Tag: crime heat beats

  • Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    7–11 minut

    Z każdym dniem nieuchronnie zbliżamy się do nadejścia astronomicznej jesieni. Powoli już trzeba nastawiać się na coraz chłodniejsze dni i wyciąganie z szaf cieplejszych ubrań. Zmienia się też nastawienie słuchaczy do muzyki. Niektórzy pocieszają się pogodnymi i ciepłymi wydawnictwami, inni zaś przerzucają się już na posępne czy przepełnione nostalgią projekty. W branży muzycznej również nie brakuje odniesień do pór roku. Płyty nagrywane przez poszczególnych artystów czasem podkreślają specyfikę danego okresu, co przedstawił niedawno raper zamieszkały na Nowej Zelandii, Raiza Biza. W kwietniu i sierpniu ukazały się jego dwa ostatnie materiały – „Summer” i „Winter Solace”.

    O nowozelandzkich twórcach często pojawiają się wzmianki w serwisie oraz witrynach pokrewnych. Jednak bohater tego artykułu pod pewnymi względami znacznie różni się w porównaniu z pozostałymi wykonawcami z tego kraju. Przede wszystkim, Raiza Biza przyszedł na świat w Rwandzie, a do Nowej Zelandii przeniósł się po spędzeniu czasu w innych zakątkach świata (Afryka Południowa i Ameryka Północna). Rapera wyróżnia też akcent i charakterystyczne flow, dzięki któremu można jego łatwo rozpoznać wśród pozostałych wokalistów z Kraju Kiwi. Wykonawca po osiedleniu się na krańcu świata szybko zabrał się za działalność wydawniczą. Pierwszy album Emceego o afrykańskich korzeniach, „Dream Something LP”, ukazał się 7 października ub.r. i z miejsca rozprzestrzenił się na całym globie. Płytę wyprodukowaną w głównej mierze przez Crime Heat Beatsa docenili słuchacze poszukujący świeżych form hip hopowych opartych o podstawy starej szkoły rapu. Przychylne przyjęcie debiutanckiego materiału na pewno motywująco wpłynęło na tego twórcę, ponieważ już niecałe pół roku później wypuścił on drugie pełno wydawnictwo – „Summer”.

    Artysta młodego pokolenia wyniósł wiele doświadczeń w trakcie pobytu w różnych miejscach na kuli ziemskiej, ale wiele wskazuje na to, iż dopiero w Nowej Zelandii znalazł bezpieczną przystań dla siebie. Do takich wniosków można dojść po zapoznaniu się z zawartością płyty powstałej w letnim okresie. Raiza Biza nie zboczył z wcześniej obranego kursu, prezentując inteligentną stronę rapu na drugim longplayu. „Summer” to godny następca „Dream Something LP” o czym szybko można przekonać się. Letnie miesiące pozytywnie wpłynęły na warsztat rapera, który na tym wydawnictwie został jeszcze bardziej rozwinięty. Gospodarz albumu skorzystał też na współpracy z większą liczbą beatmakerów – obok produkcji Crime Heat Beatsa pojawiły się tutaj beaty autorstwa Haana-808, GHprodu, choiceVaughana, Jaya Knighta i SoulChefa. Natomiast warstwę liryczną uzupełnili Depth oraz K*Saba. Opowieści wykonawcy dzielącego teraz czas pomiędzy Auckland a Hamilton o urokliwym lecie nad Oceanem Spokojnym wypadają bardzo przyjemnie. Singlowe „Waves”, „7th Floor” oraz „They Told Me”, a także „Flashbacks” i „Roadtrips”, sprawiają, że przy tym projekcie można zatrzymać na dłużej spokojne, długie i słoneczne dni.

    „Summer” w całości opublikowano na Bandcampie. Materiał udostępniono w sieci do darmowego pobrania. Oprócz wersji elektronicznej albumu pojawiła się również edycja kolekcjonerska projektu na płytach CD. Wydawnictwo promuje teledysk nakręcony do singla „They Told Me”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Summer”

    Tracklista

    1. Waves (prod. Haan-808)
    2. Roadtrips (prod. GHprodu)
    3. Hey Summer feat. Depth (prod. Crime Heat Beats)
    4. Flashbacks feat. K*Saba (prod. choiceVaughan)
    5. Loophole (prod. Jay Knight)
    6. They Told Me (prod. Crime Heat Beats)
    7. Sleepless City Part 2 (prod. Jay Knight)
    8. 7th Floor (prod. SoulChef)
    9. Ex Files (prod. Haan-808)
    10. Smoke (prod. Jay Knight)

