Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3Po chwili nieobecności, powracamy z kolejną odsłoną cyklu „Płytoteki dorosłego człowieka” współtworzonego wraz z polskim serwisem poświęconemu cieplejszej stronie czarnej muzyki, SugaSoul. W trzeciej odsłonie znajdziecie wydawnictwa soulowe z lat 70, 80 i 90.tych rekomendowane przez SugaSoul oraz rapowe klasyki nagrane w ósmej i dziewiątej dekadzie XX wieku wyselekcjonowane przeze mnie. Przed Wami kolejne zestawienie 10 klasycznych albumów, stanowiących nie raz prawdziwe kamienie milowe w rozwoju muzyki na całej kuli ziemskiej.

Marvin Gaye - Let’s Get It OnMarvin Gaye„Let’s Get It On” (1973)

O tym, że Marvin Gaye był niezrównanym mistrzem muzyki romantycznej i miłosnej, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. Po ogromnym sukcesie albumu „What’s Going On” wydanego zaledwie dwa lata przez „Let’s Get It On”, Książe Soulu ponownie oczarował słuchaczy, tworząc niepowtarzalny, marzycielski klimat, którego nie udało się nikomu nigdy powtórzyć. Właśnie krążkiem z 1973 roku ugruntował swoją pozycję jako muzycznej, męskiej ikony seksu, która potrafiła rozpalać tysiące kobiet wyłącznie swym głosem. Album przyniósł cały szereg poetyckich niemal przebojów, które do dziś uznawane są za prawdziwe klasyki muzyki rozrywkowej lat 70.tych m.in. „Come Get To This”, „You Sure Love To Ball”, „Just To Keep You Satisfied”, „Please Stay (Once You Go Away)” czy kompozycja tytułowa, która okazała się być najbardziej udanym komercyjnie utworem w całej karierze artysty. Gaye jak nikt inny opowiadał o miłości fizycznej oraz tej bardziej duchowej, będąc do dziś niedoścignionym wzorem zmysłowego dżentelmena, którego każda kobieta chciałaby mieć, choćby na jedną tylko noc…

Janet Jackson - Janet Jackson's Rhythm Nation 1814Janet Jackson„Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” (1989)

Choć oficjalnie kariera muzyczna dorosłej Janet Jackson zaczęła się w 1982 roku, dopiero czwarty w jej dorobku album definitywnie wyłamał pewne drzwi i sprawił, że przestano ją nazywać „siostrą Michaela„. Niezwykła płyta złożona z aż dwudziestu ścieżek, jest chyba najwybitniejszym muzycznym dziełem w historii utrzymanym w stylu new jack swing. Janet Jackson przy wydatnej pomocy niezwykłego producenckiego tandemu Jimmy Jam and Terry Lewis stworzyła krążek wprost kipiący od młodzieńczej energii, której dano upust w utworach będących unikatową mieszanką popu, r&b, a czasem i rocka (wystarczy wspomnieć choćby słynne „Black Cat”). Płyta przyniosła Janet deszcz w pełni zasłużonych nagród. Czy można bowiem przejść obojętnie obok takich utworów jak „Rhythm Nation”, „Miss You Much” czy „Alright”? Na „Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” jest sporo pozytywnej, muzycznej złości i determinacji, niewykluczone że podyktowanej chęcią dorównania sławnemu bratu. Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że na tym właśnie albumie Janet w pełni się to udało.

Spinners - SpinnersSpinners„Spinners” (1973)

Wydawałoby się, że odejście ze święcącej triumfy wytwórni Motown w latach 70.tych jest niczym innym jak strzałem we własną stopę. Jakież było zdziwienie fanów i krytyki, kiedy grupa Spinners wypuszczając pierwszy album w barwach Atlantic, osiągnęła spory sukces komercyjny lecz przede wszystkim piosenkami z tego właśnie krążka wpisała się na stałe w uszy i serca słuchaczy na całym świecie. Utwory takie jak „Ghetto Child”, „I’ll Be Around”, „Could It Be I’m Falling In Love” czy „How Could I Let You Go Away” to przykłady pięknego, melodyjnego soulu w wybornym wykonaniu kwintetu z Detroit. Zespół wyraźnie zainspirowany oraz inspirujący (!) twórczość takich osobowości jak Stevie Wonder czy Dionne Warwick, pozostaje do dziś jedną z najlepszych męskich grup muzyki afroamerykańskiej, choć nierzadko pomijanym w najważniejszych listach i rankingach na co SugaSoul pozwolić sobie nie mógł.

