Tag: emancipator

  • Orientalna płyta Emancipatora – Baralku

    Orientalna płyta Emancipatora – Baralku

    3–5 minut

    Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałbym, że najwięcej czasu będę spędzał przy muzyce instrumentalnej. Kiedyś poświęcałem długie godziny na poszukiwanie płyt współczesnych raperów czy grup hip hopowych, zaś teraz nie wyobrażam sobie choćby dnia bez muzyki nowo poznanych producentów. Nie oznacza to wcale, że całkowicie porzuciłem nagrania wokalne, ponieważ nadal doceniam szereg Emcees, zarówno tych sprzed lat, jak i z obecnych czasów. Jednak ustępują oni miejsca beatmakerom i kompozytorom z różnych stron świata. Instrumentalne płyty kapitalnie wypadają szczególnie w okresie jesienno-zimowym. W ostatnich 2-3 miesiącach kilka wydawnictw z tej kategorii utkwiło w mojej pamięci. „Jukebox Buddha” Dr. Quandary’ego, „hiraeth” idealisma, „winter chill” johto (sam wise), „Casual Horns, Dog” The Jefferson Park Boys, „Venture” GrandHuita & Atamone’a, „Into The Deep Ocean” Funkonamiego i kilka pozostałych materiałów często towarzyszyły mi w tym okresie. Jednak najbliższą płytą poprzednich tygodni okazał się nowy album Emancipatora – „Baralku” – pierwszorzędny koncepcyjny materiał uznanego amerykańskiego producenta.

    Lata sprzed pojawieniem i upowszechnieniem serwisów streamingowych wydają się odległą i mroczną epoką. W tamtych czasach dotarcie do muzyki nieznanych wcześniej twórców nie było wcale takie proste i wymagało niekiedy sprytu i szczęścia. Nielicznym niezależnym producentom udało się wybić, przyciągając na dłużej swoimi nagraniami słuchaczy. W tej grupie znajduje się także Emancipator. Amerykański artysta nie nastawiał się na zrobienie zawrotnej kariery muzycznej, skupiając się początkowo na wydawaniu nagrań dla własnej przyjemności. W krótkim czasie okazało się, że jego muzyka przemawia do wielu odbiorców.

    Pierwsze płyty Douglasa Applinga„Soon It Will Be Cold Enough” i „Safe In The Steep Cliffs” – osiągnęły dużą popularność na świecie. Przyczyniła się do tego promocji albumów na zapomnianym obecnie portalu MySpace oraz obecności projektów na dziesiątkach blogów udostępniających odnośniki do nielegalnego pobierania muzyki. Już w młodym wieku Emancipator wykazywał znakomite czucie klimatów downtempo i trip-hopu z domieszką ambientu oraz instrumentalnego hip hopu. W następnych latach mieszkaniec Portland rozwijał swoje brzmienie. W jego przypadku kluczowym momentem był 2013 rok, i to nie tylko ze względu na wydany wtedy longplay „Dusk To Dawn”. Przed 5 laty beatmaker założył własną wytwórnię płytową Loci Records. Producent przyjął pod swoje skrzydła innych twórców, wydając w następnych latach projekty m.in. Frameworksa, Nyma i Tora. Emancipator nie zaprzestał tworzenia nowych produkcji. W 2015 roku wypuścił aż 3 płyty – „Dusk To Dawn Remixes”, płytę koncertową „Live In Athens” oraz następny album „Seven Seas”. Około 1,5 roku temu Amerykanin świętował 10-lecie premiery debiutanckiego longplaya „Soon It Will Be Cold Enough”. Z tej okazji ukazała się kolejne reedycja projektu oraz podwójna EP-ka „Maps & Father King”. W dalszym ciągu nieszablonowy artysta czerpie nowe pomysły na nagrywanie muzyki. Doskonale świadczy o tym „Baralku”, będące metafizyczną podróżą do odległej krainy ze snów i marzeń.

