Tag: ill sugi

  • Budamunk i Ill Sugi przynoszą Spirit Of The Golden Era

    Budamunk i Ill Sugi przynoszą Spirit Of The Golden Era

    4–6 minut

    We współczesnym świecie producenci stanowią znaczną siłę na światowej scenie muzycznej. W tym momencie na całej kuli ziemskiej działają tysiące mniej i bardziej profesjonalnych beatmakerów. Wypada więc postawić sobie pytanie, jakie państwo może pochwalić się najbardziej interesującą niszą producencką? Większość osób od razu wskaże na Stany Zjednoczone, na terenie których z powodzeniem nagrywa muzykę multum twórców podkładów. Jednak przecież na tym nie kończy się bogactwo tej niszy. Wystarczy spojrzeć chociaż na Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Australię czy Japonię, a w oka mgnieniu zostanie wywołanych do tablicy dziesiątki znanych artystów. Ostatni z tych krajów może poszczycić się posiadaniem wielu zdolnych beatmakerów o międzynarodowej renomie. Do tego grona należy zaliczyć Budamunka i Ill Sugiego. Wspólny projekt japońskiego duetu – „Spirit Of The Golden Era” – jest potwierdzeniem tych słów.

    Po upowszechnieniu się serwisów streamingowych, polepszeniu dystrybucji płyt na świecie i uruchomieniu nowych form (e)-marketingu, rynek japoński stanął otworem przed słuchaczami muzyki hip hopowej z całego świata. Na powyższych zmianach skorzystali artyści pokroju Budamunka i Ill Sugiego. Producenci stali się nie tylko znani i doceniani w Azji Południowo-Wschodniej, ale przede wszystkim mocno wkroczyli do Europy, Ameryki Północnej i Australii. Obaj wykonawcy należą przy tym do czołówki sceny producenckiej z Nippon, o czym dobitnie przekonują ich kolejne wydawnictwa.

    Większym stażem w środowisku muzycznym może pochwalić się Budamunk. W latach 1996-2006 Japończyk mieszkał w Los Angeles, współpracując z tamtejszymi twórcami (głównie Joe Stylesem i OYG) i występując w formie DJ-a na licznych imprezach. Dzięki temu nabrał on konkretnych szlifów i poszerzył swoją wiedzę muzyczną, co zaprocentowało po jego do Japonii. Od 2006 roku artysta wiedzie życie w tokijskiej metropolii. Właśnie stamtąd wypływają jego tłuste, najczęściej boom-bapowe, projekty. W przeciągu ostatnich 8 lat tokijczyk opublikował szereg udanych materiałów. Spośród nich warto wyróżnić solowe „Blunted Monkey Fist”, „Boom Bap Theory”, „The Awakening”, „Resolute Dragon Beat Tape” i pochodzące z tego roku „Monkey Tape 2016” oraz „Return Of Buda” (recenzja longplaya jeszcze w tym miesiącu na łamach naszego serwisu). Poza tym Budamunk często i gęsto współpracował z innymi artystami, nagrywając płyty wspólnie z Joe Stylesem z „Soul Quest” na czele, Issugim, Dr. Oopem i Fitzem Ambrosem. Zapracowany beatmaker wydawał dotąd płyty przeważnie w azjatyckich wytwórniach, aczkolwiek jego ostatnie produkcje ukazywały się dzięki labelom z Ameryki Północnej i Europy.

    Porównywalną aktywnością w branży muzycznej do Budamunka wykazuje się Ill Sugi. Japończyk wprowadził się na niezależne salony hip hopowe z przytupem. Od 2011 roku beatmaker wypuścił grubo ponad 20 różnych projektów. Azjatycki twórca dowiódł nie tylko o swojej regularności, ale przy tym stał się gwarantem płyt wysokiej jakości. Po pierwszych wydawnictwach, spośród których największe wrażenie na odbiorcach zrobiło „Hobo Beat Tape”, producentem zainteresowały się rozmaite wytwórnie płytowe. Od 2013 roku Ill Sugi nagrywał muzykę dla Urban Waves Records, Jazzy Sport, Radio Juicy, Menace, Cascade Records i Joe Left Hand Records. Nakładem tych oficyn wydawniczych pojawiło się szereg jego wartościowych produkcji, zarówno solowych, jak i tworzonych przy udziale innych artystów. Do pierwszej kategorii zaliczymy m.in. „Slave Of Junk System”, „Urban Maze” i „Slow Lights”, zaś do drugiej „City Mind” i „SILLA Beattape” (oba materiały zrealizowane z Bugseedem), „Universal Language” z Dregs One’em czy tegoroczne „Looking For A Place Called Home” z Infinito 2017. Przed dwoma miesiąca Ill Sugi wypuścił pierwszy pełny album nagrany z Budamunkiem. „Spirit Of The Golden Era” pod wieloma względami wypadło na naprawdę zadowalającym poziomie.