    Po wydaniu drugiego albumu artysta pochodzący z Czarnego Lądu nie zamierzał wcale długo odpoczywać. Raiza Biza odnalazł sporo inspiracji w niedawno zakończonym na półkuli południowej okresie jesienno-zimowym. „Winter Solace” należy do kolejnego udanego albumu wydanego przez tego Emceego, jednak na tym projekcie zaszły dosyć znaczne zmiany w stosunku do dwóch pierwszych longplayów. Nagrania zgromadzone na sierpniowym wydawnictwie dotykają bardziej sfery uczuciowej i mentalnej w wyraźniejszy sposób niż jego dotychczasowe kompozycje. Historie zawarte na tym longplayu opowiadają o życiu przeciętnego mieszkańca Nowej Zelandii w trakcie najchłodniejszych miesięcy w roku kalendarzowym, w których nie brakuje frustracji, rozterek, retrospekcji, nostalgii. Jak się okazuje po zapoznaniu z płytą, w poszczególnych nagraniach na tym projekcie można odnaleźć wiele uniwersalnych elementów niezależnych od długości i szerokości geograficznej. Nowy przedstawiciel kolektywu Young, Gifted & Broke otoczył się wieloma lokalnymi beatmakerami (Tausani, Nu-Vintage, Crime Heat Beats, Sonuba, Thee Tony Douglas, Jay Knight, ChoiceVaughan, Iron Will, Jordo Hornblow) tworząc świat przystępny dla niemal każdego słuchacza. Na szczególną uwagę zasługują tutaj utwory „First Light”, „Decisions” i „Stepping Out”.

    „Winter Solace” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Wydawnictwo można również bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zaprezentował trzy porządnie brzmiące longplaye, udanie wprowadzając się przy tym na międzynarodową scenę hip hopową. Przy zachowaniu dalszego rozwoju i dotychczasowej regularności na polu wydawniczym istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, iż twórczość mieszkańca Nowej Zelandii zostanie doceniona przez większe grono odbiorców.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Winter Solace”

    Tracklista

    1. First Light (prod. Tausani)
    2. No Going Back (prod. Nu-Vintage)
    3. Visionary feat. Bailey Wiley (prod. Crime Heat Beats)
    4. Decisions (prod. Sonuba)
    5. Whisky Blues (prod. Thee Tony Douglas)
    6. Stepping Out (prod. Jay Knight)
    7. You Make Me (prod. ChoiceVaughan)
    8. Winter feat. Tanya Anguna (prod. Iron Will)
    9. Fireplace feat. Bailey Wiley (prod. Jordo Hornblow)
    10. Innuendo (prod. Myele Manzanza)

    W związku z tym, iż pozostaję w kontakcie z Raiza Bizą od blisko roku, pokusiłem się o przeprowadzenie wywiadu z tym raperem. W trakcie rozmowy poruszyliśmy głównie wątki dotyczące przeszłości wykonawcy, debiutanckiej i drugiej płycie, sytuacji w niezależnych kręgach muzycznych i promocji muzyki w dzisiejszym świecie.

    Poniżej znajdziecie krótki wywiad z tym sympatycznym i uzdolnionym twórcą.


    Hej, jak się miewasz? Zastanawiałem się nad odpowiednim pytaniem na początek i uważam, że będzie dobrze, jeżeli zapytam Cię o Twoje pochodzenie.

    Urodziłem się w Kigali (stolica Rwandy – przyp.red.), podróżowałem przez kilka krajów, aby osiąść na stałe w nowozelandzkich miastach Auckland/Hamilton.

    Czy planujesz zostać tam na dłużej?

    Mieszkam na Nowej Zelandii od 13 lat, więc czuję się tutaj dosłownie jak w domu. Mam plany aby odbyć podróż do Europy i Stanów Zjednoczonych w połowie 2014 roku w celu popchnięcia mojej muzyki do przodu, ale zawsze chciałbym powracać do Nowej Zelandii, ponieważ to dobre miejsce dla kreatywnych ludzi.

