Tag: def jam recordings

  • Classic Hip Hop Videos: LL Cool J – I’m Bad

    Classic Hip Hop Videos: LL Cool J – I’m Bad

    3–4 minut

    Promocja muzyki wykorzystująca ilustracje i nagrania video sięga jeszcze końca XIX wieku. Przez kilka dekad utwory muzyczne pojawiały się najczęściej w filmach, a swego czasu wręcz stanowiły istotny element w przemyśle filmowym ze względu na długą popularność musicali. Następnie wykształciła się silna branża muzyczna z powodzeniem działająca poza światem kina i poszukująca nowych form dotarcia do odbiorcy. W połowie lat 70.tych rozpoczęto prace nad telewizją muzyczną i masową produkcją teledysków, co doprowadziło do uruchomienia w 1981 roku MTV. W nowym środowisku szybko odnaleźli się również artyści i wydawcy hip hopowi, odpowiadając za tworzenie coraz to lepszych i realizowanych z dużym rozmachem videoclipów. Przykładem takiego klipu jest obraz nakręcony do singla LL Cool J-a z albumu „Bigger And Deffer” z 1987 roku – „I’m Bad”.

    W połowie lat 80.tych non stop nowi wykonawcy debiutowali na scenie hip hopowej. Jednak tylko nieliczni z nich osiągali oszałamiające sukcesy, sprzedając setki tysięcy płyt i w mig dostając się do mainstreamowych mediów. James Todd Smith należał wtedy do wiodącej postaci rapu. Już jako nastolatek podpisał kontrakt płytowy z Def Jam Recordings i stając się muzyczną sensacją po wydaniu debiutanckiego singla „I Need A Beat”. Wypuszczona niedługo później pierwsza płyta LL Cool J-a z 1985 roku – „Radio” – okazała się świetnym wstępem do jego dalszej kariery muzycznej. Nieco ponad półtora roku po opublikowaniu tego longplaya raper zrealizował materiał na drugi album – „Bigger And Deffer (BAD)”. Pierwszym singlem promującym wydawnictwo wybrano „I’m Bad”. Teledysk powstały do tego utworu okazał się prawdziwym majstersztykiem.

    Videoclipy osadzone w konwencji filmowej sprawdzają się i nie raz przyciągają znacznie więcej widzów niż pozostałe teledyski. Przekłada się to na znaczny wzrost zainteresowania płytami poszczególnych twórców, co znalazło swoje odzwierciedlenie w przypadku pierwszego singla pochodzącego z drugiego albumu LL Cool J-a. Scenariusz nakreślony do „I’m Bad” wypada bardzo porządnie i spokojnie mógłby posłużyć do krótkiego epizodu przedstawiającego większą historię w filmie pełnometrażowym. Pierwsza scena ukazuje dziewczynę nowojorskiego rapera rozwieszającą plakat propagandowy przeciwko narkotykom. Po krótkiej rozmowie ze swoim partnerem zostaje ona siłą wciągnięta do przejeżdżającego samochodu i uprowadzona w biały dzień przez nieznanych sprawców. Następujące później kapitalne intro, w którym oficer dyżurny policji opisuje LL Cool J-a znakomicie wprowadza do utworu i stanowi świetne przejście do dalszej części teledysku. Co więcej, sampel pojawiający się na wstępie singla pochodzi z serialu policyjnego „S.W.A.T.”, podkreślający całość tego nagrania.