Jodeci - Forever My LadyJodeci„Forever My Lady” (1991)

Choć Jodeci to jedna z tych grup, które nie mają na swym koncie zbyt pokaźnej ilości płyt w dyskografii, kwartet z Karoliny Południowej wpisał się złotymi zgłoskami do historii czarnej muzyki rozrywkowej. Debiutancki krążek kwartetu specjalizującego się w miłosnych, nierzadko bardzo rozerotyzowanych utworach, wygenerował całe mnóstwo hitów. Już single w liczbie pięciu są pewnym odzwierciedleniem sukcesu komercyjnego (ale również artystycznego!) jaki pociągnął za sobą album „Forever My Lady”. Kompozycje takie jak „Come and Talk To Me”, „Gotta Love” czy tytułowe „Forever My Lady”, dziś uznawane są za klasykę romantycznego r&b spod znaku new jack swingu. Tych, których okres dojrzewania przypadł na lata 90.te do „Forever My Lady” przekonywać nie trzeba. Ci natomiast, którzy nie mieli szansy poznać krążka, debiut Jodeci w swej płytotece mieć po prostu muszą.

Anita Baker - RaptureAnita Baker„Rapture” (1986)

Lata 80.te były jednym z najbardziej interesujących okresów w historii afroamerykańskiej muzyki rozrywkowej. Artyści stojący na rozstaju dróg, z jednej strony inspirujący się klasykami takimi jak Aretha Franklin, z drugiej zafascynowani młodzieńczymi geniuszami o nazwiskach Houston czy Jackson. W całym tym zamieszaniu powstała płyta autorstwa zaledwie dwudziestoośmioletniej Anity Baker, artystki pięknej, stylowej i dostojnej. Jej drugi i dziś niemal kultowy album „Rapture” jest świadectwem dojrzałości i determinacji by nie dać się wciągnąć w wyścig muzycznego efekciarstwa. Gospelowa przeszłość Baker na tej właśnie płycie daje się we znaki bardziej niż gdziekolwiek, sprawiając że kreowanie długich, czasem wręcz niekończących się fraz, nie sprawia najmniejszego wysiłku artystce ani nie wywołuje reakcji stresowych u słuchacza. Kompozycje takie jak „Sweet Love”, „Been So Long” czy „You Bring Me Joy”, po dwudziestu sześciu latach mają tyle samo klasy, gracji i wytworności jak w 1986 roku udowadniając, że nie techniczne sztuczki lecz wrodzona elegancja wykonawcza jest tym co pozostaje nieśmiertelne.

Run–D.M.C. - Run–D.M.C.Run-D.M.C.Run- D.M.C. (1984)

W pierwszej połowie lat 80.tych hip hop rozpoczął marsz w kierunku globalnej popularyzacji. Istotną rolę w dostaniu się kultury hip hopowej do mass mediów odegrały filmy („Wild Style”, „Beat Street”), artyści pokroju Afriki Bambaataa, Grandmastera Flasha, Kurtisa Blowa, czy też ludzie cienia (Mr. Magic, Fab 5 Freddy). Jednak dopiero wydany w marcu 1984 roku debiutancki album Run–D.M.C. wywołał sensację na skalę światową. W porządku, wszyscy zdają sobie sprawę, iż Run, D.M.C. i Jam Master Jay wpłynęli znacząco na kształt i wizerunek rapu, ale w czym tak naprawdę tkwił fenomen grupy rodem z Hollis w Queens? Nikt wcześniej i niewiele osób później posiadało tak bardzo wyrazisty image oparty o zapadający w pamięć ubiór i styl. Nowojorska formacja przy wydatnej pomocy Russella Simmonsa umiejętnie wykorzystywała całą otoczkę stworzoną wokół siebie, co przyczyniło się do osiągnięcia przez płytę „Run–D.M.C.” niewyobrażalnego dotąd w branży hip hopowej sukcesu. Wydanie longplaya poprzedziły udane single „Hard Times” / „Jam-Master Jay” (jeden z najlepszych hymnów poświęconych DJ’owi zespołu rapowego) oraz szczególnie „It’s Like That” / „Sucker M.C.’s”. O stronie B pochodzącej z drugiej 12″ w błyskawicznym tempie zaczęto mówić nie tylko w NYC, ale również w innych okręgach Stanów Zjednoczonych. Brzmienie wydawnictwa obfitowało w ostre gitarowe partie, idealnie koegzystujące z mocnymi wokalami Runa & D.M.C. Pierwszy album nowojorskiego zespołu jako pierwszy hip hopowy longplay uzyskał status złotej płyty. „Run–D.M.C.” jako pierwsze LP ukazało się także na płycie CD. W 1984 roku dokonano pierwszego poważnego przewrotu w rapie, co okryło Run–D.M.C. nieśmiertelną sławą.

