Classic Hip Hop Videos: RZA - "Tragedy"Muszę przyznać, że mam słabość to filmów przedstawiających baśnie i legendy rodem ze starożytnych Chin i krain sąsiadujących z tym państwem, takich jak „Hero”, „Dom Latających Sztyletów” czy „Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok”. Klimat tych produkcji oraz historie jakie są opowiadane w nich są niesamowitym przeżyciem. Niektórzy powiedzą, iż nie ma nic niezwykłego w takich produkcjach i ich to zupełnie nie interesuje. Jednak nie wiedzą co tracą, ponieważ wszystkie historie w niczym nie przypominają produkcji hollywoodzkich (filmy posiadają zawikłaną fabułę i często kończą się bez happy endu) a kreacje aktorów, kostiumy oraz krajobrazy filmowe potrafią poruszyć niejedno serce. Jednym z nielicznych teledysków utrzymanym w klimacie Dalekiego Wschodu jest będący na pograniczu baśni oraz filmów sztuk walki klip Roberta Diggsa, czyli The Rizzy„Tragedy”.

Wyróżniającą cechą teledysków spod znaku Wu-Tang Clanu jest nieobliczalność. Kiedy po raz pierwszy oglądam jakiś ich videoclip nigdy nie jestem pewien czego mogę oczekiwać. Nie inaczej było z omawianym dziełem The Rizzy. Mamy tutaj niby prostą ale z drugiej strony rzadko pokazywaną na klipach historię. Mistrz jednego z zakonu wyrusza na starcie ze swoim wrogiem z drugiego obozu a jego ukochana/służąca/płaczka (ciężko jest mi powiedzieć kim ona jest) opłakuje jego. RZA jest niesiony na plecach przez swoich wojowników na spotkanie ze swoim nieprzyjacielem. Kiedy już nadchodzi do starcia oko w oko przeciwników następuje krótka walka wojowników z obu zakonów w szalonym stylu kung-fu (pojedynek 1 na 1 przed rozpoczęciem batalii jest to element cechujący każdą starożytną i średniowieczną bitwę). Po tej walce nadchodzi starcie obu mistrzów – RZA ma za przeciwnika bliżej nieokreślonego znawcę sztuk walki (przypadek, że jest on biały?). Scena jest świetna, z jednej i z drugiej strony pada multum ciosów; większość akcji dzieje się w powietrzu (rodem z wymienionych na początku filmów) a zwycięsko z niej wychodzi (wiadomo, że prawdziwe czarnuchy nigdy nie przegrywają) reprezentant Wu-Tang Clanu. Niektórzy mogą patrzeć nieprzychylnym okiem lub z politowaniem na sceny walki w tym klipie, jednak nie potrafią docenić tego. Jeżeli ktokolwiek choć raz oglądał film sztuki walki z Dalekiego Wschodu to będzie wiedział, że pojedynki takie, jak z tego klipu były tam nieodzownym elementem. W końcu to prosty i skuteczny sposób na ustalenie, który mistrz danego zakonu jest lepszy od swojego konkurenta.

Na koniec kilka informacji na temat samego utworu. Pochodzi on z soundtracku do dokumentalnego filmu „Rhyme & Reason” z 1997 roku (spójrzcie na obsadę filmu – Grandmaster Caz, Chuck D., KRS-One, Nas, Method Man, Erick Sermon i wielu innych). Produkcją zajął się bliski przyjaciel Wu-Tang Clanu, True Master, a w refrenie słychać śpiew duetu Tha Truth!.