milo - things that happen at dayPiękno muzyki hip hopowej tkwi dla każdego słuchacza w różnych szczegółach. Nie ma większego sensu, aby po kolei wymieniać poszczególne elementy składające się na wyjątkowość tego gatunku muzycznego, gdyż w oka mgnieniu powstałaby z tego mocno rozbudowana rozprawka. Wystarczyć tylko przyjrzeć się rozmaitości prezentowanej przez Emcees, aby wyliczyć mnóstwo stylów obecnych w rapie. Od lirycznych bestii i bitewnych raperów, przez zaangażowanych politycznie i społecznie kaznodziei, aż po barwne postaci prezentujące alternatywne podejście do hip hopu, nie brakuje tutaj różnych twórców. Wykonawcy kreatywnie łączące rap ze spoken wordem, opierające swoje nagrania o specyficzne beaty, potrafią sobie zjednać wielu sympatyków. W tej kategorii umieścimy wychowanka Chicago, milo, który w styczniu b.r. wydał dwie EP-ki – „things that happen at day” i „things that happen at night”.

Barwni wykonawcy dryfujący pomiędzy rozmaitymi nurtami muzycznymi, z powodzeniem odnajdujący się w w rapie, przykuwają uwagę opinii publicznej. Bardzo często tacy artyści mogą pochwalić się licznymi fanami utożsamiającymi się nie tylko ze środowiskiem hip hopowym. W ten sposób pokrótce należałoby opisać bohatera tej publikacji. Pochodzący z Wietrznego Miasta twórca przedstawia się nad wyraz interesująco. milo nie wypada nazwać przeciętnym Emceem, gdyż jego warsztat artystyczny rozpościera się pomiędzy rapem, spoken wordem, a melodycznym śpiewem. [pullquote]Ze względu na specyfikę swojego stylu oraz rozbudowanych i nie raz nieodgadnionych tekstów utworów, warstwa muzyczna jego nagrań również wyróżnia przedstawiciela undergroundu wśród swoich kolegów po fachu.[/pullquote]

Próbkę nieprzeciętnych możliwości milo poznaliśmy w listopadzie 2011 roku, kiedy to ukazał się projekt „I wish my brother Rob was here” (follow-up do słynnego longplaya Dela, „I Wish My Brother George Was Here”). Konceptualny album oparty o beaty autorstwa m.in. fLako, Shlohmo, Gold Pandy, Flying Lotusa, Freddie’ego Joachima czy and Madliba odsłonił nieprzebyty świat kreowany przez tego twórcę. Zamiłowania artysty do oryginalnych podkładów zostały podkreślone na płycie „Milo takes Baths”, która wykorzystywała beaty coraz popularniejszego przedstawiciela Anticonu. Zagadkowy umysł i oryginalna warstwa liryczna stały się jego znakami rozpoznawczymi. Dzięki zebranym dotąd doświadczeniom w branży muzycznej, artysta pokusił się kilka miesięcy temu o jednocześnie wydane dwie EP-ki. „things that happen at day” i „things that happen at night” są najciekawiej skonstruowanymi projektami w karierze milo.

milo wypuszcza dwie nowe EP-kiPrzy opublikowaniu tegorocznych płyt wykonawca podjął współpracę z Hellfyre Clubem, znanym choćby z wydaniem „The Kleenrz” Self Jupitera & Kenny’ego Segala. Styczniowe wydawnictwa podzielono na dwie spójne części, dedykowanego odpowiednio dniu i nocy. Oba projekty stanowią nie lada wyzwanie dla każdego odbiorcy, któremu przychodzi zmierzyć się ze skomplikowanym światem rozciągającym się na wielu płaszczyznach. milo umiejętnie wciąga słuchaczy w swoją grę słowną na „things that happen at day” już w otwierającym EP-kę utworze „sweet chin music (the fisher king’s anthem)”. W dalszej kolejności poznajemy kolejne komnaty jego umysłu, a metafizyczny stan udziela się w „folk-metaphysics”. Zamykające materiał nagranie „almond milk paradise” stanowi tak naprawdę tylko odpoczynek dualistycznej połowie twórcy odpowiedzialną za dzienną egzystencję. Architekt wszystkich podkładów, Riley Lake, odegrał tutaj ważną rolę, dostarczając kapitalnie dobrane podkłady do stylu milo.

„things that happen at day” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Za pośrednictwem tego serwisu umożliwiono kupno elektronicznego wydania płyty w cenie $5.

Tracklista

  1. sweet chin music (the fisher king’s anthem)
  2. almost cut my hair (for Crosby)
  3. folk-metaphysics
  4. legends of the hidden temple
  5. almond milk paradise feat. Safari Al

milo - things that happen at nightJak w porównaniu z powyższym wydawnictwem przedstawia się jego nocny odpowiednik? Po zapoznaniu się z dzienną stroną osobowości milo, równie zajmujące historie wykonawca pozostawił na noc. Po zapadnięciu zmroku uruchamia się nieco inna podświadomość tego artysty, co widać chociażby po jedynej w swoim rodzaju warstwie lirycznej „a lazy coon’s obiter dictum” (refren rozbraja całkowicie). W „the Gus Haynes cribbage league” pojawia się gościnnie bliźniaczy raper wychowanka Chi-Town, Busdriver. Wchodzimy też na kolejny etap znajomości metafizyki przedstawiciela undergroundu, ale to inna kompozycja zasługuje na szczególną uwagę. „post hoc ergo propter hoc (for Schopenhauer)” to nie tylko oda skierowana do Arthura Schopenhauera, ale także swoista puenta „things that happen at night”. Ostateczny kształt drugiej EP-ki, to również zasługa Analog(ue) Tape Dispensera – producent zapewnił swojemu partnerowi muzycznemu urozmaicone i alternatywne środowisko, dostosowane do jego potrzeb.

„things that happen at night” podobnie, jak druga EP-ka, ukazało się w wersji elektronicznej na Bandcampie. 20 marca Hellfyre Club opublikowało fizyczne wydanie tych projektów na kasetach. Limitowana edycja tych nośników została dosyć szybko wyczerpana (taśmy w modzie). W końcu nic dziwnego, iż słuchacze docenili oba wydawnictwa, gdyż to jedne z najciekawszych płyt pierwszego kwartału tego roku.

UPDATE: Powstały dwa teledyski promujące podwójną EP-kę milo. Obrazy nakręcono do „sweet chin music (the fisher king’s anthem)” oraz „post hoc ergo propter hoc (for Schopenhauer)”.

Tracklista

  1. a lazy coon’s obiter dictum
  2. the Gus Haynes cribbage league feat. Busdriver
  3. monologion
  4. folk-metaphysics, 2nd ed.
  5. post hoc ergo propter hoc (for Schopenhauer)