Tag: marvin gaye

  • Darmowy album: Yasiin Gaye – The Departure + The Return

    Darmowy album: Yasiin Gaye – The Departure + The Return

    5–7 minut

    Zagadnienia związane z samplingiem przewijają się przez branżę muzyczną już od blisko 30 lat. Jeżeli dochodzi do dyskusji pomiędzy propagatorami a przeciwnikami samplowania, to przeważnie sprowadza się to do jednego. Producenci, DJ’e i wydawcy płyt hip hopowych uważają to za kreatywną stronę działalności muzycznej, zaś po drugiej stronie stoją właściciele praw autorskich i prawnicy postrzegający sampling za zło wcielone. Wraz z rozwojem techniki upowszechniły się nowe formy tej sztuki (video sampling, mash-upy i pochodne). Szczególnie zajmująco wyglądają sprawy dotyczące tzw. remix culture. Aby dokładnie uzmysłowić sobie czym jest kultura remiksów, to wystarczy sięgnąć po projekty Amerigo Gazawaya. Genialny amerykański twórca wydał w tym roku dwie części przedsięwzięcia łączącego twórczość Yasiina Beya (Mos Defa) i Marvine’a Gaye’a pod nazwą Yasiin Gaye.

    Jeżeli jesteście miłośnikami remiksów i mash-upów, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, że trafiliście na przynajmniej jeden z poprzednich projektów Amerigo Gazawaya. Zanim jednak twórca z Nashville zaprezentował całemu światu „Fela Soul” i „Bizarre Tribe; A Quest To The Pharcyde”, to najpierw zbierał on szlify jako producent i prezenter radiowy. We wrześniu 2010 roku ukazał się debiutancki album tego artysty, „Selective Hearing Volume 1”. Wydawnictwo wypuszczane nakładem Cold Busted odniosło sukces i pozwoliło nabrać jego autorowi większej pewności siebie. W następnych miesiącach AG wraz z drugim producentem, Wallym Clarkiem, rozpoczął nadawanie audycji „Gummy Soul Show”. Program radiowy, w którym obaj prezentowali głównie muzykę soulową z lat 60. i 70.tych zainicjował działalność kolektywu i labelu w jednym pod nazwą Gummy Soul.

    Właśnie pod tym szyldem we wrześniu 2011 roku trafił do obiegu niezwykły materiał, „Fela Soul”. Za powstanie tego wspaniałego albumu w pełni odpowiadał Amerigo Gazaway. Wydawnictwo powstałe w oparciu o katalog legendarnego nigeryjskiego muzyka Fela Kutiego i kultowej hip hopowej grupy De La Soul zachwyciło tysiące osób. Jedną z postaci, które były najbardziej przychylnie nastawione do tej płyty, okazał się Questlove. Po tak udanym początku z remiksami, re-editami i mash-upami, opinia publiczna oczekiwała od członka Gummy Soul równie mocnego drugiego materiału. Amerigo Gazaway stanął na wysokości zadania dostarczając blisko dwa lata temu „Bizarre Tribe: A Quest To The Pharcyde”.

    Longplay łączący dokonania dwóch wielkich formacji rapowych – A Tribe Called Quest i The Pharcyde – z miejsca znalazł multum odbiorców. W przeciągu zaledwie dwóch tygodni od premiery płyty odnotowano aż 30,000 pobrań albumu. Popularność tego wydawnictwa przyniosła też negatywne skutki. W czerwcu ub.r. Sony i RIAA zablokowało dystrybucję LP, co było także pokłosiem wydania materiału w wersji fizycznej (bootleg opublikowany na płytach winylowych), co odbiło się szerokim echem w środowisku muzycznym. Amerigo Gazaway nie przejął się takim obrotem spraw i spokojnie realizował swoje kolejne pomysły. W międzyczasie artysta zrezygnował z dalszego uczestnictwa w Gummy Soul, stawiając rok temu na zapoczątkowaną przez siebie inicjatywę Soul Mates, wydając niedługo utwór przypisany do tego przedsięwzięcia „Shutterbugg” Otisa Reddinga & Big Boia. Akurat pod tym szyldem ukazała się na początku tego roku premierowa odsłona Yasiin Gaye„The Departure (Side One)”.

