Tag: instrumentalny hip hop

  • Debiutancki album Frameworksa – Tides

    Debiutancki album Frameworksa – Tides

    3–5 minut

    Instrumentalne formy muzyczne są obecnie bardziej aprobowane przez ludzi, niż to miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Pomimo tego iż sytuacja w tej niszy wygląda lepiej, to nadal można znaleźć wcale niemało negatywnych aspektów towarzyszących temu. Przede wszystkim nastała moda producentów, co prowadzi do negatywnych zjawisk. W tym momencie na całym świecie działa tak wielu twórców, że nie raz trudno trafić na wartościową muzykę. Idąc dalej tym tropem, szybko wyjdzie na jaw, iż przez rozwarstwienie sceny producenckiej coraz trudniej przychodzi wyłapywanie rasowych artystów i ich wydawnictw. Obecnie istnieje multum wykonawców, którzy powinni być lepiej rozpoznawani i jednym z nich jest Frameworks. Brytyjski beatmaker wypuścił w marcu br. album „Tides”, co już teraz pozytywnie odbiło się na zainteresowaniu jego twórczością w branży.

    Wtajemniczone osoby doskonale wiedzą, że brytyjska scena (około) hip hopowa ma wiele do zaoferowania. Jednak często bywa tak, jak w przypadku Frameworksa – aby wydać długogrający album trzeba najpierw spędzić sporo czasu budując swoje imię w branży. Matt Brewer pracuje na swoje nazwisko już od końca pierwszej dekady tego wieku. Przez pierwsze lata producent i multiinstrumentalista z Manchesteru skupiał się na krótszych wydawnictwach, współpracując przy tym z różnymi artystami i wytwórniami. W przeszłości Wykonawca nagrywał dla amerykańskiego Organik Records (niedoceniany label), a także brytyjskich My First Moth i Hero Records. Począwszy od debiutanckiej siódemki – „Four Seasons EP Series – Summer” – Brytyjczyk starannie pracował nad swoim stylem będącym wypadkową inspiracji wyniesionych z downtempo i instrumentalnego hip hopu.

    Po raz pierwszy więcej osób usłyszało o tym artyście w 2012 roku. Wtedy to Frameworks opublikował trzy krótkie materiały („Vanish E​.​P.”, „Ain’t No Use” i „The Brickbuilders E.P.”), a każdy z nich trafił do obiegu dzięki innej oficyny wydawniczej (First Word Records, My First Moth i Hero Records). Pierwszy z nich stanowił najważniejszy projekt z tamtego okresu, po którym mieszkaniec Manchesteru zebrał liczne pochwały i komplementy ze stron przedstawicieli mediów. Od tego momentu brytyjski twórca rozpoczął kolaborację z wokalistami, którzy od tej pory cały czas towarzyszą jego produkcjom. Następna płyta artysty, „Old Friend”, ujrzała światło dzienne w marcu 2013 roku. Po tym wydawnictwie postanowił on skupić się na nagraniu premierowego longplaya. „Tides” ukazało się dopiero po dwa latach, głównie ze względu na to, iż Frameworks usilnie pracował nad jak najlepszym projektem, dużo czasu poświęcając na rozwój swojego warsztatu.

    Plany wydawnicze Brytyjczyka potwierdziły się na początku tego roku. Właśnie wtedy do sieci przedostał się singiel „Hillside”, który wprowadzał do jego oczekiwanego albumu. Przy wydaniu tego materiału artysta postawił ponownie na współpracę z First Word Records, co następnie zaprocentowało przy kampanii promocyjnej i dystrybucji wydawnictwa. W jakim stopniu „Tides” nawiązuje do poprzednich dokonań producenta? Debiutancki longplay brytyjskiego twórcy to nic innego, jak rozwój dotychczasowych pomysłów i kontynuacja wcześniejszych założeń muzycznych. W dalszym ciągu Frameworks bazuje na klimatach z pogranicza spokojnych form instrumentalnych. Na nowej płycie uzupełnionej o 2 ścieżki z „Old Friend” (pierwsza kompozycja z JP Cooperem i „Patience”) można odnotować większy rozmach i bardziej dopieszczone brzmienie. Downtempo przeplatane instrumentalnym hip hopem w wydaniu tego artysty wypada wręcz wyjątkowo. Dokładnie widać, że długo i starannie przygotowywał się on do wypuszczenia tego LP. Wszystko jest zgrabnie połączone – Brytyjczyk doskonale wie, kiedy dany utwór powinien przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Część z nich została także ułożona na zasadzie kontrastu – po upajającym początku napotykamy się później na przyspieszone „A New Sun” czy „Breathing Light”, aby następnie ponownie popaść w nieco inną przestrzeń za sprawą „Calm The Still Night” z udziałem Rioghnach Connolly. Właśnie ona i JP Cooper, oboje również z Manchesteru, wprowadzają na płytę sporo kolorytu, i widać, jak Frameworks specjalnie dla nich zmienia poszczególne składowe swoich podkładów. Po tych 4 trackach z tym duetem powstaje pytanie, jak producent odnalazłby się na materiale powstałym w pełni przy udziale wokalistów? Powinno to być jego kolejnym wyzwaniem, aczkolwiek trzeba mu oddać, że w stricte instrumentalnych nagraniach spisuje się on nader wyśmienicie. Po „Tides” Frameworks potwierdził też to, że wszystkie porównania jego do Aima, RJD2 czy Bonobo nie były przesadzone. Wręcz przeciwnie, znajduje się on na właściwej ścieżce, aby w przyszłości stać się inspiracją dla innych wykonawców.

