W miarę rozwoju rapu w latach 80.tych powstawały kolejne nurty i odmiany tego gatunku muzycznego, przynosząc nową jakość na scenie. Wraz z kolejnymi artystami pojawiającymi się na scenie hip hopowej zaczęły istnieć nowe kierunki w tej muzyce. Pod koniec przedostatniej dekady ub. wieku z pierwszych stron gazet nie schodziły tematy związane z ruchem afrocentrycznym, społeczno-politycznym oraz gangsta rapem. Public Enemy, N.W.A, Geto Boys czy Ice-T praktycznie non stop byli na ustach tysięcy osób. W podobnym tonie należy wyrażać się o motorze napędowym Miami bass – 2 Live Crew, na których spadła lawina krytyki za wulgarne teksty i przedstawiane treści w nagraniach. Tuż obok tych nurtów powoli wykształcał się jazz-hop oraz mafioso rap. Prekursorami drugiego rodzaju hip hopu został duet Kool G Rap & DJ Polo. Nowojorscy twórcy nagrali kilka kultowych videoclipów z „On The Run” na czele.
Grupy hip hopowe tworzone przez dwóch raperów lub Emceego i DJ’a/producenta istniały niemal od początku tego gatunku muzycznego. Wspominałem o tym kilkakrotnie na stronie podając wiele przykładów, głębiej skupiając się na tej tematyce przy okazji artykułu o „Follow the Leader” Erika B. & Rakima. W przypadku pionierów mafijnych opowieści historia potoczyła się podobnie, jak u ich bardziej znanych partnerów po fachu. W połowie lat 80.tych DJ Polo utrzymywał bliskie kontakty z Marleyem Marlem i Mr. Magiciem, należąc przy tym do rozwijającego się Juice Crew. Dzięki tym postaciom Thomas Pough otrzymał szansę nagrania singla z nieznanym wówczas raperem, Kool G Rapem. Wydana w 1986 roku dwunastka „It’s A Demo” b/w „I’m Fly” zrobiła niemałe zamieszanie na ulicach Nowego Jorku, głównie ze względu na świeży styl i oryginalność, zaś jej twórcy podpisali kontrakt płytowy z Cold Chillin’, wytwórnią płytową zarządzaną przez Marleya Marla i jego współpracowników.
Na debiutancki album duetu trzeba było poczekać do marca 1989 roku. „Road to the Riches” ujawniło spory potencjał drzemiący w artystach. Najwięcej pochwał zbierał Kool G Rap za sprawą wprowadzenia do hip hopu historii rodem wziętych z filmów gangsterskich. Mafioso rap trafił na podatny grunt i w szybkim tempie przykuł uwagę tysięcy osób, doceniających storytellingi rapera z Queens oraz odpowiednio dobraną do tego warstwę muzyczną autorstwa Marleya Marla. Eksplozja talentu nowojorczyków przypadła na album „Wanted: Dead or Alive”. Przy drugim longplayu Kool Genius of Rap & DJ Polo zaprosili do współpracy Large Professora i Erika B, którzy przyczynili się do powstania kilku ponad czasowych utworów, z hymnem w postaci „Streets of New York” na czele. Z kolei trzecia płyta nowojorczyków – „Live and Let Die” z 1992 roku – od początku wzbudzała ogromne kontrowersje. Wszystko za sprawą odważnej i bezkompromisowej okładki przedstawiającej dwóch białych zakładników na krótko przed powieszeniem ich na stryczkach przez ich czarnych oprawców, co oczywiście nie spodobało się mass mediom w USA. Głównym singlem promującym wydawnictwo wybrano kapitalną opowieść o współpracującym pierwotnie z mafią najemniku, rozprawiającym się później ze swoimi byłymi pracodawcami – „On The Run”. Videoclip nakręcony do tego utworu niemal z miejsca zyskał kultowy status.
