Guilty Simpson - Detroit's SonW niezliczonych podsumowaniach roku, przetaczających się od kilku tygodni przez internet, brakuje mi pewnych elementów. Niewiele osób dokonuje dogłębnego rozliczenia ubiegłego roku, skupiając się jedynie na zestawieniu najlepszych płyt. Jeżeli spojrzymy szerzej na tę tematykę, to wypada również wspomnieć o najsolidniejszych wydawcach w 2015 roku. W niezależnych kręgach (około) hip hopowych na wysokie oceny zasłużyło co najmniej kilka wytwórni płytowych. W tym gronie wypada wymienić szereg oficyn wydawniczych – od Mello Music Group, przez Redefinition Records i Jakarta Records, aż skończywszy na High Focus Records i Stones Throw Records. Ostatnia z tych firm zanotowała kolejny udany rok, wydając szereg wartościowych projektów, wśród których warto wyróżnić „Detroit’s Son” Guilty Simpsona i Katalysta.

Sceną hip hopową z Detroit interesuje się wiele osób, i to nie tylko ze względu na Eminema i J Dillę. Od lat sympatią licznego grona słuchaczy cieszy się inny przedstawiciel The Motor City, Guilty Simpson. Sylwetkę popularnego rapera powinno kojarzyć większość Czytelników naszego serwisu. W końcu od czasów debiutanckiego albumu, „Ode to the Ghetto”, amerykański artysta znajduje się na fali wznoszącej, a jego projekty przyciągają kolejnych odbiorców.

Od ponad 7 lat mieszkaniec Michigan jest związany ze Stones Throw Records. Przez ten czas nakładem STR ukazało się ponad 10 płyt Guilty Simpsona. Oprócz premierowego albumu do najważniejszych jego projektów wypuszczonych przez ten label należy wspólny longplay z Madlibem („OJ Simpson”) z 2010 roku oraz ubiegłoroczna EP-ka „The Simpson Tape”. Pomiędzy tymi materiałami Emcee nagrywał kolejne płyty publikowane przez inne oficyny wydawnicze – „Highway Robbery” ze Small Professorem„Dice Game” z Apollo Brownem oraz „Random Axe” z Black Milkiem i Seanem Price’em. Poza tym Guilty Simpson często przewijał się przez wydawnictwa innych twórców. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że ubiegłoroczne „Detroit’s Son” powstało w wyniku kooperacji z kolejnym producentem, Katalystem.

Na pierwszy rzut oka beatmaker nie należy wcale do ważniejszych przedstawicieli australijskiego świata hip hopowego. Nic bardziej mylnego, gdyż od dawna Katalyst pozostaje jednym z najciekawszych artystów wywodzących się z Krainy Kangurów. W pierwszych latach działalności mieszkaniec Sydney rozpoczął wydawanie projektów, które później utworzyły trylogię muzyczną. W tym cyklu ukazały się kolejno „Manipulating Agent”, „What’s Happening” i „Deep Impressions”. Pomiędzy tymi produkcjami Australijczyk pracował nad innymi płytami. Obok solowych „Abstract View” LP czy mix-CD „Dusted” producent zaangażował się w inne przedsięwzięcia.

W połowie poprzedniej dekady Katalyst wszedł w skład formacji Moonrock, Space Invadas i Quakers. Szczególnie ostatnia z tych grup, współtworzona przez niego z Fuzzface’em (Geoff Barrow ze słynnego Portishead) i 7-Stu-7, doczekała się wielu pochlebnych opinii na swój temat. Premierowy album formacji, „Quakers”, ujrzał światło dzienne dzięki Stones Throw Records. Od tamtego czasu Australijczyk pozostawał w bliskim kontakcie ze STR. Po ponad dwóch latach od debiutu Quakers nadarzyła się okazja do ponownej współpracy z legendarną oficyną wydawniczą. Guilty Simpson nieprzypadkowo wybrał Katalysta do nagrania „Detroit’s Son”.

Guilty Simpson wydaje Detroit's SonPierwsze wzmianki o płycie zaczęły przewijać się przez środowisko hip hopowe około pół roku temu. Kiedy okazało się, że raper z The Motor City powierzył produkcję projektu w całości Katalystowi, sporo osób w ciemno obstawiało, że z tej kolaboracji wyjdzie naprawdę dobry album. W końcu australijski producent pozostawił po sobie na znakomite wrażenie na materiale Quakers. Szybko okazało się, że te przypuszczenia sprawdziły się, co do joty.

Guilty Simpson potrafi umiejętnie odnaleźć się w środowisku muzycznym utworzonym przez danego producenta. Jeżeli beatmaker posiada urozmaicony warsztat, to wtedy raper jest w stanie zaprezentować szeroki wachlarz swoich umiejętności. Powyższe czynniki zainicjowały powstanie „Detroit’s Son”. Doświadczony Emcee nie zawiódł oczekiwań fanów, dostarczając równy album opowiadający o jego rodzinnym mieście. Jak powszechnie wiadomo, Detroit nie należy do najprzyjemniejszych i najbezpieczniejszych aglomeracji miejskich, stąd też nie powinien nikogo dziwić mroczny, brudny, zadymiony i gdzieniegdzie posępny wymiar płyty. Warstwa liryczna wypada tutaj powyżej przeciętnej. W podobnym tonie można wypowiadać się o podkładach zgromadzonych na „Detroit’s Son”. Warto zwrócić uwagę na długość trwania poszczególnych utworów. Po wyjęciu kilku krótkich ścieżek, wszystkie pozostałe nagrania trwają około 3 minut, co było celowym zabiegiem Guilty Simpsona i Katalysta. W ten sposób artyści lepiej zademonstrowali różnorodność beatów i wysoką jakość tekstów GS. Na „rodzinnej” płycie rapera nie zabrakło miejsca dla przedstawicieli Detroit – Elzhiego, Cysiona, Fat Raya, Phat Kata i Spaceka. Wszyscy ci wykonawcy wpasowali się w specyficzny klimat tej produkcji.

„Detroit’s Son” trafiło na Bandcampa, Spotify, Deezera i pokrewne serwisy streamingowe. Stones Throw Records wydało ubiegłoroczny projekt na płytach kompaktowych i winylowych. Wydawnictwo promują trzy single – „The D”, „Fractured” oraz „Vanguard Organization” (ostatecznie utwór nie znalazł się na longplayu). Do pierwszego z tych nagrań powstał również videoclip. Guilty Simpson oddał piękny hołd swojemu rodzinnemu miastu, zaś Katalyst pokazał, że drzemią w nim naprawdę duże możliwości.

Tracklista

  1. R.I.P.
  2. Blunts In The Air feat. Cysion
  3. The D
  4. Ghetto
  5. Detroit’s Son
  6. Fractured feat. Fat Ray
  7. Radiation Burn
  8. Money
  9. Smoking feat. Spacek
  10. Rhyme 101
  11. The Music
  12. Beautiful Death
  13. Blue Collar feat. Elzhi
  14. The Time Is Now
  15. Dirty Glove feat. Phat Kat
  16. Say What?
  17. Power Outage feat. Spacek

Zapisz