    Album trafił na Bandcampa i pozostałe serwisy streamingowe (Spotify, Deezer i inne). „Tides” można nabyć za pośrednictwem BC w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty winylowe). Wydawnictwo promują single „Calm The Still Night” oraz „A New Sun”. Pierwszy z tych utworów doczekał się także remiksów w wykonaniu Quiet Dawna i Throwing Snowa. Z kolei do drugiego nagrania dołączono zagadkowy videoclip. Frameworks wydał pierwszorzędny materiał i może być on zadowolony z odbioru swojej produkcji. Istnieje też wysokie prawdopodobieństwo, że w następnych latach jeszcze więcej osób doceni jego kunszt producencki.

    Tracklista

    1. Music Box
    2. Old Friend feat. JP Cooper
    3. A New Sun
    4. Breathing Light
    5. Calm The Still Night feat. Rioghnach Connolly
    6. Tides
    7. Dawn feat. Rioghnach Connolly
    8. Patience
    9. No Place To Hide Away feat. JP Cooper
    10. End
  • Instrumentalna płyta Hashfingera – Kites

    Instrumentalna płyta Hashfingera – Kites

    3–5 minut

    W 1984 roku Afrikaa Bambaataa i The Soulsonic Force wypuścili ponadczasowy singiel „Looking For The Perfect Beat”. Tytuł rewolucyjnego nagrania sprzed trzech dekad jest jeszcze bardziej aktualny, niż przedtem, aczkolwiek nie przybiera to takich czystych kształtów, jak dawniej. Przeglądając postaci z całej kuli ziemskiej widać gołym okiem dwa zupełnie różne etosy pracy. Jedni beatmakerzy usiłują non stop nagrywać muzykę i dzielić się nią ze słuchaczami, zaś drudzy tworzą nagrania raz na pewien czas i znacznie rzadziej prezentują swoje tracki. Oczywiście przedstawiciele obu obozów starają się dotrzeć w okolice perfekcji i przekonać odbiorców, że właśnie to oni nadają utworom niemal doskonałą formę. W tej drugiej kategorii znajduje się Hashfinger. Jego świeży longplay, „Kites”, to zdecydowanie jedna z lepszych instrumentalnych płyt ostatnich tygodni.

    W tym momencie brytyjscy twórcy należą do niezwykle rozwojowych postaci na międzynarodowej scenie muzycznej. Dodatkowo tamtejsi wykonawcy dbają o jak najwyższy poziom swoich nagrań, co widać idealnie na przykładzie Hashfingera. Producent wywodzący się z Bradford bryluje w instrumentalnej półce hip hopowej i trzeba przyznać, że właśnie w tych klimatach muzycznych odnajduje się on wręcz doskonale.

    Beatmaker wydaje muzykę od blisko 4 lat. W początkowej fazie swojej działalności ściśle współpracował on z labelem Sinoptic Music, głównie dzięki jego bliskim znajomym – Lunarowi C i Silentowi G. Przez ponad rok artysta skupiał się na tworzeniu luźnych beat tape’ów. „The Buddy Nuggets Remix​.​1”, „April.12 EP”, „Coriolis Effect” i pozostałe materiały stanowiły przy tym rozgrzewkę przed okazalszymi i ważniejszymi płytami Hashfingera. Pierwsza istotna produkcja jego autorstwa, „The Dreams”, ukazała się w październiku 2012 roku. Rozszerzone wydawnictwo zawierające 24 tracki spotkało się z pozytywnym feedbackiem w branży. Serwisy muzyczne i odbiorcy docenili kunszt producencki Brytyjczyka lubującego się w nostalgicznym i melancholijnym brzmieniu zahaczającym o elementy przywodzące na myśl lata 90.te. Wydany rok później longplay „Lessons” odegrał niemniej kluczowe znaczenie w dalszej działalności Hashfingera na scenie producenckiej. Album z sierpnia 2013 roku był też pierwszym projektem tego twórcy, który trafił do sprzedaży w formacie fizycznym (płyty winylowe) i w błyskawicznym tempie urzekł mnóstwo słuchaczy. Nie powinno więc nikogo dziwić fakt, że na kolejną płytę Brytyjczyka czekał niejeden sympatyk niezależnej strony hip hopu oraz muzyki instrumentalnej. „Kites” stanowi koronny dowód o klasie beatmakera i jego dalszym rozwoju.

