Tag: fat beats records

  • Re:Living nowym albumem Large Professora

    Re:Living nowym albumem Large Professora

    3–5 minut

    W przyszłym miesiącu hip hop będzie obchodził swoje 42. urodziny. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale część osób jest związanych z ta kulturą niemal przez całe życie. W tej chwili kariery muzyczne poszczególnych postaci trwają już grubo ponad 20 lat (staż niektórych wykonawców przekroczył 3 dekady). W gronie aktywnych przedstawicieli rapu znajdziemy pełno niesłychanie zasłużonych artystów. Po latach część z nich rozmieniło swoje kariery na drobne, zaś inni niezmiernie starają się dostarczać odbiorcom wartościowych materiałów. Twórcami zaliczającymi się do drugiego grona są niewątpliwie DJ Premier, Ghostface Killah, Chuck D, Lord Finesse, Masta Ace, MF Doom, Pharoahe Monch, Sadat X, The Roots, DJ Jazzy Jeff czy Large Professor. Szczególnie ostatni z nich nie odpuszcza i nadal tworzy rap z dużym zamiłowaniem, o czym świadczy jego nowy album, „Re:Living”.

    Weterani hip hopowi nie są często należycie traktowani przez media i słuchaczy. Powyższy stan rzeczy bierze się z różnych przyczyn, aczkolwiek trzeba przyznać, iż nadal wybrani doświadczeni artyści przyciągają licznych odbiorów (nie tylko ze swojego pokolenia). W tym gronie na pewno znajduje się Large Professor. Wydaje się, że nowojorski twórca przewija się przez środowisko hip hopowe niemal od zawsze. W końcu kariera muzyczna Extra P rozpoczęła się na przełomie lat 80. i 90.tych, kiedy jeszcze na świecie nie było większości popularnych obecnie mainstreamowych raperów.

    Przez ponad ćwierć wieku Large Pro współpracował z tuzami rapu, zaznaczając swoją obecność na multum projektach, począwszy od nagrań Main Source („Breaking Atoms” to klasyk przez wielkie K) i „Illmaticu” Nasa, przez płyty Neeka The Exotica czy Cormegi, aż skończywszy na licznych solowych wydawnictwach. Znajomość z Nasirem Jonesem okazała się kluczowa dla dalszej kariery LP, gdyż dzięki niemu zmienił on etykę pracy i zmienił postrzeganie rapu. Oczywiście można gdybać, jak potoczyłyby się losy nowojorczyka, jeżeli Geffen Records nie wstrzymałoby premiery albumu „The LP” w 1996 roku (ostatecznie płyta ukazała się w… 2009 roku, przez lata była mocno pożądanym bootlegiem). Large Professor nigdy specjalnie nie ubolewał nad zaistniała sytuacją, rozumiejąc przy tym funkcjonowanie przemysłu fonograficznego, i skupiając się na dostarczaniu klasowych nagrań. Po wyprodukowaniu w ub.r. „Mega Philosophy” Cormegi, Large Pro ponownie skupił się na solowym materiale. „Re:Living” stanowi dowód na to, że w dalszym ciągu nie zapomniał on przepisu na tworzenie rapu na wysokim poziomie.

    Fat Beats Records zdecydowało się na wypuszczenie płyty na początku czerwca, kontynuując tym samym serię wiosennych wydawnictw, do których należą też nowe projekty Clear Soul Forces i Franka Nitta (pod koniec ub. miesiąca nakładem tego labelu ukazało się też „Mix Takes” Will Sessions). Large Professor właściwie przygotował słuchaczy na ten projekt, ponieważ informacje oraz single promocyjne pojawiły się w obiegu na pół roku przed premierą longplaya. Po tym teaserze artysta wyciszył atmosferę wokół siebie i spokojnie podszedł do wydania „Re:Living”. Wydawnictwo zostało nieprzypadkowo zatytułowane w ten sposób – Large Pro postawił na ukazanie świata hip hopowego oczami weterana, który nadal stawia na samodoskonalenie się i dalszy rozwój. Wydaje się, że mieszkaniec NYC już dawno wyczerpał swoją formułę, ale nic bardziej mylnego. Extra P wciąż opiera brzmienie o motywy zaczerpnięte żywcem z lat 90.tych, które spokojnie można umieścić w kategorii „throwback Thursday”. Jednak nie ma przy tym ani krzty wypalenia czy zmęczenia materiału, ponieważ dalej sprawdza się on w roli producenta i pozytywnie zaskakuje formą. Jako raper także pokazuje się na „Re:Living” z dobrej strony. Autor płyty komentuje poszczególne aspekty dotyczące hip hopu stawiając na przekazanie wiedzy i umiejętnie dobranie tematyki. Nieprzypadkowi są też goście na albumie – wszyscy należą do starych-dobrych kompanów Large Pro. G-Wiz, Fortune, Inspectah Deck, Cormega, Roc Marciano i Lord Jamar wzbogacają projekt (jedynie Roc Marci wypadł tutaj przeciętnie), zaś Rob Swift nadal starannie egzekwuje cuty i dorzuca scratche. Akurat ta metoda na korzennie brzmiący, ale idący przy tym z duchem czasu, album sprawdza się, co jak najbardziej warto docenić i mieć na uwadze.

    Album udostępniono do odsłuchu na Bandcampie (a propos, Fat Beats Records opublikowało znaczną część swojego katalogu na BC) oraz pozostałych serwisach (Spotify, Deezer, itd.). „Re:Living” można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo promuje kilka singli, w tym „In The Scrolls” i „Own World”. Do obu nagrań powstały teledyski, a także utwory trafiły na dwunastkę, którą również znajdziecie w obiegu. Large Professor dobitnie pokazał, już nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, że należy do wąskiego grona weteranów hip hopowych, którzy nadal potrafią nagrywać rap na wysokim poziomie. Warto pamiętać o tym i nie skreślać przedwcześnie nowojorczyka.

    Tracklista

    1. Re:Living
    2. Dreams Don’t Die
    3. Opulence
    4. Earn
    5. Off Yo Azz On Yo Feet
    6. In The Scrolls feat. G-Wiz (Bravehearts)
    7. Own World feat. Fortune
    8. Sophia Yo
    9. New Train Ole Route
    10. Industy RMX 2 feat. Inspectah Deck, Cormega, Roc Marciano & Lord Jamar
    11. NDN
  • Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    3–5 minut

    W dyskusjach dotyczących najbardziej zasłużonych wytwórni płytowych dla rozwoju undergroundu nie może zabraknąć nazw kilku firm. Przyjmując ograniczenia do oficyn wydawniczych powstałych w latach 90.tych znajdziemy wielu istotnych wydawców. Fat Beats Records, Stones Throw Records, Definitive Jux, Duck Down Music, Anticon, Uncle Howie Records, All Natural Inc., Ill Boogie Records i wiele pozostałych labeli odcisnęło trwały ślad na scenie hip hopowej. Po latach niektóre przestały istnieć, inne należą obecnie do ważnych graczy w środowisku muzycznym. Pierwsza z tych wytwórni nadal z powodzeniem wypuszcza nagrania różnych artystów. Od dłuższego czasu mnóstwo miejsca poświęcano nowemu wydawnictwu Black Milka, „No Poison No Paradise”, które w końcu ujrzało światło dzienne dzięki nakładowi Fat Beats Records i Computer Ugly.

