Category Archives: Relacje

Seria filmów dokumentalnych RBMA i relacja z zawodów Zjazd na Krechę 2013

Seria filmow dokumentalnych Red Bull Music Academy H∆SHTAG$Kilka tygodni temu ruszyła nowa seria filmów dokumentalnych Red Bull Music AcademyH∆SHTAG$, która poświęcona jest najświeższym, muzycznym zjawiskom związanym z rozwojem Internetu. Coraz więcej ludzi słucha playlist na YouTube czy Soundcloudzie, oglądając najnowsze memy i wszelkie obrazki na Tumblrzie. Co tworzą ludzie wychowani na sieci i żyjący wszystkimi trendami w internecie? Obserwacji zostaje poddane wiele scen muzycznych – od alternatywnego R&B, poprzez cloud rap, aż po UK bass. Pytamy artystów o to, co sądzą o tagach nadawanych im przez blogerów i internautów.

Relacja z występu DJ’a Vadima w białostockim klubie Fama

Relacja z występu DJ'a Vadima w białostockim klubie Fama

Fotografia: Białostocki Ośrodek Kultury

Pierwsza połowa stycznia minęła wyjątkowo spokojnie, a zimowa aura również przyczyniła się do mniejszej liczby nowych artykułów na stronie. Oczywiście, mógłbym wszystko zwalić na tzw. writer’s block i wyszukać innych powodów spadku aktywności, ale nie zamierzam w żaden sposób się tym podpierać. Z drugiej strony, czasem dobrze zrobić sobie krótszą przerwę, aby powrócić do pracy z większym animuszem i realizować kolejne plany. „Powrót” do właściwego rytmu na U Call That Love wypada rozpocząć od publikacji relacji z występu DJ’a Vadima w Białymstoku. Impreza z udziałem popularnego na świecie artysty odbyła się 14 stycznia b.r., przyciągając do klubu Fama dużą liczbę jego fanów.

Relacja z koncertu charytatywnego „Ulica Dla Hospicjum”

Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #1W pierwszy weekend lutego b.r. w białostockim klubie Gwint miała miejsce impreza charytatywna pod nazwą „Ulica Dla Hospicjum”. Wydarzenie zostało szczegółowo przedstawione w poprzednich wpisach na stronie – dotyczy to zarówno zapowiedzi, jak i podsumowania koncertu. W tym miejscu pragnę w pewnym stopniu zamknąć event, przedstawiając relację z imprezy, na którą składa się kilka punktów.

Na początek krótkie sprawozdanie z przebiegu „Ulicy Dla Hospicjum” w formie relacji tekstowej. 4 lutego zgromadzona publiczność w klubie Gwint mogła podziwiać występy następujących artystów: Ciry i Hukosa, Weny/Rasmentalismu, Małpy (wspieranego przez Jinxa i DJ’a Chwiała) oraz Eldo i Daniela Drumza. Indywidualnych not za koncerty poszczególnych wykonawców nie zamierzam się pokusić z kilku powodów (głównie chodzi o odstęp czasu pomiędzy gigiem, a publikacją relacji na stronie). Niemniej jednak, wszyscy występujący na scenie artyści oraz prowadzący imprezę Franz i Sosen, postarali się o odpowiedni poziom widowiska.

Kolejną częścią raportu z imprezy, jest videorelacja przygotowana przez Liptona, którą zamieszczam poniżej.

Na koniec wspólnie z Pawłem Maruszakiem i zAgatką przygotowaliśmy fotorelację z „Ulicy Dla Hospicjum”, aby do końca spiąć klamrą wydarzenia sprzed 3,5 tygodnia. Jak widać na poniższych zdjęciach, atmosfera na koncercie udzieliła się wszystkim uczestnikom wydarzenia.

Należy również podkreślić, iż impreza spotkała się z jak najbardziej pozytywnym odbiorem, co pokazało, iż białostoczanie potrafią otworzyć się na tego typu przedsięwzięcia.

Fotografie: Paweł Maruszak & zAgatka

Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #2
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #1
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #2
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #3
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #4
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #5
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #6
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #7
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #8
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #9
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #3
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #4
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #10
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #11
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #5
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #6
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #12
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #13
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #14
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #7
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #8
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #9
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #15
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #16
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #10
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #17
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #18
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #11
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #12
Ulica Dla Hospicjum Photography by Pawel Maruszak #13
Ulica Dla Hospicjum Photography by zAgatka #19

(Foto)relacja z Over The Top 5 – Main Event

Over The Top 5 - Main Event #1Po zdaniu obszernej i treściwej relacji z pierwszego dnia Over The Top 5, przyszła kolej na sprawozdanie z głównego dania piątej edycji zawodów bboyowych odbywających się co roku w Białymstoku. Double Trouble spotkało się z ciepłym odbiorem publiczności i zakończyło się sukcesem, więc tym bardziej wyczekiwano niedzielnej imprezy pod roboczą nazwą Main Event. Właśnie tego dnia zaplanowane zostały rozstawione walki bboyów oraz dodatkowe atrakcje.

Co prawda, miejsce przeprowadzenia głównej części wydarzenia nie zmieniło się w porównania do sobotniego dnia, ale wystrój Auli Magny Pałacu Branickich diametralnie różnił się od poprzedniego dnia. Organizatorzy umiejscowili na sali trzy podesty dla widzów, które spełniły swoją rolę, umożliwiając bezproblemowe oglądanie wydarzeń na parkiecie. Dzięki wygodnemu usadowieniu się na trybunach można było spokojnie obserwować rozwój wypadków podczas Main Event.

