadku videoclipu do tego utworu użyto tej lepszej, podpisanej jako „Sky’s The Limit (Infinite Mix)”. Teledysk jak i track stanowi przestrogę dla wszystkich młodych ludzi, którzy nie potrafią się odnaleźć w życiu i często popełniają błędy, które odbiją się później na ich całym życiu. Oczywiście, jeśli jest wina, to prędzej czy później pojawia się również kara. Zdjęcia do teledysku zostały zmontowane w interesujący sposób, pokazujący na początku następstwo przewinienia popełnionego przez nastolatka. Kolejne sceny odsłaniają powoli jego krótką historię i udowadniają, że głupota i lekkomyślność w szybkim tempie zostają ukarane. W klimat videoclipu, jak i utworu, idealnie wprowadzają pierwsze wersy Duga Infinite’a:

Yo, poverty be shakin on every black block/ Eyes get watery, from smokin crack rocks/ in crack pipes, sun is down pitch black nights.

Rozwiązanie zastosowane w „Sky’s The Limit”, w którym nagrane sceny zostały pokazane od końca, nie trzymając się porządku chronologicznego, okazało się znakomitym zabiegiem. Owszem, niby od razu jest już wszystko wiadomo, ponieważ bohater teledysku trafia za kratki lecz jego losy ogląda się w skupieniu i zagadką pozostaje przestępstwo, które popełnił. Dodatkowym smaczkiem „Sky’s The Limit” jest ukazanie No I.D. (notabene, występuje w bardzo eleganckim kaszkiecie) i Dug Infinite’a nad jeziorem Michigan, co sprawia, że tytuł utworu nabiera większego znaczenia. Ważny jest też cytat, który jest wstępem do klipu autorstwa ww. legendarnego chicagowskiego producenta:

Some cycles in life are meant to be broken.

Do tego ten napis „weekend fugitives„…Bardzo niedoceniany chicagowski klasyk.

The sky’s the limit when you know that you/ can have what you want not take, what you want.
The sky’s the limit when you know that you/ keep on, when you keep keep keepin on.

No I.D. & Dug Infinite„Sky’s The Limit” 12″

A1 Sky’s The Limit (Clean)
A2 Sky’s The Limit (Instrumental)
A3 Sky’s The Limit (Remix Clean)
A4 Sky’s The Limit (Remix Dirty)
B1 Jump On It (Clean)
B2 Jump On It (Dirty)
B3 Jump On It (Instrumental)
B4 Sky’s The Limit (Remix Instrumental)

Hall of Fame: Audio Two – Top Billin

Hall of Fame: J-Ro feat. Chords – „U Call That Love”

KonwaliePowinienem spalić się ze wstydu, ponieważ ten post miał otwierać U Call That Love rok temu. Jednak, co się odwlecze to nie uciecze, choć przyznam, że za długo zwlekałem przed opublikowaniem kilkunastu zdań o utworze, z którego została zaczerpnięta nazwa strony.

Tha Liks jest dla wielu osób jedną z najlepszych grup hip hopowych z lat 90-tych, która wywodzi się z Los Angeles aczkolwiek tylko jeden członek tej ekipy (J-Ro) wywodzi się z Miasta Aniołów. E-Swift i Tash urodzili się odpowiednio w Cincinnati oraz Columbus w stanie Ohio, ale oboje w wieku młodzieńczym przenieśli się na stałe do LA. Niedługo później spotkali na swej drodze wspomnianego Jamesa Robinsona i tak w wielkim skrócie powstało Tha Alkaholiks. Młodzi wykonawcy hip hopowi zostali wzięci pod kuratelę starego westcoastowego wygi, King Tee i dzięki temu pojawili się na jego płycie „Tha Triflin’ Album”. Po drodze otwierali koncerty dla tak uznanych raperów jak KRS-One, Ice Cube, Too Short czy ww. King T i szybko zabrali się do pracy nad swoim debiutanckim materiałem. „21 & Over” z 1993 roku zawierało m.in. takie utwory jak „Likwit”, „Only When I’m Drunk”, „Make Room” i zostało bardzo ciepło przyjęte na scenie hip hopowej. Kolejne albumy Tha Liks również były udane, na pierwsze miejsce wysuwa się tutaj „Coast II Coast” lecz pomiędzy członkami grupy dochodziło często do sporów (przy okazji była mocna sprzeczka z X-Zibitem, który ma spory dług wdzięczności wobec Tha Alkaholiks). Doprowadziło to do rozpadu ekipy (niedawno ogłoszono reunion zespołu, zobaczymy co z tego wyjdzie) po albumie „Firewater”, który został wydany w 2006 roku. J-Ro, E-Swift i Tash poszli w swoją stronę, a najdalej wywiało tego pierwszego, bo aż do Szwecji.

