30 października b.r. minęło siedem lat od wstrząsającej i niezwykle zagadkowej śmierci jednej z największych hip hopowych legend – Jam Master Jaya. O okolicznościach morderstwa pisałem ponad rok temu na łamach UCTL, ale nie zaszkodzi pokrótce ich przypomnieć. 30 października 2002 roku Jason Mizell przebywał wieczorem w swoim studio nagraniowym wraz z pięcioma znajomymi. Około 19:30 niezidentyfikowani sprawcy dokonali zamachu na JMJ’a, oddając w jego kierunku jeden strzał. Zginął on na miejscu lecz pozostali jego towarzysze przeżyli. Prowadzone śledztwo przez nowojorską policję nie przyniosło żadnych efektów – nie znaleziono motywu, taśmy z nagraniami kamer ze studia zostały skradzione, świadkowie nie złożyli obszernych zeznań, nie postawiono nikomu zarzutu morderstwa Jam Master Jaya. Setki pytań pozostały bez odpowiedzi. (więcej…)
Tag: jam master jay
Film dokumentalny o Jam Master Jayu
Run-DMC wprowadzeni do Rock & Roll Hall Of Fame
Powinienem wstydzić się, że tak późno informuję o tym ważnym wydarzeniu na łamach U Call That Love dopiero teraz. Blisko dwa tygodnie temu pionierzy hip hopu, Run-DMC zostali wprowadzeni do Rock & Roll Hall Of Fame. Nie lada wydarzenie, w końcu do tej pory tylko Grandmastera Flasha and The Furious Five uhonorowano tym zaszczytem. Tym bardziej powinno to stanowić prawdziwe święto dla całej kultury hip hopowej. (więcej…)
Szósta rocznica śmierci Jam Master Jaya
2–3 minutPowiadają, że czas szybko mija i leczy rany. Niestety to powiedzenie nie zawsze ma potwierdzenie w życiu codziennym.
Niecałe dwa tygodnie temu miała miejsce już szósta rocznica śmierci jednego z pionierów hip hopu, znakomitego i niezapomnianego DJ’a i producenta, Jam Master Jaya. Jason Mizell po dziś dzień pozostaje dla wielu wzorem do naśladowania i niedoścignionym mistrzem. Nie sposób opisać jego życia w kilku akapitach, dlatego skupię się na przypomnieniu kilku faktów związanych z jego życiorysem.
Niezrównany artysta przyszedł na świat 21 stycznia 1965 roku w dzielnicy Brooklyn ale większość dzieciństwa spędził w Queens, dokąd przeprowadził się wraz ze swoją rodziną. Jam Master Jay dorastając szybko pogłębiał naukę gry na różnych instrumentach m.in. na klawiszach i perkusji. Jego największe sukcesy wiążą się oczywiście z Run-DMC (Runa i DMC poznał w szkole w Hollis) oraz z albumami, które na stałe wpisały się w kanon nieśmiertelnych klasyków hip hopowych. W 1989 roku założył Jam Master Jay Records. Największym sukcesem jego labelu były wydawnictwa Onyxu, grupy odkrytej właśnie przez niego. W połowie lat 90.tych odnalazł także 50 Centa, któremu pomógł na początku jego kariery (potem Fifty nie zawsze pochlebnie wyrażał się o nim). W końcu lat 90.tych Jam Master Jay porzucił swój pseudonim artystyczny na rzecz nowego, Jay Gambulosa. Postanowił po prostu usunąć się w cień i odpocząć od przemysłu muzycznego.
Śmierć Jam Master Jaya była o tyle zagadkowa co niezrozumiała. Nikt nie spodziewałby się, że ktokolwiek odważy się zamordować jednego z najbardziej zasłużonych ludzi związanych z kulturą hip hopową. 30 października 2002 roku, Jam Master Jay przebywał w studiu nagrań w Queens wraz z Urieco Rinconem i czterema innymi znajomymi, którzy przeżyli zamach. Jak się później okazało w zabójstwo Jasona Mizella wplątany był Kenneth Supreme McGriff, diler narkotykowy, związany z Irvem Gotti i Chrisem Gotti (Murder Inc). Jak było powszechnie wiadomo, bracia Gotti i Supreme mieli od dawna beef z 50 Centem m.in. przez utwór Fifty’iego „Ghetto Qur’an”, w którym opisuje on dokładnie ciemne życie Supreme’a. Jedną z hipotez przyczyn śmierci JMJ podaje się właśnie jego powiązania z 50 Centem – miał to być odwet ze strony Murder Inc. i ludzi powiązanych z tą wytwórnią za działalność Curtisa Jacksona. Jednak, śledztwo dotyczące morderstwa JMJ nie przyniosło żadnych efektów i po dziś dzień nie znamy prawdy o tym, co się wydarzyło pięć lat temu, a sprawcy tej zbrodni pozostają bezkarni.
Odejście Jam Mastera Jaya sprawiło, że hip hop już nigdy nie odzyska swojej niewinności. Nikt wcześniej nie był w stanie przewidzieć, iż coś takiego może mieć miejsce. Piękne słowa wypowiedział Chuck D, przyjaciel Jasona, krótko po ogłoszeniu tej tragedii – „To był nasz Beatles”. Tak bez wątpienia było.
Jason William Mizell (21 stycznia 1965 – 30 października 2002)
Spoczywaj w pokoju, w hip hopowym niebie…


