Ivan Ives z wywiadem dla U Call That LovePrzyszła pora na pierwszy wywiad na U Call That Love. Nie ukrywam, że mój rozmówca został celowo wybrany i w pełni zasługuje na zaprezentowanie na stronie. Nie przedłużając, zapraszam serdecznie do lektury wywiadu przeprowadzonego z undergroundowym artystą pochodzącym z Rosji, ale od dawna mieszkającym w USA, Ivanem Ivesem.

Witam serdecznie, to świetnie, że zgodziłeś się na wywiad. Jak mógłbyś przedstawić się ludziom z Polski?

Dzięki za zainteresowanie moją muzyką, cała przyjemność leży po mojej stronie. Dla wszystkich ludzi, którzy mnie nie znają – nazywam się Ivan Ives i pochodzę z Rosji, dzieciństwo swoje spędziłem w Brooklynie, a obecnie mieszkam i robię muzykę w Los Angeles, w Kalifornii.

Iconoclast oznacza niszczenie religijnych obrazów. Obrazoburstwo było kontrowersyjnym ruchem między chrześcijanami bizantyjskiego Imperium na przełomie VIII i IX wieku. Jakie to ma odniesienie do Twojego albumu?

To jest JEDNO znaczenia słowa… ale myślę, że album lepiej funkcjonował z definicją: „osoba, która atakowała umiłowanie wiary, tradycyjne instytucje, etc.”. Myślę, że moje podejście do hip hopu jest unikalne, jako, że łączę naprawdę wpadające w ucho bity (pozdrowienia Hitman) z potężnymi tematami i dostarczam to z zajebistym, prawie east coastowym flow. I nie sądzę, że ludzie oczekują tego od wysokiego białego faceta z kudłatymi włosami. Tak w ten sposób atakuję tradycje i rzeczy, do których ludzie byli przyzwyczajeni.

Jesteś rosyjskim imigrantem, który mieszka w USA. Kiedy zdecydowałeś się, żeby przeprowadzić się do tego kraju na stałe? Czy masz w Stanach Zjednoczonych rodzinę czy jesteś tam sam? Odwiedzasz Rosję od czasu do czasu?

To nie była tak naprawdę moja decyzja, żeby przeprowadzić się tam na stałe, byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Mój ojciec był i jest nadal, politycznym działaczem, który miał dużo do powiedzenia o komunizmie i KGB zawsze próbowało dokonać zamachu na nim. Postanowił on ostatecznie uciec wraz ze swoją najbliższą rodziną, tak więc wylądowaliśmy w Brooklynie. Tak, wcześniej jak i teraz odwiedzam Rosję. Mam tam nadal swoją rodzinę.

Wiem, że nagrywałeś utwory pod pseudonimem Nicotine, ale nie jestem pewien dokładnie kiedy to miało miejsce. Pracowałeś wtedy sam czy z kimś?

To miało miejsce dawno, dawno temu. Nagrywałem wtedy z zupełnie innymi ludźmi i nie jestem zadowolony z muzycznych dokonań, jakie z tamtego okresu pochodziły.

Twoim producentem jest Fresh aka The Hitman. To jest Twój człowiek czy poznaliście się przy jakichś okolicznościach?

Uczęszczaliśmy wspólnie do szkoły średniej, lecz nie byliśmy dobrymi kolegami aż do czasu. Zaczęliśmy się kumplować, ponieważ podzieliliśmy się wspólnymi artystycznymi wizjami oraz etyką pracy. Teraz mamy receptę na przygotowywanie tracków, które razem robimy oraz walczymy, żeby kontynuować rozszerzanie oraz kreowanie nowych, innowacyjnych pomysłów.

Co mógłbyś powiedzieć o No Threshold Records, gdzie wydajesz swoje albumy. Czy to jest twój własny label? Jacy pozostali artyści nagrywają dla tam?

No Threshold jest to label, który rozkręciliśmy wraz z Freshem nieoficjalnie w 2002 roku, ale znak firmowy etc. zatwierdziliśmy w 2005 roku. Mamy u siebie takich artystów jak Menacin Johnson i The Anything People. Akurat teraz skupiam się nad własnym materiałem, lecz zamierzam przyjąć do pracy kierownictwo, aby pokierowali labelem za mnie i wyszukiwali nowe talenty.

Masz naprawdę zacnych gości na swoim „Iconoclast”, takich jak 2Mex, Vast Aire, Cappadonna, O.C. Czy było to trudne, żeby nawiązać z nimi kontakt i zaprosić do wspólnego nagrywania?

Jeżeli uważasz, że ci goście są dobrzy (bo są dobrzy), poczekaj tylko na „Newspeak”, moje nowe wydawnictwo, które wyjdzie na początku 2009 roku. Niektórzy z gości, którzy znajdą się na tym albumie powalą ludzi na kolana. Poważnie.

Po upływie 1,5 roku od wydania Iconoclast, jest on wyprzedany i dostępny tylko w jednym sklepie online. Czy jesteś zadowolony ze sprzedaży?