    Jak zaznajomiłeś się z hip hopową społecznością w Nowej Zelandii? Zauważyłem, że Crime Heat Beats i Jay Knight są jednymi z Twoich najlepszych partnerów muzycznych i dobrze z nimi trzymasz. Czy oni najbardziej pomogli Tobie w Twoich pierwszych krokach w muzyce?

    Dorastałem pośrodku nowozelandzkiej sceny hip hopowej, występowałem na imprezach typu open mic, gdy miałem 17 lat. Poznałem mnóstwo muzyków i nawiązałem dobre kontakty z nimi. Jesteśmy przyjaciółmi z Crime Heat Beatsem od wielu lat. Byliśmy przyjaciółmi zanim zaczęliśmy współpracować na płaszczyźnie muzycznej. Od tego czasu, jest on bardzo zaangażowany w każdy projekt, jaki wydałem od „Dream Something LP” aż do teraz. Poznałem Jay Knighta kilka lat temu i on nakręcił oraz edytował teledyski do dwóch utworów – „Pyramids” i „They Told Me”. Oprócz tego wyprodukował on dla mnie wiele nagrań. Ludzie wybierani przeze mnie do współpracy są tymi, z którymi mogę kreatywnie porozumieć się, i obaj Crime oraz Jay są właśnie przykładami takich osób.

    Wszyscy ludzie na całym świecie marzą o czymś. Jakie było Twoje największe marzenie związane z wydaniem „Dream Something LP”? Czy czujesz się spełniony po wypuszczeniu tego materiału?

    Jedynym moim celem przy tworzeniu „Dream Something LP” było to, aby stworzyć coś świeżego i różniącego się od innej muzyki pochodzącej stąd. Chciałem nagrać projekt, który ludzie będą pamiętać, tworzący relację pomiędzy słuchaczem, a muzyką. Czuję, że spełniłem to marzenie, a nawet i więcej. Nigdy nie pomyślałbym, że ludzie z krajów na całym świecie będą zadowoleni z albumu.

    Kilka miesięcy temu wypuściłeś pierwszy singiel pochodzący z Twojego drugiego LP, „They Told Me”. Po tym nagraniu opublikowałeś „Waves” i „7th Floor”. Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze tracków promujących „Summer”?

    Czułem, że te tracki oddadzą wyobrażenie tego, czym jest „Summer”. Właśnie te utwory są moimi osobistymi faworytami i dobrą rzeczą pod względem bycia niezależnym artystą jest to, że mogłem wydać jakiekolwiek track, jaki chciałem udostępnić. Wybrane przeze mnie nagrania są tymi, które akurat chciałem wypuścić.

    „Summer” trafiło do obiegu 1 kwietnia tego roku. Wygląda na to, że lato na Nowej Zelandii może stanowić bardzo dobrą inspirację do tego, aby nagrać pełen album. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem i czy mógłbyś porównać ten materiał do „Dream Something LP”?

    Lato na Nowej Zelandii to niesamowity okres. Pogoda, ludzie, miasta. Kiedy pisałem teksty na „Summer”, to występowałem w różnych miastach w kraju i miałem to szczęście, aby doświadczać lata w innych miejscach każdego weekendu. Ten projekt jest inny od „Dream Something LP”, ponieważ jest bardziej konceptualny. „Dream Something LP” stanowiło wyobrażenie tego, co działo się w mojej głowie w tamtym okresie, podczas, gdy „Summer” było obrazem tego, co się dzieje dookoła mnie.

    „Dream Something LP” oraz „Summer” są dostępne do darmowego pobrania. Oprócz tego ludzie mogą kupić te projekty w formacie fizycznym (płyty CD). Czy uważasz, iż nadal jest warte zachodu i opłacalne wydawanie fizycznych wersji płyt?

    Uważam, że wielu ludzi nadal lubi mieć płytę, którą mogą trzymać w dłoni. Kiedy wydałem „Dream Something LP”, ludzie pytali mnie, czy mogą zapłacić mi za darmowe pobranie materiału, ponieważ chcieli wspierać muzykę wydawaną przeze mnie. Dlatego też to była po części przyczyna wypuszczenia również płyt CD do sprzedaży.

    W tym momencie nie przychodzi łatwo znalezienie złotego środka i zauważenie przez dużą liczbę stron muzycznych i słuchaczy. Jakie masz odczucia odnośnie sytuacji teraz w niezależnych kręgach muzycznych?