    Wydanie płyty dokładnie zaplanowano. Przed premierą albumu Loci Records nie ujawniło szczegółów produkcji, ograniczając się do 3 singli promocyjnych. Celowy zabieg miał zwiększyć zainteresowanie licznego grona słuchaczy, co zresztą powiodło się wytwórni. Przy listopadowej premierze LP ogłoszono również długą trasę koncertową Emancipator Ensemble, co dodatkowo przyczyniło się do popularyzacji projektu w Ameryce Północnej. Dzięki profesjonalnemu podejściu do kwestii wydawniczych, Emancipator stale poszerza również grono swoich sympatyków.

    Przed omawianiem zawartości LP wypada wspomnieć o otoczce towarzyszącej „Baralku”. Tytuł albumu odnosi się do mitycznej wyspy, na której duszy umarłych rozpalają światło tym, których kochały za życia, informując przy tym o bezpiecznym dotarciu do tej krainy (słowo baralku występuje w kulturze ludu Yolngu, rdzennych mieszkańców Australii). Pod tym względem producent nawiązywał też do „Seven Seas”, posiadającego również pewne cechy płyty podróżniczej i odkrywającej nowe tereny muzycznej ekspresji. Przy zetknięciu z ubiegłorocznym wydawnictwem beatmakera łatwo zauważyć odniesienia do wcześniejszych projektów. Emancipator skrzętnie korzysta ze swojego dorobku, rozwijając motywy, dodając nowe elementy do utworów. Spokojne i wyszukane dźwięki rozciągają się nad całym albumem. „Baralku” daleko odchodzi od schematycznych instrumentalnych płyt, w których na ogół poszczególne utwory nie są powiązane ze sobą. W przypadku najnowszego dzieła doświadczonego twórcy wszystkie nagrania łączą się ze sobą, odnosząc się do etapów podróży ludzkich duszy w poszukiwaniu spokojnej przystani. Instrumentalna płyta opowiada nie tylko o ekspedycjach pomiędzy myślą a czasem. Wybrane utwory snują opowieści o życiu i śmierci, a także sensie istnienia. Na pierwszy rzut oka brzmi mi pompatycznie, skomplikowanie i wymagająco ze strony odbiorców. Należy wziąć poprawkę na to, że Emancipator nie tworzy schematycznej i miałkiej muzyki. Producentowi zależało na poruszeniu i natchnieniu słuchaczy do spojrzenia wgląd siebie, przedstawiając soundtrack do podróży po zakończeniu życia doczesnego.

    „Baralku” udostępniono do odsłuchu na wszystkich platformach streamingowych (Bandcamp, Spotify, Deezer, Soundcloud, YouTube i pozostałych). Początkowo projekt opublikowano jedynie w wersji elektronicznej, co jest charakterystyczne dla poczynań Loci Records. Po pewny czasie album trafił do sprzedaży na płytach kompaktowych i winylowych. Wydawnictwo promują 3 singlowe nagrania – „Ghost Pong”, „Goodness” i „Baralku”. Do tytułowego utworu pochodzącego z płyty nakręcono również teledysk. Emancipator nie zawiódł oczekiwań odbiorców. Amerykański producent nadal potrafi tworzyć wyborne nagrania, przyciągając słuchaczy na dłużej za sprawą nietuzinkowego klimatu muzyki.

    Tracklista

    1. Baralku
    2. Ghost Pong
    3. Mako
    4. Daffodil Pickles
    5. Tree Hunt
    6. Abracadabra
    7. Goodness
    8. Udon
    9. Bat Country
    10. Pancakes
    11. Rappahannock
    12. Winter Dub
    13. Time for Space
    14. Sands
  • Emancipator żegluje po Seven Seas