    Już wcześniej Amerigo Gazaway udowodnił, że jest wielkim wizjonerem muzycznym, co tym bardziej napawało optymizmem przed wypuszczeniem Yasiin Gaye. Główny singiel promujący pierwszą płytę z tego cyklu – „Inner City Travellin’” – wypadł po prostu świetnie (lepiej od kolażu Otisa Reddinga & Big Boia). Nagranie stworzone w oparciu o „Inner City Blues” i „Travellin’ Man” perfekcyjnie wprowadzało do „The Departure (Side One)”. Pierwsza część projektu doczekała się premiery 25 lutego. Wydawnictwo szybko dotarło do szerokiego grona słuchaczy, trafiając na łamy setki serwisów muzycznych. Amerigo Gazaway wcielił się na tym albumie w rolę dyrygenta starannie dobierającego poszczególne elementy (wokale, dziesiątki sampli, instrumenty, części innych tracków) tworzące rozbudowane kompozycje. Wyprawa w świat sampli z katalogu Motown i poskładanych historii opowiadanych przez Mos Defa i Marvina Gaye’a jest przeznaczona nie tylko fanom mash-upów, ale przede wszystkich otwartych odbiorców i sympatyków klasycznego soulu i korzennego rapu. Co ważniejsze, jedyny w swoim rodzaju Yasiin Gaye kilka tygodni temu znowu dał znać o sobie.

    „The Departure (Side One)” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem Bandcampa. Krótko po wydaniu wydawnictwa właściciele praw autorskich ponownie dali znać o sobie i płyta Yasiin Gaye była zablokowana przez kilka tygodni. Projekt ponownie można bez żadnych problemów odsłuchać w sieci po wprowadzeniu wersji dostosowanej do wymogów rozgłośni radiowych (oryginalne wydanie też jest dostępne). W sieci natrafimy też na winylowe wydanie materiału, które cieszy się popularnością wśród kolekcjonerów rzadkich wydawnictw. Album dodatkowo promują dwa materiały video – teaser całej serii oraz nowa wersja teledysku Mos Defa, „Ms. Fat Booty”.

    DOWNLOAD Yasiin Gaye – The Departure (Side One)

    Tracklista

    1. Intro Theme (The Departure)
    2. Inner City Travellin’ Man
    3. Definition of Infinity
    4. I Want You 'Til The Summertime
    5. Ms. Fat Booty
    6. The Panties feat. Teddy Pendergrass
    7. Workin’ It Out
    8. Peculiar Mathematics
    9. T Plays A Cool Loop feat. Andy Flory
    10. Time (To Get It Together)
    11. Inner City Breathin’ feat. Tammi Terrell
    12. Two Worlds feat. Kanye West
    13. Soul Mates Radio feat. The Black Astronauts (Intermission)

    Na drugą odsłonę tej serii nie trzeba było specjalnie długo czekać. Nieco ponad 3 miesiące po zaprezentowaniu „The Departure (Side One)” doczekaliśmy się drugiej odsłony tego przedsięwzięcia. „The Return (Side Two)” stanowi niemniej udany materiał, idealnie przedłużający pomysły zawarte na premierowej płycie formacji Yasiin Gaye. W porównaniu do swojego poprzednika, drugi longplay różni się pod względem konstrukcji (mniej długich ścieżek, liczne wstawki z wywiadów), ale charakter całości nagrań pozostał taki sam. Amerigo Gazaway odpowiada tutaj za pilota, czy też bardziej przewodnika, po nagraniach swoich podopiecznych i trzeba przyznać, że znakomicie wywiązuje się z tego zadania. Niesłychana wiedza i wyobraźnia muzyczna tego twórcy umożliwiły stworzenie takich perełek, jak „Travellin’ Man Pt. II (Distant Lovers Mix)”, „Ghetto Rock”, „Anna’s Love Song”, „Living For The Funk” czy „Umi Says”. Dodatkowemu smaczku całości albumu dodają „gościnne występy” The Temptations, Chucka Berry’ego, Taliba Kweliego i innych wykonawców. Kultura remiksów i mash-upów jest znacznie bogatsza dzięki powołaniu do życia Yasiin Gaye, co należy podkreślić z całą stanowczością.

