Emancipator - Seven SeasW środowisku muzycznym dosyć często dochodzi do zakładania wytwórni płytowych przez samych artystów. Zazwyczaj następuje to w przypadku, gdy poszczególni twórcy rezygnują z nagrywania muzyki dla dotychczasowych wydawców i usiłują skupić pełną działalność w swoich rękach. Powyższe zjawisko szczególnie występuje w niezależnych kręgach, co nie powinno nikogo dziwić. Redefinition Records, Computer Ugly, Mortier Music, Linear Labs, Red Apples 45, Slice Of Spice Records czy Jamla Records, to tylko niektóre firmy powstałe w ostatnich latach z inicjatywy wykonawców. Do tej grupy należy zaliczyć też Loci Records, którego założycielem jest znamienity Emancipator. Oprócz obowiązków wydawniczych popularny producent nadal tworzy muzykę. 25 września ukazał się jego nowy materiał, „Seven Seas”.

Pod koniec poprzedniej dekady pojawiło się na świecie sporo utalentowanych producentów, o których większość osób dowiadywała się z blogów udostępniających płyty do pobrania (złote czasy tej formy piractwa). W tym kręgu znalazł się skromny Douglas Appling. Nikomu nieznany artysta z amerykańskiego Portland wydał debiutancką płytę w 2006 roku i w oka mgnieniu znalazł się na ustach sympatyków trip-hopu, downtempo i abstrakcyjnego hip hopu. W ten sposób Emancipator wprowadził się na międzynarodową scenę muzyczną, stając się jednym z objawień w szeroko pojętych nurtach instrumentalnych.

Pierwsze dwa pełne albumy beatmakera – „Soon It Will Be Cold Enough” i „Safe In The Steep Cliffs” – zachwyciły mnóstwo odbiorców. Niezwykle nastrojowe i upajające dźwięki, rozbudowane nagrania zawieszone pomiędzy czasem a przestrzenią oraz wszechobecna nostalgia stały się znakami rozpoznawczymi Emancipatora. Od początku działalności mieszkaniec Oregonu stawiał na niezależność, przez co jego materiały nie pojawiały się w szerokiej dystrybucji i można było je nabyć najpierw jedynie w wersji cyfrowej. Amerykanina po pewnym czasie wyłowiły japońskie oficyny wydawnicze – Rockwell Product Shop i Hydeout Productions – dzięki którym „Soon It Will Be Cold Enough” i „Safe In The Steep Cliffs” trafiły do obiegu na płytach kompaktowych.

Po okresie przejściowym przypadającym na wydanie 4 lata temu „Remixes”, Emancipator zdecydował się na założenie własnej oficyny wydawniczej. Następny album producenta, „Dusk To Dawn”, ukazał się już pod patronatem Loci Records. Wydawnictwo sprzed blisko 3 lat przysporzyło wykonawcy licznych nowych fanów. Za sprawą Jakarta Records płyta doczekała się również dystrybucji na kontynencie europejskim, co pozytywnie wpłynęło na pozycję beatmakera w hierarchii artystów z nurtu roztaczającego się od downtempo po elektronikę. Po tym wydawnictwie Emancipator skupił się na rozwoju Loci Records, co naprawdę udaje się jemu z powodzeniem. Label umożliwił wydanie muzyki Stèva, D.V.S.-a, Nyma, Frameworksa, Lapy i Tora. W pierwszej połowie br. trafiły do obiegu dwa nowe projekty bohatera tego artykułu – „Dusk To Dawn Remixes” i płyta koncertowa „Live In Athens”. Oba projekty okazały się tylko przedsmakiem do kolejnego longplaya Emancipatora. „Seven Seas” stanowi dowód na klasę amerykańskiego producenta.

Emancipator wydaje Seven Seas

Fot. Moon Suk Lee (Instagram: @moonsukleee)

Zapowiedzi projektu pojawiły się w internecie na początku września. Właściciel Loci Records postanowił nie bawić się w długą kampanię promocyjną i nie stosował żadnych tanich chwytów marketingowych. Rzecz jasna mógł on sobie na to pozwolić, ponieważ posiada on licznych sympatyków w różnych zakątkach globu i nie musi się też martwić o zainteresowanie ze strony mediów. Już w przedsprzedaży mnóstwo osób sięgnęło po „Seven Seas”, co było dowodem na coraz większą popularność Emancipatora oraz wiarę wielu osób w odpowiednio wysoką wartość tego projektu. Po opublikowaniu albumu okazało się, że artysta z Północno-Zachodniej części USA nadal potrafi pozytywnie zaskoczyć. W czasie, gdy multum artystów dąży w kierunku minimalizmu, Douglas Appling ugryzł ten temat z zupełnie innej strony. Po wydaniu „Dusk To Dawn” nagranego przy udziale tzw. żywych instrumentów, większość koncertów producenta odbywała się przy akompaniamencie szeregu muzyków grających na basie, skrzypcach, klarnecie, saksofonie, perkusji, itd. Emancipator zdecydował się na włączenie tych osób na „Seven Seas” i rozbudowaniu konceptów z poprzedniego LP. Jaki to przyniosło efekt? Więcej niż zadowalający. Instrumenty występujące nadały utworom głębszego brzmienia. „All In Here”, „1993”, „Canopy”, „Barnacles” czy „The Key” wypadły naprawdę okazale, dobitnie pokazując, że w przypadku doświadczonych beatmakerów dalszym etapem wcale nie musi być oszczędne brzmienie, lecz próba sięgnięcia po bardziej ekspresyjne i bogatsze metody. Warto też zwrócić uwagę na wokalistkę Madelyn Grant, uzupełniającą tytułowe „Seven Seas” o dodatkowe elementy. Przy tak dobranej załodze można bezpiecznie żeglować po niezbadanych dotąd wodach.

Projekt można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa, Spotify, Deezera i innych serwisów streamingowych. Wersja cyfrowa „Seven Seas” jest dostępna w sprzedaży na BC i iTunes. Ponadto wydawnictwo trafiło do obiegu na płytach kompaktowych. Album promują single „Ocelot” i tytułowe „Seven Seas”, do których powstały również teledyski. Emancipator przy kooperacji z licznymi muzykami nagrał przedni instrumentalny materiał. Niewielu producentów potrafi tak umiejętnie łączyć w swoich nagraniach odmienne światy, jak akurat właściciel Loci Records.

Tracklista

  1. All In Here
  2. Seven Seas feat. Madelyn Grant
  3. 1993
  4. Ocelot
  5. Vision Quest
  6. Land & Sea feat. Molly Parti
  7. Canopy
  8. Delta Trance
  9. The Key
  10. Oasis
  11. Honey
  12. Barnacles

Zapisz