Homeboy Sandman - First of a Living BreedWraz z końcem III kwartału 2012 roku przychodzą kolejne podsumowania minionych miesięcy w branży muzycznej. Do tej pory odbyły się premiery wielu wyczekiwanych tegorocznych albumów, więc można pokusić się już o pierwsze głębsze refleksje dotyczące tego tematu. Przyglądając się obiektywnie nowościom wydawniczym z tego roku, szybko dojdziemy do wniosku, iż nie ma na co narzekać, ponieważ wygląda to do tej pory nawet więcej niż dobrze. Wystarczy tylko wymienić kilka longplayów – „People Hear What They See” Oddiseego, „Trophies” Apollo Brown & O.C., „Mourning In America and Dreaming In Color” Brother Aliego & Jake One’a, „The Only Number That Matters is Won” Pacewona & Mr. Greena – aby przekonać się, że mamy do czynienia z udanym rokiem na scenie hip hopowej. Według niejednego dziennikarza muzycznego na miano jednego z najważniejszych projektów b.r. zasłużył „First of a Living Breed” Homeboya Sandmana. Trzeba przyznać, iż jest w tym sporo racji.

Od kilku lat coraz to nowi artyści pojawiają się w undergroundzie, starając się udowodnić wszem i wobec, że właśnie do nich należy przyszłość. Jak to w życiu bywa, plany każdego z nich w mgnieniu oka weryfikuje ich najbliższe otoczenie i opinia publiczna i niewielu z nich przebija się na ogólnoświatowej scenie muzycznej. Wzorem postępowania i prowadzenia działalności w niezależnych kręgach powoli staje się Homeboy Sandman. Wykonawca o dominikańskich korzeniach znajduje się na fali wznoszącej od ponad 2 lat, co przypadło na wydanie przez niego albumu „The Good Sun”. Choć wcześniej nowojorski Emcee spędził kilka lat w undergroundzie i posiadał na swoim koncie longplay o przewrotnym tytule „Actual Factual Pterodactyl”, to jego kariera nabrała tempa właśnie od momentu wypuszczenia drugiego solowego projektu. Słuchacze rapu powoli zaczęli doceniać jego niecodzienne podejście do tworzenia muzyki, pracę u podstaw, niezwykłą kreatywność i umiejętność przekazania swojej wizji hip hopu. Charakterystyczny i niemożliwy do podrobienia styl rapera przyciągnął także oficyny wydawnicze, chcące podpisać z nim kontrakt płytowy. Najbardziej konkretni okazali się przedstawiciele Stones Throw Records i w ub.r. Homeboy Sandman dołączył do tej renomowanej wytwórni. Dzięki temu z miejsca zyskał nowych fanów, niecierpliwie czekających na jego premiery album dla tego labelu.

Homeboy Sandman z premierowym albumem w Stones Throw RecordsZanim jednak to nastąpiło, zarażający pozytywną energią raper wydał dwa krótkie materiały – „Subject Matter” w styczniu i „Chimera” w kwietniu b.r. Jak się szybko okazało, popyt na produkcje mieszkańca Queens stawał się coraz większy, w czym pomogła kapitalna promocja obu EP-ek. Stare powiedzenie głosi, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc oczekiwania wobec kolejnego LP artysty jeszcze bardziej wzrosły. Homeboy Sandman nie zawiódł oczekiwań opinii publicznej, dostarczając kawał świetnej muzyki na „First of a Living Breed”. Wydawnictwo ukazało się na rynku płytowym 18 września. Nowy nabytek STR całkowicie zrezygnował z gościnnych występów artystów na swoim projekcie, gdyż dzięki temu mógł lepiej wyrazić siebie i przekazać nieporuszane przez innych treści. Natomiast w przypadku obsady producenckiej na longplayu mamy do czynienia z głównie starymi przyjaciółmi twórcy – J57, rthentic RTNC, 2 Hungry Bros, 6th Sense, Howard Lloyd – chociaż nie zabrakło też jego nowych znajomych – Oddisee, Oh No, Jonwayne. Jeżeli ktokolwiek ze słuchaczy po raz pierwszy styka się z twórczością bohatera niniejszego artykułu, musi wziąć poprawkę na to, iż zwrot „alternatywny hip hop” tylko po części ukazuje jego warsztat. [pullquote]Trudno znaleźć obecnie innego rapera tak dobrze radzącego sobie z różnymi tematami utworów, stawiającego na pełną wolność ekspresji i wiernego przy tym korzeniom hip hopowym. [/pullquote]Charyzmatyczny Emcee potrafi zahipnotyzować swoimi opowieściami, a sposób w jaki robi to w „Rain”, „Watchu Want From Me?”, czy „Not Really”, demonstruje jego klasę.

Pierwszy pełny album Homeboya Sandmana wydany pod skrzydłami Stones Throw Records ukazał się w sprzedaży w każdym dostępnym formacie (digital/płyta CD i winylowa). Artysta przeprowadził długą kampanię promocyjną „First of a Living Breed”. Oprócz wypuszczonych w pierwszej połowie tego roku EP-ek „Subject Matter” i „Chimera”, do sieci trafiło kilka nagrań zwiastujących wydawnictwo. Niektóre z tych utworów – „Brown”, „Out Now” – nie znalazły się ostatecznie na trackliście, co też wcale nie oznacza, iż przejawiają niższą wartość artystyczną niż „Watchu Want From Me?”. Oprócz tego opublikowano dwie z trzech części serii dokumentalnej poświęconej wykonawcy rodem z Queens zatytułowanej „Foundation”. Na dokładkę w 25 września odbyła się premiera teledysku do „Not Really”. Wszystko to sprawia, iż nie sposób wręcz pominąć kreatywnego amerykańskiego twórcę wśród czołowych artystów 2012 roku.

Tracklista

  1. Rain (prod. Jonwayne)
  2. Watchu Want From Me? (prod. Oddisee)
  3. Couple Bars (Honey, Sugar, Darling, Sweetie, Baby, Boo) (prod. J57)
  4. Sputnik (prod. Howard Lloyd)
  5. Illuminati (prod. J57)
  6. 4 Corners (prod. Invisible Think)
  7. For The Kids (prod. 6th Sense)
  8. Cedar and Sedgwick (prod. rthentic RTNC)
  9. Mine All Mine (prod. 2 Hungry Bros)
  10. Not Really (prod. Jonwayne)
  11. The Ancient (prod. Reality)
  12. Eclipsed (prod. rthentic RTNC)
  13. First of a Living Breed (prod. Oh No)
  14. Let’s Get ‚Em (prod. rthentic RTNC)