    Emancipator żegluje po Seven Seas

    3–5 minut

    W środowisku muzycznym dosyć często dochodzi do zakładania wytwórni płytowych przez samych artystów. Zazwyczaj następuje to w przypadku, gdy poszczególni twórcy rezygnują z nagrywania muzyki dla dotychczasowych wydawców i usiłują skupić pełną działalność w swoich rękach. Powyższe zjawisko szczególnie występuje w niezależnych kręgach, co nie powinno nikogo dziwić. Redefinition Records, Computer Ugly, Mortier Music, Linear Labs, Red Apples 45, Slice Of Spice Records czy Jamla Records, to tylko niektóre firmy powstałe w ostatnich latach z inicjatywy wykonawców. Do tej grupy należy zaliczyć też Loci Records, którego założycielem jest znamienity Emancipator. Oprócz obowiązków wydawniczych popularny producent nadal tworzy muzykę. 25 września ukazał się jego nowy materiał, „Seven Seas”.

    Pod koniec poprzedniej dekady pojawiło się na świecie sporo utalentowanych producentów, o których większość osób dowiadywała się z blogów udostępniających płyty do pobrania (złote czasy tej formy piractwa). W tym kręgu znalazł się skromny Douglas Appling. Nikomu nieznany artysta z amerykańskiego Portland wydał debiutancką płytę w 2006 roku i w oka mgnieniu znalazł się na ustach sympatyków trip-hopu, downtempo i abstrakcyjnego hip hopu. W ten sposób Emancipator wprowadził się na międzynarodową scenę muzyczną, stając się jednym z objawień w szeroko pojętych nurtach instrumentalnych.

    Pierwsze dwa pełne albumy beatmakera – „Soon It Will Be Cold Enough” i „Safe In The Steep Cliffs” – zachwyciły mnóstwo odbiorców. Niezwykle nastrojowe i upajające dźwięki, rozbudowane nagrania zawieszone pomiędzy czasem a przestrzenią oraz wszechobecna nostalgia stały się znakami rozpoznawczymi Emancipatora. Od początku działalności mieszkaniec Oregonu stawiał na niezależność, przez co jego materiały nie pojawiały się w szerokiej dystrybucji i można było je nabyć najpierw jedynie w wersji cyfrowej. Amerykanina po pewnym czasie wyłowiły japońskie oficyny wydawnicze – Rockwell Product Shop i Hydeout Productions – dzięki którym „Soon It Will Be Cold Enough” i „Safe In The Steep Cliffs” trafiły do obiegu na płytach kompaktowych.

    Po okresie przejściowym przypadającym na wydanie 4 lata temu „Remixes”, Emancipator zdecydował się na założenie własnej oficyny wydawniczej. Następny album producenta, „Dusk To Dawn”, ukazał się już pod patronatem Loci Records. Wydawnictwo sprzed blisko 3 lat przysporzyło wykonawcy licznych nowych fanów. Za sprawą Jakarta Records płyta doczekała się również dystrybucji na kontynencie europejskim, co pozytywnie wpłynęło na pozycję beatmakera w hierarchii artystów z nurtu roztaczającego się od downtempo po elektronikę. Po tym wydawnictwie Emancipator skupił się na rozwoju Loci Records, co naprawdę udaje się jemu z powodzeniem. Label umożliwił wydanie muzyki Stèva, D.V.S.-a, Nyma, Frameworksa, Lapy i Tora. W pierwszej połowie br. trafiły do obiegu dwa nowe projekty bohatera tego artykułu – „Dusk To Dawn Remixes” i płyta koncertowa „Live In Athens”. Oba projekty okazały się tylko przedsmakiem do kolejnego longplaya Emancipatora. „Seven Seas” stanowi dowód na klasę amerykańskiego producenta.