Specyfika Over The Top, czyni tę imprezę wyjątkową pod wieloma względami. Nie należy zapominać o istotnej sprawie – koncepcja zawodów (brak limitu rund oraz sędziów) z miejsca stawia wysokie wymagania wobec zapraszanych tancerzy, kładąc nacisk na odpowiednie przygotowanie kondycyjne oraz kreatywność. Sprostać tym wyzwaniom nie jest wcale prostą sprawą, o czym można było się przekonać 12 grudnia. Poziom poszczególnych walk był zróżnicowany, choć trzeba przyznać, iż ogólna ocena pojedynków rodzimych bboyów wypada przeciętnie. Podobne wrażenia wywołało battle pomiędzy Yanem (All The Most), a Marlonem (Havikoro), która została zapowiedziana jako walka wieczoru. Pojedynek rosyjsko-amerykański przyćmiło inne starcie przedstawicieli tych krajów – to, co wyprawiali Tony Rock (Top 9) i El Nino (Boogie Bratz/Floor Lords) na stałe zapisze się w historii Over The Top.

Część walk niedzielnego wieczoru jest już dostępna do obejrzenia, pozostałe powinny pojawić się w sieci internetowej w najbliższym czasie.

Na deser pozostawiłem gwóźdź programu, czyli 45-minutowy show MC Trixa i DJ’a Mesii. Niektórzy zdawali sobie sprawę jak z grubsza wyglądają występy duetu, jednakże większość publiczności nie miała pojęcia czego można oczekiwać po Angliku i Niemcu. Widok Trixa przebranego za mikołaja i rzucającego w ludzi cukierkami – bezcenne. Wykonywane przez niego i Mesię old schoolowe utwory wraz z moim ukochanym „Top Billin” Audio Two – bezcenne. Szkoła beatboxu w wersji Mesii – bezcenne. Zmartwychwstały na jeden wieczór James Joseph Brown i wszystko inne związane z niesamowitym showcasem pozostawiły po sobie jedyne w swoim rodzaju niezapomniane wrażenia. Jeżeli do tego dołożymy świetną walkę z cyklu Seven To Smoke Kidz, gościnne występy, przyznanie dla bboya Mefo Over The Top Special Award oraz organizację na bardzo dobrym poziomie, to razem otrzymamy godne zwieńczenie małego jubileuszu, jakim była ostatnia edycja Over The Top.

Na koniec sprawozdania nie może zabraknąć fotorelacji, za którą odpowiedzialna jest Ewelina Zając.

Fotografie: Ewelina Zając

Over The Top 5 - Main Event #2
Over The Top 5 - Main Event #3
Over The Top 5 - Main Event #4
Over The Top 5 - Main Event #5
Over The Top 5 - Main Event #6
Over The Top 5 - Main Event #7
Over The Top 5 - Main Event #8

Over The Top 5 - Main Event #9
Over The Top 5 - Main Event #10
Over The Top 5 - Main Event #11
Over The Top 5 - Main Event #12
Over The Top 5 - Main Event #13
Over The Top 5 - Main Event #14
Over The Top 5 - Main Event #15
Over The Top 5 - Main Event #16
Over The Top 5 - Main Event #17
Over The Top 5 - Main Event #18
Over The Top 5 - Main Event #19
Over The Top 5 - Main Event #20
Over The Top 5 - Main Event #21
Over The Top 5 - Main Event #22
Over The Top 5 - Main Event #23
Over The Top 5 - Main Event #24
Over The Top 5 - Main Event #25
Over The Top 5 - Main Event #26
Over The Top 5 - Main Event #27
Over The Top 5 - Main Event #28
Over The Top 5 - Main Event #29

(Foto)relacja z Over The Top Double Trouble

Over The Top Double Trouble #1Niemalże dwa tygodnie temu odbyła się w Białymstoku kolejna edycja cyklicznej imprezy bboyowej – Over The Top 5. OTT od lat posiada wyrobioną markę w kraju, jak i poza granicami Polski i na stałe wpisało się do kalendarza zawodów tanecznych w Polsce jako istotny event. Jak powszechnie wiadomo, z każdej zacnej imprezy wypada przeprowadzić (foto)relację, co też niniejszym czynię. Sprawozdanie z dwóch części Over The Top 5 podzieliłem analogicznie na dwa odrębne artykuły. Trzymając się kolejności chronologicznej pragnę przedstawić na stronie relację z pierwszego dnia zawodów, czyli z Over The Top Double Trouble.

Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, iż sprawozdanie ukierunkowane zostało na pokazanie elementów wpływających na przygotowanie i odbiór imprezy, zostawiając nieco w tle poszczególne etapy rywalizacji bboyów na parkiecie. Niezwykle istotną kwestią dotyczącą organizacji Over The Top 5 okazało się wybranie Auli Magny Pałacu Branickich w Białymstoku. Zabytkowa budowla nadała specyficzną atmosferę i klimat zmaganiom tancerzy. Rzadko spotykane połączenie historii oraz surowego elementu hip hopu nadało jak najbardziej pozytywny wymiar i tchnęło prawdziwego ducha na parkiet.

Nieodłączną częścią zacnych wydarzeń hip hopowych są utalentowani prowadzący, zarówno ci, stojący za gramofonami, jak i osoby napędzające okrzykami i wszelkimi innymi sposobami publiczność. Z jednej strony wybitni DJ’e – Przeplach ze Stylowej Spółki Społem, Scream z Ukrainy oraz pochodzący z Niemiec Mesia. Trio specjalistów od grania bboyowych imprez stanęło na wysokości zadania, serwując wgniatającą miejscami w ziemię muzykę. Selekcja utworów oraz odpowiednie podejście od strony technicznej składnie wkomponowało się w atmosferę Double Trouble.