Pete Rock & CL Smooth - Mecca and the Soul BrotherPete Rock & C.L. SmoothMecca and the Soul Brother (1992)

Wśród albumów rapowych powstałych na zasadzie współpracy rapera i producenta/DJ’a znajdziemy wiele istotnych tytułów. Eric B. & Rakim, Kool G Rap & DJ Polo czy EPMD udowodnili pod koniec lat 80.tych, że można nagrywać raz za razem wspaniałe płyty według tego klucza, ale to nie na nich skupiła się uwaga opinii publicznej na początku lat 90.tych. Coraz głośniej mówiło się o dokonaniach Gang Starr i rodzącego się obok nich kolejnego wielkiego duetu – Pete Rock & C.L. Smooth. Już pierwszy singiel artystów – „The Creator” z 1991 roku – zwiastował nadejście nowej jakości w hip hopie. O ile pierwszy materiał nowojorczyków, „All Souled Out”, nie narobił wielkiego zamieszania w branży, to już ich debiutancki album zatytułowany „Mecca and the Soul Brother” w mgnieniu oka znalazł tysiące sympatyków. Odbiorcy muzyki docenili przede wszystkim gładkie połączenie produkcji Pete Rocka opierającej się o soulowe sample z charakterystycznym flow C.L. Smootha. Szczególnie wiele miejsca poświęcono chemii panującej pomiędzy artystami oraz maestrii z jaką wykonano poszczególne utworte zawarte na LP. Pete Rock nieprzypadkowo uzyskał przydomek Soul Brother #1, nawiązujący do samego Jamesa Browna. Strzałem w dziesiątkę okazały się single – „Straighten It Out” i „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)”. Drugi z tych tracków poświęcono pamięci zmarłego w 1990 roku Trouble T Roya, tancerza wchodzącego w skład Heavy D. & The Boyz i przyjaciela obu wykonawców. Po dziś dzień niniejsze nagranie uważa się za jeden z najlepszych utworów w historii hip hopu. „Mecca and the Soul Brother” nie mogła konkurować na listach sprzedaży z produkcjami gangsta raperów (najsilniejsza konkurencja w postaci „The Chronic” Dr. Dre), ale to nie przeszkodziło wydawnictwu zdobyć masę pochlebnych recenzji i na trwałe zapisać się złotymi głoskami w kulturze hip hopowej.

A Tribe Called Quest - Midnight MaraudersA Tribe Called QuestMidnight Marauders (1993)

Powołane do życia pod koniec lat 80.tych crew Native Tongues stało się punktem wyjścia dla uznanych później twórców muzycznych. Kto wśród wykonawców zrzeszonych w tym kolektywie wywarł największy wpływ na hip hop? Po latach większość słuchaczy i dziennikarzy muzycznych wskaże jednoznacznie na A Tribe Called Quest. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zasługi tej formacji dla rozwoju rapu oraz ich wpływ na setki twórców na całym świecie jest ogromny. Wśród pięciu longplayów nagranych przez Q-Tipa i spółkę najwyższe oceny zebrał ich drugi album, „The Low End Theory”. Jednak po latach równie wiele miejsca poświęca się następcy tego wydawnictwa, „Midnight Marauders” z 1993 roku. W listopadzie przyszłego roku minie 20 lat od wypuszczenia trzeciego LP nowojorskiego kolektywu. Wydaje się, że to kawał czasu i ta produkcja nie posiada już takiej mocy przyciągania jak dawniej. Nic bardziej mylnego, gdyż pod wieloma względami opowieści o nocnych maruderach sprawdzają się we współczesnym świecie. Urok tej pozycji wydawniczej tkwi w niezwykłej staranności przy doborze tematów na poszczególne utwory znajdujące się na albumie. Otwierające płytę „Midnight Marauders Tour Guide” wyznacza kierunek, w jakim należy podążać za członkami A Tribe Called Quest, wcielającymi się w role przewodników po ulicach Nowego Jorku po zmroku. „Midnight Marauders” przyniosły kolejne niezapomniane kompozycje grupy – „Award Tour” z Trugoyem the Dove’em, „8 Million Stories”, „Electric Relaxation” oraz „Oh My God”. Płyta wydana przez Jive obfitowała też w gościnne udziały uznanych artystów. Oprócz Trugoya pojawili się na niej m.in. Busta Rhymes, Large Professor, a dla Raphaela Saadiqa stanowiła możliwość wypłynięcia na szersze wody. Album ponadczasowy, prawdziwa oda do jazz-hopu, posiadająca jedną z najlepszych okładek w historii rapu.

