Wstęp do podsumowania 2011 rokuCzas płynie nieubłaganie. Nim się obejrzeliśmy, mamy już koniec stycznia, a przecież jeszcze niedawno obchodziliśmy święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. W związku z tym, warto wrócić do ubiegłego roku, dokonując podsumowania poprzednich 12 miesięcy. Serię artykułów traktujących o minionym roku wypada opatrzyć krótkim i informatywnym w jednym wstępem, przestawiającym poszczególne składowe nadchodzącego zestawienia.

Na pierwszy rzut oka, szykowane podsumowanie nie będzie niczym różniło się od dziesiątek podobnych artykułów pojawiających się na stronach internetowych. Nie należę do grona zwolenników tego typu rozliczeń poprzednich miesięcy, zwykle bliźniaczych do siebie, nie cechujących się żadną kreatywnością, tworzonych wokół magicznych słów „najlepszy/best”. W najmniejszym stopniu nie zajmują mnie takie roczne bilansy w przemyśle muzycznym, prowadzące najwyżej do dyskusji dotyczącej (nie)znalezienia się takich, a nie innych wydawnictw muzycznych na listach.

Podsumowanie 2011 roku na stronie skupi się na zebraniu artystów i projektów muzycznych, tworzonych z duszą. Właśnie tego elementu z roku na rok coraz bardziej mi brakuje wśród przedstawicieli sceny muzycznej na całym świecie, idących w stronę prostych i kiepskich trendów. Na dalszy plan schodzą ludzie wkładający serce w to, co robią, starający się przede wszystkim o przekazanie ciepła i miłości w swoich działaniach. Jestem daleki od streszczania roku i sprowadzenia wszystkiego do przedrostka -naj. Zdecydowanie bardziej jestem za określeniem poszczególnych albumów, EP-ek jako tych, których można obdarzyć miłością i wykonawców przekazujących to uczucie.

W skrócie, przed Wami cykl publikacji składający się z wpisów o płytach hip hopowych, instrumentalnych wydawnictwach, twórcach muzycznych, oficyn wydawniczych. Wszystko spina z klamrą zwrot „muzyka z duszą”. Bez tego nic innego nie miałoby większego znaczenia.