    „The Return (Side Two)” również znajdziecie na Bandcampie i Soundcloudzie. Amerigo Gazaway dobrze przygotował się do wydania tej części i żadne osoby czy podmioty trzecie nie blokują dystrybucji płyty, która została bezpłatnie opublikowana w internecie. Drugie wydawnictwo jedynej w swoim rodzaju formacji promuje jeden klip, w którym przewijają się nowe ujęcia z udziałem Mos Defa z Tokio. Yasiin Gaye to zdecydowanie najpiękniejszy projekt pierwszych miesięcy tego roku.

    Aktualizacja: Amerigo Gazaway zetknął się z problemami natury prawnej. Projekt został zablokowany na serwisach streamingowych oprócz YouTube’a. Oby jak najmniej kłopotów z tego tytułu w przyszłej działalności amerykańskiego twórcy.

    DOWNLOAD Yasiin Gaye – „The Return (Side Two)”

    Tracklista

    1. Intro Theme (The Return)
    2. Travellin’ Man Pt. II (Distant Lovers Mix)
    3. Undeniable feat. The Temptations
    4. Ghetto Rock feat. Chuck Berry
    5. Sex, Love & Money
    6. RE: Introduction
    7. This Means You feat. Talib Kweli
    8. Anna’s Love Song
    9. Living For The Funk feat. Toshi
    10. Modern Marvel
    11. High Drama feat. Mike Zoot
    12. B Stands For Beef
    13. A Message To The People
    14. There is a Way
    15. Climb (Interlude)
    16. Modern Marvel Pt. II
    17. Umi Says
    18. End Credits feat. Andy Flory
  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    9–13 minut

    Po chwili nieobecności, powracamy z kolejną odsłoną cyklu „Płytoteki dorosłego człowieka” współtworzonego wraz z polskim serwisem poświęconemu cieplejszej stronie czarnej muzyki, SugaSoul. W trzeciej odsłonie znajdziecie wydawnictwa soulowe z lat 70, 80 i 90.tych rekomendowane przez SugaSoul oraz rapowe klasyki nagrane w ósmej i dziewiątej dekadzie XX wieku wyselekcjonowane przeze mnie. Przed Wami kolejne zestawienie 10 klasycznych albumów, stanowiących nie raz prawdziwe kamienie milowe w rozwoju muzyki na całej kuli ziemskiej.

    Marvin Gaye„Let’s Get It On” (1973)

    O tym, że Marvin Gaye był niezrównanym mistrzem muzyki romantycznej i miłosnej, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. Po ogromnym sukcesie albumu „What’s Going On” wydanego zaledwie dwa lata przez „Let’s Get It On”, Książe Soulu ponownie oczarował słuchaczy, tworząc niepowtarzalny, marzycielski klimat, którego nie udało się nikomu nigdy powtórzyć. Właśnie krążkiem z 1973 roku ugruntował swoją pozycję jako muzycznej, męskiej ikony seksu, która potrafiła rozpalać tysiące kobiet wyłącznie swym głosem. Album przyniósł cały szereg poetyckich niemal przebojów, które do dziś uznawane są za prawdziwe klasyki muzyki rozrywkowej lat 70.tych m.in. „Come Get To This”, „You Sure Love To Ball”, „Just To Keep You Satisfied”, „Please Stay (Once You Go Away)” czy kompozycja tytułowa, która okazała się być najbardziej udanym komercyjnie utworem w całej karierze artysty. Gaye jak nikt inny opowiadał o miłości fizycznej oraz tej bardziej duchowej, będąc do dziś niedoścignionym wzorem zmysłowego dżentelmena, którego każda kobieta chciałaby mieć, choćby na jedną tylko noc…