    Zapowiedzi projektu pojawiły się w internecie na początku września. Właściciel Loci Records postanowił nie bawić się w długą kampanię promocyjną i nie stosował żadnych tanich chwytów marketingowych. Rzecz jasna mógł on sobie na to pozwolić, ponieważ posiada on licznych sympatyków w różnych zakątkach globu i nie musi się też martwić o zainteresowanie ze strony mediów. Już w przedsprzedaży mnóstwo osób sięgnęło po „Seven Seas”, co było dowodem na coraz większą popularność Emancipatora oraz wiarę wielu osób w odpowiednio wysoką wartość tego projektu. Po opublikowaniu albumu okazało się, że artysta z Północno-Zachodniej części USA nadal potrafi pozytywnie zaskoczyć. W czasie, gdy multum artystów dąży w kierunku minimalizmu, Douglas Appling ugryzł ten temat z zupełnie innej strony. Po wydaniu „Dusk To Dawn” nagranego przy udziale tzw. żywych instrumentów, większość koncertów producenta odbywała się przy akompaniamencie szeregu muzyków grających na basie, skrzypcach, klarnecie, saksofonie, perkusji, itd. Emancipator zdecydował się na włączenie tych osób na „Seven Seas” i rozbudowaniu konceptów z poprzedniego LP. Jaki to przyniosło efekt? Więcej niż zadowalający. Instrumenty występujące nadały utworom głębszego brzmienia. „All In Here”, „1993”, „Canopy”, „Barnacles” czy „The Key” wypadły naprawdę okazale, dobitnie pokazując, że w przypadku doświadczonych beatmakerów dalszym etapem wcale nie musi być oszczędne brzmienie, lecz próba sięgnięcia po bardziej ekspresyjne i bogatsze metody. Warto też zwrócić uwagę na wokalistkę Madelyn Grant, uzupełniającą tytułowe „Seven Seas” o dodatkowe elementy. Przy tak dobranej załodze można bezpiecznie żeglować po niezbadanych dotąd wodach.

    Projekt można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa, Spotify, Deezera i innych serwisów streamingowych. Wersja cyfrowa „Seven Seas” jest dostępna w sprzedaży na BC i iTunes. Ponadto wydawnictwo trafiło do obiegu na płytach kompaktowych. Album promują single „Ocelot” i tytułowe „Seven Seas”, do których powstały również teledyski. Emancipator przy kooperacji z licznymi muzykami nagrał przedni instrumentalny materiał. Niewielu producentów potrafi tak umiejętnie łączyć w swoich nagraniach odmienne światy, jak akurat właściciel Loci Records.

    Tracklista

    1. All In Here
    2. Seven Seas feat. Madelyn Grant
    3. 1993
    4. Ocelot
    5. Vision Quest
    6. Land & Sea feat. Molly Parti
    7. Canopy
    8. Delta Trance
    9. The Key
    10. Oasis
    11. Honey
    12. Barnacles
  • Emancipator z pierwszym albumem we własnej wytwórni

    Emancipator z pierwszym albumem we własnej wytwórni

    3–4 minut

    Pierwsze tygodnie nowego roku upływają pod kątem przygotowań większości wytwórni płytowych i artystów do wypuszczenia nowych materiałów w następnych miesiącach. Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać, jeżeli chodzi o płyty zapowiedziane na kolejne tygodnie. Jeszcze w lutym ukaże się wspólny projekt Spectaca & Shakima („For The People”), DJ’a Toure’a z Hieroglyphics („Toure’s Theory”), duetu 7L & Esoteric oraz Inspectah Decka pod szyldem nowo powstałej grupy CZARFACE, Trinity (A.G., Sadat X & DJ JAB) w końcu opublikuje „20 In”, zaś ILL Bill wyda solową produkcję („The Grimy Awards”). Wśród twórców muzycznych, którzy zaprezentowali w tym roku swoje projekty, wiele miejsca poświęca się Emancipatorowi i jego eklektycznemu albumowi „Dusk to Dawn”. Nowy longplay beatmakera należy do najpopularniejszych płyt ostatnich tygodni.

