Homeboy Sandman - ChimeraMoże jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, że to właśnie Homeboy Sandman jest tym, kto przywróci Stones Throw dawną chwałę, jednak już teraz można powiedzieć, że nowe EP rapera z Queens jest sporym powiewem świeżości i potwierdzeniem skali jego talentu.

Tekst: Dragonescu

„Chimera” to już drugi mini-album Homeboy Sandmana (właśc. Angel Del Villar II) wydany w tym roku przez Stones Throw Records. Poprzedni projekt, „Subject: Matter”, światło dzienne ujrzał w styczniu b.r. i był debiutem nowojorskiego Emcee w renomowanej kalifornijskiej wytwórni. Po przychylnym przyjęciu tego materiału Homeboy Sandman poszedł za ciosem i już 10 kwietnia wypuścił nową, zawierającą 6 utworów EP-kę zatytułowaną „Chimera” (dostępną w wersji elektronicznej oraz na winylu na stronie labelu). I tak jak tytułowa mityczna hybryda – zaskakuje, zadziwia i zastanawia.

Homeboy Sandman na „Chimerze” kontynuuje drogę obraną już na początku swojej kariery czyli, mówiąc w skrócie, podchodzi do rapu kreatywnie i nieszablonowo. O ile jeszcze kilka lat temu można było odnieść wrażenie, że nowojorski Emcee wciąż jest jeszcze artystą poszukującym, o tyle Homeboy Sandman A.D. 2012 to już artysta w pełni dojrzały, świadomy tego, co chce przekazać, posiadający własny styl i oryginalne patenty na flow. Sandman w mistrzowski sposób wykorzystuje potencjał jaki mają poszczególne słowa, gra nimi z dużą wprawą, wykorzystuje wyrazy o podobnym bądź tym samym brzmieniu, ale innym znaczeniu i kontekście (homonimia i homofonia). Powolne, rwane, pozornie „niezdarne” flow potrafi przekształcić w wartki potok wersów, za którymi ciężko nadążyć. Schematy rytmiczne, których używa na „Chimerze” miejscami są bardziej zbliżone do melorecytacji czy wręcz pół-śpiewu (o ile istnieje taki termin) niż konwencjonalnego rapu. Nie znaczy to jednak, że Homeboy Sandman jest raperem przedkładającym formę nad treść – nic z tych rzeczy. Jego teksty są nieoczywiste, niosą ze sobą spory ładunek doświadczeń i celnych obserwacji. Nie ma tu miejsca na przypadkowe wersy i „byle rym dla rymu”.

Jak każdy konkretny Emcee, Sandman od czasu do czasu wykazuje się poczuciem humoru i dużym dystansem do siebie, co sprawia, że takiego „I Do Whatever I Want” słucha się z uśmiechem. W innym utworze („Illuminati”) raper porusza już niewygodne tematy ocierając się o teorie spiskowe. Nie mówi jednak jak buntownik-rewolucjonista (do takiej pozy przyzwyczaili nas raperzy poruszający taką tematykę) lecz jak zrezygnowana, pogodzona z losem ofiara, która już nie ma za bardzo siły na opór, może tylko mówić. I mówi, spokojnie, bez uniesień, o nierównościach, o tym w jaki sposób wykorzystuje się ludzi, w jaki sposób kreuje się sztuczny świat, uzależnia. Powolny, oparty o elektroniczne dźwięki, typowe dla muzycznych futurystów z lat 80.tych (w stylu Jean Michela Jarre’a) bit dobrze sprawdza się tu jako tło dla słów rapera.

Innym wartym uwagi utworem jest „Hold Your Head”, którego dwie pierwsze zwrotki mogłyby być hymnem wielu młodych, wchodzących w dorosłość w czasach kryzysu:

Looking for work/looking for worth/perhaps looking for words/cops looking for war/all of that took out of context/relationship look like a contest (…)

Wszystko zilustrowane świetnym klipem o marazmie, błędnym kole takich samych dni i daremnych próbach jego przełamania poprzez podróże w czasie. Puenta jest bardzo sugestywna, bo z wielkich transparentów na końcu dowiadujemy się, że: „Nie możesz zmienić przeszłości”, ale „Możesz zmienić przyszłość”.

Za warstwę muzyczną na „Chimerze” odpowiadają osoby z bardziej lub mniej głębokiego undergroundu: Mr. Familiar, Exile, J57, Navie D oraz Paul White. Mamy tu mieszankę w jakiej lubuje się ostatnio Sandman – nietypowe, eksperymentalne beaty sąsiadują z bardziej przystępnymi, nastrojowymi produkcjami. Żaden z podkładów nie narzuca się jednak zbyt mocno i nie przyćmiewa słów rapera będąc przede wszystkim tłem dla liryki reprezentanta Queens.

Muzyka spod szyldu Stones Throw nie jest łatwa w odbiorze, wymaga od odbiorcy wysiłku, pewnej świadomości formy oraz wiedzy i pod tym względem Homeboy Sandman pasuje do ekipy Peanut Butter Wolfa niemal idealnie. Odwaga w przełamywaniu konwencji i schematów, poszukiwanie nowych form wyrazu i niemal nieograniczona kreatywność to znaki rozpoznawcze ikon Stones Throw takich jak Madlib, J. Dilla, Oh No, DāM-FunK czy DOOM – kto wie, być może niedługo na równi z tymi tuzami wymieniana będzie nowa osoba – Angel del Villar II znany jako Homeboy Sandman. Zarówno „Subject: Matter” jak i „Chimera” są potwierdzeniem skali talentu i oryginalności Sandmana oraz dobrymi zwiastunami przed nadchodzącym LP artysty, które, prawdopodobnie, ukaże się jeszcze w tym roku.

Rating4
Tracklista

  1. Look Out (prod. Paul White)
  2. I Do Whatever I Want (prod. Mr. Familiar)
  3. Cops Get Scared of Me (prod. Exile)
  4. Illuminati (prod. J57)
  5. Hold Your Head (prod. Navie D)
  6. They Can’t Hang (Word to the Mother) (prod. Paul White)