    Janet Jackson„Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” (1989)

    Choć oficjalnie kariera muzyczna dorosłej Janet Jackson zaczęła się w 1982 roku, dopiero czwarty w jej dorobku album definitywnie wyłamał pewne drzwi i sprawił, że przestano ją nazywać „siostrą Michaela„. Niezwykła płyta złożona z aż dwudziestu ścieżek, jest chyba najwybitniejszym muzycznym dziełem w historii utrzymanym w stylu new jack swing. Janet Jackson przy wydatnej pomocy niezwykłego producenckiego tandemu Jimmy Jam and Terry Lewis stworzyła krążek wprost kipiący od młodzieńczej energii, której dano upust w utworach będących unikatową mieszanką popu, r&b, a czasem i rocka (wystarczy wspomnieć choćby słynne „Black Cat”). Płyta przyniosła Janet deszcz w pełni zasłużonych nagród. Czy można bowiem przejść obojętnie obok takich utworów jak „Rhythm Nation”, „Miss You Much” czy „Alright”? Na „Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” jest sporo pozytywnej, muzycznej złości i determinacji, niewykluczone że podyktowanej chęcią dorównania sławnemu bratu. Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że na tym właśnie albumie Janet w pełni się to udało.

    Spinners„Spinners” (1973)

    Wydawałoby się, że odejście ze święcącej triumfy wytwórni Motown w latach 70.tych jest niczym innym jak strzałem we własną stopę. Jakież było zdziwienie fanów i krytyki, kiedy grupa Spinners wypuszczając pierwszy album w barwach Atlantic, osiągnęła spory sukces komercyjny lecz przede wszystkim piosenkami z tego właśnie krążka wpisała się na stałe w uszy i serca słuchaczy na całym świecie. Utwory takie jak „Ghetto Child”, „I’ll Be Around”, „Could It Be I’m Falling In Love” czy „How Could I Let You Go Away” to przykłady pięknego, melodyjnego soulu w wybornym wykonaniu kwintetu z Detroit. Zespół wyraźnie zainspirowany oraz inspirujący (!) twórczość takich osobowości jak Stevie Wonder czy Dionne Warwick, pozostaje do dziś jedną z najlepszych męskich grup czarnej muzyki, choć nierzadko pomijanym w najważniejszych listach i rankingach na co SugaSoul pozwolić sobie nie mógł.

    Jodeci„Forever My Lady” (1991)

    Choć Jodeci to jedna z tych grup, które nie mają na swym koncie zbyt pokaźnej ilości płyt w dyskografii, kwartet z Karoliny Południowej wpisał się złotymi zgłoskami do historii czarnej muzyki rozrywkowej. Debiutancki krążek kwartetu specjalizującego się w miłosnych, nierzadko bardzo rozerotyzowanych utworach, wygenerował całe mnóstwo hitów. Już single w liczbie pięciu są pewnym odzwierciedleniem sukcesu komercyjnego (ale również artystycznego!) jaki pociągnął za sobą album „Forever My Lady”. Kompozycje takie jak „Come and Talk To Me”, „Gotta Love” czy tytułowe „Forever My Lady”, dziś uznawane są za klasykę romantycznego r&b spod znaku new jack swingu. Tych, których okres dojrzewania przypadł na lata 90.te do „Forever My Lady” przekonywać nie trzeba. Ci natomiast, którzy nie mieli szansy poznać krążka, debiut Jodeci w swej płytotece mieć po prostu muszą.

