Skalpel wydaje Simple EP i Transit LP

Fot. Bartosz Hołoszkiewicz

W styczniu zawsze przygotowuję ranking bardziej istotnych płyt za poprzedni rok. Za każdym razem okazuje się, że istnieje sporo produkcji, którym nie poświęciłem odpowiedniej uwagi, przegapiłem i/lub odstawiłem na półkę z napisem „do przesłuchania później”. W związku z tym, że sięgam po szeroki wachlarz współczesnych wydawnictw, przeważnie na liście ląduje sporo projektów. W najbliższym czasie postaram się wyrównać zaległości z tego tytułu i przedstawić przynajmniej kilkanaście pominiętych wcześniej materiałów z 2014 roku. Wkrótce na naszej stronie pojawią się artykuły o płytach Your Old Drooga, Chestera Watsona, Atmosphere, Run The Jewels, The Black Opery, Ghostface Killah, Blu, The Koreatown Oddity i wielu innych. Zaczniemy jednak od zeszłorocznych materiałów rodzimej formacji Skalpel„Simple” i „Transit”.

Wszyscy nieco starsi słuchacze powinni pamiętać, jakie było poruszenie w kraju dekadę temu, gdy okazało się, że polscy wykonawcy rozpoczęli współpracę z brytyjską wytwórnią płytową Ninja Tune. Igor Pudło i Marcin Cichy zupełnie niepostrzeżenie dla nikogo, bez zbędnego szumu, weszli na początku tego stulecia do grona artystów nagrywających muzykę dla kultowej oficyny wydawniczej z siedzibą w Londynie. Skalpel dokonał wydawałoby się niemożliwego, w końcu przed podpisaniem kontraktu płytowego z NJ polski duet miał na swoim koncie miał jedynie dwa wydawnictwa – „Polish Jazz EP” i „Virtual Cuts” – które nie były zbyt mocno promowane poza granicami naszego kraju.

Pomimo tego iż grupie z Wrocławia nie każdy wróżył zrobienie międzynarodowej kariery, to jednak włodarze Ninja Tune mocno wierzyli w swoich nowych artystów. Jak się szybko okazało, wcale nie przeliczyli się, gdyś wszystkie materiały wydane przez Skalpel stały na wysokim poziomie artystycznym. Już opublikowane w 2003 roku EP-ki „Sculpture” i „1958” ujawniły spory potencjał drzemiący w tej formacji. Wrocławianie opierali swoje nagrania głównie o sample wyniesione z polskich nagrań jazzowych z lat 60. i 70.tych, co w szybkim tempie stało się ich znakiem rozpoznawczym. Twórcy przekształcali następnie stare kompozycje w różnego rodzaju elektronikę, podawaną ze smakiem i dbałością o najmniejsze szczegóły. Dwa longplaye wydane przez duet – „Skalpel” i „Konfusion” – spotkały się z szeregiem pochlebnych opinii. Obie płyty doceniono nie tylko nad Wisłą, ale także w pozostałych krajach europejskich. Właśnie za sprawą tych wspaniałych wydawnictw (w ub. latach trafiła do sprzedaży reedycja winylowych wersji tych albumów) Skalpel uhonorowano Paszportem „Polityki” za 2005 rok w kategorii „Estrada”.

Po zdobyciu tych laurów grupa nieoczekiwanie zaprzestała na długi czas aktywności na rynku wydawniczym. Członkowie tego zespołu skupili się na solowej działalności. W ostatnich latach więcej było słychać o Igorze Pudło, nagrywającym muzykę również pod pseudonimem Igor Boxx. Otrzymaliśmy od niego kilka udanych projektów – „Breslau”, „Dream Logic” i „Last Party In Breslau”. Natomiast Marcin Cichy przeważnie pomagał innym artystom przy nagrywaniu płyt (przeważnie od strony technicznej). Jednak w ostatnich dwóch latach ten artysta o wielu talentach pokusił się o serię wydawniczą pod aliasem Meeting By Chance. Wrocławianin opublikował m.in. „Meeting Illegal Art”, „Meeting By Chance”, „Moon Rock” i „IIII” (wszystkie jego materiały znajdziecie na Bandcampie). Po długim okresie bez wspólnej płyty bohaterowie niniejszego artykułu ponownie zdecydowali się wspólnie tworzyć muzykę. Pierwszy owoc sesji nagraniowych Skalpela„Simple” – ukazał się na rynku płytowym w maju ub.r.