Po drugiej stronie stanęło dwóch konferansjerów – DeKropkaJot z Funky Masons oraz (raczej przede wszystkim) MC Trix. Gdyby skupić się na dokładnym opisie poczynań Anglika, to nie starczyłoby miejsca na pozostałe elementy imprezy. MC Trix to prawdziwy wulkan energii, którą mógłby obdarzyć wszystkich piłkarzy polskiej Ekstraklasy. Prowadzący sobotni wieczór udowodnił, że nie bez przyczyny określa się jego mianem najlepszego hosta bboyowych eventów na świecie (szerzej o niesamowitych popisach Trixa przy okazji drugiej części relacji z Over The Top 5). DeKropkaJot poprawnie spełnił swoją rolę, w odpowiedni sposób łącząc swoje siły ze swoim starszym partnerem.

Przejdźmy teraz do krótkiego, aczkolwiek treściwego opisu etapów Double Trouble, czyli zawodów rozgrywanych w systemie 2 vs 2. Organizatorzy otrzymali mnóstwo zgłoszeń od duetów, zarówno rodzimych, jak i zagranicznych (głównie Rosjan i Ukraińców). W Związku z tym, koniecznie okazało się przeprowadzenie eliminacji w tzw. kołach, zdominowanych przez przybyszów zza wschodniej granicy. Po zakończeniu wstępu do właściwej części programu, jury w składzie El Nino (Boogie Brats/Floor Lords), Yan (All The Most) i (BlachaWHSB/Fair Play Crew) dokonało wyboru 16 duetów zakwalifikowanych do walk w systemie pucharowym. Impreza stała na odpowiednim poziomie, publiczność nie miała prawa nudzić się. Nie obyło się też bez niespodzianek. Już w pierwszej rundzie, wspinając się na wyżyny swoich umiejętności Wise Cats (Gieras i Pirat) pokonali po dogrywce faworyzowanych Rosjan z Top 9. Szkoda tylko, że Kosto i Flying Buddha przybyli do Białegostoku spóźnieni i trafili na parkiet prosto z podróży, bez rozgrzewki i uprzedniego przygotowania. Przez cały event można było wyróżnić Lajony Kingz (Yarko i Greku), którzy ostatecznie okazali się zwycięzcami Double Trouble, otrzymując w nagrodę $2 000.

Double Trouble należy uznać za sukces i godne zastąpienie Octagonu, który przez ostatnie lata stanowił przystawkę do głównej części Over The Top. Owszem, nie było się bez pewnych problemów technicznych, związanych głównie z akustyką Auli Magna, ale tego nie można dało się przeskoczyć. Niektórzy mogli jeszcze ponarzekać na frekwencję podczas pierwszego dnia OTT, co spowodowało w głównej mierze przeciętne zainteresowanie wydarzeń ze strony białostoczan. Jednakże, wszyscy przybyli do Pałacu Branickich, nie pozostali zawiedzeni, będąc świadkami udanych zawodów tanecznych.

Na koniec zamieszczam fotorelację z Double Trouble przygotowaną przez Macieja Giedrojcia Jurahę. Sprawozdanie z Over The Top Main Battle zostanie zaprezentowane na stronie jeszcze przed pierwszą wigilijną gwiazdką.

Fotografie: Maciej Giedrojć Juraha

Over The Top Double Trouble #2

Over The Top Double Trouble #3

Over The Top Double Trouble #4

Over The Top Double Trouble #5

Over The Top Double Trouble #6

Over The Top Double Trouble #7

Over The Top Double Trouble #8

Over The Top Double Trouble #9

Over The Top Double Trouble #10

Over The Top Double Trouble #11

Over The Top Double Trouble #12

Over The Top Double Trouble #13

Over The Top Double Trouble #14

Over The Top Double Trouble #15

Over The Top Double Trouble #16

Fotorelacja z CatBite Breakdance Battle V

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #1W ubiegły czwartek w białostockim klubie Kontakt odbyła się piąta edycja CatBite Breakdance Battle. Z racji tego, iż tej cyklicznej imprezie wypadałoby poświęcić więcej miejsca, U Call That Love wspólnie z Piotrem Skowrońskim przygotowało fotorelację z tego wydarzenia kulturalnego.

Fotografie: Piotr Skowroński

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #2

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #3

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #4

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #5

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #6

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #7

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #8

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #9

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #10

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #11

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #12

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #13

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #14

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #15

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #16

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #17

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #18

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #19

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #20

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #21

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #22

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #23

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #24

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #25

Fotorelacja - Cat Bite Breakdance Battle @Klub Kontakt #26

Relacja z koncertu Hypnotic Brass Ensemble w warszawskim klubie Palladium

Hypnotic Brass EnsembleW ubiegłym tygodniu informowałem na stronie o koncertowej uczcie dla koneserów, czyli dwóch występach w Polsce niezrównanego zespołu Hypnotic Brass Ensemble. Dzięki uprzejmości pana o pseudonimie say what???, współprowadzącego stronę Like That Yo!, w tym miejscu podzielę się relacją z koncertu chicagowskiego kolektywu w warszawskim klubie Palladium.

Tekst: say what??? (Like That Yo!)

Sun Ra to prawdziwa legenda, człowiek którego wkład zarówno w jazz jak i w to co dzieje się obecnie w muzyce jest niezaprzeczalnie wielki. Jednym z członków powołanej przez niego grupy The Arkestra był Kelan Phil Cohran, świetny trębacz oraz ojciec ósemki bardzo utalentowanych ludzi, których to koncert mieliśmy okazję obejrzeć 19 listopada w warszawskim klubie Palladium.