    W moim odczuciu niezależne kręgi muzyczne znajdują się teraz w najlepszej kondycji. Jest łatwiej wypuszczać muzykę i docierać z nią do słuchaczy. Problemem jest to, że teraz jest mnóstwo nowej muzyki. Jeżeli jednak artysta konsekwentnie wypuszcza dobrą muzykę, pracując przy tym w sieci i nawiązując kontakty, jego lub jej muzyka z łatwością trafi do właściwych ludzi.

    Dziękuję za czas poświęcony na rozmowę. Jeszcze tylko jedno pytanie – jakie albumy z tego roku i końca ub.r. są Twoimi ulubionymi?

    W tym roku mamy naprawdę dużo dobrej muzyki, a jednymi z moich faworytów są płyty @Peace – „Girl Songs”, Third3ye – „Ajna”, „good kid, m.A.A.d city” Kendricka Lamara z końcówki 2012 roku oraz dużo więcej. Również dziękuję za twój czas przeznaczony na wywiad ze mną.

    Click here for an English version of the interview with Raiza Biza (.pdf)


    Raiza Biza to bez cienia wątpliwości jeden z najciekawszych artystów przypisanych obecnie do undergroundu. Przy jego dalszym rozwoju można stawiać niemal w ciemno, że znacznie więcej osób usłyszy o kolejnych nagraniach rapera z Nowej Zelandii, będącego przy tym skromnym i pogodnie nastawionym do życia człowiekiem. Wszystkie aktualności o postaci wykonawcy z Kraju Kiwi znajdziecie na jego fan page’u na Facebooku oraz Soundcloudzie.

  • Recenzja LP: Raiza Biza – Dream Something LP

    Recenzja LP: Raiza Biza – Dream Something LP

    3–4 minut

    Self released | 2012

    Przy braku jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do muzyki codziennie można przebierać i wybierać w nowych wydawnictwach z całego świata. W przypadku płyt stricte instrumentalnych różnice pomiędzy twórcami z rozmaitych miejsc na kuli ziemskiej nie są tak odczuwalne, jak przy płytach z wokalami. Właśnie przy zapoznawaniu się z projektami raperów lub wokalistów rzucają się w oczy inne aspekty kulturowe i sposób postrzegania świata w zależności od pochodzenia i miejsca zamieszkania poszczególnych wykonawców. W związku z tym należy docenić każdą uniwersalną pod względem treści produkcję, skupiającą się na tematach związanych z życiem każdego człowieka na świecie. W tej kategorii umieścimy wydany w październiku ub.r. longplay rapera Raiza Biza, „Dream Something LP”.

    Twórca zamieszkały obecnie w nowozelandzkim Auckland zwiedził w swoim życiu kawał świata. Pochodzący ze stolicy Rwandy – Kigali, przyszły raper część swojego życia spędził w Zairze (dzisiejsza Demokratyczna Republika Kongo), położonym w Republice Południowej Afryki Johannesburgu oraz w Evergreen w amerykańskim stanie Alabama, gdzie pobierał naukę na Hillcrest High School. Po tych wszystkich wojażach, Raiza Biza wylądował w Kraju Kiwi. Dotychczasowe doświadczenia wyniesione z różniących się od siebie pod względem kulturowym, społecznym i politycznym miejsc, odcisnęło mocne piętno na jego twórczości. Przebywanie w tak odmiennych środowiskach pozwoliło artyście na spojrzenie z dystansem na wiele spraw bliskich każdemu człowiekowi. Niezależnie od współrzędnych geograficznych oraz wszelkich składowych wpływających na życie codzienne mieszkańców różnych kontynentów, to łatwo można odnaleźć wspólne cechy i nadać im przystępną formę w muzycznych opowieściach. Pomiędzy tym wszystkim unoszą się też marzenia, stanowiąc najważniejszą część „Dream Something LP”, jak i codzienności każdego odbiorcy muzyki.