    Wydawnictwo zadebiutowało na rynku 25 marca. Przy tym materiale japoński duet zdecydował się jeszcze bardziej otworzyć się na zachodni rynek. W tym celu artyści wybrali nowego wydawcę, kanadyjskie Urbnet. W ten sposób producenci jeszcze bardziej rozszerzyli swoją grupę docelową, otrzymując dodatkowo możliwość zaistnienia w kręgach, które nie do końca wcześniej w pełni ich kojarzyły. Wypada również wspomnieć o tym, że obaj wykonawcy znają się od dłuższego czasu i wcześniej współdziałali na kilku płaszczyznach, choćby przy okazji pracy nad „Soul Quest” Joe Stylesa i Budamunka. Wydane w tym roku „Spirit Of The Golden Era” stanowi także kontynuację wspólnych nagrań Japończyków opublikowanych na „In The Purest Form EP” z 2014 roku. Budamunk i Ill Sugi nagrali krótką, aczkolwiek treściwą płytę. Japońscy beatmakerzy z gustem odwołali się do stylistyki lat 90.tych. Przygotowany przez nich mini-album posiada kilka niepodważalnych zalet. Przede wszystkim nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym mdłym beat tape’em, a pełnokrwistym instrumentalnym projektem. Utwory zaserwowane przez Japończyków brzmią więcej niż porządnie i nie są powtarzalne aż do bólu. „Amplified Frequencies”, „Friendly Vibrations” i „Boombapstic” należą do głównych kart przetargowych „Spirit Of The Golden Era”. Neo boom-bap w wydaniu Budamunka i Ill Sugiego nie zawodzi i nie nudzi – płyta sprawdza się na dłuższą metę, śmiało można spędzić przy niej sporo czasu. Wpływ na to ma melodyjność ich podkładów, będąca znakiem rozpoznawczym Japończyków. Część osób tę stylistykę określa mianem awangardy i trzeba przyznać, że wiele w tym racji. Po jedynym utworze z udziałem gościa na tym materiale, „Day I Came” z Joe Stylesem, powstaje także pytanie, jak japoński duet poradziłby sobie ze zrealizowaniem pełnego wydawnictwa z wybranym raperem. Na swoich poprzednich płytach udowodnili, że w pojedynkę potrafią poradzić sobie z tym tematem. Szczerze mówiąc, nagranie wspólnego projektu wraz z raperem może być jednym z ich kolejnych wyzwań.

    Album opublikowano na Bandcampie, Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach streamingowych. Wydawnictwo dostępne w sprzedaży w wydaniu cyfrowym i fizycznym (kasety). Płytę promują dwa nagrania – „Amplified Frequencies” i „Day I Came”. Do pierwszego z tych utworów powstał również videoclip. Wspólny materiał Budamunka i Ill Sugiego powinien jeszcze bardziej ugruntować ich pozycję na scenie hip hopowej. Dzięki podjęciu współpracy z Urbnet jeszcze więcej osób na Zachodzie, niż do tej pory, usłyszało muzykę tych utalentowanych i ciężko pracujących beatmakerów.

    Tracklista

    1. Amplified Frequencies
    2. Time To Rock
    3. Visions Of You
    4. Friendly Vibrations
    5. Boombapstic
    6. Quiet River
    7. Guitar Slap
    8. Day I Came feat. Joe Styles
    9. Into The Unknown
    10. Sound Invasion
    11. Peace Of Mind (Bonus Beat)
    12. Day I Came inst (Bonus Beat)
  • Cascade Records z coraz większym katalogiem

    Cascade Records z coraz większym katalogiem

    3–5 minut

    Przy publikacjach artykułów o poszczególnych wydawnictwach płytowych niekiedy podkreślałem fakt, iż przy doborze tematów nie mamy w zasadzie żadnych ograniczeń. W ten sposób w serwisie pojawiają się wpisy o rozmaitych artystach i wytwórniach płytowych, nierzadko bardzo zróżnicowanych pod względem dostarczanej muzyki. Otwierając się na świat bez problemu poznamy utalentowanych twórców i dobrze funkcjonujące labele. Działalność niektórych z nich zasługuje na szersze przedstawienie. Oficyną wydawniczą należącą do tego grona jest niewątpliwie Cascade Records. Prześledźmy więc ostatni rok w życiu tej firmy pochodzącej z Francji.

    Historia tej wytwórni płytowej sięga 2008 roku. Wtedy to główny pomysłodawca labelu, Sal Martin, wydał premierowy materiał sygnowany logiem CS –  „Dancefloor” FantastikClick. Instrumentalne wydawnictwo utrzymane w klimacie elektroniki i hip hopu z domieszką jazzu, wyznaczyło charakter muzyki wydawanej przez Cascade Records. Francuska oficyna wydawnicza z siedzibą w Paryżu określa nagrania wypuszczane własnym sumptem jako wypadkową „emocji, uczuć i beatów”. Jeżeli przyjrzymy się projektom, jakie do tej pory ukazały się nakładem Francuzów, to szybko zrozumiemy trafność i prawdziwość tego hasła.

