[php function=1]

NBA sprzed lat: Galeria sław - Hakeem Olajuwon

Hakeem Olajuwon na rozgrzewce przed meczem Houston Rockets.

69. sezon NBA już rozpoczęty. Po pierwszych meczach nie należy wysuwać daleko idących wniosków, aczkolwiek trzeba przyznać, że w przypadku niejednej drużyny szybko zrobiło się ciekawie. W Chicago drżą o zdrowie Derricka Rose’a, który zdążył już opuścić jedno spotkanie ze względu na skręcone kostki, a w Oklahomie odmawiają zdrowaśki za zakończenie feralnej passy związanej z kontuzjami graczy Thunder. Kobe Bryant walczy z całych sił, ale musi przyzwyczaić się do tego, że ten sezon szybko Los Angeles Lakers spisze na straty. Marcin Gortat prezentuje się dobrze, podobnie zresztą jak chociażby back court Golden State Warriors. Jednak na tym koniec tematyki dotyczących obecnego sezonu najlepszej ligi świata, gdyż w drugiej odsłonie cyklu „NBA sprzed lat” skupimy się na czymś zupełnie innym, bowiem na sylwetce jednego z najwybitniejszych koszykarzy w dziejach, Hakeema Olajuwona.

Każda osoba zaznajomiona z historią NBA powinna posiadać utworzoną listę z najbardziej niedocenianymi graczami w historii. W moim zestawieniu pierwsze miejsce okupuje koszykarz, który zupełnie nie wiadomo z jakich powodów, nie otrzymuje od ludzi takiego szacunku, na jaki bez dwóch zdań zasługuje. W tym miejscu mam na myśli Hakeema Olajuwona. Pochodzący z Nigerii zawodnik ma za sobą piękną karierę zawodową i pełno osiągnięć indywidualnych i zawodowych. Jednak z pewnych względów ten niesamowity center nigdy nie jest wymieniany jednym tchem obok największych koszykarzy w historii, do tego wiele osób umieszcza innych środkowych wyżej w swoich rankingach. Wszystko to bierze się z niedoceniania Olajuwona i braku kompletnej wiedzy odnośnie jego dokonań.

Nie mam zamiaru tutaj podawać dokładnej biografii urodzonego w 1963 roku w Lagos koszykarza, każdy może zapoznać się z tym odwiedzając Wikipedię. Pozwolicie, że jedynie wybiorę poszczególne fakty z jego życiorysu, aby jak najlepiej oddać wielkość „The Dreama” i udowodnić, że zasługuje on na znacznie większy szacunek. Olajuwon poznawał tajniki koszykarskiego rzemiosła na University of Houston, do którego ściągnął jego trener Guy Lewis. Już na pierwszym roku ówczesny Akeem zdradzał nieprzeciętny talent, co szybko dostrzeżono w uniwersyteckiej drużynie Cougars. Walory defensywne i ofensywne centra w oka mgnieniu obiegły Stany Zjednoczone, co doprowadziło do tego, że będąc jeszcze nastolatkiem aspirował on do miana największych koszykarskich talentów pierwszej połowy lat 80.tych. Młodziana docenił ówczesny gigant NBA, Moses Malone, który reprezentując barwy Houston Rockets udzielał Olajuwonowi lekcji. Jak się później okazało, uczeń przerósł swojego mistrza.

Jeżeli mówimy o czasach uniwersyteckich, to należy jeszcze wspomnieć o dwóch istotnych wydarzeniach. Właśnie na University of Houston poznał swojego przyszłego przyjaciela, Clyde’a Drexlera. Natomiast rozgrywki NCAA pokazały, jak koszykówka może być piękna, a także niewdzięczna. W barwach Cougars Olajuwon w latach 1983-84 docierał do Final Four lecz za każdym razem musiał przełykać gorycz porażki. Najbardziej niewdzięczna okazała się porażka w 1984 roku, gdyż w finałowym spotkaniu Houston poniosło klęskę w starciu z Georgetown, którymi dowodził Patrick Ewing. „The Dream” nie zapomniał nieudanych podejść do zdobycia tytułu mistrza NCAA, co tak naprawdę wyszło mu na dobre, gdyż wyzwoliło w nim prawdziwego ducha i zahartowało na zmierzenie się z wymogami NBA.

Hakeem Olajuwon przystąpił do draftu w 1984 roku, który następnie okazał się najsilniejszy w historii (właśnie 30 lat temu wybierano Michaela Jordana, Charlesa Barkleya, Johna Stocktona, Alvina Robertsona, Kevina Willisa czy Sama Perkinsa). Uznawany wówczas za najbardziej perspektywicznego centra młodego pokolenia (obok ww. Ewinga, Sama Bowie’ego i Davida Robinsona), pochodzący z Nigerii koszykarz trafił z numerem 1 do Houston Rockets. Jak sam przyznał, był on wielce usatysfakcjonowany takim obrotem spraw, ponieważ nie dojść, że nie musiał zmieniać miejsca zamieszkania, to jeszcze otrzymał okazję stworzenia silnego front courtu kierowanego przez Ralpha Sampsona. Ponadto „The Dream” miał przed sobą wypełnienie luki pod koszem po odejściu Mosesa Malone’a, który wtedy grał dla Philadelphii 76ers.

[php function=1]