    Kariery muzyczne wybranych twórców mogą spokojnie stanowić za przykład całej rzeszy wykonawcom. W branży hip hopowej nie sposób pominąć działalność Curtisa Crossa, umiejętnie poczynającego sobie na płaszczyźnie artystycznej od blisko dekady. Wydawałoby się, iż przedstawiciel Mo-Town zajmuje się nagrywaniem muzyki już znacznie dłużej, a jednak pierwsze ślady Black Milka odnajdziemy na płytach „Detroit Deli (A Taste Of Detroit)” Slum Village, „The Undeniable LP” Phat Kata i „Dirty District Vol. 2” B.R. Gunna wydanych w 2004 roku. Po tych przetarciach na lokalnym podwórku raper/producent zabrał się za wydawanie solowych projektów. W latach 2005-10 artysta wydał przede wszystkim „Sound Of The City Vol. 1”, „Broken Wax”, „Popular Demand”, „Tronic” i „Album of the Year”. Do tego doszły materiały powstałe w różnych kolaboracjach – „Caltroit” z Bishopem Lamontem, „The Set Up” z Fat Rayem i „The Preface” z Elzhim. Wysoka jakość większości z tych wydawnictw pozwoliła usadowić się jemu w czołówce wykonawców hip hopowych wywodzących się z undergroundu.

    W ostatnim czasie Black Milk zniknął z pola widzenia przeciętnych odbiorców, chociaż wcale to nie oznaczało jego całkowitego rozbratu z muzyką. Ponad dwa lata temu ukazała się płyta supergrupy Random Axe, w skład której oprócz niego wchodzą Sean Price i Guilty Simpson. Niedługo później artysta zaprezentował wspólne dzieło zrealizowane z nieokrzesanym Dannym Brownem, „Black and Brown”. Ponadto twórca z Detroit udzielił się na „Black Radio Recovered: The Remix EP” Robert Glasper Experiment, „Let It Go” House Shoesa i „Nickel & Dimed” 14KT. Poza tym amerykański artysta sporo koncertował i zbierał siły do wydania nowych solowych materiałów. W związku z tym trudno tutaj mówić o bezproduktywnym okresie w życiu byłego członka B.R. Gunna, co powtarza jak mantrę sporo serwisów muzycznych, informując jedynie o wypuszczonym w kwietniu wstępie do jego piątego longplaya w postaci „Synth Or Soul”. Wydawnictwo okazało się udanym przedbiegiem do „No Poison No Paradise”.

    Podchody pod wydanie albumu rozpoczęły się ponad pół roku temu. 19 marca pojawiła się w sieci pierwsza zapowiedź longplaya, łączony singiel „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”. Nagrania zwiastowały naprawdę wyśmienitą płytę, głównie ze względu na kapitalną i rozbudowaną warstwę muzyczną tracków. W następnych miesiącach Black Milk po kolei odsłaniał karty publikując świeże nagrania oraz podając do wiadomości tracklistę wydawnictwa. Stało się też jasne, iż „No Poison No Paradise” (fantastyczna szata graficzna) trafi do sprzedaży przy współpracy labelu założonego przez autora tego projektu i jego przyjaciół z Fat Beats Records. Pomimo tego iż od oficjalnej premiery LP minął zaledwie dzień, to już opublikowano masę artykułów poświęconych materiałowi. Bandcamp wyróżnił album mianem jednego z najciekawszych produkcji października. Wspaniała zawartość albumu powstała przy udziale zacnych gości. Mel, Ab, Dwele, Black Thought, Quelle Chris, Tone Trezure, Robert Glasper oraz Will Sessions (wyprodukowali „Deion’s House”; za pozostałą resztę odpowiada gospodarz krążka) dołożyli swoje cegiełki do realizacji płyty. Część kompozycji na tym projekcie słucha się z ogromna przyjemnością – „Parallels” (zwróćcie uwagę na sampel), „Sonny Jr. (Dreams)” czy „Money Bags (Paradise)’. Poprzedni longplay już dzięki tytułowi sugerował wszystkim jego dużą klasę. Natomiast dopiero co wydany materiał od samego początku do końca dowodzi o wielkiej klasie jego autora i wcale nie musi tytułem niczego udowadniać.

    Po premierze kilku singli na Soundcloudzie przedpremierowy odsłuch albumu udostępniono na Pitchfork Advance. W dniu premiery wydawnictwo w całości opublikowano również na Bandcampie. „No Poison No Paradise” ukazało się z dużym rozmachem. Fat Beats Records do spółki z Computer Ugly wypuściło projekt w różnych wersjach i rozszerzeniach. Wydanie deluxe zawiera dodatkowo koszulkę, plakat w formacie 18×24″ oraz naklejki. Do utworów zapowiadających LP – „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”, „Perfected on Puritan Ave.” oraz „Dismal” – dołożono też bonusowy track „Poison”. Premierowy teledysk z tej produkcji powstał do dwóch pierwszych nagrań. W tej chwili Black Milk przebywa na trasie koncertowej na terenie USA i może w spokoju obserwować, jak zewsząd napływają do niego liczne pochwały za tę płytę.

    Tracklista

    1. Interpret Sabotage feat. Mel
    2. Deion’s House
    3. Codes & Cab Fare feat. Black Thought
    4. Ghetto Demf feat. Quelle Chris
    5. Sonny Jr. (Dreams) feat. Robert Glasper & Dwele
    6. Sunday’s Best
    7. Monday’s Worst
    8. Perfected on Puritan Ave.
    9. Dismal
    10. Parallels feat. Ab
    11. X Chords
    12. Black Sabbath feat. Tone Trezure
    13. Money Bags (Paradise)
  • Ill Bill prezentuje album The Grimy Awards

    Ill Bill prezentuje album The Grimy Awards

    4–6 minut

    W dalszym ciągu hardcore’owa strona rapu zdobywa wielu zwolenników. Aby ocenić popularność tego nurtu muzyki hip hopowej wystarczy przyjrzeć się temu, jakim zainteresowaniem cieszą się projekty wydawane przez postaci związane z La Coka Nostrą, Army Of The Pharaohs czy Snowgoons. Doświadczeni wykonawcy skupieni szczególnie wokół dwóch amerykańskich kolektywów posiadają oddanych fanów w różnych zakątkach świata. Płyty wypuszczane przez ich członków odbijają się szerokim echem w branży muzycznej. Wystarczy tylko podać kilka przykładów – „KILLmatic” Demigodz, „God of the Serengeti” Vinnie’ego Paza, „Masters Of The Dark Arts” LCN czy „The Unholy Terror” AOTP. Nie inaczej stało się w przypadku solowego longplaya ILL BIlla, „The Grimy Awards”.

