Tag: beatmisth resist

  • Mroczne brzmienia Beatsmitha Resista + wywiad z artystą

    Mroczne brzmienia Beatsmitha Resista + wywiad z artystą

    5–7 minut

    Filmy klasy B mają w sobie wiele uroku. Do obrazów tego typu, kręconych zazwyczaj tanim kosztem i bez przeznaczenia do premier kinowych, zaliczają się najczęściej horrory, thrillery i komedie. Specyfika niskobudżetowych, pół-amatorskich „dzieł filmowych”, od dziesiątek lat znajduje pełno sympatyków na całym świecie. Produkcje filmowe mające lądujące jedynie na płytach DVD, a wcześniej na kasetach VHS, często stają się inspiracjami dla wielu artystów, także muzycznych. Na bazie filmów klasy B powstają niekiedy płyty, które z powodzeniem mogą stanowić ścieżki dźwiękowe do wybranych tytułów. W listopadzie ub.r. pojawił się jeden z takich projektów – beat tape producenta z San Diego, Beatsmitha Resista. „Philthy Phalangez” idealnie nadaje się na soundtrack do krwawych horrorów, klimatów rodem z filmów gore i obrazach o typach spod ciemnej gwiazdy.

    Kalifornijscy wykonawcy raz po raz goszczą w serwisie. Jednak do tej pory niemal wszyscy artyści pochodzący z tego regionu byli związani z Bay Areą i okręgiem Los Angeles. W tym miejscu przyszła pora na odwiedzenie położonego tuż przy granicy z Meksykiem San Diego. Rezydujący w tym mieście Beatsmith Resist należy do aktywnych przedstawicieli lokalnej sceny hip hopowej. Pierwsze projekty beatmakera pochodzą z czerwca i sierpnia 2010 roku. Wtedy to ukazały się jego premierowe beat tape’y – „Moods From Sunset Cliffz” i „The Dynamic Dope Record Selekta”. Wydawnictwa posiadały klimat i stały na przyzwoitym poziomie. We wrześniu 2011 roku twórca opublikował wokalny projekt „Roadside Bombz”. Wydany w rocznicę zamachu na World Trade Center materiał pokazał twórczość Kalifornijczyka z innej strony. Z kolei w maju ub.r. pojawiła się kompilacja „Raptavism” zawierająca 5 nagrań różnych artystów związanych z hip hopem w San Diego. Kilka miesięcy temu trafił do sprzedaży jego kolejny beat tape, „Philthy Phalangez”, będący najciekawszą jak dotąd płytą tego artysty.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne na początku listopada sygnowane logiem labelu The Gulag. Beatsmith Resist przygotował projekt silnie inspirowany filmami klasy B, szczególnie horrorami sprzed kilku dekad i stylistyką gore. Przedsmak całości materiału zapowiadało tytułowe nagranie utrzymane w mrocznym i złowrogim klimacie (wpleciony dialog na początku tego tracku dodaje dodatkowego wydźwięku utworowi).

    „Philthy Phalangez” z powodzeniem może stanowić soundtrack do kina grozy i wszechobecnego zła wyłaniającego się po zapadnięciu zmroku. Ponure o posępne brzmienia na płycie rozlewają się niczym gęsta mgła na łące, tworząc świetną otoczkę do wszelkiej działalności czarnych charakterów. „Garden of Heathens” i „Wretched of The Earth” zapewniają dużo emocji od początku trwania projektu. „Philthy Phalangez”, „Beast of Burden” i „Noble Savage” wzmacniają wymowę poszczególnych kompozycji. Zupełną odskocznią od złowieszczych dźwięków na płycie jest utwór „Writin’”, prawdziwa oda skierowana do graffiti. Jednak nie burzy to w żaden sposób mocnego charakteru wydawnictwa, którym powinni zainteresować się twórcy niskobudżetowych obrazów.

    Na tym jednak nie koniec, jeżeli chodzi o niniejszy materiał. Ostatnio przeprowadziłem krótką rozmowę z Beatsmithem Resistem dotyczącą ubiegłorocznej płyty oraz kilku innych tematów, o których dowiecie się poniżej.


    Cześć, jak się miewasz? Kilka miesięcy temu wypuściłeś swoją ostatnią płytę, „Philthy Phalangez”, będącą naprawdę udanym wydawnictwem. Jak długo zajęło Ci skompletowanie materiału na ten projekt?