Kool G Rap & DJ Polo zawsze przykładali dużą wagę do teledysków, co łatwo zauważyć na przykładzie obrazu nakręconego do jednego z ich najgłośniejszych singli. Historie opowiadane przez rapera z QB wręcz prosiły się o godne udokumentowanie, o co zadbali włodarze Cold Chillin’. Już w latach 80.tych artyści hip hopowi udowodnili, że videoclipy utrzymane w konwencji filmowej wypadają znacznie ponad przeciętną. W następnej dekadzie produkcja takich dzieł została wyniesiona na jeszcze wyższy poziom. Świetnym przykładem na to jest video nakręcone do „On The Run”. Przy pracach nad tym teledyskiem zrezygnowano z oryginalnej wersji tracka, decydując się na „Untouchable Mix”. Kool G Rap wniósł się tutaj na wyżyny swoich umiejętności przedstawiając niezwykle realistyczną opowieść, wiernie odwzorowaną przez reżysera videoclipu. Bohater tego storytellingu otrzymał zlecenie do wykonania od rodziny Luciano – uczestniczenie w transakcji wartej pół miliona dolarów. W pewnym momencie gangster rezygnuje z dokończenia zadania, po czym zagarnia pieniądze sobie, a wraz ze swoją dziewczyną i synem postanawia uciec z kraju. Don Luciano rzecz jasna nie chce odpuścić, żądając głowy swojego dawnego najemnika.
W trakcie podróży na lotnisko gangster podróżujący ze swoją rodziną wpada w korek drogowy i zasadzkę przygotowaną przez przeciwników. Dzięki szybkiej reakcji i nabytym umiejętnościom udaje mu się wyjść ze strzelaniny cało, zabijając przy okazji swoich włoskich oponentów. Następnego dnia na stacji benzynowej rozgrywa się ostateczna potyczka pomiędzy nim, a ludźmi Luciano. Główna postać „On The Run” ponownie szybko rozprawia się z mafią, likwidując jednego po drugim jej członków. Kiedy Don Luciano zostaje sam na sam z bezwzględnym gangsterem, to próbuje podjąć z nim rozmowę, co Kool G Rap kwituje w następujący sposób:
The only motherfucker left was Don Luciano
So I snuck up the sucker
Put my gun to his head, „Whassup now motherfucker?”
He said, „Wait, I want to talk”
Pow, pow, pow, pow, pow! I put his brains on the sidewalk.
Wszystkie kadry videoclipu precyzyjnie i wiernie oddają treść opowieści nowojorskiego duetu. Kilka elementów teledysku oraz utworu należy rozwinąć. Pomiędzy pierwszą a drugą zwrotką „On The Run” padają słowa „I want his family… Dead!”. Wypowiedział je Robert de Niro grający rolę Ala Capone w słynnym filmie Briana de Plamy „Nietykalni” („The Untouchables”). Z kolei scena, w której bohater tej opowieści przykłada pistolet do skroni Dona Luciano przypomina niemal identyczny kadr z „Króla komedii” („The King of Comedy”) z 1983 roku.
Wydawałoby się, że po takiej promocji i kontrowersyjnych treściach, „Live and Let Die” jest skazane na sukces. Jednak sprawy potoczyły się zupełnie innym torem i po wydaniu tego albumu nowojorski duet powoli zmierzał do końca wspólnej działalności na scenie hip hopowej. Kool G Rap & DJ Polo nie znajdują się raczej na listach najlepszych artystów rodem z The Big Apple, ale ich wkład w rozwój rapu okazał się nieoceniony. Charakterystyczny styl rapera i jego wiarygodnie przedstawiane historie stały się inspiracjami dla wielu późniejszych tuzów tego gatunku muzycznego. Do fanów kunsztu Nathaniela Wilsona przyznali się m.in. The Notorious B.I.G., Eminem, Jay-Z, Vinnie Paz, Havoc, Termanology, Black Thought, M.O.P., R.A. The Rugged Man, Bun B, Rah Digga, RZA, Ghostface Killah, Raekwon, O.C. czy Big Pun. Natomiast klip do „On The Run” uznaje się za jeden z najlepszych obrazów w branży rapowej z pierwszej połowy lat 90.tych.