    Już od początku swojej kariery muzycznej przedstawiciel Def Jam Recordings uwielbiał przechwalać się, pokazując innym raperom miejsce w szeregu. O tym świadczy choćby cały tekst „I’m Bad” zaczynający się od dwóch dobitnych wersów:

    Emcee potrafił też zadbać o swój wizerunek w videoclipach, otaczając się pięknymi kobietami i ochoczo demonstrując swoją muskulaturę. Wszystko to jest jednak tylko tłem do pozostałej części teledysku, w których nasz bohater zbiera ludzi w celu niezwłocznego odbicia swojej dziewczyny. Warto podkreślić tutaj charakterystyczną scenę w ciemnej alei, gdzie formują się szeregi grupy szturmującej następnie siedzibę ludzi, którzy porwali dziewczynę LL Cool J-a. Po dotarciu przez nich na miejsce i szybkim rozprawieniu się ze strażnikami, wchodzą oni do pomieszczenia z przetrzymywaną zakładniczką. Porywaczami okazują się bossowie narkotykowi, co też ma swój wydźwięk. Główny bohater tej opowieści przy wydatnej pomocy swoich partnerów szybko rozprawia się z przeciwnikami, a videoclip kończy się sceną, w której raper udowadnia wszystkim niedowiarkom, że lepiej z nim nie zadzierać.

    Teledysk nakręcony do „I’m Bad” odniósł duży sukces i przysłużył się do wysokiej sprzedaży „Bigger And Deffer”. Płyta wyprodukowana przez L.A. Posse (DJ Pooh, Bobcat, Muffla & Big Dad) zdobyła platynę już miesiąc po ukazaniu się albumu. LL Cool J stał się jedną z najważniejszych postaci ówczesnego rapu, a jego image złego, pewnego siebie i wyrazistego rapera pozwolił mu na osiągnięcie naprawdę wielu rzeczy w branży muzycznej. Poza tym płeć piękna nie mogła oprzeć się mieszkańcowi Queens. W końcu wszystkie kobiety uwielbiają przystojnego mistrza oblizywania warg, nieprawdaż?

  • Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    3–4 minut

    W pogoni za nowymi singlami, teledyskami i wydawnictwami muzycznymi bardzo łatwo zapomina się nie tyle o nagraniach z poprzednich dekad, co nawet z lat ubiegłych. W końcu codziennie artyści i wytwórnie płytowe kuszą zapowiedziami płyt i teaserami i klipów, przez co odkłada się na bok wcześniejsze projekty. Jednak warto przypomnieć sobie materiały wydane choćby kilkanaście miesięcy temu, gdyż nie raz stanowią one większą wartość artystyczną niż przypadkowo wybierana muzyka z tego tygodnia. W najbliższych 2-3 tygodniach pojawią się na stronie artykuły o albumach wydanych w 2011 roku autorstwa różnych artystów (m.in. Boog Brown, Open Mica Eagle, Mursa, Commona). Pierwszeństwo wśród wszystkich publikacji należy się jednak trzynastemu albumowi w dorobku The Roots, „Undun”.

    Tworząc listę grup hip hopowych cieszących się dużą popularnością w mainstreamie i niezależnych kręgach muzycznych, filadelfijski kolektyw znajdzie się w samym centrum uwagi. Nieprzerwanie od kilkunastu lat zespół stale utrzymuje znakomita formę, regularnie wydając wysokiej klasy albumy. Omawiając twórczość The Roots nie bez znaczenia jest fakt, iż skład formacji nieustannie zmienia się. W trakcie 25 lat istnienia przewinęło się przez grupę kilkunastu muzyków. Pomimo ciągłych zmian zachodzących w zespole, trzon niezmiernie pozostaje ten sam. Black Thought (w dalszym ciągu niedoceniany raper) i Questlove umiejętnie dobierają sobie współpracowników i dyrygują swoją orkiestrą. Obaj artyści gwarantują utrzymanie charakteru i eklektyzmu nagrań spod szyldu liderów filadelfijskiego hip hopu. Wydawnictwa płytowe z ostatnich 5 lat – „Rising Down”, „How I Got Over”, „Wake Up!” oraz „Betty Wright: The Movie” – udowadniają, że w The Roots istnieje jeszcze spory potencjał i pasja do tworzenia muzyki. Czy pochodzący z końca ub.r. longplay „Undun”, to równie wyśmienity materiał? Pytanie retoryczne.