Właściwie minął rok od wydania „Iconoclast” (25 września). Odkąd „Iconoclast” ujrzał światło dzienne, zremiksowany album z okazji rocznicy wydania jest prezentem ode mnie, dostępnym do ściągnięcia za darmo. Wydaje się, że jakby to było już na zawsze, nieprawdaż? Do dzisiejszego dnia jest to mój najlepiej sprzedający się album i ciągle moja najlepiej sprzedająca się płyta na iTunes. Rozważałem nad zwiększeniem nakładu, ale raczej będę trzymał się od tego pomysłu z daleka, przypominając kolekcjonerom, że zdobyli w odpowiednim czasie ten album.

W listopadzie 2007, magazyn Rolling Stone umieścił Twoje nazwisko w swoim jubileuszowym wydaniu z okazji 40-lecia istnienia. Czy byłeś zaskoczony, mogąc przeczytać w tym magazynie o sobie? W mojej opinii to było duże wyróżnienie.

Tak, byłem wtedy w podróży kiedy to zobaczyłem, zwłaszcza od czasu kiedy ludzie (mam na myśli hejterów) myślą, że płacę żeby tam być czy robię jakieś inne gówniane sprawy. Jakbym sobie mógł pozwolić na kupienie siebie w Rolling Stone! Ha! Lecz owszem, nadałem swojej karierze pewnej solidności i pozwoliłem ludziom, żeby dowiedzieli się, iż nie jestem tutaj tylko od pieprzenia głupot, dlatego też oni słuchają moich nagrań i kupują moje płyty.

Jakiś czas temu w sieci pojawił się „Icons Last Remix”, o którym wspominałeś. Kto dokonał remiksów utworów?

Zremiksowany album był możliwością do zaprezentowania swoich umiejętności producentom, których znam. Także Fresh zakończył robić remiksy kilku tracków, a ja złamałem track jeżeli chodzi o „Recipe Remix”… W ogóle to nie ma znaczenia jako rozważania nad moją produkcją.

W sierpniu ’08 zapodałeś swój kolejny album – „Juice To Get Loose To”. Jakie odczucia mają ludzie po tej płycie? Co możesz nam o niej opowiedzieć?

Ten album w tym samym czasie, kiedy pojawiły się kawałki z tej płyty na MySpace, więc album został bardzo dobrze zakończony. To jest album konceptualny, na którym ja oraz Fresh wspólnie jesteśmy za mikrofonami…To jest zasadniczo „zabawna” płyta tak jak powiedziałem, żeby rozruszać ludzi na imprezach. ALE jeżeli słuchasz naszych tekstów, znajdziesz tam niektóre naprawdę głębokie sprawy. Nie śpijcie.

Powiedz nam coś o swoich wpływach. Kiedy przesłuchiwałem „Eat, Pop and Die” (mixtape wydany w 2008 roku – przy. red.) to pomyślałem: „Ten koleś musi kochać Grandmaster Flasha i każdy rodzaj muzyki z lat 80.tych”.

Tak, owszem. Ale słucham także muzyki klasycznej oraz modernizmu. Lubię też IDM music (Intellegent Dance Music) oraz starsze elektroniczne rzeczy jak Kraftwerk. Właściwie, to nie słucham teraz dużo hip hopu, ponieważ bardzo dużo aktualnie wydawanych albumów jest totalnym gównem. Kocham underground. Rap, jaki słucham jest bardziej oldschoolowy i klasyczny. Oczywiście jest kilku artystów działających obecnie, których doceniam. Możecie mieć pomysły jeżeli chodzi o listę gościnnych występów na moim kolejnym albumie.

Prowadzisz także swój osobisty blog, gdzie umieszczasz piękne zdjęcia robione Twoim aparatem (o rozdzielczości 1.3 megapiksela). To jest Twoje drugie życie – zwiedzanie każdego z miejsc, gdzie przebywasz i wykonywanie zdjęć?

Tak, to nie jest przeznaczone dla innych ludzi, zachowuję te zdjęcia dla siebie…i za każdym razem kiedy dzięki nim ponownie odwiedzam moje podróże, przypominają mi one o różnych miejscach, gdzie byłem, powodując jakiś dziwną, przygnębiająca emocjonalną harmonię. Każda pojedyncza fotografia ma swoją odrębną historię i zawsze powracam do momentu, w którym została wykonana; pozwalają ożywić moje doświadczenia. Jestem także twórcą filmów pomiędzy robieniem muzyki i pozwala pozostawać w kontakcie z wizualną stroną.

Powiedz nam o swojej przyszłości i swoich planach.

Przejmujemy tą dziwkę!

Dzięki za wywiad. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzisz Europę.

Yeah. Chciałbym z całą pewnością przywieźć swoje dupsko do Europy i dać dobry show. Dzięki również.


Więcej informacji o Ivanie Ivesie znajdziecie odpowiednio na: profilu artysty na portalu MySpace, wytwórni płytowej No Treshold Records oraz blogu Ivana.