Tag: dream something lp

  • Recenzja LP: Raiza Biza – Dream Something LP

    Recenzja LP: Raiza Biza – Dream Something LP

    3–4 minut

    Self released | 2012

    Przy braku jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do muzyki codziennie można przebierać i wybierać w nowych wydawnictwach z całego świata. W przypadku płyt stricte instrumentalnych różnice pomiędzy twórcami z rozmaitych miejsc na kuli ziemskiej nie są tak odczuwalne, jak przy płytach z wokalami. Właśnie przy zapoznawaniu się z projektami raperów lub wokalistów rzucają się w oczy inne aspekty kulturowe i sposób postrzegania świata w zależności od pochodzenia i miejsca zamieszkania poszczególnych wykonawców. W związku z tym należy docenić każdą uniwersalną pod względem treści produkcję, skupiającą się na tematach związanych z życiem każdego człowieka na świecie. W tej kategorii umieścimy wydany w październiku ub.r. longplay rapera Raiza Biza, „Dream Something LP”.

    Twórca zamieszkały obecnie w nowozelandzkim Auckland zwiedził w swoim życiu kawał świata. Pochodzący ze stolicy Rwandy – Kigali, przyszły raper część swojego życia spędził w Zairze (dzisiejsza Demokratyczna Republika Kongo), położonym w Republice Południowej Afryki Johannesburgu oraz w Evergreen w amerykańskim stanie Alabama, gdzie pobierał naukę na Hillcrest High School. Po tych wszystkich wojażach, Raiza Biza wylądował w Kraju Kiwi. Dotychczasowe doświadczenia wyniesione z różniących się od siebie pod względem kulturowym, społecznym i politycznym miejsc, odcisnęło mocne piętno na jego twórczości. Przebywanie w tak odmiennych środowiskach pozwoliło artyście na spojrzenie z dystansem na wiele spraw bliskich każdemu człowiekowi. Niezależnie od współrzędnych geograficznych oraz wszelkich składowych wpływających na życie codzienne mieszkańców różnych kontynentów, to łatwo można odnaleźć wspólne cechy i nadać im przystępną formę w muzycznych opowieściach. Pomiędzy tym wszystkim unoszą się też marzenia, stanowiąc najważniejszą część „Dream Something LP”, jak i codzienności każdego odbiorcy muzyki.

    Wypuszczona 7 października płyta pod pewnymi względami przypomina inne ubiegłoroczne wydawnictwo – „VLA Kings” duetu The Megaphone State. Zarówno Raiza Biza, jak i Ekow z fińskiej grupy mają afrykańskie korzenie i podobnie zapatrują się na niejedną sprawę dotyczącą ludzkiej egzystencji. Podobieństwa można też dostrzec przy warstwie muzycznej, z tym, że za poszczególne podkłady na „Dream Something LP” odpowiada kilku producentów, zaś wszystkie beaty na albumie TMS wyszły spod ręki SimonaSounda. Trzy czwarte instrumentali dostarczył Crime Heat Beats, cechujący się zamiłowaniem do laidbackowych i spokojnych brzmień. Oprócz niego po jednym beacie dorzucili S.F.T., Si-Res, Jay Knight i SoulChef. Dzięki temu przygotowano idealne tło do zaprezentowania pełni możliwości gospodarza LP, wypełnione po brzegi soulowymi i jazzowymi samplami, niekiedy ocierające się o organiczny hip hop w pierwszorzędnym wydaniu.

    Raiza Biza snuje opowieści o zwykłej rutynie, dzieląc się obserwacjami dotyczącymi relacji międzyludzkich, uczuć czy spraw społecznych. Nie ma w tym nic odkrywczego, ale raper podaje to wszystko w nader przystępny sposób, a pasję i emocje unoszące się nad każdym nagraniem można łatwo wyczuć. W wybranych miejscach nie brakuje również niestandardowych rozwiązań, tak jak w „Thorns & Roses” z udziałem Amandy Djo czy „Asteroids” nagrane przy wsparciu Esther Stephens. Twórca nie zapomina o swoich korzeniach i wykorzystuje to do podkreślenia faktu, że istnieje wiele uniwersalnych tematów, do których należą nostalgia i tęsknota do dawnych czasów, motywy przewodnie w puencie całej płyty – „Back in the Day”.

    Raiza Biza udanie zaprezentował się sympatykom undergroundowego rapu z całego globu. Mieszkający obecnie na krańcu świata artysta udowodnił, iż niezależnie od długości i szerokości geograficznej istnieje wiele spraw bliskich każdemu przeciętnemu człowiekowi. Uniwersalizm nagrań twórcy o afrykańskich korzeniach ma w sobie wiele piękna, które można dostrzec i docenić nawet po n-tym przesłuchaniu „Dream Something LP”. Czas pokaże, czy raper zamieni w przyszłości nowozelandzkie Auckland na miejscowość położoną zupełnie gdzie indziej. Nawet jeżeli tak stanie się, to jestem głęboko przekonany, iż jego muzyka nie straci nic ze swojej jakości, a tylko zyska i przyjdzie czas na kolejne marzenia.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Intro (prod. Crime Heat Beats)
    2. Pyramids (prod. Crime Heat Beats)
    3. Dream Something (prod. Crime Heat Beats)
    4. Girl With No Name (prod. S.F.T.)
    5. Thorns & Roses feat. Amanda Djo (prod. SoulChef)
    6. Sounds of Old (prod. Crime Heat Beats)
    7. Asteroids feat. Esther Stephens (prod. Crime Heat Beats)
    8. Sleepless City (prod. Si-Res)
    9. Truth Seekers feat. Genocide (prod. Crime Heat Beats)
    10. Jets & Tanks (prod. Jay Knight)
    11. No Regrets (prod. Crime Heat Beats)
    12. Back in the Day (prod. Crime Heat Beats)
  • Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    3–4 minut

