Mo Kolours - EP2 Banana WineTwórcy muzyczni czerpią inspiracje z setek różnych stron, a powstające spod ich ręki utwory nie raz są owocami bardzo osobistych doświadczeń. Nie stanowi to niczego zaskakującego i od tysięcy lat występuje w kulturze i sztuce. Odnosząc się do niezależnych kręgów około hip hopowych, nie sposób zliczyć wszystkich pomysłów i konceptów na poszczególne utwory i pełne wydawnictwa. Wracając do przełomu lat 80.tych i 90.tych XX wieku, należy pamiętać o nurcie afrocentrycznym, który przewodził płytom Public Enemy, X-Clanu, Arrested Development, Digable Planets, Jungle Brothers i wielu innych. Obecnie również przedstawiciele sceny muzycznej sięgają po rozwiązania silnie czerpiące z kultury afrykańskiej. W lutym b.r. ukazał się instrumentalny materiał muzyka mauretańskiego pochodzenia, Mo Kolours, „EP:2 Banana Wine”. Produkcja wspaniale odnosi się do afrykańskiego dziedzictwa.

Brzmienia muzyczne pozostające pod silnymi wpływami Czarnego Lądu, zdobywają uznanie w oczach wielu słuchaczy i dziennikarzy. Składa się na to co najmniej kilka czynników, a jednym z nich jest bez wątpienia różnorodność muzycznych stylów, swobodnie koegzystujących ze sobą i kształtujących nową jakość. Powyższe słowa trafnie określają warsztat mieszkającego na co dzień Mo Kolours. Artysta o wielu twarzach – perkusista, producent, autor tekstów – pojawił się dosłownie znikąd nieco ponad rok temu. Londyńczyk o mauretańskich korzeniach przebojem zdobył fanów spokojnych wydawnictw płytowych, łączących downtempo, soul, instrumentalną odmianę hip hopu i szeroko pojęte nowe brzmienia. W maju ub.r. trafił do obiegu jego debiutancki materiał, „EP:1 Drum Talking”. Produkcja wykorzystująca koloryt folkowych wariacji z kontynentu afrykańskiego. Brytyjski FACT Magazine porównał newcomera do Madliba i Theo Parrisha, co jest świadectwem dużego potencjału tkwiącego w artyście. Podobnie szeroki (nawet większy) strumień pochlebnych recenzji popłynął po wydaniu „EP:2 Banana Wine”.

Drugie wydawnictwo muzyczne, podobnie jak poprzednie, wydał label One-Handed Music (nagrywają dla niego m.in. Bullion, Tranquill i Paul White). W porównaniu z debiutanckim materiałem, Mo Kolours poszedł o krok dalej. Przede wszystkim producent rozwinął swój warsztat i zadbał o jeszcze większy eklektyzm swoich nagrań. „EP:2 Banana Wine” zawiera mieszankę różnych odmian muzycznych, przyciągających odbiorcę, hipnotyzujących niezwykłym klimatem, wciągających do świata kreowanego przez twórcę wszystkich utworów. Przeważają tutaj rozwiązania z pogranicza dubu, przykrytego cienką warstwą soulu, downtempo, hip hopu, muzyki latynoskiej, czy też brzmień kryjących się pod terminem „Sega music”. Całość łączy idealnie dopasowana perkusja przez Brytyjczyka o afrykańskich korzeniach. Na pierwszy szereg wybijają się utwory „Ridda Mountain”, „Mini Culcha” (też w remiksie), „Keep It Up” i tytułowa kompozycja. Charakterystyczny wokal Mo Kolours może zostać uznany jako jedynie dodatek EP-ki, aczkolwiek stanowi cudowne urozmaicenie płyty i kolejny argument, dla którego warto sięgnąć po ten materiał.

One-Handed Music opublikowało drugą EP-kę artysty rodem z Wielkiej Brytanii na Bandcampie. Całość materiału można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu lub bezpośrednio korzystając z poniższego odnośnika. Ponadto płyta ukazała się w formie fizycznej – winylowe wydanie rozeszło się w oka mgnieniu, a przy tak dużym zainteresowaniem projektem, zapewne istnieje cień szansy na reedycję „EP:2 Banana Wine”. Deser w postaci trailera wydawnictwa i teledysku stworzonego do tytułowego nagrania pokazuje prawdziwe piękno inspirowane Czarnym Lądem.

DOWNLOAD Mo Kolours – „EP:2 Banana Wine”

Tracklista

  1. Ridda Mountain
  2. Twelve
  3. Mini Culcha
  4. Keep It Up
  5. Banana Wine
  6. Talking Move
  7. Temi
  8. Mini Culcha (Beautiful Swimmers Remix)