    Premiera projektu wypadła na początku maja. Podobnie jak w przypadku „Lessons” Hashfinger przy swoim nowym projekcie podjął współpracę z Headcount Records. Dzięki temu artysta mógł w pełni skupić się na pracy twórczej i być pewnym tego, że jego longplay trafi do obiegu w postaci fizycznej (płyty winylowe). Już po uruchomieniu przedsprzedaży LP oraz wypuszczeniu singli promujących produkcję – „Kites”, „Low Down” oraz „The Wind Changed” – można było być pewnym, iż nadchodzi instrumentalny album pełną gębą. Jeżeli ktokolwiek wysunął takie przypuszczenia po trzech utworach zwiastujących „Kites”, to powinien tym bardziej czuć się usatysfakcjonowany. W porównaniu do poprzednich materiałów Hashfinger jeszcze bardziej dopieścił swoje brzmienie i zadbał o pełniejszą formę poszczególnych nagrań. Już od pierwszych chwil obcowania z albumem widać, że Brytyjczyk sprawniej przekazuje emocje i nakreśla charakter swoich kompozycji. Nie utracił na tym jego znak rozpoznawczy – zdolność do tworzenia nostalgicznych ścieżek korzystających z dorobku lat 90.tych, a przy tym nie nużących słuchaczy. Wszystko to za sprawą niczym nieograniczonych wizji muzycznych mieszkańca Bradford i lekkości w przedstawianiu rozbudowanych kompozycji. Oprócz ww. utworów warto przyjrzeć się konstrukcji choćby „Leaving”, „Cirrus”, „Myths”, „A New World” czy „Signals”, aby przekonać się o kunszcie Hashfingera. Jedno też jest pewne – brytyjski beatmaker nie osiągnął jeszcze perfekcji, aczkolwiek znajduje się na dobrej drodze ku temu.

    Majowy materiał znajdziecie na Bandcampie. W tej chwili wydawnictwo można bezpośrednio nabyć w wersji elektronicznej. Trwa również przedsprzedaż winylowego wydania albumu (nakład już na wyczerpaniu), którego premiera odbędzie się około 15 czerwca (przy tym beatmaker współpracuje z Headcount Records). W sieci można znaleźć ww. single promujące LP – tytułowe „Kites”, „Low Down” oraz „The Wind Changed”. Do pierwszego nagrania dołożono przy okazji czarno-biały videoclip, zaś następny obraz utrzymany w podobnym klimacie stworzono do „Flying”. Hashfinger nie zalicza się do najbardziej znanych niezależnych beatmakerów, ale dzięki jakości swoich nagrań powinien być znacznie bardziej doceniany i lepiej kojarzony, niż niejeden jego kompan po fachu. Za sprawą „Kites” brytyjski producent na pewno znajdzie więcej uznania w oczach mediów i odbiorców.

    Tracklista

    1. Low Down
    2. Leaving
    3. Buried Treasure
    4. Time
    5. We Were High
    6. Calm Air
    7. Im So High
    8. Melancholy Mood
    9. Myths
    10. Cirrus
    11. Kites
    12. Keepin It Tight
    13. A New World
    14. Not Forever
    15. Day Dreaming
    16. Flying
    17. Signals
    18. The Wind Changed
    19. Turbulance
    20. Downward Spirals
  • Play This Only At Night premierowym albumem Barrio

    Play This Only At Night premierowym albumem Barrio

    2–4 minut

    Europejscy producenci stanowią znaczną siłę na międzynarodowej scenie muzycznej. Wraz z otwarciem się mediów i odbiorców na twórców pochodzących spoza Stanów Zjednoczonych oraz pozytywnym aspektom związanym ze zmianami w przemyśle fonograficznym, niejeden mieszkaniec Starego Kontynentu wybił się w szybkim tempie. Od kilku lat najaktywniejsi pozostają w tej gałęzi francuscy, brytyjscy i niemieccy beatmakerzy. Na łamach naszego serwisu wielokrotnie już komplementowałem tamtejszych wykonawców. Ostatnie tygodnie i miesiące ponownie przyniosły powody ku zadowoleniu, jeżeli chodzi o europejskich producentów. W trakcie trwającej wiosny wartościowe wydawnictwa opublikowało wielu wykonawców. W połowie maja do obiegu trafił „Play This Only At Night” autorstwa Barrio będący koronnym dowodem na potwierdzenie powyższych słów.

