Tag: all city records

  • Onra z trzecią częścią Chinoiseries

    Onra z trzecią częścią Chinoiseries

    4–6 minut

    W pierwszych miesiącach roku ukazało się pełno mniej i bardziej zaskakujących wydawnictw. Oczywiście, spoglądając na półkę hip hopową, kolejny raz przyćmił wszystkich Kendrick Lamar, wypuszczając głośne „DAMN”. W dalszym ciągu media na całym świecie dokonują głębokich analiz tego albumu, wynosząc artystę z Compton pod niebiosa. W zgoła odmiennym położeniu znalazł się Joey Bada$$. W kwietniu ukazał się jego nowy projekt, „All-Amerikkkan Bada$$”, przynosząc mu huśtawkę nastrojów. Produkcję odebrano pochlebnie (ogół recenzentów wystawia wysokie noty płycie), co zupełnie nie przełożyło się na sprzedaż materiału. Jak natomiast przedstawia się sytuacja w kręgach niezależnego hip hopu? Ano odnotowaliśmy sporo ważnych premier płytowych. Oddisee, Your Old Droog, Roc Marciano, El Michels Affair, Homeboy Sandman, Damu The Fudgemunk, Kid Koala, J Scienide, Jonwayne, Onra i wielu innych opublikowało nowe produkcje. Każdy z tych wykonawców zagości na łamach naszej strony, a wydawnictwa powyższych twórców rozpocznę od „Chinoiseries pt​.​3” Onry.

    Od ponad 5 lat podkreślam jakość muzyki napływającej od beatmakerów z rozmaitych zakątków świata. Rozkładając na czynniki pierwsze każdą krajową scenę producencką, przed szereg wysuwają się Niemcy i Japończycy. Nieco w tyle pozostają Francuzi, co wcale nie oznacza, iż nad Sekwaną i Loarą nie mają kim poszczyć się w tej niszy muzycznej. Wręcz przeciwnie, w końcu od dekady jednym z przednich produktów eksportowych Francji pozostaje Onra. Paryski producent o oryginalnych korzeniach (urodzony w Niemczech, ojciec pochodzenia wietnamskiego, a matka związana z Wybrzeżem Kości Słoniowej) słusznie jest zaliczany w poczet niesztampowych i stale rozwijających swój warsztat wykonawców. Wystarczy tylko prześledzić dotychczasową karierę muzyczną Onry, aby dobitnie przekonać się o jego wielkości.

    W latach 2006-2016 producent wypuścił ponad tuzin projektów. Paryżanin potrafi umiejętnie łączyć nagrania solowe ze współpracą z innymi artystami. W pierwszej szufladzie znajdziemy „1.0.8”, „Long Distance”, czy też „Deep In The Night„, pomiędzy trafi producenckie „Fundamentals„, zaś po drugiej stronie barykady postawimy kolaboracje Onry z Quetzalem (na czele z „Tribute”) i Buddym Sativą w ramach działalności kolektywu Yatha Bhuta Jazz Combo. Niemal każdy materiał przynosił inne spojrzenie beatmakera na muzykę, potrafiącego czerpać inspiracje z zupełnie odmiennych światów. W jego dyskografii prawdziwą wisienką na torcie jest bez wątpienia zapoczątkowana w 2007 roku seria „Chinoiseries”. Instrumentalne albumy (druga część ukazała się w 2011 roku) oparte wyłącznie na samplach pochodzących z azjatyckich płyt (przeważnie chińskich, aczkolwiek trafiały się również wietnamskie i tajskie nagrania) oczarowały niejednego odbiorcę. Po dekadzie prac nad tym projektem Onra przygotował trzecią odsłonę trylogii, będącą przy okazji godnym zwieńczeniem jego azjatyckich kronik muzycznych.

    Od premiery projektu minęły blisko dwa miesiące. Przez ten okres płyta dotarła do słuchaczy z wielu krajów, chociaż trzeba przyznać, że jej odbiór aż tak rewelacyjnie nie wygląda. Pomijając umiarkowaną obecność „Chinoiseries pt​.​3” na stronach muzycznych (temat na zupełnie inną opowieść), to wygląda na to, że zabrakło właściwego wydania płyty od strony marketingowej. We współczesnej branży fonograficznej nie zawsze wystarczy seria singli i opieranie kampanii promocyjnej na samym nazwisku artysty. Poniekąd takie postępowanie All City Records może dziwić, aczkolwiek trudno było oczekiwać radykalnych działań. W końcu po płytę i tak sięgnęła grupa docelowa Onry, złożona z sympatyków jego twórczości i fanów muzyki instrumentalnej.