    Anita Baker„Rapture” (1986)

    Lata 80.te były jednym z najbardziej interesujących okresów w historii czarnej muzyki rozrywkowej. Artyści stojący na rozstaju dróg, z jednej strony inspirujący się klasykami takimi jak Aretha Franklin, z drugiej zafascynowani młodzieńczymi geniuszami o nazwiskach Houston czy Jackson. W całym tym zamieszaniu powstała płyta autorstwa zaledwie dwudziestoośmioletniej Anity Baker, artystki pięknej, stylowej i dostojnej. Jej drugi i dziś niemal kultowy album „Rapture” jest świadectwem dojrzałości i determinacji by nie dać się wciągnąć w wyścig muzycznego efekciarstwa. Gospelowa przeszłość Baker na tej właśnie płycie daje się we znaki bardziej niż gdziekolwiek, sprawiając że kreowanie długich, czasem wręcz niekończących się fraz, nie sprawia najmniejszego wysiłku artystce ani nie wywołuje reakcji stresowych u słuchacza. Kompozycje takie jak „Sweet Love”, „Been So Long” czy „You Bring Me Joy”, po dwudziestu sześciu latach mają tyle samo klasy, gracji i wytworności jak w 1986 roku udowadniając, że nie techniczne sztuczki lecz wrodzona elegancja wykonawcza jest tym co pozostaje nieśmiertelne.

    Run-D.M.C.Run- D.M.C. (1984)

    W pierwszej połowie lat 80.tych hip hop rozpoczął marsz w kierunku globalnej popularyzacji. Istotną rolę w dostaniu się kultury hip hopowej do mass mediów odegrały filmy („Wild Style”, „Beat Street”), artyści pokroju Afriki Bambaataa, Grandmastera Flasha, Kurtisa Blowa, czy też ludzie cienia (Mr. Magic, Fab 5 Freddy). Jednak dopiero wydany w marcu 1984 roku debiutancki album Run–D.M.C. wywołał sensację na skalę światową. W porządku, wszyscy zdają sobie sprawę, iż Run, D.M.C. i Jam Master Jay wpłynęli znacząco na kształt i wizerunek rapu, ale w czym tak naprawdę tkwił fenomen grupy rodem z Hollis w Queens? Nikt wcześniej i niewiele osób później posiadało tak bardzo wyrazisty image oparty o zapadający w pamięć ubiór i styl. Nowojorska formacja przy wydatnej pomocy Russella Simmonsa umiejętnie wykorzystywała całą otoczkę stworzoną wokół siebie, co przyczyniło się do osiągnięcia przez płytę „Run–D.M.C.” niewyobrażalnego dotąd w branży hip hopowej sukcesu. Wydanie longplaya poprzedziły udane single „Hard Times” / „Jam-Master Jay” (jeden z najlepszych hymnów poświęconych DJ’owi zespołu rapowego) oraz szczególnie „It’s Like That” / „Sucker M.C.’s”. O stronie B pochodzącej z drugiej 12″ w błyskawicznym tempie zaczęto mówić nie tylko w NYC, ale również w innych okręgach Stanów Zjednoczonych. Brzmienie wydawnictwa obfitowało w ostre gitarowe partie, idealnie koegzystujące z mocnymi wokalami Runa & D.M.C. Pierwszy album nowojorskiego zespołu jako pierwszy hip hopowy longplay uzyskał status złotej płyty. „Run–D.M.C.” jako pierwsze LP ukazało się także na płycie CD. W 1984 roku dokonano pierwszego poważnego przewrotu w rapie, co okryło Run–D.M.C. nieśmiertelną sławą.

    Pete Rock & C.L. SmoothMecca and the Soul Brother (1992)