    Wśród wszystkich tuzów kojarzonych z surową odmianą rapu, bohater tego artykułu zajmuje szczególne miejsce. William Braunstein ma wysokie notowania u wielu słuchaczy i dziennikarzy muzycznych zarówno za sprawą swoich wydawnictw, jak i aktywnej działalności w ramach innych projektów (Circle Of Tyrants, La Coka Nostra, Non Phixion). Listę solowych płyt wydanych przez wychowanka Brooklynu otwiera „Ill Bill Is The Future” sprzed dekady. Przez następne lata przybywało kolejnych materiałów wypuszczanych przez ILL Billa (m.in. „What’s Wrong With Bill?”, „Ill Bill Is The Future 2: I’m A Goon”). Głośnym echem w branży hip hopowej odbiła się premiera jesienią 2008 roku „The Hour Of Reprisal”, longplaya szeroko recenzowanego przez dziennikarzy. Po ukazaniu się tej płyty, nowojorczyk skupił się na pracy z innymi twórcami, stając się też ważną częścią ww. supergrupy La Coka Nostra.

    W latach 2010-11 współzałożyciel Non Phixion wydał dwa albumy nagrane z powszechnie szanowanymi artystami – DJ’em Muggsem i Vinnie Pazem. Pierwsze wydawnictwo zatytułowane „Kill Devil Hills” szybko przypadło do gustu odbiorcom i recenzentom. Nie inaczej stało się z drugim materiałem, „Heavy Metal Kings”, któremu poświęcano wiele miejsca na długo przed jego premierą. Jeszcze większą uwagę opinii publicznej zwróciły dwie płyty La Coka Nostry„A Brand You Can Trust” i „Masters Of The Dark Arts”. ILL Bill odegrał w tych projektach kluczową rolę, będąc jednym z głównych motorów napędowych tego kolektywu. Dzięki tym wydawnictwom pozycja mieszkańca Glenwood Housing Projects jeszcze bardziej wzrosła na scenie hip hopowej. W związku z tym, na premiery „The Grimy Awards” oczekiwało mnóstwo słuchaczy.

    Za wydanie pod koniec lutego albumu przedstawiciela LCN zajęło się Fat Beats Records, z którym współpracuje on już od wielu lat. Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu ukazały się łącznie z tym projektem trzy nowe wydawnictwa przypisane do hardcore’owego nurtu rapu. Oprócz „The Grimy Awards” ostatnio światło dzienne ujrzały materiały Czarface i Demigodz, ale nawet wobec tak silnej konkurencji ILL Bill znakomicie sobie poradził, publikując dopracowane wydawnictwo.

    Istotny wpływ na ostateczny kształt albumu miała obecność wielu gości. Szczególną uwagę przykuła obsada producencka płyty. Warstwa muzyczna wyszła spod ręki niezwykle doświadczonych beatmakerów – DJ’a Premiera, Pete Rocka, DJ’a Muggsa, Large Professora, Ayatollaha, El-P, Psycho Lesa, a także MoSSa, C-Lance’a, Juniora Makhno oraz gospodarza produkcji. Poza tymi twórcami, na longplayu nie zabrakło miejsca dla pozostałych uznanych wykonawców – A-Traka, H.R., Shabazza The Disciple, Lil’ Fame’a, Meyhem Laurena, Q-Unique’a, O.C., Cormegi, Tia Thomas & Jedi Mind Tricks. Pomimo wielkich nazwisk pojawiających się na tym albumie, ani na trochę nie można mieć wątpliwości, kto tutaj gra pierwsze skrzypce. Tematyka utworów ILL Billa w zasadzie nie stanowi większego zaskoczenia. Nie obyło się bez opowieści o kontrowersyjnych postaciach – Theodore Kaczynski jest wspominany w „Exploding Octopus”, a Paul Baloff pojawia się w drugim utworze na płycie. Poradnik dotyczący przetrwania po końcu świata jest podany w „How To Survive The Apocalypse”, nie brakuje oczywiście nawiązań do teorii spiskowych i polityki oraz nawiązań do ludzkiej natury („Vio-Lence”, „When I Die”). Wszystko to podane w gniewnym i nieokiełznanym stylu, do którego przyzwyczaił już nowojorski raper. „The Grimy Awards” wypada bardzo udanie i jeszcze przez długie miesiące będzie sporo mówiło się o tym wydawnictwie.

    „The Grimy Awards” trafiło do sprzedaży w każdym dostępnym formacie. Fat Beats Records wypuściło album w formacie elektronicznym oraz na płycie CD z dołączonym DVD zawierającym 6 teledysków nakręconych do utworów ILL Billa (4 z tegorocznego wydawnictwa, 2 z  wcześniej wydanego „The Hour of Reprisal”). Uruchomiono również pre-order winylowej edycji projektu oraz wytłoczono limitowaną siódemkę „When I Die”. Artysta postawił na promocję materiału głównie poprzez ww. videoclipy. Obrazy nagrano do „When I Die”, „Exploding Octopus”, „World Premier”, „Paul Baloff” i „How To Survive The Apocalypse”. Zdecydowano się przy tym na udostępnienie pełnego streamu longplaya.

    To nie koniec wiadomości związanych z wujkiem Billem. Już w tym tygodniu we Wrocławiu odbędzie się jego koncert promujący „The Grimy Awards”, na którym nie zabraknie sympatyków twórczości współzałożyciela Non-Phixion. Więcej o niedzielnej imprezie jutro w serwisie.

    Tracklista

    1. What Does It All Mean? (prod. ILL Bill)
    2. Paul Baloff (prod. MoSS)
    3. I Don’t Know How Long It’s Gonna Last (Interlude)
    4. Acceptance Speech feat. A-Trak (prod. Junior Makhno)
    5. Truth (prod. Pete Rock)
    6. Exploding Octopus (prod. ILL Bill)
    7. Forty Deuce Hebrew feat. HR of Bad Brains (prod. ILL Bill)
    8. How To Survive The Apocalypse (prod. Psycho Les)
    9. Vio-Lence feat. Shabazz The Disciple & Lil Fame of M.O.P. (prod. DJ Skizz)
    10. Acid Reflux (prod. Large Professor)
    11. L’amour East feat. Meyhem Lauren & Q-Unique (prod. Ayatollah)
    12. Power feat. OC & Cormega (prod. DJ Muggs)
    13. When I Die feat. Tia Thomas (prod. Pete Rock)
    14. Severed Heads Of State feat. El-P (prod. El-P)
    15. 120% Darkside Justice feat. Jedi Mind Tricks (prod. C-Lance)
    16. Canarsie High (prod. Large Professor)
    17. World Premier (prod. DJ Premier)
  • Large Professor potwierdza legendarny status na Professor @ Large

    Large Professor potwierdza legendarny status na Professor @ Large

    3–5 minut

    Artyści hip hopowi święcący swoje triumfy w latach 80. i 90.tych ubiegłego stulecia powoli odchodzą w zapomnienie. Od dłuższego czasu bohaterowie dawnych lat nie przyciągają słuchaczy za sprawą swoich nowych nagrań z taką mocą jak dawniej. Jeżeli do tego dołożymy skupienie uwagi opinii publicznej na współczesnych postaciach, co jest akurat naturalne, oraz odejście od klasycznych form rapowych, to okaże się, że coraz mniej miejsca pozostaje tuzom z poprzednich dekad. Jednak nie wszyscy zaawansowani wiekowo wykonawcy odchodzą w zapomnienie, gdyż nadal niektórzy potrafią pokazać pełnię swoich możliwości na kolejnych płytach. Rezydujący w Queens Large Professor, to jeden z najlepszych przykładów doświadczonego artysty dostarczającego kawał dobrej muzyki. Wydany miesiąc temu album „Professor @ Large” potwierdza legendarny status Extra P.

