Flatlinerz - Live EvilW muzyce hip hopowej dosyć szybko wykształciły się różne style i odmiany. Przeważnie wiązało się to z poszukiwaniem przez artystów właściwych środków ekspresji, dzięki czemu już w latach 80.tych do głosu doszli przedstawiciele mocno odmiennych form. Gangsta rap, jazz-hop, mafioso rap, hip-house, Miami bass, new jack swing, concious rap i wszelkie inne alternatywne wersje cieszyły się przynajmniej przez kilka lat dużą popularnością. W latach 90.tych obok wszystkich tych nurtów wyrósł zupełnie niepostrzeżenie horrorcore. Nie trzeba było długo czekać na to, aby ten styl uznano za niesłychanie kontrowersyjny i budzący skrajne emocje w branży muzycznej. Jeżeli chcecie jak najlepiej zrozumieć niniejsze zjawisko, to wystarczy zapoznać się z twórczością nowojorskiej formacji Flatlinerz. Jeden z teledysków promujących debiutancki album grupy, „Live Evil”, w pełni oddaje klimat najmroczniejszej strony rapu.

Def Jam to najbardziej zasłużona, najdłużej działająca i najważniejsza oficyna wydawnicza w dziejach rapu. W październiku wytwórnia płytowa założona przez Ricka Rubina i Russella Simmonsa obchodziła 30-lecie istnienia. Katalog nowojorskiego labelu obejmuje multum znaczących wydawnictw, które osiągnęły sukces artystyczny i komercyjny. Jeżeli jednak wnikliwiej rozejrzymy się pośród płyt sygnowanych logiem amerykańskiej firmy, to dostrzeżemy kilka mało znanych projektów. Jednym z nich jest „U.S.A. (Under Satan’s Authority)” Flatlinerz. Już na wstępie pojawiają się pytania- o co chodzi z tytułem LP i jakim sposobem w czasach swojej świetności Def Jam opublikował stricte hardcore’owy album? Odpowiedzi na powyższe kwestie nie są wcale takie oczywiste, jak niektórym wydaje się.

Za powstaniem formacji stoją Redrum i Da Gravedigger. Początkowo nazwa Flatlinerz oznaczała lokalny gang z Brooklynu założony przez tych przyszłych raperów. Okolica zamieszkała przez nich była pod stałą obserwacją policji, w związku z czym byli oni zmuszeni do znalezienia spokojnego i rzadko odwiedzanego miejsca na potrzeby spotkań. W tym celu wybrano stary… cmentarz, który w szybkim tempie stał się ich drugim domem. W tej nietypowej lokalizacji Flatlinerz wraz ze swoimi znajomymi oddawali się okultyzmowi i tematyce pokrewnej, co nie było rzecz jasna akceptowane przez zdecydowaną większość społeczeństwa. W miarę zdobywania doświadczenia postanowili oni spróbować sił jako grupa hip hopowa. Nowojorczycy okazali się później pionierami horrorcore’u (obok Gravediggaz i Eshama), aczkolwiek za każdym razem przyznają, że chodziło im tylko na ukazaniu zła istniejącego w ludziach i panującego na świecie. Nie spodziewali się przy tym, iż ich twórczość nawet po dwóch dekadach nie będzie w pełni zrozumiana przez innych.

Przed rozpoczęciem sesji nagraniowych do szeregów Flatlinerz wcielono Tempesta; z grupą blisko byli związani również Mayhem i OMN999 (Omen). Jedną z pierwszych osób ze środowiska hip hopowego, które usłyszały o działalności kontrowersyjnej formacji, był Jam Master Jay. Pionier hip hopu nie obawiał się odważnych i bezkompromisowych treści, jakie niosły ze sobą nagrania kolektywu, w końcu walnie przyczynił się on do odkrycia niemniej problematycznego Onyksu. JMJ zaprosił Flatlinerz na kilka lokalnych koncertów. W trakcie tych imprez działalnością grupy zainteresował się Russell Simmons, prywatnie wujek Redruma. Prominentny działacz hip hopowy zaproponował nowojorczykom podpisanie kontraktu płytowego, z czego oni skorzystali.