Nie mam pojęcia, co podkusiło artystę aby zamienić słoneczne i jakże ciepłe rejony Los Angeles na wręcz lodowate Malmo? Jak się okazuje Szwecja sprzyja czarnoskórym i nie tylko Henrik Larsson potrafił dobrze odnaleźć się w tamtejszym klimacie. J-Ro na emigracji szybko nawiązał kontakt z dobrze znanym i rozpoznawanym na szwedzkiej scenie hip hopowej Chordsem. Współpraca zaowocowała przyjemnym dla ucha utworem U Call That Love. Singiel pochodzi z albumu Amerykanina zatytułowanym „Rare Earth Bboy Funk Vol. 2″ i przypadł do gustu zarówno słuchaczom europejskim jak i starym fanom J-Ro. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź znajdziecie poniżej, oglądając nisko budżetowy klip nakręcony do tego kawałka. Jeśli chodzi o teledysk, to dla wielu nie będzie stanowił on niczego specjalnego i mogą paść opinie, że takich videoclipów jest całe mnóstwo. Jednak dla mnie ma szczególną wartość i kocham taką prostotę.

„When the sun comes up, and when it goes down
And you still ain’t coming around girl
U call that love?”

A dlaczego umieściłem zdjęcie konwalii? Ponieważ jest to piękny kwiat. Po prostu. U Call That Love.

Hall of Fame: M.O.P. – How About Some Hardcore

M.O.P. - How About Some Hardcore CoverWystęp brooklyńskiego duetu Mash Out Posse będzie obok show Jeru The Damaja największą atrakcją podczas dnia koncertowego na Outline Colour Festival. W tym miejscu wypada wspomnieć o jednym z klasycznych singli M.O.P. – „How About Some Hardcore”, należącym do prawdziwej listy hall of fame w rapie.

Lil’ Fame i Billy Danze znają się od dzieciństwa, które spędzili w Brownsville (część Brooklynu). Jako nastolatkowie byli jednymi z głównych założycieli gangu Mash Out Posse, który kilka lat później przerodził się w grupę hip hopową. Początkowo Lil’ Fame miał być DJ’em M.O.P. lecz po krótkim okresie czasu zaczął także pisać pierwsze zwrotki.

No One Can Do It Better part 1

Hall of Fame: Craig Mack – „Flava In Ya Ear”

Craig Mack - Flava In Ya Ear CoverPrzyszła pora na nadrobienie zaległości związane z działem Hall of Fame. Po "Make Or Take" Nine'a tym razem chciałbym przedstawić jeden z najlepszych, zdaniem wielu najlepszy singiel z 1994 roku. Jeżeli ktokolwiek miałby wątpliwości to odsyłam do książki "Ego Trip's: Book Of Rap Lists".

Trzeba przyznać, że na początku działalności labelu Bad Boy Entertainment, ówczesny Puff Daddy miał smykałkę do podpisywania kontraktów z dobrymi raperami. W 1994 roku większość słuchaczy, krytyków i mediów skupiła się na debiutanckim albumie Notoriousa B.I.G. "Ready To Die". Paradoksalnie, mocniejszy wydźwięk od wszystkich singli Big Poppy miał track Craig Macka - "Flava In Ya Ear".

Craig Mack należał do największych odkryć Seana Combsa. Dzięki niemu nowojorski raper mógł zaistnieć na scenie, gdyż wcześniej był jedynie lokalnie rozpoznawany i działał pod pseudonimem MC EZ. Nikt jednak nie spodziewał się genialnego odkrycia po Craig Macku lecz okazało się, że sceptycy nie mieli zupełnie racji. Singiel pochodzi z albumu "Project: Funk Da World" i było drugim singlem pochodzącym z tej płyty (pierwszym jointem był kawałek Get Down). Już kilka dni po premierze "Flava In Ya Ear", track ten wzbudził spore zainteresowanie i skupił uwagę wielu stacji radiowych. Puff Daddy dobrze wykorzystywał swoje kontakty zdobyte jeszcze za czasów pracy jako A&R w Uptown Records i potrafił dobrze promować swoich artystów. Ale przecież nie tylko poprzez działania marketingowe artysta wywindował swój singiel na 9-te miejsce na liście Billboard Hot 100. W czym więc tkwił geniusz "Flava In Ya Ear"? Duże zasługi miał w tym legendarny Easy Mo Bee, który wyprodukował ten kawałek oraz większość albumu "Project: Funk Da World". Jego styl oraz kunszt producencki jaki pokazał przy tym nagraniu przeszedł do historii. Natomiast Craig Mack zrobił to co do niego należało – idealnie płynie na tym bicie, bawi się swoim flow, każdy wers jest perfekcyjnie nawinięty, refren łatwo wpada do ucha i nie ma mowy o jakimś najdrobniejszym potknięciu. Już sam początek utworu zapowiadał, że to będzie znakomity track, a rozmowa pomiędzy Easy Mo Bee i Craigiem najlepiej o tym świadczy:

