Tag: iron works records

  • Ka wydaje zagadkowe Honor Killed The Samurai

    Ka wydaje zagadkowe Honor Killed The Samurai

    4–6 minut

    Linia podziału pomiędzy mainstreamem a niezależnymi kręgami wyraźnie zarysowała się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Rozwarstwienie pomiędzy częściami rapu widać gołym okiem w poszczególnych aspektach dotyczących tego gatunku muzycznego. Od dawna nie dotyczy to wyłącznie brzmienia i treści przekazywanych przez artystów z tych środowisk, a również sprawa rozciąga się na funkcjonowanie mediów, zróżnicowanie względem słuchaczy, promocji płyt i artystów czy nawet formatu wydawania muzyki. Istotnym problemem jest fakt, że jedynie garstka wykonawców ze strefy indie przebija się do mass mediów. Za przykład takiego artysty może posłużyć nowojorski raper i producent Ka. Informacje o jego najnowszym albumie wydanym w sierpniu br. – „Honor Killed The Samurai” – oraz nagonka na doświadczonego artystę, to często poruszane tematy przez wielu przedstawicieli mediów w tym roku.

    W przeszłości w rapie dominowali soliści i grupy przykładające dużą wagę do warstwy lirycznej swoich nagrań. Po niezliczonych zmianach i perturbacjach, jakie zaszły w muzyce hip hopowej na przestrzeni ostatnich dekad, wykonawcy dbający o wysoką wartość tekstów zostali całkowicie strąceni z piedestału. Pomimo tego iż od dawna panuje w najlepsze tępa i twardogłowa wersja rapu (temat na osobny artykuł), to do szerszego grona odbiorców przebijają się postaci stojące w opozycji do panujących obecnie trendów. Ka należy do wąskiego grona współczesnych Emcees, stawiających na pierwszym miejscu na jak największą wartość swoich tekstów. Do tego wychodząc poza underground, pozostał on całkowicie niezależny i autentyczny, co również wyróżnia jego spośród tłumu. Z drugiej strony, określenie „współczesny” do artysty z nowojorskiego Brownsville jest nieco naciągane, gdyż zajmuje się on tworzeniem rapu od ponad 20 lat. Szkopuł w tym, że w dalszym ciągu pełno osób utożsamia jego z twórcami, którzy rzeczywiście pojawili się w rapie stosunkowo niedawno.

    Problem z właściwą oceną wieku i obycia w świecie hip hopu w przypadku Ka dotyczył dwóch aspektów. Po pierwsze, wyłącznie najwięksi znawcy nowojorskiego undergroundu pamiętali udział artysty w latach 90.tych na projektach Natural Elements i Nightbreed. Równie niewielu utkwił jego występ na „Pro Tools” GZA. Po drugie, mieszkaniec Brooklynu pozostaje nad wyraz tajemniczy; pod każdym względem cechuje jego minimalizm i oszczędne w środkach wyrazu nastawienie do muzyki. Automatycznie przekłada się to na postrzeganie jego postaci, zarówno przez media, jak i przeciętnych słuchaczy. Nic więc dziwnego w tym, że przy debiutanckim albumie Ka, „Iron Works” z 2008 roku, większość odbiorców uważało, że ma do czynienia z młodszym uczniem Roca Marciano ze względu na zbliżony styl obu twórców. Podobnie sprawy wyglądały po premierze wysoko ocenianego albumu „Grief Pedigree” sprzed 4 lat.

    Enigmatyczna otoczka towarzysząca nowojorczykowi na tyle uśpiła osoby trzecie, że nawet po ukazaniu się „The Night’s Gambit”, wciąż ludzie nie potrafili uzmysłowić sobie, że mamy do czynienia z twórczością ponad 40-letniego artysty. Wszystko to nadawało dodatkowego smaczku działalności Ka, kreującego mroczny, monochromatyczny i chłodny świat, jak choćby na wydanym wraz z Preservationem „Days With Dr. Yen Lo”. Wychowanek starej szkoły nie zamierzał wcale na tym poprzestać, co znalazło odzwierciedlenie na tegorocznym „Honor Killed The Samurai”.

    Przy wydaniu nowego projektu Ka postąpił w specyficzny i szalenie oryginalny sposób, do czego jednak zdążył on przyzwyczaić sympatyków swojej twórczości. Nowojorczyk kompletnie zrezygnował z przeprowadzania kampanii promocyjnej poprzedzającej pojawienie się w obiegu materiału, ograniczając się jedynie do krótkiej informacji o następnym wydawnictwie. Jakby tego było mało, to w dniu premiery sprzedawał on „Honor Killed The Samurai” po prostu na ulicy (niemal zapomniana forma dystrybucji płyt w rapie). Właściwie definiuje to nastawienie artysty do pojmowania przez niego muzyki – całkowite skupienie na procesie twórczym i ukierunkowanie nagrywanych płyt pod ludzi, którzy są otwarci i nie boją się sięgać po autorskie materiały. Jak się okazuje, w połączeniu z oryginalnym i niepodrabianym stylem, zdaje to egzamin. Opinia publiczna przejawia coraz większe zainteresowanie twórczością Ka, co doskonale widać w przypadku „Honor Killed The Samurai”, zdecydowanie najbardziej medialnego projektu w karierze artysty.