    Jak natomiast przedstawia się zawartość „Chinoiseries pt​.​3”? Zgodnie z przyjętą wcześniej formułą, album względem swoich poprzedników zawiera 32 instrumentalne ścieżki skrzętnie połączone w jedną całość. Ponownie dominują krótkie nagrania, trwające ok. 2 minut, co stanowi niewątpliwą zaletę, jak i wadę projektu. Owszem, należy rozumieć nastawienie Onry do tworzenia niedługich utworów, dzięki czemu potrafi on zatrzymać słuchaczy na dłużej (wyrywkowe słuchanie i pomijanie poszczególnych nagrań, to istna zmora muzyki XXI wieku). Francuski twórca posiada także rzadką umiejętność gładkiego przechodzenia do następujących po sobie kompozycji, stawiając przede wszystkim na różnorodność i niesłychany klimat pełnego albumu. Jednak należy pamiętać o tym, że przy utworach pokroju „Loyalty”, „Fake Porcelain”, „Voices In My Head”, „Memories From 1968”, „The Spirit Blossoms All Over the Land” czy „Betrayal” aż prosi się o rozszerzenie ścieżek. W porównaniu do poprzednich części, na „Chinoiseries pt​.​3” można zaobserwować większą dbałość Onry o wysublimowane i skrzętnie wplecione sample. Producent nie ukrywa tego, iż przy ostatniej części przedsięwzięcia spędził więcej czasu na crate diggingu. Z uprzednio przygotowanych starych azjatyckich płyt wyciągnął on prawdziwą muzykę z duszą, tworząc tym samym miejscami upajającym pięknem album. Obcując z tą muzyką słychać, jak różni się muzyczna estetyka z Azji Południowo-Wschodniej od europejskiej czy amerykańskiej.

    „Chinoiseries pt​.​3” udostępniono do odsłuchu na wszystkich możliwych serwisach streamingowych (Spotify, Deezer, Bandcamp, itd.). Ostatnia część trylogii Onry trafiła do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej. All City Records dopięło wszelkich starań do godnego wydania albumu – projekt można nabyć na kasetach, płytach kompaktowych (digipack) i winylowych. Ponadto przez pewien okres w sprzedaży znajdowała się specjalna edycja 3 odsłon „Chinoiseries” (nakład wyczerpano). Wiosenny materiał promuje szereg singli – do sieci trafiło łącznie 7 nagrań promujących produkcję. Onra w udany sposób zakończył reminiscencyjne podróże do Azji, spinając klamrą dekadę nagrań przesiąkniętych orientalnym klimatem.

    Aktualizacja: W drugiej połowie maja ukazał się teledysk promocyjny „Chinoiseries pt.3”. Przyciągający uwagę videoclip powstał do utworu „The Storm”.

    Tracklista

    1. The Final Chapter
    2. Loyalty
    3. Autumn Moon Shining Over the Calm Lake
    4. Reminds Me Of…
    5. Will I See You Again
    6. Hold My Hand
    7. The Storm
    8. Fake Porcelain
    9. Moonlit Street
    10. Like the Seasons
    11. Lin Shao Ding
    12. Tea Vender On the Street
    13. Behind the Curtain
    14. Voices In My Head
    15. Keep Your Head Up
    16. Waterlily
    17. Memories From 1968
    18. Thank You Very Much
    19. Last Cup of Wine
    20. Zoodiac
    21. Against the Wall
    22. Trip To Yunnan
    23. New Year’s In Guang Zhou
    24. A Distant Dream
    25. Incantation
    26. Pearl Song
    27. The Spirit Blossoms All Over the Land
    28. Legacy
    29. Betrayal
    30. Persons on the Blacklist
    31. They Got Breaks Pt.3
    32. Bye Bye
  • Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    3–4 minut