    Niewielu przedstawicieli świata muzycznego potrafi umiejętnie łączyć współpracę z osobami z odmiennych nurtów, o różnym statusie w branży, zachowując przy tym autentyczność, nie wychodząc przed szereg i ciężko pracując na swoje nazwisko. Wszystkie te określenia pasują jak ulał do Large Professora. We wczesnych latach kariery muzycznej nowojorskiego wykonawcę kojarzono przede wszystkim ze współpracy z istotnymi postaciami hip hopu (Main Source, Nas, A Tribe Called Quest, Kool G Rap & DJ Polo). W końcu to on w największym stopniu przyczynił się do osiągnięcia dużego sukcesu pod względem artystycznym i komercyjnym przez pierwszy z ww. zespołów. „Breaking Atoms” okazał się jednym z najlepszych albumów z początku lat 90.tych w rapie, a po zakończeniu współpracy przez Large Pro z resztą członków grupy, szybko wieść o nich przepadła.

    Producent i raper w jednym swobodnie odnajduje się w wielu rolach. Amerykański twórca legitymuje się opinią specjalisty od remiksów – dostarczył nowe wersje utworów dla m.in. Slick Ricka, Beastie Boys, Organized Konfusion, Commona – oraz artysty odpowiednio łączącego funkcję beatmakera i Emceego. Jego beaty znalazły się na płytach Mobb Deep, Nasa, Diamonda D, Mad Skillza, The  X-Ecutioners, The Beatnuts i szeregu innych postaci. Gdyby bohater tego artykułu miał więcej szczęścia do wydawców, to już w 1996 roku ukazałby się jego debiutancki projekt „The LP” (Geffen Records przez lata blokowało wypuszczenie tego materiału, którego oficjalna premiera odbyła się w 2009 roku). Large Professor nie załamał się takim obrotem sprawy i w końcu 10 lat wydał pierwszy solowy pełen album, „The 1st Class” (Matador Records). W 2008 roku trafiła do sprzedaży druga płyta nowojorczyka, „Main Source” (Gold Dust Media), a teraz przyszła kolej na „Professor @ Large”. Po drodze do zaprezentowania trzeciego LP wykonawca nagrywał mniejsze i większe materiały (choćby „Still On The Hustle” z Neekiem The Exotikiem z ub.r.), ale to zawsze pełnoprawne solowe wydawnictwa przyciąga uwagę większego grona słuchaczy.

    W swojej karierze muzycznej Large Pro zwiedził niejeden label, a tym razem wydawcą jego płyty okazało się chętnie wspierające weteranów Fat Beats Records. Album trafił na półki sklepowe 26 czerwca lecz pierwsze przymiarki do tego projektu pojawiły się dużo wcześniej. W połowie ub.r. przedostał się do sieci pierwszy singiel z trzeciego solowego wydawnictwa artysty, fenomenalny hymn bboyowy, „Key To The City”. Podany w klasycznej formie utwór, dodatkowo doprawiony przez Roba Swifta porcją scratchów, zwiastował kawał korzennego materiału. Ponad wszelką wątpliwość „Professor @ Large” brzmi jakby powstało w latach 1994-96. Boom-bapowe, okraszone mocną perkusją beaty stanowią znak rozpoznawczy longplaya. Niemal cała produkcja wyszła spod ręki wychowanka Queens, jedynie w tytułowym nagraniu Marco Polo dostarczył instrumental. Zapoznając się z zawartością materiału odnosi się wrażenie swoistej podróży w czasie, na co wpływa także warstwa liryczna podana w starym stylu. Od lat Large Professor należy do ścisłej czołówki beatmakerów dobrze radzących sobie również za mikrofonem, aczkolwiek w pewnych momentach – „Light Years”, „Barber Shop Chop” – wersy podawane prze niego brzmią nierówno i są nużące. Wśród gości zaproszonych na wydawnictwo mamy mieszankę rutyny (Busta Rhymes, Mic Geronimo, Grand Daddy IULil’ Fame, Tragedy Khadafi & Cormega) z wziętymi obecnie raperami (Action Bronson & Roc Marciano). Trzej ostatni artyści uzupełnieni przez Saigona występują w zamykającym LP tracku „M.A.R.S.”. Przez długie lata Large Professor usilnie pracował nad swoją pozycję w branży, niepostrzeżenie stając się legendą hip hopu. Obywatel NYC na „Professor @ Large” udowadnia, iż jeszcze może pozostać na scenie muzycznej przez następną dekadę.

    „Professor @ Large” można nabyć w dowolnie wybranym formacie (digital/płyta CD lub winylowa). Przy współpracy z Fat Beats Records i innymi osobami, Large Pro przygotował kilka nagrań video promujących swój ostatni album. W szczególności warto rzucić okiem na teledyski zrealizowane do singli „Key To The City” i „M.A.R.S.”. Oprócz nich trafiła do sieci reklama poprzedzająca wydanie LP.

    Tracklista

    1. Key To The City (cuty: Rob Swift)
    2. UNOWHTSAYN
    3. Straight From The Golden feat. Busta Rhymes
    4. Focused Up feat. Cormega & Tragedy Khadafi
    5. Happy Days feat. Lil’ Fame
    6. Professor @ Large
    7. Light Years
    8. Barber Shop Chop
    9. Live Again
    10. Mack Don Illz feat. Mic Geronimo & Grand Daddy IU
    11. Sun, Star & Crescents
    12. Kick Da Habit
    13. Lp Surprise
    14. Back In Time
    15. M.A.R.S. feat. Cormega, Action Bronson, Roc Marciano & Saigon
  • Kooley High oddają hołd Davidowi Thompsonowi

    Kooley High oddają hołd Davidowi Thompsonowi

    3–5 minut

    Trwający 149 dni lockout w najlepszej zawodowej lidze świata, NBA, długo spędzał sen z powiek kibicom koszykówki ze wszystkich zakątków globu. W pewnym momencie istniała nawet obawa odwołania całego sezonu, do czego na całe szczęście nie doszło. Rozgrywki rozpoczęte 25 grudnia ub.r. powoli nabierają rozpędu. Zespoły rozegrały już mniej-więcej połowę zaplanowanych na ten skrócony sezon spotkań (66 zamiast 82 meczów) i dokładnie widać rozkład sił w Konferencji Wschodniej i Zachodniej. Entuzjaści koszykówki z najwyższej półki zaciskają kciuki za swoich faworytów, jednak nie ma co ukrywać, iż przy utrzymaniu obecnej formy, sprawa mistrzostwa rozegra się pomiędzy Oklahoma City Thunder i Miami Heat (lub Chicago Bulls). Skąd odwołanie do tematyki NBA na U Call That Love? Otóż pod koniec ub.r. niezależny kolektyw Kooley High wydał album dedykowany legendarnemu graczowi, Davidowi Thompsonowi.