    Postępując zgodnie z uprzednio przyjętymi regułami – każdy kolejny materiał amerykańskiego wykonawcy wykorzystuje motywy zaczerpnięte z odmiennych elementów kultury, sztuki i historii – zawędrował on na niezbadane przez siebie tereny. Przy produkcji ostatniego longplaya skierował się on w stronę Japonii, zagłębiając się w dzieje samurajów. Kodeks etyki samurajskiej, Bushido, posłużył w formie tła do nakreślenia opowieści usadowionych w świecie hip hopu. Ka kontynuuje na „Honor Killed The Samurai historie rozpoczęte na „Grief Pedigree”, korzystając przy tym z doświadczeń wyniesionych z „The Night’s Gambit” i „Days With Dr. Yen Lo”. Hipnotyzujący głos Emceego błyskawicznie przykuwa uwagę. Wciela się on tutaj w rolę narratora relacji z historycznego Kraju Kwitnącej Wiśni przeniesionych na opustoszałe i złowrogie nowojorskie ulice. Wykorzystując minimalistyczne, metaliczne podkłady, w których wyłącznie on potrafi się odnaleźć, osiąga w pełni zamierzony efekt, zmuszając odbiorcę do myślenia i własnej interpretacji poszczególnych utworów. Intelektualna strona nagrań, to karta przetargowa Ka. Właśnie dzięki dopracowanym i jednym z najlepszych tekstów we współczesnym hip hopie, zyskał on wielu sympatyków, także tych spoza undergroundu. W końcu nie wszystkich pochłania imprezowa czy tępa odmiana rapu. Niektórzy niczym samuraje poszukują innych ścieżek rozwoju, stawiając głównie na samodoskonalenie i prawość.

    Omawiając sprawy związane z albumem nie sposób pominąć ataku na Ka ze strony redakcji New York Post. Krótko po wydaniu „Honor Killed The Samurai” na łamach tego tytułu prasowego ukazał się artykuł przedstawiający nowojorczyka w bardzo negatywnym świetle, czyniąc z niego wroga policji i systemu. W tekście znalazły się obszerne informacje z życia zawodowego (na co dzień pracuje on w nowojorskiej straży miejskiej) i prywatnego artysty, podano nawet jego zarobki uzyskane w 2015 roku. Publikacja pojawiła się w wersji elektronicznej oraz trafiła na stronę główną papierowego wydania New York Post. Artykuł odbił się szerokim echem w mediach, które jednym głosem napiętnowały autorkę tekstu. Nie po raz pierwszy osoby z zewnątrz podchodzą do społeczności hip hopowej z jak najgorszej strony i nic nie zapowiada rychłych zmian w tej materii.

    „Honor Killed The Samurai” udostępniono do odsłuchu na Spotify. Album dostępny w sprzedaży w postaci cyfrowej (iTunes) oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), po które można sięgnąć odwiedzając sklep Ka. Sierpniowe wydawnictwo promuje singiel „Just” wraz z dołączonym do niego videoclipem (pierwszy rysunkowy teledysk mieszkańca Brownsville, co stanowi odstępstwo od jego dotychczasowej praktyki). Amerykański twórca kolejny raz nagrał pełnowartościowy album, kandydujący do miana płyty roku.

    Tracklista

    1. Conflicted
    2. Just
    3. That Cold and Lonely
    4. Mourn At Night
    5. $
    6. Destined
    7. Ours
    8. Illicit Fields
    9. Finer Things / Tamahagene
    10. I Wish (Death Poem)

    Zapisz

    Zapisz

    Zapisz

    Zapisz

    Zapisz

  • Ka z klimatycznymi nagraniami na Grief Pedigree

    Ka z klimatycznymi nagraniami na Grief Pedigree

    3–5 minut

    Każda część kolebki kultury hip hopowej, Nowego Jorku, wychowała setki artystów. Jeżeli dokonamy podziału przedstawicieli hip hopu na poszczególne nowojorskie dzielnice, to okaże się, że najciekawiej prezentuje się pod tym względem Bronx i Brooklyn. Przyjrzymy się bliżej temu drugiemu rejonowi. Lista wykonawców związanych z BK jest bardzo długa i obejmuje mnóstwo ważnych postaci. Big Daddy Kane, Jay-Z, Fab 5 Freddy, Masta Ace, Easy Mo Bee, Mos Def, Black Moon, GZA, RZA, The Notorious B.I.G, MC Lyte, Talib Kweli oraz wiele innych osób znajduje się w tym zestawieniu. W ostatnich latach sporo miejsca poświęcono kolejnemu przedstawicielowi Brooklynu, raperowi Ka. Zamieszkały na osiedlu Brownsville twórca niejednokrotnie podkreślał swoje pochodzenie w nagraniach, z których najwięcej zamieszania wprowadziła płyta „Grief Pedigree” sprzed półtorej roku.