    All City Records | 2011

    Przywykło się mówić, że dosłownie każdego roku ukazuje się co najmniej kilka początkowo niedocenianych materiałów znajdujących uznanie w oczach słuchaczy oraz recenzentów dopiero po upływie lat. W pochodnej kategorii płytowej umieścimy wydawnictwa, które pomimo znacznie wcześniejszego nagrania, ukazały się dopiero po latach. W tym miejscu mamy najczęściej do czynienia z nagraniami osób borykającymi się niegdyś z problemami wydawniczymi (patrz: Large Professor i „LP” czy Q-Tip i „Kamaal/The Abstract”). Tuż obok znajdują się liczne projekty powstałe przeważnie w latach 90.tych w postaci dem lub zbioru luźnych tracków. Jedno z takich wydawnictw, pierwotnie stworzonych blisko dwie dekady temu, pochodzi od duetu z Bronksu, The Midnight Eez. Wydane ponad dwa lata temu przez All City Records „Midnight Eez EP” okazało się ogromną sensacją.

    Anegdoty dotyczące powstania poszczególnych płyt obfitują nie raz w różne interesujące ciekawostki, o czym niejednokrotnie można było przekonać się zgłębiając tajemnice skrywane przez artystów i wydawców. W przypadku The Midnight Eez sprawy związane z ich projektem są nad wyraz niecodzienne. Wszystko rozpoczęło się w połowie lat 90.tych w Nowym Jorku, kiedy to kolebkę hip hopu odwiedził Splyce, współzałożyciel irlandzkiej wytwórni płytowej All City Records. W trakcie jednej z wizyt Irlandczyka w sklepie Fat Beats NY zaczepili go dwaj undergroundowi artyści z The Big Apple starający się wówczas zainteresować swoją muzyką ludzi, podobnie zresztą jak tysiące innych wykonawców w tamtym czasie. Bliżej nieznani wykonawcy z Bronksu wręczyli Europejczykowi taśmę z beatami nie oczekując tak naprawdę niczego w zamian. Splyce zabrał ten materiał ze sobą do Irlandii, zaś o The Midnight Eez słuch zaginął. Nowojorczycy nigdy nie wydali żadnej płyty, a ich zbiór instrumentali przeleżał kilkanaście lat w zapomnieniu. Projekt dosłownie odgrzebano ponad dwa lata temu w trakcie przeprowadzki współwłaściciela All City Records. Po ponownym odkryciu nagrań amerykańskiej grupy postanowiono niezwłocznie nieco zremasterować całość, a następnie wydać jako „Midnight Eez EP”. Dzięki temu uratowano prawdziwą boom-bapową perełkę sprzed lat.

    Irlandzka oficyna wydawnicza wypuściła płytę w maju 2011 roku. Wydawnictwo nagrane w latach 1995-96 z miejsca przyciągnęło uwagę miłośników Złotej Ery rapu oraz mnóstwa innych osób. Tracklista płyty obejmuje 15 instrumentalnych utworów, którymi można zachwycać się w zasadzie bez przerwy. Klimat „Midnight Eez EP” trudno porównać z jakimkolwiek innym longplayem choćby ze względu na to, że w połowie lat 90.tych niewielu producentów stawiało na wypuszczanie beatów i były to wtedy jedynie pojedyncze przypadki. The Midnight Eez przedstawiło kapitalne beaty, zbudowane w kapitalny sposób w oparciu o drobiazgowy sampling i liczne cuty pochodzące z innych tracków oraz filmów. Nowojorski duet opanował niemal do perfekcji umiejętność tworzenia kompozycji łączących w sobie różne elementy. Rozszyfrowanie wszystkich łamigłówek zawartych na tym 30-minutowym wydawnictwie nie jest prostą sprawą, aczkolwiek mocno zajmującą przy zapoznawaniu się z tym materiałem. Wśród wszystkich utworów świetnie wypadają „Childhood Memories” (cuty z „9th Wonder” Digable Planets), „How It Started” (można usłyszeć tutaj wers Raekwona z hymnu Wu-Tang Clanu, „C.R.E.A.M.”), „The Last Chance” (kłania się znajomość na pamięć „Top Billin’” Audio Two). Wykonawcy z Bronksu przygotowali wiele ciekawych wstawek, jak wprowadzenie w „The Plan”, pierwotnie opublikowanym jeszcze w latach 30.tych poprzedniego stulecia. Kapitalny i trudno do podrobienia styl należy do wizytówki „Midnight Eez EP” potrafiącej zachwycać słuchaczy z każdym kolejnym odtworzeniem