Pierwszy człon nazwy zespołu (w skład którego wchodzi jeszcze nie spokrewniony z nimi perkusista Christopher Anderson) Hypnotic Brass Ensemble, w pełni oddaje to co tego wieczoru stało się z wypełnionym po brzegi klubem. Wszyscy obecni jak w transie powtarzali zawołania, kucali na ziemię czy klaskali. Robili wszystko, co zespół tylko chciał, gdyż Ci kupili sobie publiczność niemal od pierwszego numeru. W przerwach pomiędzy kawałkami (w których to musieli zapewne nabrać trochę oddechu do płuc) prowadzili dialog z publicznością ucząc ich np. kilku zwrotów prosto z ich rodzinnego miasta Chicago. Wróćmy jednak do tego co najważniejsze czyli do muzyki. Perfekcyjnie zgranie dęciaków plus naprawdę świetny perkusista robiło naprawdę kolosalne wrażenie. Grający na suzafonie koleżka sprawił że można było odnieść wrażenie że w zespole był basista. Potężne brzmienie big bandu łączące jazz z funkową wibracją które nie pozwala ustać w miejscu. Panowie pokazali też że w ich sercach jest również miłość do hip hopu i równie dobrze radzą sobie na mikrofonie. Co jakiś kilku z nich rymowało, pokazując naprawdę spore umiejętności i wywołując tym bardzo duży aplauz. Wykorzystywali oni też sprawdzone na koncertach elementy zabawy z tłumem, takie jak pojedynek na okrzyki podzielonej sali, skakanie w tłum czy śpiewanie „Ole, ole”. Nie czuć było jednak w tym ani trochę rutyny i widać było że sprawia im to bardzo wielką przyjemność. Tak wielką, że po dość długim czasie, gdy spora część widowni opuściła już salę wyszli nawet na drugi bis wywołani przez najbardziej zagorzałych fanów.

Jeżeli mam wytknąć jakiś minus to mi osobiście zabrakło mojego ulubionego numeru „Jupiter” który zwykle pojawia się na ich koncertach. Zrekompensowali to jednak przedstawiając małą dawkę materiału z nadchodzącej płyty, na którą czekam tak samo jak na ich powrót do naszego kraju, bo z pewnością chciałbym to przeżyć jeszcze raz.

Fotorelacja z Białystok Up To Date Festivalu

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #1W ubiegłą sobotę w Białymstoku odbyła się długo oczekiwana impreza kulturalna – finał Białystok Up To Date Festivalu. W związku z tym, że wydarzenie to było zakrojone na szeroką skalę, dosyć trudno przygotować byłoby partyzanckie streszczenie tego, co się wydarzyło w sobotnią noc 25 września. W takim wypadku najlepiej będzie jak posłużę się fotorelacją z tego eventu.

Sobotnia impreza, która odbyła się na kompleksie Węglowa, przyciągnęła ok. trzy tysiące fanów niebanalnej muzyki. Na trzech scenach muzycznych zaprezentowało się wielu artystów, pokazując się z jak najlepszej strony. Up To Date wypadł okazale, co stanowi dobry prognostyk przed następnymi edycjami festiwalu i podobnymi gigami w Białymstoku.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z Białystok Up To Date Festivalu.

Fotografie: Łukasz Breczko

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #2

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #3

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #4

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #5

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #6

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #7

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #8

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #9

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #10

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #11

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #12

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #13

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #14

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #15

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #16

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #17

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #18

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #19

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #20

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #21

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #22

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #23

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #24

Fotorelacja Bialystok Up To Date Festival #25

Fotorelacja z Jesiennego Ożywienia Kulturalnego

Jesienne Ozywienie Kulturalne Plakat19 września na placu miejskim w Białymstoku odbyła się impreza o nazwie Jesienne Ożywienie Kulturalne. U Call That Love przygotowało fotorelację z tego wydarzenia kulturalnego.

Event zorganizowany przez Pogotowie Kulturalno-Społeczne przy wsparciu Urzędu Miejskiego w Białymstoku był niejako pomostem pomiędzy kończącym się sezonem imprez plenerowych, a rozpoczynającą się jesienią w białostockich klubach. Ponadto, niedzielne wydarzenie miało podgrzać atmosferę przed zbliżającym się Białystok Up To Date Festivalem. Podczas Jesiennego Ożywienia Kulturalnego wystąpili: Te-Tris i Sosen w ramach freestyle battle, natomiast Edemski, Dtekk, Auricom, DJ Shum, Łukasz Bach zaprezentowali swoje umiejętności zza gramofonów. Fire show urządziła Rada Puchaczy, a pokazy taneczne były dziełem tancerzy ze stajni DanceOffnii. Zaprezentowano także najnowszy spot reklamujący Białystok.

Zapraszam do zapoznania się ze wspomnianą na wstępie fotorelacją.

Fotografie: Kamil „Freez” Mrozowicz

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #1

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #2

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #3

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #4

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #5

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #6

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #7

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #8

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #9

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #10

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #11

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #12

Jesienne Ozywienie Kulturalne Foto #12

Relacja z występu The Herbaliser w białostockim klubie Fama

The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #1Jak zwykle z pewnym opóźnieniem, co w pewnym stopniu jest moją domeną, chciałbym przekazać relację z występu brytyjskiego duetu The Herbaliser w białostockim klubie Fama. DJ set Jake’a Wherry’ego i Olliego Teeba odbył się w ramach XXV Dni Sztuki Współczesnej i tak jak informowałem, stanowił after party po jamie graffiti – East Side Street Art. Po imprezie z udziałem DJ’a Krusha (28 kwietnia b.r.) można było się spodziewać równie interesującego show, co nie do końca sprawdziło się jednak w rzeczywistości.