Skalpel - SimpleOd ostatnich nagrań Skalpela minęło naprawdę dużo czasu. Polska grupa musiała na nowo przystosować się do otaczającej rzeczywistości, w końcu rynek fonograficzny w 2005 a 2014 rok różni się kolosalnie. Igor Pudło i Marcin Cichy rzecz jasna utrzymali część odbiorców doskonale znających ich poprzednie dokonania lecz obok nich wyrosło pokaźne grono nowych sympatyków ich brzmień, którzy dopiero co stykali się z ich muzyką. Dlatego też z wydaniem „Simple” EP wiązało się co najmniej kilka niewiadomych. Czy po latach duet nadal zachowa wcześniejszy styl, czy też spróbuje czegoś innego? Jak słuchacze z kraju i zagranicy zareagują na ich świeże utwory? Czy chemia panująca pomiędzy członkami formacji pozostanie taka sama, jak dawniej? Wszelkie wątpliwości, co do formy prezentowanej przez Skalpel zostały rozwiane w oka mgnieniu. Z kolei odpowiedzi na powyższe zagwozdki (i pozostałe) leżały gdzieś ukryte pośrodku utworów zgromadzonych na EP-ce. Formacja podkreślała, iż tę płytę należy traktować jako preludium do pełnego albumu, którego premiera miała odbyć się kilka miesięcy później. Trzeba przyznać, iż taki nowy początek w wykonaniu wrocławian wypadł nader zachęcająco. Przesłuchując „Simple” najbardziej zapada w pamięć rozbudowane nagranie „Soundtrack” – prawdziwy popis Skalpela. Warto jednak pamiętać o tym, że nie tylko dla tej kompozycji wypada sięgnąć po całą EP-kę, zawieszoną pośród wszelakich wariacji jazzowych i elektronicznych.

Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „Simple” EP ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Wydanie winylowe EP-ki zostało już wyprzedane, natomiast nadal w obiegu pozostają płyty kompaktowe. Materiał Skalpela promują trzy single – tytułowe „Simple”, „Soundtrack” oraz „Simple (Version)”. Do drugiego z tych nagrań powstał też videoclip.

Tracklista

  1. Simple
  2. Salvadanio
  3. On the Road
  4. Simple (Version)
  5. Soundtrack

Skalpel - Transit„Simple” okazało się porządnym wstępem do długo oczekiwanego longplaya wrocławian. Przychylny odbiór i zainteresowanie tym wydawnictwem ze strony opinii publicznej na pewno przynajmniej po części wpłynęło na oczekiwania słuchaczy wobec nowego longplaya duetu. Po blisko półroczu od wydania EP-ki doczekaliśmy się świeżego LP autorstwa doświadczonych muzyków znad Odry. Wszyscy ci, którzy nastawiali się na produkt wysokiej jakości, na pewno nie mogli poczuć się zawiedzeni. „Transit” stanowi instrumentalną płytę na światowym poziomie, łączącą w sobie odmienne style muzyczne zgrabnie spięte jazzową klamrą. Tytuł wydawnictwa dobrano nieprzypadkowo. We wczesnych zagranicznych publikacjach często przedstawiano Skalpel jako zespół z Europy Wschodniej kultywujący wspaniały dorobek polskich artystów z lat 60. i 70.tych, ale też dbający o ukazanie własnej wizji elektroniki. Po dekadzie krajobraz ten ewoluował, ponieważ obecnie Igor Pudło i Marcin Cichy już są artystami z określoną dyskografią i wykształconym stylem, a ich brzmienie to coś więcej niż jedynie fuzja jazzu i elektroniki. Doskonale można o tym przekonać się, studiując tuzin ścieżek zgromadzonych na albumie. Poszczególne kompozycje skrzętnie łączą się w jedną całość i daleko wychodzą poza standardowe ramy współczesnych płyt tworzonych przez producentów. Wraz ze Skalpelem można wybrać się tranzytem w podróż nie tylko przez Polskę czy Europę, ale też przez cały świat pełen muzycznych uniesień.

Trzeci album grupy można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. „Transit” trafiło do sprzedaży w postaci cyfrowej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), które można zamówić na BC lub poprzez wybrane sklepy muzyczne. Wydawnictwo promuje utwór „If Music Was That Easy”, do którego złożono też teledysk. Skalpel pokazał wszem i wobec, że nawet po dekadzie przerwy, nadal może nagrywać muzykę wysokich lotów. Marcin Cichy i Igor Pudło, to artyści pełną gębą, należący do czołówki polskich muzycznych produktów eksportowych. Oby tylko rodzimy duet nie kazał równie długo czekać na swoje kolejne nagrania, co poprzednio.

Tracklista

  1. Siesta
  2. Simple
  3. Sound Garden
  4. If Music Was That Easy
  5. Snow
  6. Saragossa
  7. Transit
  8. Sea
  9. Sigma
  10. Surround
  11. Switch
  12. Sunset