    Undergroundowa scena hip hopowa znajduje się w nieustającej fazie przemiany pokoleniowej, której dosłownie końca nie widać, niczym z popularnego programu TV. Wśród młodych twórców muzycznych panuje straszny ścisk i przeciętnemu odbiorcy trudno wyłowić wartościowych wykonawców. Za sprawą takich zespołów jak Kooley High, warto spojrzeć szerzej na ten temat i dowiedzieć się więcej o nowych twarzach. Sześcioosobowy kolektyw rodem z Raleigh w Północnej Karolinie pojawił się w branży hip hopowej stosunkowo niedawno. Kolektyw składający się z Tab-One’a, Charliego Smartsa, Rapsody, DJ’a ill digitza, Foolery & The Sinopsis powstał w 2007 roku, a debiutancki album wydał trzy lata później. Płyta „Eastern Standard Time” (M.E.C.C.A Records) uzyskała pochlebne recenzje, ukazując ewolucję Kooley High od czasu „The Summers EP”. Producenci Foolery & The Sinopsis, trzej inteligentni raperzy (Tab-One, Rapsody & Charlie Smarts) oraz DJ ill Digitz postanowili pójść za ciosem i udowodnić, iż mamy do czynienia z perspektywicznymi artystami. Drugie pełne wydawnictwo zespołu, „David Thompson”, to najlepszy dowód na poparcie tych słów.

    Znawcy NBA na pewno ucieszą się na wieść oddania hołdu tej legendzie sportu, zaś osoby postronne mogą ze zdziwieniem zareagować na taki tytuł LP. David Thompson wyprzedzał swoją epokę, dokonując rewolucji w widowiskowej grze i power dunkach (obok Darryla Dawkinsa i Juliusa Ervinga). Grając w koszykówkę uzyskał przydomek „Skywalker” – ze względu na niewiarygodny (sic!) 48-calowy skok dosiężny. Pomimo niskiego wzrostu (6’4″), Thomspon z łatwością blokował znacznie wyższych od siebie graczy. Lista jego osiągnięć jest długa i budzi podziw (w 1996 roku były koszykarz został wprowadzony do Basketball Hall of Fame). David Thompson to szczególna postać dla mieszkańców Północnej Karoliny. W czasie gry na uczelni North Carolina State (1971–1975) poprowadził ten zespół do wygrania ligi NCAA w 1974 roku. Koszulka z jego numerem 44 jako jedyna w historii została zastrzeżona przez NC State. O takiej postaci naprawdę należy pamiętać, do czego nawiązali członkowie Kooley High.

    Wydawnictwo muzyczne ukazało się 6 grudnia 2011 roku (Fat Beats Records). Zespół z Północnej Karoliny zadbał o właściwy charakter tej płyty, stawiając na wyważony i spokojny klimat LP. Za produkcję materiału w głównej mierze odpowiada DJ Pr!nce, spod którego ręki wyszło 9 instrumentali. W pozostałych pięciu utworach zawartych na albumie wyręczają jego Napoleon Wright II i Tecknowledgy. Kooley High nadali płycie godnego wymiaru, w inteligentny sposób odnosząc się do terminów koszykarskich i socjologicznych, czy skrzętnie ukrytych metafor. W tym wszystkim czuć pasję i widać, że grupa podąża właściwie obraną przez siebie ścieżką, w czym pomagają im właściwie dobrani goście – Skyzoo, King Mez, Median, The Kid Daytona & Homeboy Sandman. David Thompson powinien być dumny z tej formy uczczenia jego osoby.

    Grudniowy album Kooley High został udostępniony do odsłuchu na Soundcloudzie. „David Thompson” trafił do sprzedaży jedynie w wersji elektronicznej (iTunes), choć w niczym nie ustępuje materiałom wydawanym w fizycznych formatach.  Pomimo tego, grupa przyłożyła się do promocji wydawnictwa muzycznego, przygotowując kilka teledysków do wybranych singli z LP. Do tej pory ukazały się pomysłowe videoclipy do „Skyview”, „Drop a Dime (If They Get On)” i „Big Headed”.

    Aktualizacja: Na 10-lecie premiery ukazała się reedycja projektu wzbogacona o bonusowe utwory „48” i „Dear Raleigh (The Sinopsis Remix)”. Całość znajdziecie choćby na Bandcampie.

    Tracklista

    1. David Thompson (prod. DJ Pr!nce)
    2. Regular S**t (prod. DJ Pr!nce)
    3. Big Headed feat. DJ Pr!nce (prod. DJ Pr!nce)
    4. Drop a Dime (If They Get On) (prod. DJ Pr!nce)
    5. For The Record feat. Skyzoo (prod. DJ Pr!nce)
    6. Dear Raleigh (prod. Tecknowledgy)
    7. Same Ol’ Thing (prod. Napoleon Wright II)
    8. Freak It feat. The Kid Daytona (prod. DJ Pr!nce)
    9. Skyview feat. King Mez (prod. DJ Pr!nce)
    10. Unfound feat. Homeboy Sandman (prod. Napoleon Wright II)
    11. Laid Off (prod. Napoleon Wright II)
    12. Days Passed Me By (prod. Napoleon Wright II)
    13. Let It Rock On You (prod. DJ Pr!nce)
    14. Yeah Yeah feat. Median (prod. DJ Pr!nce)
  • Element zaskoczenia w wydaniu Rashada & Confidence’a

    Element zaskoczenia w wydaniu Rashada & Confidence’a

    3–4 minut

    Współcześni artyści hip hopowi podążają za wszelkimi możliwymi trendami aby zachęcić odbiorców do sięgnięcia po owoce swojej pracy. Obok licznych nawiązań do muzyki elektronicznej, tworzenia futurystycznych wizji rapu i wplatania różnych dźwięków spoza tego gatunku muzycznego, łatwo znaleźć osoby nawiązujące do Złotej Ery i lat 90.tych poprzedniego stulecia. Moda na retro dosięgnęła także przedstawicieli nowej fali twórców hip hopowych, wśród których znacznie więcej autorów pustych sloganów, w żaden sposób nie popartych odpowiednią wartością artystyczną. Opinia publiczna nie daje się (?) manipulować takimi hasłami i solidnie rozlicza wszystkich wykonawców muzycznych, opierających nagrania o ubiegłe lata. Zdarzają się oczywiście chlubne wyjątki, o czym już niejednokrotnie informowałem na stronie lecz dopiero po wydaniu przez duet Rashad & Confidence albumu „The Element Of Surprise”, mogę stwierdzić, iż naprawdę są ludzie w piękny sposób odwołujący się do korzennego rapu. Dlaczego? Odpowiedź na niniejsze pytanie znajdziecie poniżej.