Podstawową różnicą pomiędzy tymi dwoma gigami była kwestia promocji wydarzeń. O ile performance DJ’a Krusha był naprawdę odpowiednio promowany i wspierany przez całą masę mediów (głównie internetowych), to w przypadku Herbalisera było całkiem odwrotnie. Oczywiście XXV DSW w należyty sposób zostały przygotowane i media przykuwały uwagę do całości przedsięwzięcia, aniżeli do poszczególnych wydarzeń. Jednakże, trzeba mieć na uwadze fakt, iż podanie nawet znakomitego i merytorycznie dobrze przygotowanego press info do podlaskich gazet, radiów i mediów internetowych nie załatwia sprawy z prozaicznego powodu. Białystok nadal nie jest w pełni otwarty na eventy z udziałem nietuzinkowych artystów i duża część ludzi na nazwę „The Herbaliser” zareaguje nieskrywanym zdziwieniem bądź skwituje to ironicznym pytaniem „co to jest?”. Przełożyło się to na przeciętną frekwencję 20 maja w Famie. Gdyby odliczyć writterów biorących wcześniej udział w ESSA 2010, to lokal nie zostałby nawet w połowie zapełniony. Jak widać, szalenie istotna jest promocja wydarzenia i warto to mieć na uwadze w przyszłości aby dotrzeć do większego grona potencjalnych odbiorców, stawiając nie tylko na popularny obecnie portal społecznościowy Facebook.

Przejdźmy do samego eventu. Przed Brytyjczykami zagrało dwóch DJ’ów – EsDwa oraz DJ Monsta (mogę się mylić, proszę o poprawienie mnie w przypadku pomyłki z DJ’em Seniorem Canardoo). Stali bywalcy imprez granych przez członka WieszOCoChodzi w klubie Odeon doskonale wiedzą czego można się spodziewać po jego występie. DJ set Szymona niczym nie odbiegał od tego co zwykle on prezentuje. Bardziej energiczny był show Litwina, który ponownie stanął za deckami po performance Herbalisera. Oczekiwanie na przybycie Herbalisera nieco przedłużyło się, jak się później okazało ze względu na problemy z lotami. Jake z Olliem przybyli do Famy przed północą i minęło trochę czasu zanim rozłożyli swój sprzęt. DJ set rozpoczął ten pierwszy i z miejsca w klubie porwał publiczność do tańca. Można było usłyszeć sporą ilość brzmień funkowych, elektronicznych, klasyków hip hopowych. Znalazło się miejsce dla utworów niezależnych artystów i niespodzianką było m.in. „Ain’t Trippin” El Da Sensei & Returners. Natomiast niemiłą niespodzianką dla Olliego Teeba okazały się problemy techniczne, które przez około godzinę skutecznie uniemożliwiły mu grę. Po uporaniu się z tym, „większy Herbaliser” zabrał się do pracy i widać było, iż w końcu został usatysfakcjonowany. Pod względem stricte turntablistycznym duet miał dopracowane wszystko i wypadł lepiej od ww. Hideakiego Ishi. The Herbaliser skończył swój set przed 3:00, w momencie, gdy w Famie nie przybywało już zbyt wielu ludzi.

Reasumując, ze strony artystycznej DJ set legendarnego brytyjskiego duetu można zaliczyć jak najbardziej in plus. Na niekorzyść imprezy przemawiają usterki techniczne i przeciętna frekwencja. Pozostaje mieć nadzieję, że przy kolejnym evencie z udziałem renomowanych artystów z zagranicy całokształt wydarzenia wypadnie lepiej.

Poniżej znajduje się krótka fotorelacja z tego wydarzenia.

Fotografie: Kamil „Freez” Mrozowicz

The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #2
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #3
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #4
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #5
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #6
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #7
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #8
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #9
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #10
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #11
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #12
The Herbaliser w białostockim klubie Fama (20 maja 2010) #13

Fotorelacja z East Side Street Art 2010

W ubiegłym tygodniu dużo wydarzyło się w Białymstoku. Jednym z najciekawszych eventów było East Side Street Art 2010, które rozpoczynało XXV Dni Sztuki Współczesnej.

ESSA 2010 odbyła się na ul. Łąkowej, gdzie zaprezentowali się writerzy z kraju, jak i zagranicy. Dodatkową atrakcją stały się zawody deskorolkowe zorganizowane przez Skateshop Free-Way. W związku z tym, U Call That Love przygotowało fotorelację z tego wydarzenia, w czym pomógł Kamil „Freez” Mrozowicz.

Fotografie: Kamil „Freez” Mrozowicz

Relacja z występu DJ’a Krusha w białostockim klubie Fama

DJ Krush liveZgodnie z zasadą „lepiej późno niż później” chciałbym nawiązać do imprezy kulturalnej, która odbyła się pod koniec kwietnia b.r. w białostockim klubie Fama. Występ DJ’a Krusha w stolicy podlaskiego był oczekiwany przez znaczne grono fanów. Wejściówki na to wydarzenie zostały wyprzedane na kilkanaście dni przed eventem. Bilety wstępu trafiły nie tylko do białostoczan, ale także do mieszkańców miast oddalonych od Białegostoku o znaczną odległość, co było sukcesem, zważywszy na niezbyt dogodny termin gigu (środa). Wg przybliżonych wyliczeń organizatorów show, niemal co trzeci uczestnik koncertu pochodził spoza Podlasia. Jak widać, przy dobrze przemyślanej i odpowiednio wcześniej zaplanowanej promocji można dotrzeć do odbiorców mieszkających na co dzień nawet na Łotwie. Nie należy zapominać, iż nazwisko Krusha także nadal robi swoje i przyciąga zainteresowanych.