    Mieszkańcy Antypodów nie raz już gościli ze swoimi projektami muzycznymi w serwisie. Wszystko rozpoczęło się od zaprezentowania na stronie wspólnego projektu Mirage’a i Concepta, „Inner Pains”, co stanowiło świetny wstęp do opisywania twórczości innych artystów z tego regionu świata. W dalszej kolejności ukazały się na U Call That Love publikacje o materiałach SoulChefa (m.in. „Here & Now” i „Long Hot Summer”), kompilacji BlueBottle Records, albumie Home Brew, EP-ce P.R („Introspection”). W międzyczasie ponownie odwiedziłem Concepta, przedstawiając jego produkcję z sierpnia ub.r., „Impromptu Notes”. W październiku trafiły do obiegu dwa wartościowe wydawnictwa z Nowej Zelandii – „48 Hours With The Side Steps Quintet” The Side Steps Quintet i „Dream Something LP” rapera o pseudonimie Raiza Biza. Szczególnie ten drugi album wywołał spore poruszenie w undergroundzie.

    Historia rapera rezydującego obecnie w Auckland jest niezwykle bogata. Raiza Biza na świat przyszedł w stolicy Rwandy, Kigali. Wskutek niestabilnej sytuacji politycznej w kraju jeszcze jako dziecko opuścił swoją ojczyznę przenosząc się do ówczesnego Zairu (dziś Demokratyczna Republika Konga). Jednak i tam nie zagrzał miejsca zbyt długo, gdyż ponownie czekała go przeprowadzka. Przez Zambię osiadł na stałe wraz z rodziną w Johannesburgu. Przez dłuższy czas wychowywał się w Republice Południowej Afryki, ale na czas szkoły średniej zamieszkał w położonej w amerykańskiej Alabamie miejscowości Evergreen, gdzie uczęszczał do Hillcrest High School. Po pobraniu nauki w Stanach Zjednoczonych zagnało go aż do kraju Kiwi. Nowa Zelandia okazała się dla niego przyjaznym miejscem, umożliwiając rozwój na wielu płaszczyznach, w tym muzycznej. Po wypuszczeniu pierwszych nagrań („Dead Presidents”, „Patience”, „Murder to Excellence”), Raiza Biza poznał producenta Crime Heat Beatsa, co przełożyło się później na podjęcie wspólnych planów wydawniczych. Wspólna znajomość i pasja młodych twórców zaowocowała wydaniem w pierwszej połowie października projektu „Dream Something LP”.

    Darmowy album duetu niezależnych wykonawców został opublikowany w sieci dwa tygodnie temu. Singlami przygotowującymi słuchaczy na całość płyty zostały nagrania „Girl With No Name” oraz tytułowe „Dream Something”. Już za sprawą tych tracków można było przekonać się o tym, iż longplay zostaje utrzymany w klimatach soulowych i jazzowych, a ciepło emanujące od Raizy Bizy gładko dociera do sfery duchowej odbiorcy. „Dream Something LP” opiera się o laidbackowe instrumentale, stanowiące fantastyczne tło do opowieści snutych przez gospodarza tego przedsięwzięcia. Crime Heat Beats przy wsparciu SoulChefaS.F.T., Si-Resa & Jaya Knighta stworzył odpowiada za udaną warstwę muzyczną wydawnictwa. Emcee opowiada o sprawach codziennych, jak i bliskich jego korzeniom. Swobodnie przechodzi od tematów związanych z relacjami międzyludzkimi, miłością, do obserwacji społecznych i opisywaniu życia Afrykanina na obczyźnie. Artysta często nawiązuje do dawnych lat, co ma swój finał w kończącym projekt „Back in the Day”. Płytę skonstruowano w przemyślany sposób, a dzięki swojej spójności i lekkości materiał zgromadzony na longplayu potrafi oderwać od rzeczywistości na około 45 minut, zaś gościnne występy Amandy Djo, Esther StephensGenocide’a są znakomitym urozmaiceniem tego albumu.

    „Dream Something LP” zostało udostępnione do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa. Darmową płytę można pobrać z tego serwisu i/lub korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza planuje też wydać projekt w wersji fizycznej, której można oczekiwać za około miesiąc. Jeżeli ktokolwiek z Czytelników strony pragnąłby zamówić wydawnictwo, to mogę bezpośrednio ułatwić wszelkie formalności z tym związane. Wystarczy tylko komentarz pod artykułem lub wiadomość wysłana na adres e-mailowy ucallthatlove[at]gmail.com.

    Aktualizacja: W połowie stycznia 2013 roku pojawił się teledysk promujący album rapera mieszkającego obecnie w Auckland. Obraz nakręcono do głównego singla pochodzącego z wydanego w październiku album, „Pyramids”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Dream Something LP”

    Tracklista

    1. Intro (prod. Crime Heat Beats)
    2. Pyramids (prod. Crime Heat Beats)
    3. Dream Something (prod. Crime Heat Beats)
    4. Girl With No Name (prod. S.F.T.)
    5. Thorns & Roses feat. Amanda Djo (prod. SoulChef)
    6. Sounds of Old (prod. Crime Heat Beats)
    7. Asteroids feat. Esther Stephens (prod. Crime Heat Beats)
    8. Sleepless City (prod. Si-Res)
    9. Truth Seekers feat. Genocide (prod. Crime Heat Beats)
    10. Jets & Tanks (prod. Jay Knight)
    11. No Regrets (prod. Crime Heat Beats)
    12. Back in the Day (prod. Crime Heat Beats)
Translate »