    Wszystko jest świetne na sam koniec, dzięki. Cieszę się, że także lubisz ten beat tape! Właściwie zajęło to trochę czasu, aby skończyć ten projekt, ze względu na rodzinę i szkołę. Jednak nie było przy tym żadnej presji, aby cokolwiek wypuścić. Potoczyło się to niemal w całości swoim życiem. Nawet nie planowałem wytłoczyć singla 7-calowego, co przyszło mi późno do głowy. Pierwotnie chciałem opublikować coś w trakcie ubiegłych wakacji, czyli około rok po wydaniu „Roadside Bombz”. Ale zacząłem rozglądać się online, tylko z ciekawości szukając możliwości wypuszczenia siódemki i powiedziałem sobie „czemu nie?” Po tym jak zrealizowałem zamówienie na płyty musiałem wszystko cofnąć o miesiąc i pomyślałem, że Election Day (dzień wyborów prezydenckich w USA – przyp.red.) będzie dobrą datą do wydania projektu, czym się następnie kierowałem. Tytułowe nagranie było pierwszym beatem, jaki zrobiłem na to wydawnictwo, które pochodzi z wiosny 2012 roku.

    Czy mógłbyś porównać „Philthy Phalangez” do swoich wcześniejszych wydawnictw? Jaki jest lepszy sposób na wyrażenie siebie – wokalny projekt jak „Roadside Bombz” czy pełne instrumentalne LP?

    Cóż, to w pewnym rodzaju beat tape „Moodz From Sunset Cliffz”, z tym, że trzymałem się z daleka od muzyki soulowej, którą lubię samplować. Ale ostatecznie to jest to samo dla mnie, po prostu nowe sample, których wcześniej nie pociąłem. Jak dotąd „Roadside Bombz” to jednorazowa rzecz dla mnie. Nie uważam siebie za Emceego w jakimkolwiek znaczeniu. Chciałem tylko powiedzieć pewne sprawy, które uważam za ważne, więc nagrałem i opublikowałem całość do darmowego pobrania. Uważam, że mogę przekazać to samo przesłanie dwoma metodami równie dobrze. Zależy to tylko od tego, jakich sampli zdecydujesz się użyć, aby to wyrazić.

    Wygląda na to, że jesteś dużym fanem filmów gore i niskobudżetowych horrorów. „Philthy Phalangez” brzmi jak perfekcyjne tło do wszystkich strasznych i złowieszczych opowieści. Czy to był Twój główny koncept, aby przekazać słuchaczom tracki, które pasują do soundtracków filmów grozy?

    Jestem zdecydowanie fanem takich filmów, ale przygotowując ten projekt nie miałem naprawdę intencji do zrobienia tego w takiej formie. Może podświadomie? Nie mam pojęcia (śmiech). Chciałbym również, aby moje beaty znalazły się w filmie! Ale mówiąc bez ogródek, to po prostu przeszedłem przez obrazy kreując te instrumentale w swoim czasie wolnym, tworząc późną nocą, w czasie, gdy moja rodzina spała i miałem za sobą wszystkie zajęcia domowe. Zaprogramowałem perkusję lub tylko zapętlałem breaki w moim MPC i po prostu nakładałem rzeczy, które najbardziej lubiłem. Grzebałem w płytach szukając dziwnych, mrocznych i zakurzonych brzmień, które głównie znalazłem w starej muzyce folkowej, na płytach z całego świata. Słyszałem instrumenty, o których nawet nie wiedziałem, że istnieją i samplowałem mnóstwo rzeczy pochodzących z Bliskiego Wschodu, Bałkanów i pozostałych części Europy.

    Czy mógłbyś uchylić nieco rąbka tajemnicy i opowiedzieć o swoich planach na ten rok?

    Zdecydowanie! Kolejnym projektem, który ukaże się nakładem The Gulag będzie LP produkowane dla mojego przyjaciela, Vernona Bridgesa. Ostatniego lata wydał on album „Wrought of Chaos”, który wypadł naprawdę dobrze! Posiadamy już trzy utwory i podtrzymujemy dobre tempo prac. To na pewno zostanie wydane w 2013 roku. Rozpocząłem też prace nad innym instrumentalnym albumem jako dodatku do różnych beatów tworzonych na płyty raperów w tym roku. Robię te rzeczy dla własnej przyjemności i nie stresuję się tym, więc zobaczymy, co się wydarzy.

    Dziękuję za rozmowę.


    Wydawnictwo amerykańskiego beatmakera ukazało się na Bandcampie. Do elektronicznego wydania płyty dołączono także winylową siódemkę (flexi disc) zawierającą dwa nagrania – tytułowe „Philthy Phalangez” i „Wretched of The Earth”. Beat tape promuje video stworzone z wyciętych scen pochodzących z filmów grozy, w których zło nieustannie triumfowało.

    Tracklista

    1. Garden of Heathens
    2. Wretched of The Earth
    3. Toxic Rockets
    4. Philthy Phalangez
    5. When The Dust Settle
    6. Beast of Burden
    7. Dazed & Confused
    8. Noble Savage
    9. Writin’
    10. Dead Planet
Translate »