Przejdźmy do tego, co się działo 28 kwietnia w Famie. Profil imprezy został ukierunkowany w stronę brzmień drum’n'bassowych, przy których licznik BPM osiąga wysokie wartości. Niewielka pojemność klubu została niejako zrównoważona świetnym nagłośnieniem, dzięki czemu nie było podstaw aby kręcić na pracę akustyków czy niewyraźnego brzmienia. DJ Eprom, dla którego to była druga wizyta na Podlasiu, pokazał się z jak najlepszej strony. Pod względem technicznym (dłuższymi) chwilami przyćmił nawet gwiazdę wieczoru, czyli DJ’a Krusha. W secie sympatycznego warszawianina znalazło się miejsce na kilka utworów pochodzących z niedawno wydanego przez niego materiału, Machinerio EP. Szkoda tylko, iż nie zaprezentował w pełni swoich umiejętności turntablistycznych, ale i tak jego występ można zaliczyć na duży plus. Po nim zaprezentował się Hideaki Ishi. Cóż, można było więcej spodziewać się po Japończyku. W swoim secie wykorzystywał on stary, 4-kanałowy mikser (z samplerem w jednym) Vestaxa. Uderzając w pady tego urządzenia po prostu ciął dźwięki i szczególną uwagę przykładał do korekcji brzmienia (wszystko można było wnikliwie obserwować dzięki projektorowi wyświetlającemu na żywo poczynania DJ’a z bliskiego ujęcia). Poza tym, Krush nie powalił na kolana. Przygotowany wcześniej loop zawierał najróżniejsze nagrania, mixy, remixy, a poszczególne kawałki z „Endtroducing…” DJ’a Shadowa można było słyszeć nader często. Praktycznie żadnego zaskoczenia, większego wykorzystania umiejętności DJ’skich. Jednakże, nie należy zapominać o istotnym fakcie. Ostatni studyjny album Ishiego, „Jaku” ukazał się na rynku muzycznym sześć lat temu, a ostatnie lata przyniosły jedynie mixtape „Code4109″, kompilacje „Stepping Stones – The Self Remixed Best: Lyricism”, „Stepping Stones – The Self Remixed Best: Soundscapes” oraz DVD „History of DJ Krush”. 48-letni Krush odlicza raczej pozostałe lata do zasłużonej muzycznej emerytury niż poszukuje inspiracji do kolejnych nagrań.

Po show Japończyka trwającym krócej niż dwie godziny, za gramofonami pojawił się Auricom i…klub w mgnieniu oka opustoszał. Nie jest to żadne novum w przypadku imprez organizowanych w Famie, wręcz jest to zwyczajem, że po występie gwiazdy wieczoru, większość publiczności wychodzi z tego lokalu. Poniekąd jest to zrozumiale, gdyż rzadko są tam organizowane dobre after party. Również brak komfortu przy prowadzeniu konwersacji w Famie skutecznie pcha ludzi w stronę wyjścia. Niektórzy mogą mnie posądzić o szukanie dziury w całym i zwykłe narzekanie lecz póki co, nic nie zmieni tego stanu rzeczy.

Pomimo wszystko, impreza wypadła co najmniej solidnie. Białystok w końcu został zauważony na szerszą skalę w kraju, co powinno zaprocentować w przyszłości. Białostoczanie powoli przestają być skostniali i zaczynają się otwierać na eventy, które nie ograniczają się do tych samych nazwisk wykonawców, powtarzanych do znudzenia. Przed nami XXV Dni Sztuki Współczesnej i wiele wydarzeń o wysokiej randze artystycznej. Czas pokaże, jakie nowości przyniosą następne tygodnie i miesiące.

Relacja z pobytu Roba Swifta w Białymstoku

5 grudnia w ramach IV Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych ŻubrOFFka w białostockim klubie Fama odbyła się impreza Hip Hop Run. Oprócz Roba Swifta wystąpili na niej beatboxerzy z BBC (gościnnie Cira), KZS Crew (gościnnie Kornik), EsDwa, WHSB, DJ Aspirins oraz DJ Czech. Standardową relację z tego wydarzenia kulturalnego zastąpi quasi-sprawozdanie z pobytu Roberta Aguilara nad Wisłą, gdyż wraz z Kiziakiem oraz Franzem byłem odpowiedzialny za opiekę nad nim, co jednak nie ograniczyło się do stricte przybrania postaci tour ridera. Ostatni paragraf będzie dotyczył pewnej innej kwestii związanej z tym wydarzeniem. Lecz o wszystkim po kolei, a przecież jest o czym opowiadać.

Robert Aguilar do tej pory zaledwie raz odwiedził Polskę i prawdę mówiąc, nie mógł się doczekać wizyty w Białymstoku. W trakcie wymieniania z nim wiadomości przez internet wydawał się być bardzo sympatyczną, pogodną i otwartą osobą, która pomimo 40 lat na karku nadal żyje hip hopem i uwielbia grać imprezy nawet w najdalszych zakątkach na świecie. Wyobrażenia te całkowicie pokryły się z rzeczywistością, o czym z miejsca przekonałem się wraz z Krzysiem i Arturem. Zgadnijcie co pierwsze Rob Swift zrobił po odebraniu go z Okęcia? Zadzwonił do swojej mamy i dziewczyny aby powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Słodkie. Co prawda, Robert był zmęczony lotem lecz swobodnie mogliśmy z nim porozmawiać dosłownie o wszystkim. Przy okazji pojawiły się okazje do żartów i anegdot i tak pokrótce otrzymałem przydomek „Polish Prodigy” a FranzPolish Twin Gambino„.

