Hyenas In The Desert - ConcubinezPrawdopodobnie każdy sympatyk hip hopu zastanawiał się nad tym, skąd poszczególne grupy i artyści solowi wzięli swoje pseudonimy. Przyglądając się setkom postaci ze świata hip hopowego, w miarę szybko spostrzeżemy, że znaczna część nazw pochodzi z kreskówek (Big Punisher, DJ Clark Kent, Grandmaster Flash), tematyki gangsterskiej (Scarface, Tony Yayo, Nas Escobar) czy sportu (Dr Dre). Nie brakuje też skrótów (KRS-One, Guru, K.M.D.) czy bardzo długich pseudonimów (przoduje w tym Bushwick Bill i jego inna ksywa). Bez problemu trafimy również na dziwne i wydawałoby się niedorzeczne wręcz nazwy, jak Hyenas In The Desert. Po zapoznaniu się z pierwszym singlem tej nowojorskiej grupy z połowy lat 90.tych, „Concubinez”, a także fenomenalnym videoclipie nakręconym do tego utworu, z interpretacją tego określenia nie powinno być żadnych trudności.

Wybór takiej, a nie innej nazwy formacji z nowojorskiego Long Island był zupełnie nieprzypadkowy. Kendo (raper) i Gary G-Wiz (producent) znakomicie odzwierciedlili w ten sposób styl swoich produkcji – mrocznych, brudnych, momentami groźnych i odstraszających osoby o zbyt miękkim sercu. Wszystko to przypomina cechy przedstawicieli rodziny hienowatych, siejących postrach w Afryce (przed hienami czują respekt nawet lwy, główni ze względu stalowe kły tych zwierząt). Ponadto nowojorczycy wyróżniali się nagraniami na scenie hip hopowej w latach 90.tych, na której nie brakowało wówczas podobnych im twórców (Flatlinerz, Gravediggaz i inni). Charakterystyczne brzmienie utworów Hyenas In The Desert docenił legendarny Chuck D z Public Enemy. Właśnie ten zespół jako pierwszy wydał płyty w wytwórni płytowej Slam Jamz założonej przez frontmana PE. Na pierwszą dwunastkę wybrano krótki, aczkolwiek zapadający w pamięć utwór „Concubinez”. Dzięki videoclipowi nakręconemu do tego singla o HITD zaistniało na pewien czas w undergroundzie.

Hyenas In The Desert i ich singiel "Concubinez"W połowie lat 90.tych rozpoczął się boom na liczne wydawnictwa szerzej nieznanych twórców. Niezależne kręgi hip hopowe były w zasadzie non stop zalewane nowymi singlami i EP-kami, z czego większość trafiała tylko na rynek lokalny, przeważnie przez brak odpowiedniej promocji i teledysku, odgrywającego wtedy ogromną rolę w branży. Hyenas In The Desert doczekali się obrazu promującego ich debiutancką dwunastkę oraz „Die Laughing” EP. Pierwszorzędny videoclip nakręcony do „Concubinez” zachwyca swoim klimatem oraz dopasowaniem do utworu. Zdjęcia do klipu nakręcono w nadgryzionym zębem czasu domu znajdującym się na odludziu. Przy wejściu do jego wnętrza widzimy zapuszczony korytarz, odrapane ściany i pusty pokój, pośród którego stoi Kendo. Beat przygotowany przez Gary’ego G-Wiza (członek Imperial Grand Ministers Of Funk i następnie The Bomb Squad, przez lata współpracujący z Public Enemy) rozpoczyna się posępnie, aby nagle niespodziewanie uderzyć z ogromną siłą niczym hieny na polowaniu. Hardcore’owe brzmienie nagrania zostało wyśmienicie podkreślone przez poszczególne sceny teledysku, w którym nie brakuje zagadkowych elementów. Przez cały czas trwania klipu pojawia się postać starszego mężczyzny, prawdopodobnie lokatora tego domu, na schodach niczym cień pojawia się sylwetka młodej kobiety. Scenografia odgrywa tutaj również wielką rolę. Odpadające od ścian obrazy, zmumifikowane szczątki zwierząt na półkach, rozmnażające się robactwo oraz szereg innych bliżej nieokreślonych przedmiotów dodają temu videoclipowi niespotykanego charakteru. W tle przewija się wciąż ukazana w mroczny sposób postać rapującego Kendo. Natomiast ostatnia scena „Concubinez” z raperem leżącym w trumnie przypomina jeden z najbardziej pokręconych teledysków tamtych czasów, „Live Evil” Flatlinerz.

Premierowy singiel HITD trafił na ww. doskonałą EP-kę „Die Laughing”. Pomimo dobrych ocen osób ze środowiska i niepodważalnej jakości tego materiału, grupa z Long Island nigdy nie wydała więcej materiału. W kuluarach mówiło się o tym, że Hyenas In The Desert pracowali nad longplayem, zaś Kendo miał dołączyć do składu reanimowanego Main Source, ale nic z tych planów nie zrealizowano. W następnych latach Emcee zajął się nagrywaniem utworów z pogranicza rapu i rocka (jego nowy singiel „Rock Harder” powstał przy udziale samego DMC). Z kolei Gary G-Wiz przewijał się na różnych produkcjach, choć przez większość osób nadal kojarzono jego przez pryzmat kooperacji z Public Enemy. Po latach nowojorskie hieny oraz ich teledysk do „Concubinez” zostały niemal zapomniane, co jest tym bardziej dziwne, że wielu undergroundowych wykonawców sprzed nastu lat, teraz cieszy się zainteresowaniem odbiorców hip hopu z całego świata. Jednak trzeba pamiętać o tym, iż nikt z nich nie posiada w swoim dorobku takiego oryginalnego i sugestywnego klipu, jak ten poniżej.