    Od dawna słychać głosy, iż scena hip hopowa potrzebuje zastrzyku świeżej krwi, ludzi ze swoją własną wizją muzyczną, dostarczających nowe nagrania czerpiące garściami z dorobku pozostawionego przez znaczących postaci w branży. Niejednokrotnie słuchacze i dziennikarze muzyczni oczekujący powiewu świeżości i artystów pełną gębą, zostali zmuszani do przełknięcia gorzkiej pigułki. W przypadku Rashada & Confidence’a wydaje się, że z powodzeniem można ich traktować jako perspektywicznych artystów, w doskonały sposób łączących przywiązanie do korzeni i stylistyki rapowej ze współczesnymi uwarunkowaniami muzycznymi. Malkontenci rzecz jasna stwierdzą, iż konwencja tworzenia płyt przez duet rapera i beatmakera znajduje się mocno na wyczerpaniu, ale określając w ten sposób „The Element Of Surprise”, wyrządzi się dużą krzywdę jej twórcom.

    Mieszkający na co dzień na Brooklynie Rashad oraz przedstawiciel Philly Confidence, stworzyli po prostu piękne LP, wybijające się ponad ogrom materiałów wydawanych w undergroundzie. Głównym zamierzeniem artystów okazał się powrót do czasów wydawnictw płytowych Pete Rocka & C.L. Smootha, czy Gang Starra.

    Powrót do niezapomnianego okresu w hip hopie wcale nie jest taką prostą sprawą, gdyż dla jednych ta epoka odeszła już bezpowrotnie w zapomnienie, a dla innych stanowi świętość, której nie należy w ogóle ruszać. Przedstawiciele młodej fali hip hopu, postanowili nadać lekkiego liftingu brzmieniu opartemu o lata 90.te, przemycając tym samym własny i wyjątkowy pierwiastek. Za sprawą takich utworów, jak „Pen On Display”, „Understand”, „Days Of My Youth” (przykład na znakomite wplecenie cutów do tracku), „Shining” można odnieść wrażenie, jakby wytyczały nowy kierunek rozwoju niezależnej sceny hip hopowej. Jeżeli na jej czele staną tacy ludzie, jak Rashad & Confidence, to nie ma wątpliwości, że w rapie nadal istnieje miejsce na inteligentne teksty oraz korzenne instrumentale. Czy należy to uznać za element zaskoczenia? I tak, i nie. Część odbiorców muzyki hip hopowej bez wątpienia została zaskoczona przez duet, aczkolwiek ludzie poszukujący klasycznego podejścia do rapu prędzej odpowiedzą, że właśnie takich albumów wypatrują z utęsknieniem.

    Premiera „The Element Of Surprise” odbyła się 29 listopada b.r., a wydawcą płyty został niedawno założony label Ill Adrenaline Records (w marcu b.r. nakładem wytwórni ukazał się dobrze przyjęty projekt Beneficence’a „Sidewalk Science”). Dystrybucją LP zajęło się Fat Beats Records. Oficyna wydawnicza udostępniła snippety pochodzące z LP, dostępne do odsłuchu na YouTube. Na koniec zagadka związana z tym wydawnictwem płytowym. Charakterystyczna okładka płyty Rashada & Confidence’a odnosi się do pewnego klasycznego longplaya z początku lat 90.tych. O jaki album chodzi? Rozwiązanie łamigłówki znajdziecie w tym miejscu.

    Aktualizacja #1: Ill Adrenaline Records postanowiło wydać instrumentalną wersję „The Element Of Surprise”. Singlem promującym płytę uczyniono jedno z moich ulubionych nagrań z tego longplaya, „The City”.

    Aktualizacja #2: W maju 2026 holenderskie Below System postarało się o reedycję tego kultowego materiału. Rozszerzona wersja „The Element Of Surprise” ukazała się w wersji cyfrowej i fizycznej. Album rozszerzono o dodatkowe 3 utwory.

    Tracklista

    1. Introduction
    2. Brand New
    3. The City
    4. Understand
    5. Rumors Of War
    6. Days Of My Youth
    7. Interlude
    8. Pen On Display
    9. Shining
    10. Pass Me By
    11. Interlude
    12. They Keep Asking Me
    13. Let Me Explain
    14. All Year Round
    15. The Breakup Song
  • Black Milk i Danny Brown przedstawiają wspólne EP

    Black Milk i Danny Brown przedstawiają wspólne EP

    3–5 minut

    Artyści pochodzący z Detroit usilnie pracują nad reputacją tego okręgu muzycznego, co rusz wydając świeże materiały. Nikt nie może mieć wątpliwości, iż scena hip hopowa w The Motor City należy obecnie do najlepiej prosperujących w Stanach Zjednoczonych. Wystarczy rzucić okiem choćby na ostatnie wydawnictwa płytowe sygnowane przez artystów ze stolicy stanu Michigan. We wrześniu ukazał się świeży album grupy The Regiment, „The Panic Button”, instrumentalna wersja „Elmatic” Elzhiego & Will Sessions (muzycy wydali również darmowy koncertowy longplay „Real Sessions”), Royce da 5’9″ wypuścił nową płytę zatytułowaną „Success Is Certain” oraz pokusił się z Eminemem o projekt „Hell: The Sequel”, Apollo Brown nagrał wraz z Hassaanem Mackeyem „Daily Broad”, a Black Milk i Gulity Simpson wraz z Seanem Price’em przedstawili debiutanckie LP Random Axe. Pierwszy z ww. członków tej supergrupy nie zwalnia tempa i wspólnie z Dannym Brownem zrealizował świeże EP. „Black And Brown EP” trafiło do sprzedaży 1 listopada, co ucieszyło wielu fanów twórczości duetu.

    Od przeszło 5 lat Black Milk uchodzi za jednego z najciekawszych artystów hip hopowych działających w Detroit. Po wydaniu m.in. „Popular Demand” oraz „Tronic”, raper/producent w ub.r. nagrał płytę o sugestywnym tytule – „Album of the Year” (Fat Beats Records). Wydany we wrześniu 2010 album otrzymał pochlebne recenzje i został przychylnie przyjęty przez środowisko muzyczne. Warto podkreślić, iż wydawnictwo płytowe zajęło także imponujące miejsce na listach przebojów Billboardu. Mieszkaniec The Motor City odbył również udaną trasę koncertową promującą LP, odwiedzając wraz z live bandem kilkadziesiąt miejscowości w Stanach Zjednoczonych i na innych kontynentach. Black Milk jako pierwszy artysta hip hopowy nagrał i opublikował muzykę z udziałem gitarzysty rockowego, Jacka White’a. Muzyk o statusie międzynarodowej gwiazdy rocka, był współodpowiedzialny za powstanie singla „Brain”, wydanym później na winylu przez swoją własną wytwórnię płytową, Third Man Records. W czerwcu b.r., odnoszący sukcesy w przemyśle muzycznym ex-członek B.R. Gunna, przyczynił się do wydania ww. pierwszego LP supergrupy Random Axe pod tym samym tytułem. Wyprodukowany w pełni przez niego materiał przypadł do gustu sympatykom korzennego hip hopu w połączeniu z nowoczesnymi brzmieniami muzycznymi.