    Trudno jednoznacznie wskazać czynniki wpływające na odniesienie globalnego sukcesu przez niezależnych artystów. Po części jest to wypadkowa wartości artystycznej wydawanej muzyki, jej wyjątkowości, przemyślanej promocji, otwartości słuchaczy i środowiska muzycznego na nowych twórców oraz szczęścia. Wszystko to złożyło się na odniesienie wymiernego sukcesu przez mieszkającego obecnie w Portland Emancipatora. Producent doskonale zdaje sobie sprawę, iż większość postaci z niezależnych kręgów muzycznych może tylko pomarzyć o jego osiągnięciach i pozycji w branży.

    W przypadku amerykańskiego beatmakera wszystko zaczęło się od wypuszczonego w 2006 roku własnym sumptem albumu „Soon It Will Be Cold Enough”. Niezwykły klimat tego wydawnictwa łączącego downtempo, trip hop, elektronikę z brzmieniami klasycznymi i future jazzem, docenili przedstawiciele japońskiego labelu Hyde Out Recordings, wydając w 2008 roku większy nakład LP. Jednak bez wydatnej pomocy fanów stricte instrumentalnych projektów z całego świata, sprowadzających debiutancką płytę Emancipatora z kontynentu azjatyckiego oraz wspierających producenta w inny sposób, wybicie się tego twórcy ponad masę pozostałych undergroundowych artystów nie byłoby możliwe. Wydane dwa kolejne materiały artysty nakładem Rockwell„Safe In The Steep Cliffs” (2010) i „Remixes” (2011) – jeszcze bardziej ugruntowały jego pozycję na scenie muzycznej. Wielu nowych sympatyków twórczości beatmakera przybyło za sprawą publikacji wszystkich jego wydawnictw za pośrednictwem Bandcampa. Całkiem niedawno Emancipator poszedł jeszcze o krok dalej, zakładając własną oficynę wydawniczą Loci Records. Właśnie pod szyldem nowo utworzonej wytwórni ukazał się jego tegoroczny projekt, „Dusk to Dawn”.

    Promocja wydanego 29 stycznia albumu została z góry zaplanowana i obyła się bez zbędnych tanich chwytów marketingowych. Pod koniec pierwszej dekady ub. miesiąca opublikowano główny singiel promujący płytę, „Minor Cause”, do którego nakręcono następnie videoclip. Premiery świeżego materiału Emancipatora wyczekiwało mnóstwo odbiorców z różnych stron świata. „Dusk to Dawn” od razu dotarło do szerokiego spektrum słuchaczy.

    Jak ten album prezentuje się na tle pozostałych longplayów beatmakera? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pod względem koncepcyjnym nie zaszły żadne zmiany, gdyż ponownie mamy do czynienia z fuzją brzmień instrumentalnych, wśród których dominuje elektronika, trip hop i downtempo. Jednak przy bliższym zapoznaniu się z LP wyraźnie daje się odczuć obecność tzw. żywych instrumentów. Gospodarz wydawnictwa wraz z zaproszonymi muzykami (Ilyą Goldberg, Jamie’em Janoverem, Derekiem Van Scotenem, Cedarrm Millerem i kilkoma innymi) dodali do poszczególnych utworów dźwięki gitary, skrzypiec, perkusji, pianina i wiolonczeli. W ten sposób uzyskano znakomity efekt, rozszerzając muzyczne pejzaże tworzone przez Emancipatora o dodatkowe elementy i czyniąc płytę jeszcze przyjemniejszą w odbiorze. Wśród wszystkich nagrań zawartych na albumie, obok ww. „Minor Cause” warto wyróżnić tytułową kompozycję, „Afterglow” oraz „Natural Cause”.

    Tegoroczne wydawnictwo mieszkańca Północno-Zachodniej części Stanów Zjednoczonych znajdziemy na Bandcampie. 17 stycznia pojawił się inspirujący teledysk do utworu „Minor Cause” promujący longplay, nakręcony w zachwycającej scenerii. „Dusk to Dawn” ukazało się póki co jedynie w formacie elektronicznym, ale po tak dużym feedbacku otrzymanym od słuchaczy i serwisów muzycznych (album zajmuje obecnie 2 miejsce w „Top sellers” na BC), w przyszłości powinna zostać wydana fizyczna wersja LP. Wydawnictwo Emancipatora bez dwóch zdań zasługuje na to.

