W ostatnich tygodniach pojawiło się w sieci dużo artykułów poświęconych sytuacji Polskich Nagrań, czyli najstarszej rodzimej wytwórni płytowej. Położenie legendarnej oficyny wydawniczej z roku na rok było coraz bardziej opłakane. Gwoździem do trumny firmy było przegranie w 2009 roku sprawy sądowej ze spadkobiercami Anny German i prawomocny wyrok nakazujący zapłatę krewnym artystki 1,2 mln złotych. Jednak należy też wziąć pod uwagę ogólny zły stan przedsiębiorstwa, co miało znaczny wpływ na losy spółki. Polskie Nagrania nie wywiązało się z tych zobowiązań, w 2010 roku spółkę postawiono w stan upadłości likwidacyjnej. Syndyk upadłościowy próbował znaleźć wsparcie (czytaj: pieniądze na działalność zakładu) u Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego lecz bezskutecznie. Ostatecznie firmę przejęło 29 stycznia Warner Music Poland. Jakie to przynosi konsekwencje i co dalej z ogromnym katalogiem Polskich Nagrań?
Historia tej wytwórni płytowej sięga jeszcze czasów przed II wojną światową. Około 1920 roku powstały w Warszawie angielsko-niemieckie zakłady fonograficzne „Odeon” umiejscowione przy ul. Płockiej 13. Po zakończeniu wojny w tym samym miejscu ulokowano Polskie Zakłady Fonograficzne, które dały początek Polskim Nagraniom. W następnych latach władze państwowe kilkakrotnie przekształcały warszawskie zakłady – od Zakładów Fonograficznych „Muza”, przez Warszawskie Zakłady Fonograficzne, Zakłady Nagrań Dźwiękowych (przy ul. Długiej 5), Fabrykę Płyt Gramofonowych „Muza”, aż skończywszy na Przedsiębiorstwo Państwowe „Polskie Nagrania”. Ostatnia faza przypadła na fuzję w 1956 roku „Polskich Nagrań” i Fabryki Płyt Gramofonowych. W tym kształcie firma działała przez następne dekady.
Dlaczego ta wytwórnia płytowa odegrała istotną rolę w rozwoju polskiej muzyki od lat 50.tych ub. wieku? Polskie Nagrania przez lata była jedyną oficyną wydawniczą działającą w Polsce i skupiała niemal wszystkich ważnych i liczących się rodzimych artystów. Lista twórców wydających nagrania w PN jest długa niczym spis osiągnięć Michaela Jordana (katalog płyt znajdziecie na np. Discogs). Irena Santor, Maryla Rodowicz, Jerzy Połomski, Anna German, Andrzej Kurylewicz, Mieczysław Fogg, Skaldowie, Jerzy Milian, Czerwone Gitary, Marek Grechuta, Czesław Niemen, Michał Urbaniak, Tomasz Stańko i wielu, wielu innych wykonawców publikowało swoje utwory dzięki Polskim Nagraniom. Do historii przeszło kilka serii wydawniczych, w tym osławione „Polish Jazz”. Fantastyczne zbiory i ponadczasowe nagrania. Aż wypada zacytować tutaj klasyka: „Polskie Nagrania, czarny winyl do beatu trzeszczy (…)”.
Po 1989 roku rozpoczął się powolny proces restrukturyzacji firmy. Nastąpiło uregulowanie praw autorskich i dziesiątki artystów (lub właścicieli ich nagrań) zdecydowało się na wyjaśnienie kwestii tantiem. Polskie Nagrania nie odnalazło się w nowej rzeczywistości. Od 2005 firma była jednoosobową spółką skarbu państwa Polskie Nagrania Sp. z o.o.; następnie jak ww. firma została postawiona w stan upadłości. Postanowiono sprzedać PN, co powiodło się dopiero za trzecim razem. Nabywcą okazała się polska filia międzynarodowego koncernu Warner, która zapłaciła 8,1 mln złotych za przedsiębiorstwo. Wcześniejsze przetargi kończyły się fiaskiem ze względu na zbyt wygórowaną cenę wywoławczą sięgającą 16 mln złotych. WMP nie kupiło praw do wszystkich składowych związanych z Polskimi Nagraniami. Dokumentacja i oryginały taśm nagraniowych trafią do Narodowego Archiwum Cyfrowego jako dziedzictwo narodowe.
Po upublicznieniu tych informacji zaczęły się pojawiać mniej i bardziej obszerne komentarze napływające z różnych stron. Oczywiście najwięcej miejsca poświęcono temu, że kolejną spółkę państwa sprzedano prywatnemu zagranicznemu nabywcy, a przecież Polskie Nagrania to dobro narodowe, o które należało się troszczyć. Niektórzy też zaczęli lamentować, iż Warner Music Poland zacznie zarabiać na bogatym katalogu PN, liczącym ok. 40 tys. nagrań, w nieczysty sposób. Do tych głosów przyłączyła się część wykonawców wydających niegdyś muzykę w pierwszej polskiej wytwórni płytowej. Pominięto przy tym zapewnienia Piotra Kabaja, prezesa zarządu Warner Music Poland, który przekazał, że nowy właściciel zamierza intensywnie korzystać z archiwów PN, ale wszystko ma się odbywać w porozumieniu z właścicielami praw autorskich do poszczególnych utworów. Dodatkowo masa osób odrzuciła na bok fakty związane w ostatnich latach z Polskimi Nagraniami, a te przedstawiają się bardzo przejrzyście.