    W historii hip hopu nagrano wiele pojedynczych utworów, EP-ek czy longplayów, które długo przeleżały w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu, zanim doczekały się wydania. Wydaje się, że The Midnight Eez mogło spokojnie znaleźć wydawcę swoich nagrań w Nowym Jorku (Fat Beats Records, Profile Records, Relativity). Życie potoczyło się jednak zupełnie inaczej i trzeba było czekać długie lata aż „Midnight Eez EP” ujrzy światło dzienne. All City Records wykonało kawał dobrej roboty wypuszczając projekt na płytach winylowych oraz realizując okładkę LP wraz z nowojorskim fotografem Sue Kwonem (współpracownik m.in. Ego Trip). Wydawnictwo o bardzo dużej wartości, dedykowane miłośnikom korzennego rapu oraz undergroundu z krwi i kości.

    Po pewnym czasie okazało się, że za stworzenie tego materiału odpowiadają Onra i Al Quetz. Album powstał w ścisłej tajemnicy. Cała historia kryjąca się za „Midnight Eez EP” jest prawdziwa, a teraz dodatkowo nabiera rumieńców.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Midnight Anthem
    2. Our Own Business
    3. How It Started
    4. Diggin in the Crates
    5. Corrupted Industry
    6. New Yorks Devils
    7. The Last Chance
    8. Night Walk
    9. Childhood Memories
    10. The Plan
    11. Black Snow
    12. Everydays Chase
    13. Dust
    14. Day Break
  • Onra przedstawia drugą część Chinoiseries

    Onra przedstawia drugą część Chinoiseries

    3–5 minut

    Istnieją dziesiątki cytatów, aforyzmów i powiedzonek dotyczących muzyki. Jednym z najsłynniejszych z nich jest powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje. Sporo w tym racji i powyższe stwierdzenie znajduje odzwierciedlenie w życiu codziennym, a dokonania masy artystów idealnie pasują do umieszczenia ich w tej szufladzie. Z niniejszą formą artystyczną sąsiadują wszelkie projekty zabierające odbiorców w podróż do krajów przodków poszczególnych twórców, ukazujących historie z ziemi ojczystej przedstawicieli sceny muzycznej. Wydawałoby się, że ten mocno wyeksploatowany temat zawęża pole do popisu artystom, jednak dzięki takim osobom, jak francuski producent o azjatyckich korzeniach, Onra, można w ciekawy sposób odkrywać pokłady możliwości tkwiących w tej odmianie muzycznej. W listopadzie b.r. beatmaker wypuścił album „Chinoiseries Pt 2”, w pełni oparty na samplach pochodzących z chińskich i wietnamskich płyt.

    Azja Południowo-Wschodnia stanowi obiekt marzeń setek diggerów na całym świecie. Kolekcjonerzy płyt winylowych zadają sobie nie raz mnóstwo trudu i nie szczędzą pieniędzy na kupno wydawnictw z tego regionu świata. Wystarczy tylko przejrzeć eBay lub Discogs i sprawdzić ceny, w jakich dostępne są rarytasy z chińskim, czy wietnamskim funkiem. Dlatego też, albumy powstające na bazie azjatyckich nagrań, przyciągają uwagę nie tylko przeciętnych słuchaczy, a także miłośników starych płyt. Niewątpliwie Onra zdawał sobie z tego sprawę, tworząc utwory na wydany w 2007 roku projekt „Chinoiseries”. Longplay ukazał się na rynku płytowym nakładem trzech wytwórni (Label Rouge Prod, Favorite Recordings i Bo Bun Records) i dzięki konceptowi znacznie przyćmił wcześniejsze dokonania Francuza (chodzi głównie o „Tribute” nagrane wraz Quetzalem). Pochodzący z wydawnictwa producenta singiel „The Anthem” trafił na kilka kompilacji oraz pojawił się jako temat przewodni w programach telewizyjnych, co jeszcze bardziej uwydatniło sukces odniesiony przez LP artysty.