    Partnerujący Black Milkowi Danny Brown, co prawda nie może poszczycić się równie bogatą dyskografią lecz nie oznacza to wcale, że jest postacią incognito na scenie muzycznej. Raper rozpoczął od wydawania darmowych materiałów – „Hot Soup” (2008) i nagranym wespół z Tonym Yayo „Hawaiian Snow” (2010). Artysta został zauważony przez multum słuchaczy i dziennikarzy za sprawą ubiegłorocznej płyty „The Hybrid”, zamieszczonej do darmowego pobrania w sieci internetowej. Od tamtego momentu, uznaje się jego za jednego z najbardziej oryginalnych przedstawicieli rapu młodego pokolenia. Teksty mieszkańca Michigan są przesiąknięte tematami związanymi z ubóstwem, narkotykami, seksem nawiązują do historii z przeszłości Emceego. Danny’ego Browna cechuje też specyficzny dobór beatów, idących zgodnie z trendami i wszelkimi przemianami muzyki. W związku z powyższym, jego twórczość nie mogła umknąć krytykom muzycznym i odbiorcom rapu, a jego nagrania wzbudzają duże poruszenie. Ostatni projekt artysty, album o wdzięcznym tytule „XXX” z sierpnia b.r., spotkał się zarówno z aplauzem, jak i druzgocąca krytyką. Sympatycy nowatorskich brzmień w hip hopie z pewnością przyklasnęli konceptom Danny’ego Browna, zaś liczące się media pokroju Pitchforka, MTV, Fadera wystawiły mu nieprzychylne recenzje.

    Nic więc dziwnego, iż wspólnego materiału tych osobistości tłumnie wyczekiwano w branży hip hopowej. Od dłuższego czasu w sieci krążyły niepotwierdzone informacje odnośnie tego płyty. Ostatecznie artyści potwierdzili, że „Black And Brown EP” ukaże się 1 listopada 2011 nakładem Fat Beats Records. Produkcji całości materiału znajdującego się na EP-ce (tracklista zawiera sporo utworów jak na tę formę wydawnictwa) podjął się Black Milk. Wśród tracków na tym projekcie można znaleźć także „Black And Brown”, które uprzednio trafiło na „Album of the Year”. Produkcja utrzymana stricte w klimacie hip hopu z Detroit, powinna znaleźć odbiorców sympatyków w wielu krajach na całym świecie.

    „Black And Brown EP” ukazało się do tej pory na płycie CD oraz w wersji digitalowej (wydanie na winylu trafi do sprzedaży niebawem). Zawartość EP-ki możecie przesłuchać na Bandcampie, jak również nabyć materiał w tym miejscu. Powstał również teledysk promujący wydawnictwo, nagrany do ww. utworu „Black And Brown”. Trudno przewidzieć czy w przyszłości otrzymamy kolejny wspólny projekt obu artystów.

    Aktualizacja: Od stycznia 2012 dostępna jest instrumentalna wersja „Black And Brown EP”. Wydawnictwo trafiło rzecz jasna na Bandcampa.

    Tracklista

    1. Sound Check (Intro)
    2. Wake Up
    3. Loosie
    4. Zap
    5. Jordan VIII
    6. Dada
    7. WTF
    8. LOL
    9. Dark Sunshine
    10. Black And Brown
  • DJ JS-1 z trzecią częścią serii Ground Original

    DJ JS-1 - Ground Original 3 No One CaresZ roku na rok scena hip hopowa zdaje się coraz mniej przejmować DJ’ami. O ile coraz rzadsza obecność turntablistów na albumach studyjnych nie stanowi żadnego zaskoczenia, gdyż z tym zjawiskiem mamy do czynienia od kilkunastu lat, to łatwo można dostrzec, że rasowych DJ’ów uważa się wręcz za zbędnych. Włodarze stacji radiowych zastępują ich generowanymi playlistami, zmuszając swoich byłych pracowników do poszukiwania innego zajęcia. Nawet większość uczestników zawodów turntablistycznych sięga po różnego rodzaju muzykę elektroniczną, nijak mającą się z klasycznym hip hopem. Zapomina się też o pionierach i tuzach old schoolu. Wszystko to wziął pod uwagę członek legendarnego Rock Steady Crew, DJ JS-1, tworząc nowy album – „No One Cares (Ground Original 3)”. (więcej…)

  • Album koncertowy Will Sessions i instrumentalna wersja Elmatic

    Will Sessions - Real SessionsAlbumy koncertowe stanowią nie lada gratkę dla sympatyków twórczości poszczególnych artystów i nie raz cieszą się nawet większą popularnością niż niejedno wydawnictwo studyjne. Występy muzyków na żywo wydawane następnie na płytach przybierają różne formy, od kameralnych eventów po widowiska organizowane z wielkim rozmachem. Odrębną kategorię stanowi połączenie na scenie raperów i DJ’ów z zespołem muzyków sesyjnych. O jakości nadawanej utworom rapowym przez tzw. żywe instrumenty, można przekonać się przede wszystkim za sprawą fenomenalnej grupy The Roots. Od pewnego czasu coraz więcej emocji wzbudzają instrumentaliści z Detroit, wchodzący w szeregi zespołu Will Sessions, znanego szerzej ze współpracy z Elzhim i wydania razem z nim płyty „Elmatic”. W przeciągu ostatniego tygodnia Sam Beaubien i spółka zaprezentowali dwa wartościowe projekty – darmowy album „Real Sessions” i „The Elmatic Instrumentals”. (więcej…)

  • Neek The Exotic i Large Professor wciąż aktywni na scenie muzycznej

    Neek the Exotic & Large Professor - Still On The HustleArtyści hip hopowi rozpoczynający swoje kariery muzyczne we wczesnych latach 90.tych XX wieku, powoli szykują się do odejścia na emeryturę. Nadchodzi czas podsumowań i przeglądu dokonań na scenie muzycznej niejednego raper, beatmakera, czy wirtuoza gramofonu. W czasie, gdy jednym przez wszystkie lata sprzyjało szczęście, zarówno z punktu widzenia artystycznego, jak i komercyjnego, inni nie byli rozpieszczani przez życie. Istnieje wielu przedstawicieli branży hip hopowej, będących notorycznie pomijanymi przez media i słuchaczy, zawsze stojących gdzieś z boku, obecnie często zapomnianych przez innych. Niektórzy nawet przez grubo ponad 15 lat aktywności w rapie, nie podpisali nawet kontraktu płytowego, chociaż umiejętności posiadają większe, aniżeli cała rzesza tzw. wannabes. Powyższy opis jak ulał pasuje do reprezentantów Queens, Neeka The Exotica i Large Professora. W połowie maja b.r. duet wypuścił wspólny album „Still On The Hustle”, udowadniający, iż weterani przewyższają klasą kilka tuzinów znacznie młodszych kolegów po fachu. (więcej…)