    Wydany 2 grudnia 2011 roku album ukazał się nakładem Def Jamu. W kuluarach mówiło się o wydawnictwie już kilka miesięcy wcześniej, a dzięki wypuszczonemu pod koniec października ub.r. singlowi „Make My” okazało się, iż projekt posiada niezwykły charakter. „Undun” to w pełni konceptualna płyta opowiadająca o tragicznych losach fikcyjnego bohatera, Redforda Stevensa. Inspirację do stworzenia postaci członkowie The Roots zaczerpnęli z utworu  Sufjana Stevensa, „Redford”, zaś tytuł longplaya pochodzi z kompozycji The Guess Who. W poszczególnych trackach grupa krok po kroku odsłania kulisy krótkiego życia Redforda, który zostaje zmuszony do wkroczenia na drogę przestępstwa, aby przetrwać. Questlove przy pomocy pozostałych członków formacji oraz licznych muzyków sesyjnych stworzył świetną oprawę muzyczną dla opowieści Black Thoughta i jego pomocników. Gościnnie pojawiają się głównie osoby przez lata związane z kolektywem założonym w Philly, uzupełnieni przez innych wykonawców (Aaron Livingston, Big K.R.I.T., Phonte, Dice Raw, P.O.R.N., Truck North, Bilal & Sufjan Stevens). Klimat całości produkcji momentami znacznie odbiega od dokonań grupy z lat 90.tych poprzedniego stulecia, ale nie zmienia to faktu, iż nadal nagrania posiadają pierwiastki The Roots, dzięki którym zespół jest tak uwielbiany przez słuchaczy na całym globie.

    Def Jam Recordings wydało ostatni album The Roots w każdym możliwym formacie (digital, płyt CD i winylowa). Co ciekawe na rynku europejskim pojawił się bootleg „Undun” wytłoczony na winylu. Black Thought, Questlove i reszta zespołu postarała się o odpowiednią promocję wydawnictwa, opierającą się m.in. na serii krótkich nagrań video powstałych do poszczególnych utworów z LP. Obrazy zrealizowano do pierwszego singla „Make My”, następnie do „Sleep”, „Stomp” i „Tip The Scale”. Zarówno teledyski jak i koncepcja całego materiału przypominają mi opowieści snute przez Live Squad zawarte w filmie krótkometrażowym, „Game of Survival”.

    W lipcu b.r. Questlove ogłosił za pośrednictwem Twittera rozpoczęcie prac nad kolejną płytą grupy. Album zatytułowany „&TYSYC” powinien ujrzeć światło dzienne w najbliższych miesiącach.

    Tracklista

    1. Dun
    2. Sleep feat. Aaron Livingston
    3. Make My feat. Big K.R.I.T. & Dice Raw
    4. One Time feat. Phonte & Dice Raw
    5. Kool On feat. P.O.R.N. & Truck North
    6. The Other Side feat. Bilal & P.O.R.N.
    7. Stomp feat. Just Blaze & P.O.R.N.
    8. Lighthouse feat. Dice Raw
    9. I Remember
    10. Tip The Scale
    11. Redford (For Yia Yia & Pappou)
    12. Possibility (2nd Movement)
    13. Will To Power (3rd Movement)
    14. Finality (4th Movement)
  • Dziewiąty studyjny krążek The Roots

    The Roots - How I Got OverW dalszym ciągu pozostajemy przy „nowościach” płytowych z ubiegłych miesięcy. Niewielu jest obecnie artystów i zespołów mniej lub bardziej związanych z hip hopem, którzy cieszą się niesłabnącym uwielbieniem ze strony słuchaczy i szacunkiem w branży muzycznej. Niewiele jest grup, których każdy kolejny album wywołuje gorączkę u ich tysięcy zwolenników. W końcu na palcach jednej ręki można wymienić muzyków, którzy cały czas dbają o wysoki poziom artystyczny swoich wydawnictw płytowych. Niewątpliwie wszystkie wymienione kryteria w pełni spełniają członkowie filadelfijskiego kolektywu The Roots, którzy w czerwcu b.r. wydali swój dziewiąty studyjny album – „How I Got Over”. (więcej…)

Translate »