Naszym głównym celem było zaopiekowanie się Robem w jak najlepszy sposób i udowodnienie, iż nie przyleciał tylko żeby zagrać DJ set na imprezie, ale również spędzić pozostały czas z osobami, które będą go traktować najlepiej jak tylko umieją. Robert został uprzednio uświadomiony przeze mnie, że zagwarantujemy mu bardzo dobry pobyt w Polsce lecz okazało się, że aż takiego podejścia przez nas do sprawy nie oczekiwał. Bardzo miło zrobiło się mu się również podczas spotkania w skateshopie Free-Way, gdzie czekał na niego stół zastawiony tradycyjnymi polskimi potrawami i znajomi, którzy specjalnie dla niego pofatygowali się aby odwiedzić ten sklep na ulicy Malmeda. Trzeba przyznać, iż Rob był wiecznie głodny i z wielką chęcią pałaszował dosłownie wszystko, co miał pod ręką. Lecz i tak najbardziej mu smakowała szarlotka (słowa uznania dla Eweliny).

Największa nobilitacja? Poczułem się bardzo dowartościowany, gdy Rob Swift powiedział mi, że jestem jedyną przyczyną, dla której przyleciał do Polski. Niesamowita jest także dedykacja jaką otrzymałem od niego na wkładce z The Ablist LP. Piękne pamiątki. W zamian podarowałem mu kilka pamiątek związanych z naszym miastem, z których również bardzo ucieszył się. Winyl jaki otrzymał ode mnie i Szymka na pewno zagości nie raz na imprezach granych przez niego, a płyta CD Noona Pewne Sekwencje podarowana przez Kiziaka w jego odtwarzaczu.

Meeting we Free-Wayu miał swojski charakter. Nie spodziewałem się tylko tak niewielkiego grona znajomych, którzy przybyli do sklepu. Doprawdy zaskakujące, ponieważ o spotkaniu było wiadomo kilka tygodni przed 5 grudnia. Z drugiej strony, nie wypadło to najgorzej, bo czasem przecież lepiej spędzić czas w kameralnym gronie (większość uczestników meetingu znajdziecie na familijnej fotografii u góry).

Doskonale wiedziałem, czego można było spodziewać się po występie Roba Swifta na Hip Hop Run. Jednak 90% publiczności obecnej tego wieczoru w klubie Fama w ogóle nie miała pojęcia co konkretnie zaserwuje członek X-Menów. Po jednej z ostatnich rutyn Roba usłyszałem od zachrypniętego Bambosia najwłaściwsze podsumowanie wszystkich turntablistycznych popisów tego DJ-a – „teraz po tym, to możemy umierać„. Nic dodać, nic ująć. Zawody DJ-skie jak i showcase’y największych sztukmistrzów maja to do siebie, że nie sposób opisać tego, co tam się działo a najlepiej obrazują je właśnie stwierdzenia tego typu. Oprócz kilku starych ale doskonałych rutyn X-Menów, Robert Aguilar zaprezentował całą gamę swoich możliwości, począwszy od wszystkich technik scratchu, a kończąc na backspinach i body tricksach. Z ogromną przyejemnością obejrzę zapis jego występu z Famy, który został zachowany dzięki Wojtkowi Gontarowi i Tomkowi Kuczyńskiemu. Rob Swift był zadowolony z końcowego efektu swojego pobytu w Polsce i w tym miejscu chciałbym przekazać serdeczne pozdrowienia od niego wszystkim osobom, które miał okazję poznać w ubiegły weekend!

W tym miejscu  chciałbym serdecznie podziękować Maćkowi Rantowi i Krzyśkowi Sienkiewiczowi z Dyskusyjnego Klubu FilmowegoGAG„, Tomkowi Kuczyńskiemu oraz Białostockiemu Ośrodkowi Kultury za zrealizowanie imprezy Hip Hop Run; Lukiemu, Kostonowi i Bambosiowi (szacunek za pyszne gołąbki) za doskonałe przygotowanie spotkania we Free-Wayu i wszystkim osobom obecnym w tym miejscu; Krzyśkowi Kiziewiczowi i Arturowi Broniszewskiemu za wspólną opiekę nad Robem Swiftem i Ewelinie – za wszystko.

