WC - The Streets 12''Gangsta rap dopiero po raz pierwszy gości na łamach U Call That Love. Jednak nie oznacza to, że traktuję go po macoszemu i nie mam pojęcia o tym stylu hip hopowym, ponieważ całkowicie mija się to z prawdą. Ba, jednym z moich ulubionych Emcees jest jeden z weteranów gangsta rapu, który swoją muzyczną karierę rozpoczął jeszcze w latach 80.tych ubiegłego wieku a jest nim William L. Calhoun Jr, szerzej znany jako WC. Jako wprowadzenie do recenzji singla, posłużę się krótką biografią przedstawiciela LA.

Dub-C (skąd ta pisownia?) pochodzi ze stanu Teksas lecz niemal całe swoje życie spędził w Kalifornii, ponieważ zaledwie kilka lat po swoich narodzinach przeprowadził się z całą swoją familią do Los Angeles. WC na hip hopowej scenie zadebiutował w wieku zaledwie 15 lat udzielając się w projekcie The Organization. Grupa wydała co prawda tylko jedną 12″ lecz za to jaką – „The Big Beat” z 1985 roku jest obecnie uznawany za jeden z klasyków West Coastu. Kilka lat później raper poznał DJ’a Aladdina (grunt to udany pseudonim artystyczny) i tak w wielkim skrócie narodziła się ekipa Low Profile. „We’re In This Together” z 1989 roku, debiutancki a zarazem jedyny album grupy, także na stałe wszedł do kanonu najlepszych płyt Zachodniego Wybrzeża. Niedługo po wydaniu płyty, Low Profile weszło w skład Rhyme Syndicate, czyli grona przyjaciół Ice-T, co pozwoliło WC jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła w LA. Po projekcie z DJ’em Aladdinem przyszła kolej na WC and The Maad Circle, który Dub-C współtworzył wraz z Crazy Toones, Big Gee i Coolio i kolejny album (nie muszę dodawać, że również doskonały) – „Ain’t A Damn Thang Changed”. Po niezwykle udanej płycie Westside Connection (wspólny projekt Mack 10, Ice Cube’a i Dub-C) zatytułowanej „Bow Down”, WC w drugiej połowie lat 90.tych skupił się na solowych projektach. Na początek zaserwował słuchaczom „The Shadiest One” (Payday) lecz na prawdziwą perełkę wszyscy jego fani musieli poczekać aż do 2002 roku, w którym to ukazała się płyta „Ghetto Heisman” (Def Jam), uważana za najlepszy solowy materiał w karierze Dub-C.

Jako pierwszy singiel z „Ghetto Heisman” wybrano „The Streets”, a na stronę B dorzucono „Wanna Ride”. Gościnny udział w pierwszym kawałku przypadł Nate Doggowi (Snoop Dogg pojawił się w wersji „Re-twist”, która ukazała się ostatecznie na LP). Natomiast w „Wanna Ride” możemy usłyszeć obok gospodarza również Ice Cube’a i MC Rena. Wszyscy wymienieni artyści stanowią jednak tło dla niezrównanego WC. Kto do tej pory nie słyszał ani razu Dub-C, to powinien niezwłocznie nadrobić zaległości, gdyż nie sposób jest przejść obojętnie obok takich utworów, jak „The Streets” czy „Wanna Ride”. William Calhoun pokazuje tutaj cały swój kunszt – kapitalne, nieobjęte, przeczące zasadom lingwistyki flow, mocny i wyrazisty głos oraz charyzma to nie jedyne atuty tego rapera. Dodatkowo WC często stosuje specyficzne słownictwo, które dodaje jeszcze lepszego smaku utworom.

„The Streets” w najlepszy sposób obrazuje videoclip nakręcony do tego kawałka, notabene jeden z najciekawszych teledysków west coastowych. Jako jego uzupełnienie zamieszczę jeszcze krótkie wyjaśnienie: tytuł płyty WC nawiązuje do Heisman Trophy, nagrody przyznawanej za wybitne osiągnięcia w futbolu amerykańskim w lidze uniwersyteckiej. Dub-C postanowił w sprytny sposób uhonorować tę dyscyplinę sportu jak i odnieść się do wszystkich mieszkańców getta, z którym był od zawsze blisko związany.

Na koniec zagadka – jaki jegomość wyprodukował „The Streets”, który niedługo po ukazaniu się singla stał się najbardziej chwytliwym beatmakerem w USA?

Ratings4.5Tracklista

Strona A

The Streets (Radio version)
The Streets (LP)
The Streets (Instrumental)

Strona B

Wanna Ride (Radio version)
Wanna Ride (LP)
Wanna Ride (Instrumental)

PS. WC zasługuje także na wzmiankę z racji często i gęsto pokazywanego na klipach czy koncertach crip walku (artysta należał w przeszłości do jednego z gangów wchodzących w skład Cripsów), ale to materiał na zupełnie odrębną historię.