3-33 - In The Middle Of InfinityParallel Thought, LTD. | 2012

We wszystkich dziedzinach kultury i sztuki bez problemu trafimy na artystów nie ujawniających swoich tożsamości, będących nad wyraz zagadkowymi postaciami. W branży muzycznej łatwo znaleźć przykłady wykonawców nie podających o sobie wszystkich informacji, przyciągających swoją enigmatycznością tłumy zainteresowanych. Wystarczy sobie przypomnieć specyficzną otoczkę, jaką stworzył wokół siebie stroniący od udzielania wywiadów Burial czy też emocje wywołane potwierdzeniem przez Flying Lotusa, że odpowiada za kreację Captaina Murphy’ego. Oprócz tych i wielu innych zajmujących historii związanych z wykonawcami dorzucam formację ukrywającą się pod nazwą 3:33. 30 października ub.r. odbyła się premiera kolejnego wydawnictwa tej grupy, „In The Middle Of Infinity”, wspaniałego instrumentalnego projektu opartego o baśniowe i oniryczne klimaty.

Aby wprowadzić wszystkich do niezwykłego świata produkcji tego zespołu należy na wstępie wyjaśnić sobie kilka kwestii i przytoczyć jak najwięcej faktów z życia amerykańskiego kolektywu, co wcale nie będzie takie łatwe. Zacznijmy od tego, że wydawnictwa 3:33 są podpisywane przez większość stron i sklepów muzycznych jako alter ego Parallel Thought. Błędne informacje biorą się z tego, iż naprawdę niewiele wiadomości o działalności tej formacji można uzyskać, a nawet okładki ich płyt nie są w żaden sposób podpisane. Jednak prawda jest zgoła inna, gdyż amerykański crew producenckie jedynie wypuszcza muzykę w labelu Parallel Thought, LTD., ale w pełni samodzielnie odpowiada za przygotowywane przez siebie nagrania. Powyższa dezinformacja występuje od początku działalności wydawniczej tego kolektywu, która rozpoczęła się w 2011 roku.

Debiutanckie wydawnictwo formacji ukazało się nieco ponad dwa lata temu. Pojawiła się wtedy płyta wprowadzająca słuchaczy w świat pełen tajemnic i nieodgadnionych pytań, „333EP-1”. Eksperymentalne brzmienie 3:33 rozwinęło na następnych produkcjach – „The First Thousand Days” i „Live From The Grove”. Drugi projekt kolektywu producenckiego przedstawił nieco jaśniejszą stronę ich kompozycji, aczkolwiek nie brakowało w nim mrocznych i owianych tajemnicą elementów. Natomiast trzeci materiał z listopada 2011 roku okazał się niejako połączeniem wizji i pomysłów zawartych na dwóch poprzednich produkcjach. Pod koniec ub.r. przekonaliśmy się, iż grupa potrafi jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Już kompilacja „7 Sets Of 7” będąca zbiorem remiksów oraz niepublikowanych wcześniej instrumentali świadczyła o dalszym ich rozwoju. Jednak niniejsze wydawnictwo odegrało rolę jedynie przystawki do longplaya „In The Middle Of Infinity”.

Zagadkowe brzmienia 3-33 na In the Middle of InfinityPremierę drugiego pełnego albumu 3:33 nieprzypadkowo ustanowiono na koniec października. Akurat jesień idealnie pasowała do odbioru tego materiału, co można szybko poczuć po nawet pobieżnym zapoznaniu się z płytą. Jednak instrumentalne opowieści snute przez amerykańskich producentów nie tylko są przyswajalne w okresie jesienno-zimowym. Jak przedstawia się świat tworzony przez grupę na „In The Middle Of Infinity”? [pullquote]Na przyciągającej uwagę okładce longplaya ujrzymy wejście do krainy zawieszonej pośrodku nieskończoności. [/pullquote]Dobywające się z jej wnętrza światło skupia wzrok i myśli śmiałków, którzy pragną odbyć niebezpieczną, a zarazem fascynującą podróż do jej wnętrza. Kraina utworzona przez gospodarzy LP nie stroni od magii i nadprzyrodzonych elementów, chociaż długimi momentami ustępuje miejsca surowym dźwiękom przywodzącym na myśl prace w fabrykach czy miejsca zdominowane przez maszyny. Niektóre z pomysłów na tym projekcie pochodzą z koncepcji naszkicowanych na „Live From The Grove”. Jednak tym razem 3:33 śmielej zapuszcza się do nieznanych muzycznych terenów i eksperymentuje z większym polotem. Szczególnie to widać na przykładzie „ITMOI-4”, „ITMOI-6” czy „ITMOI-8”, będącym najbardziej rozszerzoną wizją grupy w pierwszej części płyty. W dalszej odsłonie materiału docieramy do osobliwego miejsca o nazwie „White Room”. Ponad 40-minutowy (sic!) utwór stanowi wyjaśnienie wędrówki formacji po nieodgadnionym miejscu. Interpretacja tego nagrania, jak i całości „In The Middle Of Infinity” nie należy do najłatwiejszych zadań i wymaga dużego skupienia oraz wyciszenia. Efekt końcowy powinien przypaść do gustu słuchaczom z otwartymi umysłami, chłonącymi instrumentalne projekty i definiującymi na swój własny sposób wyjątkowe dźwięki dobywające się gdzieś z nieznanego nam wymiaru.

W czasie, gdy większość producentów dostarcza muzykę łatwą, miłą i przyjemną, 3:33 idzie pod prąd. Grupa producencka przygotowuje odważne nagrania, do której trzeba mieć odpowiednie podejście i wiedzę muzyczną. Od początku do końca materiał zgromadzony na „In The Middle Of Infinity” nie daje ani chwili wytchnienia, a mroczne obrazy kreowane przez ich twórców jeszcze długo mogą śnić się po nocach odbiorcom.

Rating4


Tracklista

  1. ITMOI-1
  2. ITMOI-2
  3. ITMOI-3
  4. ITMOI-4
  5. ITMOI-5
  6. ITMOI-6
  7. ITMOI-7
  8. ITMOI-8
  9. ITMOI-9
  10. ITMOI-10
  11. White Room