"Yo Mack I don't even understand how they didn't understand you in that Mary joint!
Yeah I know man. Kick that ol' robotic futuristic George Jetson crazy joint!!"

"Flava In Ya Ear" zdobyło taką dużą popularność, że Puff Daddy zaproponował zrobienie remixu z gościnnymi udziałami znanych raperów, co w tamtych czasach nie było wcale takie powszechne. Remix tego utworu stał się jednym z najlepszych posse-cutów w historii hip hopu. Polecam wszystim oryginalną, jak i zremiksowaną wersję tego nagrania, w której obok Craiga wystąpili: Notorious B.I.G., Rampage, Busta Rhymes, LL Cool J, a dodatkowo w klipie pojawili się Sean Combs, Mary J Blige (Craig Mack współpracował z nią przy okazji nagrywania "What's the 411? Remix") oraz Keisha Epps.

Niestety Craig Mack nie był potem nigdy już w stanie nagrać podobnej jakości utworu. Nie oznacza to jednak, że zalicza się do one-hit-wonder, nic z tych rzeczy. Zarówno "Project: Funk Da World" jak i druga a zarazem ostatnia płyta pod tytułem "Operation: Get Down" pochodząca z 1997 roku są równymi, dobrymi pozycjami w jego dyskografii. A przeskoczyć "Flava In Ya Ear" po prostu nie dało się.

Pozycja obowiązkowa.

Craig Mack"Flava In Ya Ear" 12"

A1 Flava In Ya Ear (Club Mix)
A2
Flava In Ya Ear (Easy Mo Mix)
A3
Flava In Ya Ear (Nashmack Club Mix) Remix
B1
Flava In Ya Ear (Radio Edit Instrumental)
B2
Flava In Ya Ear (Nashmack Mix Instrumental) Remix
B3
Shinika

Hall of Fame: Nine – „Make Or Take”

Nine - Make Or Take 12''Przyznam szczerze, że długo zabierałem się za napisanie pierwszej recenzji, czy bardziej przedstawienie wam, drodzy Czytelnicy, która z pewnością spełnia wszystkie wymagania do umieszczenia jej w Hall Of Fame. Wszystko przez to, że przez ponad pół roku szukałem w sieci jednej z 12″, którą bardzo chciałem posiadać w swojej kolekcji. Po tylu poszukiwaniach wreszcie znalazłem upragniony winyl, a jest nim najlepszy singiel Nine’a – „Make Or Take„.

Hall of Fame: Geto Boys – „Mind Playing Tricks On Me”

Geto Boys - Mind Playing Tricks On MeWróćmy na chwilę do 1991 roku, kiedy jeszcze ikoną rapu nie był ani Nas, Wu-Tang Clan, 2Pac, Notorious B.I.G. ani Jay-Z. W końcówce lat 80.tych i na początku 90.tych Stany Zjednoczone przeżywały zmasowany atak wykonawców gangsta rapu. Jednymi z najważniejszych przedstawicieli tego nurtu byłą ekipa pochodząca z Teksasu, reprezentująca H-Town – Geto Boys. Od początku swojej działalności byli atakowani przez media głównie za gloryfikowanie przemocy, wulgarne teksty, opisujące psychodeliczne historie, nekrofilie, morderstwa, gwałty. Nigdy nie byli pieszczoszkiem dziennikarzy. Najsłynniejszym utworem Geto Boys, za który oczywiście byli również krytykowani ze strony mediów, jest pochodzący z albumu We Can’t Be Stopped” (tytuł odnoszący się do wszystkich przeciwników grupy, którzy próbowali dosłownie uciszyć ich) kawałek „Mind Playing Tricks On Me”. Powstał do niego znakomity, klasyczny klip, który chciałbym przybliżyć.