    W obecnej sytuacji na rynku muzycznej większość słuchaczy poszukuje oryginalnych i wybijających się ponad przeciętność artystów. W czasie, gdy niejeden twórca podąża za nowymi i chwytliwymi trendami, takie jednostki jak Ka są na wagę złota. Pomimo tego iż styl tego artysty nie ma nic wspólnego z nowoczesnym brzmieniem serwowanym przez multum wykonawców, to nie można odmówić mu wyjątkowości i specyficznej otoczki wyróżniającej jego na scenie hip hopowej.

    Początki kariery muzycznej rapera i producenta w jednym przypadają na połowę lat 90.tych. W tym okresie artysta podjął współpracę z szeregiem innych twórców w ramach działalności kolektywu Natural Elements. Ka pokazał swoje umiejętności w kilku nagraniach grupy; część z nich ukazała się na „The EP” z 1994 roku, z kolei singiel „Mayday” znalazł miejsce na wydanej cztery lata później kompilacji Rawkusa, „Lyricist Lounge Volume One”. Jeszcze w tym samym roku wykonawca z Brooklynu wypuścił dwunastkę „2 Roads Out The Ghetto” nagraną wraz ze swoim przyjacielem Kevem pod szyldem grupy Nightbreed (płyta należy teraz do białych kruków). Po tym nastąpiła 10-letnia przerwa na polu wydawniczym nowojorczyka. Ponownie w branży muzycznej pojawił się on w 2008 roku goszcząc na albumie GZY, „Pro Tools”. Ka na dobre zajął się wtedy nagrywaniem muzyki, co przełożyło się na wypuszczenie debiutanckiego longplaya „Iron Works” zawierającego m.in. single „Get 'Em”, „I Know What It’s Like” oraz „247365”. Wydawnictwo pozwoliło zaistnieć raperowi w undergroundzie, dzięki czemu odbiorcy zaczęli zastanawiać się kim jest tak naprawdę wykonawca rodem z Brownsville. Ka szerzej przedstawił się słuchaczom oraz mediom na swoim drugim albumie, „Grief Pedigree”, jednej z największych sensacji ostatniego roku w undergroundzie.

    Kampania promocyjna wydawnictwa rozpoczęła się w połowie września 2011 roku, kiedy to ukazał się premierowy singiel „Cold Facts”. Hipnotyzujące flow rapera, dopasowany do tego beat, klimat nagrania kojarzący się z nocnymi spacerami po ulicach Brooklynu – wszystko to sprawiło, iż liczna grupa osób natychmiast stała się jego fanami. Wraz z kolejno wypuszczanymi utworami – „Every…”, „Collage”, „Chamber” i „Vessel” – coraz więcej odbiorców oraz dziennikarzy muzycznych zaczęło doceniać jedyny w swoim rodzaju warsztat nowojorczyka. Pozostała zawartość „Grief Pedigree” (warto zwrócić baczną uwagę na okładkę) również wypadła znakomicie. Niecodzienny klimat muzyki przedstawiciela Brownsville powstał w głównej mierze dzięki temu, że wykonawca niemal w całości napisał teksty do wszystkich tracków oraz samodzielnie wyprodukował każde nagranie. Jedynym gościem na płycie został Roc Marciano, raper o wręcz bliźniaczym stylu do bohatera tego artykułu wystąpił w „Iron Age” (obaj twórcy zapowiedzieli wydanie wspólnego materiału „Piece Be with You”). Jednak twórczość Ka różni się od projektów serwowanych przez swojego partnera po fachu. W jego kompozycjach dominują inteligentne i zaangażowane treści, nie tylko o zabarwieniu stricte gangsterskim, ale także ukazujące życie na Brooklynie każdego przeciętnego mieszkańca tej dzielnicy. Przełożyło się to na uzyskanie przez „Grief Pedigree” wielu pochlebnych recenzji i opinii, a do tego niejeden serwis muzyczny uznał ten album za jeden z najlepszych dzieł poprzedniego roku.

    Wydawnictwo nowojorskiego artysty można nabyć za pośrednictwem jego strony internetowej. Ka wydał własnym sumptem wersję fizyczną „Grief Pedigree” na płytach kompaktowych i winylowych. Album sygnowany logiem Iron Works Records doczekał się bardzo rzetelnej promocji, w której największą rolę odegrały materiały video. W przeciągu roku wykonawca z Brownsville nakręcił własnoręcznie teledyski do każdego (sic!) z 11 tracków znajdujących się na longplayu. W kolejności chronologicznej pierwszy videoclip ukazał się do „Cold Facts”, z kolei ostatni do „Iron Age”. Wszystkie obrazy połączone w jedną całość można znaleźć w tym miejscu.

    W połowie tego roku ukazał się follow-up do „Grief Pedigree”. W bliższej lub nieco dalszej przyszłości pojawi się w serwisie artykuł o „The Night’s Gambit”.

    Tracklista

    1. Chamber
    2. Cold Facts
    3. No Downtime
    4. Summer
    5. Decisions
    6. Collage
    7. Every…
    8. Iron Age feat. Roc Marciano
    9. Up Against Goliath
    10. Vessel
    11. Born King N.Y.
Translate »