    Francuska scena producencka sukcesywnie rozwija się. Coraz więcej tamtejszych twórców decyduje się na pokazanie szerszemu gronu odbiorców swoich nagrań, a co najważniejsze, wielu beatmakerów trzyma równy i wysoki poziom. Wzorem innych krajów część artystów znad Sekwany i Loary ściśle jest związana z konkretnymi labelami, jak choćby właśnie Barrio. Wykonawca blisko współpracuje z Plexus Records Labelem, wytwórnią płytową i sklepem płytowym w jednym. W zeszłym roku firma z siedzibą w Poitiers wypuściła dobrze przyjęty album „Kapla” autorstwa kwartetu producentów – Meyso, Oteesta, Maodei oraz Mr Hone’a. Po tym materiale przyszłą kolej na debiutanckiego wydawnictwo bohatera niniejszego artykułu. „Play This Only At Night” stanowi urozmaicone i przyciągające uwagę wprowadzenie Barrio na międzynarodową scenę producencką.

    Pierwsze zapowiedzi płyty pojawiły się ponad kwartał temu. Plexus Records Label postanowił nie ujawniać zbyt wielu informacji odnośnie samego producenta, skupiając się po prostu na jak najwydajniejszym ukazaniu jego twórczości. Enigmatyczna powłoka pasuje do nagrań Barrio, co szybko zostało odnotowane przez odbiorców. Stało się tak nawet pomimo znikomej wcześniejszej aktywności francuskiego producenta. Przedstawiciel PRL do tej pory udzielił się tylko na płycie Quiet Dawna, „The First Day” (więcej o albumie w tym tygodniu na łamach naszego serwisu), zaś na jego koncie na Soundcloudzie również nie znajdziemy pokaźnej liczby utworów. Jednak szybko okazało się, że mamy do czynienia z rasowym artystą, dobrze znającym się na tworzeniu muzyki opierającej się na sporej dozie eksperymentów. Wszyscy zapoznający się z zawartością „Play This Only At Night” wkraczają pomiędzy świat łączący dokonania artystów z lat 90.tych i początku tego millennium, a nowatorską sferę muzyczną. Barrio chętnie korzysta z alternatywnych rozwiązań, mieszając instrumentalny hip hop z brzmieniami abstrakcyjnymi, które pod koniec albumu są określane mianem nielogicznych. Wydawałoby się, że to chaotyczny zlepek niepoukładanych rozwiązań i pomysłów na poszczególne utwory. Jednak w przypadku Francuza wszystko splata się w przyjemną i nader apetyczną strawę. Przy powstaniu materiału brali udział Sadique „NV” Dabale, DistantStarr, PL oraz Maodea. Warto podkreślić znaczenie użytych cutów na tej płycie, dzięki czemu wydźwięk poszczególnych ścieżek jest pełniejszy. Ano i płyta w zupełności nadaje się do słuchania nie tylko nocną porą.

    Wydawnictwo znajdziecie na Bandcampie. Również za pośrednictwem tego serwisu można nabyć „Play This Only At Night” w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty winylowe nadal są dostępne w sprzedaży, limitowaną edycję kaset już wyprzedano). Projekt promują dwa singlowe nagrania – „No Chaser (Time Lapse)” i „Revolution”. Oprócz tego udostępniono gościnny mix Barrio dla Unikradioshow (Campus FM Toulouse) – „An invitation to Play This Only At Night” – wprowadzający odbiorców do świata tego producenta. Plexus Records Label i francuski producent dołożyli wszelkich starań do jak najlepszego wydania albumu. Szkoda tylko, że póki co niewiele mówi się o tym materiale na łamach mediów, chociaż niczym on nie ustępuje innym instrumentalnym produkcjom pochodzącym z ostatnich miesięcy.

    Tracklista

    1. Adding Soda feat. Maodea
    2. Beer Needy
    3. Revolution feat. Sadique „NV” Dabale
    4. Solid Jamrock
    5. Skit – Planned Attack
    6. Cold Fantasy (Thrills)
    7. No Chaser (Time Lapse) feat. DistantStarr
    8. New Dimensions
    9. Skit – Gaddamm
    10. Trees Up! feat. PL
    11. Resolute. Aye!
Translate »