Home Brew - Home BrewW dzisiejszym świecie dostęp do informacji jest niemalże nieograniczony. Nie zmieniły tego żadne próby wprowadzenia przepisów i ustaw regulujących przepływ wymiany utworów w sieci internetowej, ani widzi-misie możnych tego świata. Świat muzyczny w doskonały sposób obrazuje dzisiejszy kształt internetu. Owszem, prawa autorskie i kwestie dotyczące piractwa, stanowią zmorę dla niejednego artysty i wydawcy. Z drugiej strony, łatwość w zdobywaniu wiedzy o wykonawcach z całego świata. Wystarczy spojrzeć na zakres twórców pojawiających się na stronie. Ostatnie miesiące przypadły na publikacje o Amerykanach, Brytyjczykach, Francuzach, Japończykach, Kanadyjczykach, Polakach, Holendrach, osobach wywodzących się z Afryki. Z kolei tym razem przedstawię obywateli Nowej Zelandii, grupę Home Brew. Egzotyczny dla wielu odbiorców zespół wydał na początku maja album zatytułowany po prostu „Home Brew”.

Państwo wyspiarskie położone niemal na krańcu świata, okazuje się spokojną przystanią dla niezależnych wykonawców hip hopowych. Publikowałem na stronie artykułu o materiałach wydawanych przez Concepta i SoulChefa, będące doskonałym potwierdzeniem tej tezy (Davida Dallasa należy rozpatrywać w innych kategoriach, ze względu na jego przeprowadzkę do USA). Pochodzących z przedmieść Auckland członków Home Brew (kapitalna nazwa formacji oznaczająca nic innego, jak samogon) z powodzeniem można postawić obok ww. twórców, gdyż prezentowana przez nich muzyka, to hip hop najwyższych lotów. W skład kolektywu wchodzi Tom Scott (Emcee), Haz Beats (producent), Lui Silk (Emcee), uzupełniani przez DJ’a Substance’a. Po raz pierwszy o grupie można było usłyszeć za sprawą wydanego w czerwcu 2007 roku projektu „Home Brew Light”. Półtorej roku później ukazała się EP-ka „Last Week” (wszystkimi tytułami są poszczególne dni tygodnia). Marzec 2009 roku przyniósł „Summer Ale” (na półkuli południowej kończy się wtedy pora letnia), a w czerwcu tego samego roku grupa wydała „Taste Test”. Ostatnie trzy lata Home Brew poświęciło na przygotowanie debiutanckiego albumu. Jak się okazało, warto było cierpliwie czekać na „Home Brew”.

Home Brew's t-shirtPłyty powstające przez długi okres przynoszą nieczęsto zawód słuchaczom, gdyż nierzadko dochodzi do sytuacji, w których dopieszczanie materiału przybiera formy niepotrzebnego szukania dziury w całym i nakładaniu wielokrotnych poprawek. Jednak w tym przypadku, czas działał na korzyść Home Brew, a produkt końcowy wybija się znacznie ponad przeciętność. Zasłużonym, aczkolwiek całkowicie niespodziewanym miernikiem jakości materiału jest dotarcie przez „Home Brew” do 1. miejsca na liście NZ Top 40 Albums. Pokazuje to, iż stroniąc od mainstreamu i gardząc wyższymi sferami w przemyśle fonograficznym, do tego wydając płytę w przez siebie założonym labelu Young Gifted & Broke, można znaleźć uznanie w oczach mnóstwa odbiorców.

Premiera albumu nowozelandzkiej grupy odbyła się 3 maja, a już teraz wydawnictwo dotarło daleko poza Oceanię. Zasługa w tym nie tyle skrupulatnie przemyślanej promocji i e-marketingu, a kapitalnych utworów zawartych na LP. Pierwsze co uderza i olśniewa na tym projekcie, to świetnie połączenie warstwy tekstowej z muzyczną. Za większość tekstów na „Home Brew” odpowiada Tom Scott, nad wyraz świeżo brzmiący raper, posiadający w swoim repertuarze zaangażowane społecznie i politycznie zwrotki, jak i opowiadające o bardziej przyziemnych tematach tracki. Pokłady muzyczne wyszły spod rąk głównie trzech beatmakerów – Haz Beatsa, Dandruff Dicka (pseudonim stulecia) i Christopha El Truento (pojawiają się też akcenty w postaci instrumentali od SoulChefa, Bena Jamin’a oraz Fire & Ice). Na brzmienie płyty wpłynęło też częste i gęste wykorzystywanie tzw. żywych instrumentów, stanowiących więcej niż zwykły dodatek do nagrań. Dwupłytowy album posiada pełno mocnych akcentów, począwszy od „Dedicated To (Intro)”, przez „Everybody”, „Basketball Court”, a kończąc na „The Truth Is Ugly”. Jednak najbardziej w pamięć zapadają trzy nagrania – rozbudowany storytelling „55 Stories”, społeczno-polityczny manifest „Listen To Us” i wyważone „Bourbon & Coke”. Całość materiału została podana w łatwo przyswajalny sposób, natomiast gościnne występy Lui Tuiasau, Esther Stephens, Tourettes, Matta Crawleya, Hollie Smith & Tyna Keelan, nadają „Home Brew” kolorytu.

Pełen album nowozelandzkiej formacji został udostępniony na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można zapoznać się także z pozostałymi pozycjami w dyskografii zespołu. Przy okazji obstawiam, iż za posiadanie wersji fizycznej „Home Brew” dałoby się pokroić pełno słuchaczy. Osobiście znajduję się na tej liście, okupując zapewne jedno z wysokich miejsc. Na koniec lądują jeszcze teledyski nagrane do „Listen To Us”, „Yellow Snot Funk” i „Plastic Magic”.

UPDATE: Nowozelandczycy nie przestają promować swojego materiału. Po pierwszych trzech klipach Home Brew wypuścili też obrazy do „Time Don’t Wait”, „Good God” i „Basketball Court”.

Tracklista

  1. Dedicated To (Intro) (prod. Haz Beats); scratche: DJ Alphabethead
  2. Benefit (prod. Haz Beats)
  3. Alcoholic (prod. Dandruff Dick)
  4. Yellow Snot Funk (prod. Dandruff Dick)
  5. Datura/White Flowers feat. Lui Tuiasau (prod. Dandruff Dick)
  6. Everybody feat. Lui Tuiasau & Lucky Lance (prod. Christoph El Truento & Sires)
  7. Last Day (prod. Ben Jamin’)
  8. Time Don’t Wait (prod. Haz Beats)
  9. Basketball Court feat. Esther Stephens
  10. Radio (prod. Haz Beats)
  11. Radio Outro (prod. Haz Beats)
  12. Dark Intro (prod. Haz Beats)
  13. State Of Mind (prod. Haz Beats)
  14. Plastic Magic feat. Esther Stephens (prod. Christoph El Truento)
  15. The Truth Is Ugly (prod. Haz Beats)
  16. 55 Stories (prod. Haz Beats)
  17. Listen To Us feat. Tourettes, Esther Stephens & Matt Crawley (prod. Haz Beats)
  18. Good God feat. Hollie Smith & Tyna Keelan (scratche: DJ Alphabethead)
  19. Bourbon & Coke (prod. SoulChef)
  20. Fungi/Absence feat. Lui Tuiasau (prod. Christoph El Truento)
  21. Space feat. Esther Stephens (prod. Fire & Ice)