    Wśród albumów rapowych powstałych na zasadzie współpracy rapera i producenta/DJ’a znajdziemy wiele istotnych tytułów. Eric B. & Rakim, Kool G Rap & DJ Polo czy EPMD udowodnili pod koniec lat 80.tych, że można nagrywać raz za razem wspaniałe płyty według tego klucza, ale to nie na nich skupiła się uwaga opinii publicznej na początku lat 90.tych. Coraz głośniej mówiło się o dokonaniach Gang Starr i rodzącego się obok nich kolejnego wielkiego duetu – Pete Rock & C.L. Smooth. Już pierwszy singiel artystów – „The Creator” z 1991 roku – zwiastował nadejście nowej jakości w hip hopie. O ile pierwszy materiał nowojorczyków, „All Souled Out”, nie narobił wielkiego zamieszania w branży, to już ich debiutancki album zatytułowany „Mecca and the Soul Brother” w mgnieniu oka znalazł tysiące sympatyków. Odbiorcy muzyki docenili przede wszystkim gładkie połączenie produkcji Pete Rocka opierającej się o soulowe sample z charakterystycznym flow C.L. Smootha. Szczególnie wiele miejsca poświęcono chemii panującej pomiędzy artystami oraz maestrii z jaką wykonano poszczególne utworte zawarte na LP. Pete Rock nieprzypadkowo uzyskał przydomek Soul Brother #1, nawiązujący do samego Jamesa Browna. Strzałem w dziesiątkę okazały się single – „Straighten It Out” i „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)”. Drugi z tych tracków poświęcono pamięci zmarłego w 1990 roku Trouble T Roya, tancerza wchodzącego w skład Heavy D. & The Boyz i przyjaciela obu wykonawców. Po dziś dzień niniejsze nagranie uważa się za jeden z najlepszych utworów w historii hip hopu. „Mecca and the Soul Brother” nie mogła konkurować na listach sprzedaży z produkcjami gangsta raperów (najsilniejsza konkurencja w postaci „The Chronic” Dr. Dre), ale to nie przeszkodziło wydawnictwu zdobyć masę pochlebnych recenzji i na trwałe zapisać się złotymi głoskami w kulturze hip hopowej.

    A Tribe Called QuestMidnight Marauders (1993)

    Powołane do życia pod koniec lat 80.tych crew Native Tongues stało się punktem wyjścia dla uznanych później twórców muzycznych. Kto wśród wykonawców zrzeszonych w tym kolektywie wywarł największy wpływ na hip hop? Po latach większość słuchaczy i dziennikarzy muzycznych wskaże jednoznacznie na A Tribe Called Quest. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zasługi tej formacji dla rozwoju rapu oraz ich wpływ na setki twórców na całym świecie jest ogromny. Wśród pięciu longplayów nagranych przez Q-Tipa i spółkę najwyższe oceny zebrał ich drugi album, „The Low End Theory”. Jednak po latach równie wiele miejsca poświęca się następcy tego wydawnictwa, „Midnight Marauders” z 1993 roku. W listopadzie przyszłego roku minie 20 lat od wypuszczenia trzeciego LP nowojorskiego kolektywu. Wydaje się, że to kawał czasu i ta produkcja nie posiada już takiej mocy przyciągania jak dawniej. Nic bardziej mylnego, gdyż pod wieloma względami opowieści o nocnych maruderach sprawdzają się we współczesnym świecie. Urok tej pozycji wydawniczej tkwi w niezwykłej staranności przy doborze tematów na poszczególne utwory znajdujące się na albumie. Otwierające płytę „Midnight Marauders Tour Guide” wyznacza kierunek, w jakim należy podążać za członkami A Tribe Called Quest, wcielającymi się w role przewodników po ulicach Nowego Jorku po zmroku. „Midnight Marauders” przyniosły kolejne niezapomniane kompozycje grupy – „Award Tour” z Trugoyem the Dove’em, „8 Million Stories”, „Electric Relaxation” oraz „Oh My God”. Płyta wydana przez Jive obfitowała też w gościnne udziały uznanych artystów. Oprócz Trugoya pojawili się na niej m.in. Busta Rhymes, Large Professor, a dla Raphaela Saadiqa stanowiła możliwość wypłynięcia na szersze wody. Album ponadczasowy, prawdziwa oda do jazz-hopu, posiadająca jedną z najlepszych okładek w historii rapu.