    Wypuszczona 7 października płyta pod pewnymi względami przypomina inne ubiegłoroczne wydawnictwo – „VLA Kings” duetu The Megaphone State. Zarówno Raiza Biza, jak i Ekow z fińskiej grupy mają afrykańskie korzenie i podobnie zapatrują się na niejedną sprawę dotyczącą ludzkiej egzystencji. Podobieństwa można też dostrzec przy warstwie muzycznej, z tym, że za poszczególne podkłady na „Dream Something LP” odpowiada kilku producentów, zaś wszystkie beaty na albumie TMS wyszły spod ręki SimonaSounda. Trzy czwarte instrumentali dostarczył Crime Heat Beats, cechujący się zamiłowaniem do laidbackowych i spokojnych brzmień. Oprócz niego po jednym beacie dorzucili S.F.T., Si-Res, Jay Knight i SoulChef. Dzięki temu przygotowano idealne tło do zaprezentowania pełni możliwości gospodarza LP, wypełnione po brzegi soulowymi i jazzowymi samplami, niekiedy ocierające się o organiczny hip hop w pierwszorzędnym wydaniu.

    Raiza Biza snuje opowieści o zwykłej rutynie, dzieląc się obserwacjami dotyczącymi relacji międzyludzkich, uczuć czy spraw społecznych. Nie ma w tym nic odkrywczego, ale raper podaje to wszystko w nader przystępny sposób, a pasję i emocje unoszące się nad każdym nagraniem można łatwo wyczuć. W wybranych miejscach nie brakuje również niestandardowych rozwiązań, tak jak w „Thorns & Roses” z udziałem Amandy Djo czy „Asteroids” nagrane przy wsparciu Esther Stephens. Twórca nie zapomina o swoich korzeniach i wykorzystuje to do podkreślenia faktu, że istnieje wiele uniwersalnych tematów, do których należą nostalgia i tęsknota do dawnych czasów, motywy przewodnie w puencie całej płyty – „Back in the Day”.

    Raiza Biza udanie zaprezentował się sympatykom undergroundowego rapu z całego globu. Mieszkający obecnie na krańcu świata artysta udowodnił, iż niezależnie od długości i szerokości geograficznej istnieje wiele spraw bliskich każdemu przeciętnemu człowiekowi. Uniwersalizm nagrań twórcy o afrykańskich korzeniach ma w sobie wiele piękna, które można dostrzec i docenić nawet po n-tym przesłuchaniu „Dream Something LP”. Czas pokaże, czy raper zamieni w przyszłości nowozelandzkie Auckland na miejscowość położoną zupełnie gdzie indziej. Nawet jeżeli tak stanie się, to jestem głęboko przekonany, iż jego muzyka nie straci nic ze swojej jakości, a tylko zyska i przyjdzie czas na kolejne marzenia.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Intro (prod. Crime Heat Beats)
    2. Pyramids (prod. Crime Heat Beats)
    3. Dream Something (prod. Crime Heat Beats)
    4. Girl With No Name (prod. S.F.T.)
    5. Thorns & Roses feat. Amanda Djo (prod. SoulChef)
    6. Sounds of Old (prod. Crime Heat Beats)
    7. Asteroids feat. Esther Stephens (prod. Crime Heat Beats)
    8. Sleepless City (prod. Si-Res)
    9. Truth Seekers feat. Genocide (prod. Crime Heat Beats)
    10. Jets & Tanks (prod. Jay Knight)
    11. No Regrets (prod. Crime Heat Beats)
    12. Back in the Day (prod. Crime Heat Beats)
  • Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    3–4 minut

    Mieszkańcy Antypodów nie raz już gościli ze swoimi projektami muzycznymi w serwisie. Wszystko rozpoczęło się od zaprezentowania na stronie wspólnego projektu Mirage’a i Concepta, „Inner Pains”, co stanowiło świetny wstęp do opisywania twórczości innych artystów z tego regionu świata. W dalszej kolejności ukazały się na U Call That Love publikacje o materiałach SoulChefa (m.in. „Here & Now” i „Long Hot Summer”), kompilacji BlueBottle Records, albumie Home Brew, EP-ce P.R („Introspection”). W międzyczasie ponownie odwiedziłem Concepta, przedstawiając jego produkcję z sierpnia ub.r., „Impromptu Notes”. W październiku trafiły do obiegu dwa wartościowe wydawnictwa z Nowej Zelandii – „48 Hours With The Side Steps Quintet” The Side Steps Quintet i „Dream Something LP” rapera o pseudonimie Raiza Biza. Szczególnie ten drugi album wywołał spore poruszenie w undergroundzie.