Od razu zaczęły krążyć plotki odnośnie nepotyzmu ówczesnego szefa Def Jamu, co kompletnie mijało się z prawdą, gdyż Redrum przez długie lata miał bardzo słabe kontakty z nim i nigdy nie prosił jego o pomoc w kwestiach wydawniczych. Ponadto Russell Simmons zwyczajnie w świecie był ciekawy, jak ludzie zareagują na Flatlinerz i wierzył w zespół. Wydany we wrześniu 1994 roku debiutancki album grupy – „U.S.A. (Under Satan’s Authority)” – okazał się jedną z z najmniej zrozumianych i spornych płyt w historii rapu. Długo dyskutowano nad cała otoczką towarzyszącą wydawnictwu i grupie z The Big Apple, do czego przyczyniły się teledyski nakręcone do singlowych utworów – „Satanic Verses” oraz „Live Evil”. Obrazem stworzony do tego drugiego tracka doskonale puentuje wszystko to, co związane z kolektywem wywodzącym się z Brooklynu.

Classic Hip Hop Videos: Flatlinerz - Live EvilJeżeli nie jesteście przyzwyczajeni do wątków satanistycznych i na ogół spędzacie czas przy przyjemnych dla oka klipach, to omijajcie poniższy teledysk szerokim łukiem. Do tego należy dodać to, że videoclip nie był wyświetlany przez MTV i pokrewne telewizje muzyczne, co jeszcze mocniej pokazuje charakter tego nagrania (podobny los spotkał wówczas jedynie „Game Of Survival” Live Squadu). W tym obrazie Flatlinerz pokazali wszem i wobec, że są do bólu prawdziwi i nie warto z nimi zadzierać. Czarno-białe video zrealizowane do ciężkiego utworu wyprodukowanego przez DR Perioda posiada niszczycielską moc. Krótkie i dynamiczne ujęcia, nieprzypadkowy dobór miejsca, w którym nakręcono klip, stanowcze środki przekazu w poszczególnych scenach należą do największych atutów tego dzieła. Na początku „Live Evil” widzimy, jak kolektyw wraz ze swoimi żołnierzami wkracza na teren ww. cmentarza. Od razu można odczuć, że cała gromada czuje się tam, jak w domu. Nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek udawaniu, co można łatwo zauważyć w przekroju całego videoclipu. Podczas oglądania teledysku kilkakrotnie włos może zjeżyć się na głowie – widok rapującego Tempesta w wykopanym grobie czy Redrum z zawieszoną pętlą szubienicy robią ogromne wrażenie, zaś Da Gravedigger rymuje z krucyfiksu. Płonące pochodnie, okultyzm i elementy satanistyczne nadają obrazowi do „Live Evil” dodatkowego smaku. Trudno dziwić się, że klip został zbanowany przez telewizje muzyczne, gdyż to horrorcore pełną gębą. Warto też dodać, że teledysk powstały do drugiego singla – „Satanic Verses” – jest jeszcze mroczniejszy i cięższy w odbiorze.

„U.S.A. (Under Satan’s Authority)” nie zrobiło oszałamiającej kariery. Pomimo tego iż za wydaniem płyty stał Def Jam, to wydawnictwo nie cieszyło się zbytnią popularnością wśród kupujących. Owszem, w drugiej połowie 1994 roku pojawiło się wiele dyskusji na temat albumu lecz nie przełożyło się to na sprzedaż krążka. Po dwóch dekadach doszło do reaktywacji Flatlinerz. Grupa wypuściła reedycję swojego jedynego longplaya i odbyła trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych. Redrum i spółka nie przypisują sobie zasług za rozwój horrorcore’u, ponieważ nadal upierają się przy tym, że ich podstawowym założeniem było ukazanie wszelkich spraw dotyczących istnienia na świecie zła i diabłów. Wypada pamiętać o tej formacji i ich skromnym, aczkolwiek istotnym dorobku. Z kolei z teledysku do „Live Evil” nadal wieje grozą. W końcu licho nigdy nie śpi.