Snoop Dogg - DoggystyleSnoop Doggy DoggDoggystyle (1993)

Dr. Dre walnie przyczynił się do rozwoju karier muzycznych niejednego artysty. Klasyczny album byłego członka N.W.A. z 1992 roku, „The Chronic”, stał się punktem zwrotnym w rapie oraz przedstawił światu pewnego niepozornego chudzielca, mającego w najbliższej przyszłości zdobyć popularność przewyższającą swojego mentora. Snoop Dogg okazał się nie lada sensacją w hip hopie, a wieści o jego debiutanckim longplay „Doggystyle” z 1993 roku, rozeszły się z prędkością osiąganą przez gołębie pocztowe. Sympatyczny młody raper zademonstrował próbkę swoich możliwości na singlu „Deep Cover” Dr. Dre (oryginalnie jako Dr. Dre Introducing Snoop Doggy Dogg). Następnie było jeszcze lepiej. Przedsmak nadchodzącej produkcji znalazł się na dwunastce bezpośrednio poprzedzającej płytę, „What’s My Name?”. Niejeden wykonawca muzyczny mógł tylko pomarzyć o takim starcie w branży, jaki miał Calvin Broadus. „Doggystyle” ukazało się w drugiej połowie listopada 1993 roku i z miejsca zepchnęło na dalszy szereg wszystkie albumy rapowe pochodzącego z tamtego czasu. Snoop Dogg z dziecinną łatwością odnajdował się na beatach dostarczonych przez Dr. Dre, ewoluując brzmienie G-Funku. Laidbackowe flow twórcy, poparte specyficznym akcentem i nienaganną dykcją, oczarowało setki tysięcy słuchaczy na całym globie. „Gin And Juice”, „Tha Shiznit”, „For All My Niggaz & Bitches”, „Ain’t No Fun (If The Homies Can’t Have None)”, „Gz And Hustlas” i pozostałe nagrania znajdujące się na LP pozwoliły artyście na dotarcie ze swoją muzyką daleko poza słoneczną Kalifornię, osiągając przy tym zawrotny sukces komercyjny (4-krotna platyna). Autor „Doggystyle” z pomocą Dr. Dre, Tha Dogg Pound, Lady Of Rage oraz innych wykonawców pokazał, iż życie w Los Angeles i okolicy może naprawdę beztrosko płynąć, a G-Funk to jedyne w swoim rodzaju tło muzyczne do zwykłej codzienności każdego mieszkańca Cali.

OutKast - SouthernplayalisticadillacmuzikOutKastSouthernplayalisticadillacmuzik (1994)

W 1994 roku rywalizacja pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwała w najlepsze. Walka stawała się coraz bardziej zaciekła i wkraczała na nowe terytoria. Z racji tego, media i słuchacze sięgali głównie po płyty wydawane w Nowym Jorku i Kalifornii. Wydawało się niemożliwym, aby ktokolwiek spoza tych regionów USA mógł zaistnieć na scenie ogólnokrajowej i dorównać osiągnięciom Geto Boys lub plejady artystów z nurtu Miami bass (Sir Mix-a-Lot to zupełnie inny przypadek). W kwietniu tamtego roku okazało się, że przy odpowiednim temperamencie i oryginalności można wkroczyć pomiędzy dziesiątki twórców z NYC i Cali. Kto tego dokonał? OutKast rodem z Atlanty za sprawą swojego debiutanckiego albumu o najdłuższym jednowyrazowym tytule z możliwych – „Southernplayalisticadillacmuzik”. Andre 3000 i Big Boi wspomagani przez Organized Noize pojawili się dosłownie znikąd i z miejsca uznano ich za jedną z największych sensacji połowy lat 90.tych. W momencie wydania longplaya członkowie zespołu mieli odpowiednio 18 i 19 lat, co w niczym nie przeszkodziło im w dostarczeniu muzyki najwyższych lotów. Popularność formacji pomogły uzyskać zarówno single („Player’s Ball”, „Southernplayalisticadillacmuzik” oraz „Git Up, Git Out”), a także oryginalny i chwytliwy styl utworów zgromadzonych na płycie. W czasie, gdy coraz więcej miejsca poświęcało się w mediach artystom opowiadającym o ciężkich losach alfonsów i gangsterów, Andre i Big Boi przemycali w swoich kompozycjach zaangażowane społecznie i politycznie treści, co było rzadkością wśród twórców hip hopowych z Południa USA. „Southernplayalisticadillacmuzik” rozpoczęło długą i obfitującą w sukcesy karierę muzyczną grupy, a ich debiutancki album na stałe trafił do kanonu lektur obowiązkowych w rapie.