    Historia rapera rezydującego obecnie w Auckland jest niezwykle bogata. Raiza Biza na świat przyszedł w stolicy Rwandy, Kigali. Wskutek niestabilnej sytuacji politycznej w kraju jeszcze jako dziecko opuścił swoją ojczyznę przenosząc się do ówczesnego Zairu (dziś Demokratyczna Republika Konga). Jednak i tam nie zagrzał miejsca zbyt długo, gdyż ponownie czekała go przeprowadzka. Przez Zambię osiadł na stałe wraz z rodziną w Johannesburgu. Przez dłuższy czas wychowywał się w Republice Południowej Afryki, ale na czas szkoły średniej zamieszkał w położonej w amerykańskiej Alabamie miejscowości Evergreen, gdzie uczęszczał do Hillcrest High School. Po pobraniu nauki w Stanach Zjednoczonych zagnało go aż do kraju Kiwi. Nowa Zelandia okazała się dla niego przyjaznym miejscem, umożliwiając rozwój na wielu płaszczyznach, w tym muzycznej. Po wypuszczeniu pierwszych nagrań („Dead Presidents”, „Patience”, „Murder to Excellence”), Raiza Biza poznał producenta Crime Heat Beatsa, co przełożyło się później na podjęcie wspólnych planów wydawniczych. Wspólna znajomość i pasja młodych twórców zaowocowała wydaniem w pierwszej połowie października projektu „Dream Something LP”.

    Darmowy album duetu niezależnych wykonawców został opublikowany w sieci dwa tygodnie temu. Singlami przygotowującymi słuchaczy na całość płyty zostały nagrania „Girl With No Name” oraz tytułowe „Dream Something”. Już za sprawą tych tracków można było przekonać się o tym, iż longplay zostaje utrzymany w klimatach soulowych i jazzowych, a ciepło emanujące od Raizy Bizy gładko dociera do sfery duchowej odbiorcy. „Dream Something LP” opiera się o laidbackowe instrumentale, stanowiące fantastyczne tło do opowieści snutych przez gospodarza tego przedsięwzięcia. Crime Heat Beats przy wsparciu SoulChefaS.F.T., Si-Resa & Jaya Knighta stworzył odpowiada za udaną warstwę muzyczną wydawnictwa. Emcee opowiada o sprawach codziennych, jak i bliskich jego korzeniom. Swobodnie przechodzi od tematów związanych z relacjami międzyludzkimi, miłością, do obserwacji społecznych i opisywaniu życia Afrykanina na obczyźnie. Artysta często nawiązuje do dawnych lat, co ma swój finał w kończącym projekt „Back in the Day”. Płytę skonstruowano w przemyślany sposób, a dzięki swojej spójności i lekkości materiał zgromadzony na longplayu potrafi oderwać od rzeczywistości na około 45 minut, zaś gościnne występy Amandy Djo, Esther StephensGenocide’a są znakomitym urozmaiceniem tego albumu.

    „Dream Something LP” zostało udostępnione do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa. Darmową płytę można pobrać z tego serwisu i/lub korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza planuje też wydać projekt w wersji fizycznej, której można oczekiwać za około miesiąc. Jeżeli ktokolwiek z Czytelników strony pragnąłby zamówić wydawnictwo, to mogę bezpośrednio ułatwić wszelkie formalności z tym związane. Wystarczy tylko komentarz pod artykułem lub wiadomość wysłana na adres e-mailowy ucallthatlove[at]gmail.com.

    Aktualizacja: W połowie stycznia 2013 roku pojawił się teledysk promujący album rapera mieszkającego obecnie w Auckland. Obraz nakręcono do głównego singla pochodzącego z wydanego w październiku album, „Pyramids”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Dream Something LP”

    Tracklista

    1. Intro (prod. Crime Heat Beats)
    2. Pyramids (prod. Crime Heat Beats)
    3. Dream Something (prod. Crime Heat Beats)
    4. Girl With No Name (prod. S.F.T.)
    5. Thorns & Roses feat. Amanda Djo (prod. SoulChef)
    6. Sounds of Old (prod. Crime Heat Beats)
    7. Asteroids feat. Esther Stephens (prod. Crime Heat Beats)
    8. Sleepless City (prod. Si-Res)
    9. Truth Seekers feat. Genocide (prod. Crime Heat Beats)
    10. Jets & Tanks (prod. Jay Knight)
    11. No Regrets (prod. Crime Heat Beats)
    12. Back in the Day (prod. Crime Heat Beats)
Translate »