    Aktualizacja: Emancipator doczekał się w końcu pierwszej europejskiej premiery swoich nagrań. Wydaniem i dystrybucją „Dusk to Dawn” na Stary Kontynent zajęła się Jakarta Records. Płytę udostępniono na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Minor Cause
    2. Valhalla
    3. Merlion
    4. Outlaw
    5. Dusk to Dawn
    6. The Way
    7. Afterglow
    8. Eve II
    9. Natural Cause
    10. Galapagos
  • Plejada artystów na Melancholy Hopeful Marcusa D

    Marcus D - Melancholy HopefulJeszcze kilka lat temu płyty muzyczne wydawane w sieci internetowej wiele osób traktowało po macoszemu i nie przywiązywało do nich większej wagi. Rozwój świata wirtualnego i powstanie serwisów oferujących streaming – Bandcamp i Soundcloud – walnie przyczyniły się do zmiany tego stanu rzeczy. Obecnie nie ma większego znaczenia w jaki sposób poszczególne wydawnictwo trafia do obiegu, omijając często sieć dystrybutorów lub pozostając jedynie przy wersji elektronicznej. W ostatnich tygodniach poza główną niszą swoje materiały wydali m.in. Kero One („Color Theory”), Public Enemy („Most of My Heroes Still Don’t Appear On No Stamp”), czy Marcus D. „Melancholy Hopeful” tego ostatniego artysty stanowiło nie lada wydarzenie w nurcie hip hopu zorientowanym na muzykę inspirowaną nagraniami Nujabesa. (więcej…)

  • Nym funduje wycieczkę po Dzikim Zachodzie

    Nym - Warm Blooded LizardDziki Zachód przywodzi na myśl bezkresne tereny, które przemierza samotny jeździec, a jego drogi nie widać końca. Popularne określenie zachodnich terenów Stanów Zjednoczonych, odnoszące się do okresu XIX i pierwszej dekady XX wieku odcisnęło swoje piętno w wielu elementach współczesnej kultury. Termin ten często i gęsto pojawia(ł) się w literaturze, zapoczątkowując później film gatunku western. Obraz tworzony przez western pokazywał ciągłe zmagania Indian, kowbojów, traperów i osadników. Jednym z poważniejszych problemów Dzikiego Zachodu były trudności, jakie administracja amerykańska napotykała w zaprowadzeniu tam praworządności. Pomimo tego iż Dziki Zachód odnosi się do dawnych dziejów, to stanowi także inspirację dla artystów muzycznych. Niezależny amerykański producent, Nym, złożył swoisty hołd dla twórców westernów, za sprawą instrumentalnego albumu „Warm Blooded Lizard”. (więcej…)

  • Kolejna część kompilacji In Ya Mellow Tone

    Various Artists - In Ya Mellow Tone 6Płyty wydawane w Japonii oraz projekty ściśle związane z muzyką popularną w Nippon (przyjrzyjcie się charytatywnemu materiałowi „Hope For Tomorrow”), zdobywają coraz większe grono odbiorców na całym świecie. Z każdym rokiem wzrasta liczba słuchaczy, zwracających się w stronę brzmień serwowanych przez niezależnych artystów, którzy do tej pory egzystowali głównie w świadomości fanów ceniących sobie niszowych muzyków. Japońskie labele wydają w roku mnóstwo projektów, pośród których warto wyróżnić kompilacje przedstawiające przekrój dorobku muzycznego producentów i raperów związanych z poszczególnymi wytwórniami. Właśnie w tym miejscu chciałbym przyjrzeć się bliżej ostatniej części składanki „In Ya Mellow Tone”, wydanej przez Goontrax. (więcej…)

Translate »