    Onra w dość szybkim tempie przeszedł z nieznanego szerzej producenta, do poważanego twórcy muzycznego młodego pokolenia. W 2008 roku francuski beatmaker dostał propozycję współpracy z Red Bull Music Academy oraz ruszył w świat z trasami koncertowymi. Jego kolejny album, „1.0.8”, bazujące na samplach z bollywoodzkich produkcji, również okazał się dobrze przyjętym materiałem. Co ciekawe, wydawnictwo ukazało się na płycie CD tylko w limitowanym nakładzie podczas touru Francuza po Japonii (o chłonności japońskiego rynku muzycznego od lat krążą legendy). W zeszłym roku, po przejściu producenta do irlandzkiego labelu All City Records, producent zaprezentował słuchaczom projekt „Long Distance”. Ponownie udało się jemu osiągnąć sukces, dysponując arsenałem nowocześnie brzmiących nagrań, czerpiących z pogranicza hip hopu i elektroniki. Z kolei w tym roku, wykonawca muzyczny znowu postanowił nawiązać do swoich korzeni, najpierw odbywając podróż po Chinach i Azji w poszukiwaniu odpowiednich starych płyt, a następnie na ich bazie tworząc „Chinoiseries Pt 2”.

    Punktem wyjściowym na instrumentalnym albumie członka All City Records, są odpowiednio wyselekcjonowane, a następne pocięte próbki utworów. Trudno się nie zgodzić z tym, iż nawet przy znalezieniu właściwego nagrania, należy wyciągnąć z tego właściwe sample. Onra dowiódł, że pod tym względem należy do zaszczytnego grona artystów w swobodny sposób obracających się w tej materii. Żaden problem dla niego nie stanowi wyciśnięcie ze swojej kolekcji płytowej wszystkiego, co można umieścić w ramach konceptualnego materiału, wymagającego stworzenia spójnego klimatu. „Chinoiseries Pt 2”, to godny następca poprzedniej części tej serii. Darmowe utwory pochodzące z tego wydawnictwa – „A New Dynasty”, „No Matter What”, „Remember The Name”, „Tears Of Joy” – podkreślają umiejętnie budowanie przez Francuza tracków na bazie azjatyckich kompozycji. Co prawda, ogrom produkcji znajdującej się na projekcie (aż 32 instrumentale), może okazać się trudny do przebrnięcia dla pewnej części odbiorców, aczkolwiek dla innych stanowi dodatkowy atut całości projektu.

    „Chinoiseries Pt 2” trafiło na rynek płytowy 15 listopada w trzech formatach (CD, winyl, digital). Istnieje również wydanie płyty na kasecie, lecz nie jestem pewien, czy limitowany nakład tej wersji LP można jeszcze gdziekolwiek zdobyć (poza eBayem). Część nagrań z tego wydawnictwa płytowego można odsłuchać na Soundcloudzie. Powstał też  trailer promujący ostatni album Onry, prezentujący zapis wyprawy do Azji artysty po płyty winylowe. Wygląda na to, że Francuz kupuje winyle hurtem, używając terminologii pewnego rodzimego rapera wypada to określić mianem „wynoszenia wosków na półki”.

    Aktualizacja: Wydawnictwo dostępne na każdej platformie streamingowej.

    Tracklista

    1. The Arrival
    2. A New Dynasty
    3. It’s All Memories
    4. Remember The Name
    5. Open The Door
    6. Gotta Go
    7. Mai’s Theme
    8. Words Of Encouragement
    9. Trapped
    10. One For The Wu
    11. No Matter What
    12. Meet The Queen
    13. Stay With Me
    14. Opium Delirium
    15. Cold Blooded
    16. Where I’m From
    17. Still Broke
    18. Snakes & Smoke
    19. Mai’s Theme 2
    20. Raw Shit
    21. Ms. Ho
    22. All Night
    23. In My Mind
    24. Hide And Seek
    25. Play The Game
    26. Warriors Pride
    27. Like Father, Like Son
    28. Fight Or Die
    29. Through The Flesh
    30. Tears Of Joy
    31. They Got Breaks Two
    32. The End
Translate »