    Cascade Records rozwijało się stosunkowo powoli notując wzrost znaczenia w branży muzycznej pod koniec 2011 roku. Odbiorcy zaczęli doceniać sumienną pracę wykonywaną przez przedstawicieli labelu, stawiających na jak najlepszą promocję i jakość wydawanej muzyki. Początkowo lista wykonawców współpracujących z francuską oficyną wydawniczą ograniczała się do Ackryte’a, Broke’a, Repeata Patterna, Sporta G oraz AL_PD, ale z czasem następni artyści podejmowali kooperację z tą firmą. W przeciągu ostatnich 12 miesięcy CS wypuściło 8 płyt autorstwa producentów z różnych zakątków świata.

    4 października pojawił się w sprzedaży projekt filadelfijskiego beatmakera Sir Frodericka, „The Brief Wondrous”. Amerykański twórca znany wcześniej z wydania m.in. „Heartaches&BeatBreaks” oraz wspólnej produkcji z Ohblivem, „Wholly Rollers LP”, przygotował rozszerzoną dwunastkę oscylującą wokół instrumentalnego hip hopu i elektronicznych wariacji w lekkim wydaniu. Wydawnictwo mieszkańca Philly wsparli ponadto Morpheground, Swarvy, TimeWharp, Vinny Radio oraz pojawiający się jedynie na winylowej wersji materiału Mndsgn.

    W następnym miesiącu Francuzi udostępnili dwa wartościowe longplaye. „Soundcraft” Bugseeda oraz „Cosmic Disfunktions” Amina PaYnE-a (nie mam pojęcia, co niektórzy mają z pisownią swoich pseudonimów). Większym zainteresowaniem słuchaczy cieszył się projekt japońskiego beatmakera. O popularności tego pierwszego materiału najlepiej świadczy to, że dwa nakłady fizycznych wersji LP (płyty kompaktowe i winylowe) zostały szybko wyprzedane. Więcej o sylwetce producenta z Nippon przeczytacie w tym miejscu. Jego australijski partner po fachu również powinien uznać swoją produkcję za sukces. Wydawnictwo składające się z 12 urozmaiconych tracków inspirowanych latami 80.tymi i hip hopem z czasów Złotej Ery.

    Tuż przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia ukazała się EP-ka jednych z pierwszych artystów nagrywających dla Cascade Records, Broke’a & Repeata Patterna. Duet producentów zaprezentował płytę zawierającą 7 porządnych tracków zgromadzonych na „Badminton Club”. Drugi z tych wykonawców po raz kolejny pokazał się z dobrej strony w kwietniu b.r., kiedy to światło dzienne ujrzał projekt o niezwykle zawiłym i trudnym do zapamiętanie tytule „rp”.

    Po serii dwunastek przyszła kolej na siódemkę zaprezentowaną przez Zo aka La chauve-souris. Francuski beatmaker opublikował sympatyczną płytę „Mississip’hip”. Znajdujące się na stronie A nagranie „Burnin’” powstało przy udziale uznanych raperów – Phat Kata & Raashana Ahmada. Znajdujący się na stronie B instrumentalny track „Be Allright” także stoi na solidnym poziomie. Natomiast w trakcie dopiero co zakończonych wakacji trafił do obiegu projekt ILL SUGI-ego„Slave of Junk System”. Japoński beatmaker pokusił się o stworzenie beat tape’u będącego hołdem dla charakterystycznego brzmienia rapu z Bronksu i New Jersey z lat 90.tych. Artysta chciał uhonorować twórczość K-Defa, Lorda Finesse’a, Showbiza, Diamonda D, Money Boss Players czy Lords of Underground. Trzeba przyznać, że ta sztuka udała mu się znakomicie. Cascade Records wypuściło dla odmiany ten materiał na kasetach, których nakład też już został wyczerpany.

    Najnowsze wydawnictwo francuskiego labelu pochodzi z tego tygodnia. 3 września ukazał się wspólny materiał Fitza Ambro$e’a & Ohbliva, „Vapors”. Koncepcja płyta jest prosta – pierwsza połowa wydawnictwa należy do pierwszego producenta, zaś pozostałe tracki wyszły spod ręki drugiego. Album zdążył już zagościć na wielu stronach muzycznych, dzięki czemu sięgnęło po niego jeszcze większe grono słuchaczy. Zainteresowanie tym materiałem jest też zrozumiałe ze względu na osobę Ohbliva. Akcje tego beatmakera systematycznie rosną, zaś on sam rozwija się z projektu na projekt.

    Cascade Records należy do ciepło odbieranych niezależnych wytwórni płytowych. Sal Martin wraz ze swoimi współpracownikami odwala kawał dobrej roboty, za każdym razem kładąc nacisk na solidną promocję wypuszczanych płyt i pokazując ludziom nagrania mniej lub bardziej znanych artystów. Warto nie spuszczać z oka tej oficyny wydawniczej, o której w niedalekiej przyszłości na pewno powstanie kolejny artykuł na stronie U Call That Love.

Translate »