  • Odyseja kosmiczna Vast Aire’a

    Vast Aire - Ox 2010 A Street OdysseyPrzyglądając się kulisom ostatnich słynnych walk bokserskich – Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko o mistrzostwo świata wagi ciężkiej oraz Floyda Mayweathera Jr z Victorem Ortizem o pas WBC wagi półśredniej, postanowiłem odejść od przyjętej konwencji wprowadzania do newsów o płytach na rzecz boksu. Charakterystycznych raperów i producentów można przydzielić do różnych kategorii wagowych. Członkowie Beastie Boys wylądowaliby pomiędzy kategorią lekką, a junior średnią, podobnie jak Flavor Flav, Kurious, czy Skinny Boys. Nieco wyżej uplasowałby się Kurupt i Snoop Dogg, zaś po przeciwnej stronie zmieściłaby się cała plejada artystów. Waga (super)ciężka to na pewno przedstawiciele Boo-Yaa T.R.I.B.E., Chubb Rock, E-40, Heavy D, Biz Markie, Buddha Monk, Diamond D, Raekwon, czy nieżyjący już dzisiaj The Notorious B.I.G. i Big Punisher (w ostatnim czasie Fat Joe przeniósł się do znacznie lżejszych kategorii). Oprócz nich, raperem o sporych gabarytach jest oczywiście współzałożyciel Cannibal Ox, Vast Aire. 31 maja b.r. Emcee wydał swój kolejny solowy materiał zatytułowany „OX 2010: A Street Odyssey”. (więcej…)

  • Recenzja LP: Ill Insanity – Ground Xero

    Recenzja LP: Ill Insanity – Ground Xero

    3–4 minut

    The Ablist Productions | 2008

    Turntablism jest najtrudniejszym elementem hip hopu do zrozumienia i przyswojenia nie tylko dla przeciętnego sympatyka, jak i nawet wytrawnych speców tej kultury. Historia pokazuje, że DJ’e – zupełnie niezasłużenie – zostali sprowadzeni niemal do marginalnej roli. Początkowo DJ należał do integralnej części hip hopu, umożliwiając jej rozwój i nadając odpowiedni kształt block parties i wszelkim innym imprezom, kreując także brzmienie niejednej płyty rapowej. Następnie powoli, aczkolwiek sukcesywnie panowie stojący za gramofonami zostali wyparci przez Emcees i producentów, którzy nadawali ton kulturze hip hopowej. Pomimo licznych zawodów turntablistycznych (pierwsze miejsce w tej dziedzinie zarezerwowane jest dla DMC World DJ Championships) zainteresowanie kreatywnym wykorzystaniem umiejętności DJ’ów sukcesywnie spadało. Sytuacja poprawiła się po serii albumów „Return of the DJ” wydawanych w latach 1995-2001, jednak od kilku lat scenę turntablistyczną dopadła zapaść, przez co godnych uwagi projektów muzycznych jest na lekarstwo. Większość (nawet uznanych) postaci z tego ruchu poszukuje rozwiązań opartych na modnych obecnie brzmieniach elektronicznych. Korzenny i prawdziwy turntablism na wydawnictwach płytowych należy teraz do rzadkości, ale pozostają jeszcze ludzie starający się przypomnieć innym na czym tak naprawdę polega DJ’ing. Kwintesencję tego znajdziemy na albumie nowojorskiego kolektywu Ill Insanity – „Ground Xero”.

    W tworzeniu projektów, w których turntablism jest punktem wyjścia, trzeba pamiętać o tym, aby nie zanudzić słuchaczy, w staranny sposób przemycając elementy DJ’skiego rzemiosła. Przepis na longplay przystępny szerszemu spektrum odbiorców leży gdzieś pomiędzy umiejętnym dawkowaniem scratchingu, wspartym odpowiednią produkcją, a pozostałymi składowymi płyty studyjnej. Członkowie Ill Insanity – starzy wyjadacze Total Eclipse i Rob Swift – sztukę tę mają opanowaną do perfekcji, a dodatkowo wsparci mniej znanym Precisionem postarali się o tłusty materiał z ostrym undergroundowym pazurem.

    „Ground Xero” (wydane za pośrednictwem labelu Roba Swifta, The Ablist Productions, a dystrybuowane przez Fat Beats) zdecydowanie różni się pod wieloma względami od poprzednich projektów, w których brali udział przedstawiciele The X-cutioners. Już na samym wstępie w „Halftime Intro” znany w nowojorskim środowisku hip hopowym, DJ Eclipse przedstawia Ill Insanity jako crew będące odpowiedzią na nudną, martwą i przepełnioną drum’n’bassem sceną turntablistyczną. Natomiast Rob Swift wyjaśnia, czym się kierowali nagrywając album pod szyldem swojego nowego projektu. Przy tworzeniu LP zapomniano o wszelkich komercyjnych aspektach, jakie członkowie tej grupy mają na swoim koncie – reklamach telewizyjnych, występach w MTV, debiucie „Built from Scratch” X-Menów na 15-stym miejscu na liście Billboardu – mając na celu ponowne zdobycie uznania i szacunku za sprawą działalności w ramach Ill Insanity.

    Już drugi track zawarty na „Ground Xero” „The Prelude”, pokazuje, iż Rob Swift i spółka zeszli do głębokich nowojorskich piwnic w poszukiwaniu bliskiego undergroundowi brzmienia. Kolejne nagrania – „P Bounce” z Excessem, „5 Fingers of Death” z Q-Bertem, „Scratch Live” z nieżyjącym dziś Roc Raidą – wprowadzają w świat kreowany przez Ill Insanity, momentami mroczny i nieprzystępny niektórym słuchaczom nastawionym na łagodne tracki. Nie znajdziemy na tym longplayu zbędnej wirtuozerii i wymyślnych technik DJ’skich, co tak naprawdę jest największą zaletą materiału i pozytywnie wpływa na spójność wydawnictwa płytowego. Scratch może być głównym elementem budującym tracki, a wsparty produkcją, za którą są odpowiedzialni Rob Swift, Total Eclipse, Anthony Saffery, Dr. Butcher i Playmakers, tworzy pełnoprawne nagrania, posiadające nieco szalony i obłędny wymiar. Całość „Ground Xero” została niejako podsumowana przez Dashaha w „Decorated Vets”, jedynym utworze z gościnnym udziałem rapera.

    Debiutancki, a zarazem jedyny jak do tej pory album Ill Insanity, nie przyniósł co prawda grupie większego rozgłosu, ale spełnił swoje zadanie. „Ground Xero” wniosło pewne ożywienie na scenie turntablistycznej w 2008 roku, udowadniając, że można dzisiaj tworzyć udane płyty oparte na DJ’ingu. Po kolejnym solowym wydawnictwie płytowym Roba Swifta„The Architect” z 2010 roku – pozostaje mieć nadzieję, iż prędzej, czy później znowu doczekamy się na smakowitą porcję turntablismu na studyjnej płycie dostarczonej przez artystów z zagranicy.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Halftime Intro feat. Eclipse
    2. The Prelude
    3. P Bounce feat. Excess
    4. 5 Fingers Of Death feat. Q-Bert
    5. Non Verbal Communication feat. Dave McMurray
    6. Break III
    7. Scratch Live feat. Roc Raida
    8. Insane Style
    9. Ill Insanity
    10. Sound Science
    11. Soul Train Line (PSA)
    12. We Don’t Stop
    13. Decorated Vets feat. Dashah
    14. Halftime Outro feat. Eclipse
Translate »