Pora na drugą stronę medalu. Kilka miesięcy temu podczas rozmowy z Franzem poruszyliśmy temat ewentualnego występu w Białymstoku Roba Swifta. Zastanawialiśmy się, czy białostoczanie w chwili, gdy będzie już ustalony termin wizyty Roberta Aguilara w naszym mieście, podejdą do tego z należytym szacunkiem i otwarcie przyjmą na Podlasiu członka The X-ecutioners i ILL INSANITY. Zakładaliśmy, iż z tym różnie może być, gdyż w stolicy województwa podlaskiego nie było do tej pory artysty hip hopowego kalibru Roba Swifta, co niosło ze sobą różnego rodzaju wady i zalety. Jak się okazało kompletnym brakiem szacunku dla całej imprezy i pana Aguilara wykazało się mnóstwo osób z tzw. białostockiego środowiska hip hopowego. Bo jak inaczej wytłumaczyć wszystkie poniższe fakty. Na imprezie z ekipy Freakish Style było obecnych (sic!) dwoje bboyi (Matius tańczysz jeszcze?) – Franz i Dziki. Widocznie reszta uznała, że Rob Swift jest w ogóle nierozpoznawalnym i niewartym zachodu DJ-em. WHSB również pojawiło się w okrojonym składzie lecz przynajmniej widać było, że ta impreza nie jest im obojętna. Białostoccy raperzy? Poza występującymi Cirsonem, Kornikiem i KZS Crew nikogo więcej nie widziałem. Ale rzeczywiście, zupełnie zapomniałem o tym, iż wszyscy pozostali są w stanie zauważyć tylko czubki własnych butów i na hasło „Rob Swift” reagują zupełnym brakiem zainteresowania. Kolejne brawa należą się DJ-om z naszego miasta, których oczywiście także nie było w Famie poza Auricomem, Frankxem (nie mam pojęcia czy dalej zajmuje się DJ-ingiem) i tymi, którzy występowali (Shum, EsDwa). Na zdrowy rozum każdy kto chełpi się mianem „DJ-a” powinien stać w pierwszym rzędzie podczas showu Swifta i podziwiać jego występ, bo nigdy nie osiągnie takiego poziomu jak on. Zapomniałbym o Fejmie i Bejbim, którzy pojawili się pod koniec show Roba przy okazji wprowadzając niemile widzianych gości na tym evencie, którzy o mały włos nie doprowadzili do pięknego zakończenia Hip Hop Run. Pozostali pewnie uważają, iż pan Aguilar jest nikim ważnym i mają skillsy i doświadczenie kilka razy większe od niego. Writerzy? Licznie przybyli w sile sztuk liczących kilka osób. Doprawdy imponujące. Gdzie się podziali wszyscy freestyle’owcy, którzy jeszcze do niedawna czynnie brali udział w ustawkach organizowanych w klubie Loft? Fenix i Sosen to nie są wszyscy. Podobnie sprawa tyczy się wielu osób, które niby są związane z hip hopem tym mieście lecz jakimś dziwnym trafem nie byli obecni na imprezie z udziałem jednego z najlepszych DJ-i na świecie. Białystok w idealny sposób pokazał jak bardzo jest hip hopowy i oddaje szacunek dla wielkich osobistości związanych z ta kulturą. Ile osób 5 grudnia wiedziało kim jest właściwie Rob Swift? Daj Boże, żeby to było 50-70 osób. Jak do tego dodamy fakt, że w sobotni wieczór w Famie było obecnych mnóstwo przypadkowych osób, którzy przyszli głównie dlatego, bo na plakacie zauważyli ciemnoskórego faceta pochodzącego z USA, to otrzymamy pełny całokształt wyglądu tego gigu. Wiadomo – w naszym mieście występ jakiegokolwiek artysty ze Stanów Zjednoczonych to rarytas, więc jeżeli dostrzeżemy kogoś zza Wielkiej Wody na flyerze, to musimy się tam pojawić. Często słychać pojękiwania „w Białymstoku ciągle to samo, nic ciekawego się nie dzieje, znowu po raz 386 przyjeżdża do nas Peja, Ostry, ile można, chciał(a)bym czegoś nowego„. Jak przychodzi co do czego i pojawia się okazja do uczestniczenia w zacnym evencie okazuje się, że 20 zł za bilet wstępu na imprezę to zbyt duży wydatek lub jak nie zjazd na uczelni, to kolacja u babci, chora noga czy „zapomniałe(a)m„. Over The Top i Hip Hop Run w koronny sposób pokazały szacunek i zainteresowanie białostoczan eventami hip hopowymi. W każdej chwili można byłoby zaprosić do Białegostoku pełno rozmaitej maści artystów, od DJ Hondy, Reksa, Termanologiy’iego przez Percee P, DJ Vadima, DJ Revolutiona a kończąc na Crown City Rockers, czy KRS-One. Tylko jaki sens w tym? Aby znowu była powtórka z rozrywki? Chyba, że nagle wszystko się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i nastaną złote czasy dla imprez w stolicy podlaskiego. Notabene, czy ktokolwiek jeszcze twierdzi, że w naszym mieście istnieje „scena hip hopowa”?

Fotorelacja z imprezy Hip Hop Run vol. 1


Trudno uwierzyć w to co się stało wczoraj. Legenda skreczu, jeden z najbardziej respektowanych turntablistów na świecie, Rob Swift, grał u nas w Białymstoku. Piąty grudnia 2009 roku z pewnością zapisze się w historii hip hopu w tym mieście. Jak omylnie myślałem, klub Fama, nie "pękał w szwach" od tłumów, ale Ci co przybyli byli zachwyceni. Odbyło się także spotkanie z Robertem Aguilarem w skateshopie Free-Way, na którym można było zadawać pytania, porozmawiać i zjeść polskie przekąski z gościem z USA.
 
Obok Roba Swifta zagrali również :
DJ Aspirins, DJ Czech, EsDwa, BBC (Białystok Beatbox Crew) + gościnnie Cira, KZS Crew + gościnie Kornik, WHSB + goście
 
Zapraszamy do obejrzenia krótkiej fotorelacji.

Fotografie: Kamil "Freez" Mrozowicz 










Relacja z jamu graffiti – Białystok, 23.10.2009 r.

W ramach Jesieni Studenckiej wczoraj (23.10) odbył się graffiti jam na terenie Politechniki Białostockiej. Na cały event ogólnie nie przybyło zbyt wielu ludzi, chociaż było bardzo klimatycznie. Pracę writerom umilała muzyka serwowana przez EsDwa, a finalny koncert zagrali ZMNŚ (Za Młodzi Na Śmierć), czyli Praktis, Del, Jopel i Kisiel. Za całym wydarzeniem stały dwie studentki Uniwersytetu w Białymstoku – Karolina i Agata, dzięki którym wszystko zaistniało.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!