    Snoop Doggy DoggDoggystyle (1993)

    Dr. Dre walnie przyczynił się do rozwoju karier muzycznych niejednego artysty. Klasyczny album byłego członka N.W.A. z 1992 roku, „The Chronic”, stał się punktem zwrotnym w rapie oraz przedstawił światu pewnego niepozornego chudzielca, mającego w najbliższej przyszłości zdobyć popularność przewyższającą swojego mentora. Snoop Dogg okazał się nie lada sensacją w hip hopie, a wieści o jego debiutanckim longplay „Doggystyle” z 1993 roku, rozeszły się z prędkością osiąganą przez gołębie pocztowe. Sympatyczny młody raper zademonstrował próbkę swoich możliwości na singlu „Deep Cover” Dr. Dre (oryginalnie jako Dr. Dre Introducing Snoop Doggy Dogg). Następnie było jeszcze lepiej. Przedsmak nadchodzącej produkcji znalazł się na dwunastce bezpośrednio poprzedzającej płytę, „What’s My Name?”. Niejeden wykonawca muzyczny mógł tylko pomarzyć o takim starcie w branży, jaki miał Calvin Broadus. „Doggystyle” ukazało się w drugiej połowie listopada 1993 roku i z miejsca zepchnęło na dalszy szereg wszystkie albumy rapowe pochodzącego z tamtego czasu. Snoop Dogg z dziecinną łatwością odnajdował się na beatach dostarczonych przez Dr. Dre, ewoluując brzmienie G-Funku. Laidbackowe flow twórcy, poparte specyficznym akcentem i nienaganną dykcją, oczarowało setki tysięcy słuchaczy na całym globie. „Gin And Juice”, „Tha Shiznit”, „For All My Niggaz & Bitches”, „Ain’t No Fun (If The Homies Can’t Have None)”, „Gz And Hustlas” i pozostałe nagrania znajdujące się na LP pozwoliły artyście na dotarcie ze swoją muzyką daleko poza słoneczną Kalifornię, osiągając przy tym zawrotny sukces komercyjny (4-krotna platyna). Autor „Doggystyle” z pomocą Dr. Dre, Tha Dogg Pound, Lady Of Rage oraz innych wykonawców pokazał, iż życie w Los Angeles i okolicy może naprawdę beztrosko płynąć, a G-Funk to jedyne w swoim rodzaju tło muzyczne do zwykłej codzienności każdego mieszkańca Cali.

    OutKastSouthernplayalisticadillacmuzik (1994)

    W 1994 roku rywalizacja pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwała w najlepsze. Walka stawała się coraz bardziej zaciekła i wkraczała na nowe terytoria. Z racji tego, media i słuchacze sięgali głównie po płyty wydawane w Nowym Jorku i Kalifornii. Wydawało się niemożliwym, aby ktokolwiek spoza tych regionów USA mógł zaistnieć na scenie ogólnokrajowej i dorównać osiągnięciom Geto Boys lub plejady artystów z nurtu Miami bass (Sir Mix-a-Lot to zupełnie inny przypadek). W kwietniu tamtego roku okazało się, że przy odpowiednim temperamencie i oryginalności można wkroczyć pomiędzy dziesiątki twórców z NYC i Cali. Kto tego dokonał? OutKast rodem z Atlanty za sprawą swojego debiutanckiego albumu o najdłuższym jednowyrazowym tytule z możliwych – „Southernplayalisticadillacmuzik”. Andre 3000 i Big Boi wspomagani przez Organized Noize pojawili się dosłownie znikąd i z miejsca uznano ich za jedną z największych sensacji połowy lat 90.tych. W momencie wydania longplaya członkowie zespołu mieli odpowiednio 18 i 19 lat, co w niczym nie przeszkodziło im w dostarczeniu muzyki najwyższych lotów. Popularność formacji pomogły uzyskać zarówno single („Player’s Ball”, „Southernplayalisticadillacmuzik” oraz „Git Up, Git Out”), a także oryginalny i chwytliwy styl utworów zgromadzonych na płycie. W czasie, gdy coraz więcej miejsca poświęcało się w mediach artystom opowiadającym o ciężkich losach alfonsów i gangsterów, Andre i Big Boi przemycali w swoich kompozycjach zaangażowane społecznie i politycznie treści, co było rzadkością wśród twórców hip hopowych z Południa USA. „Southernplayalisticadillacmuzik” rozpoczęło długą i obfitującą w sukcesy karierę muzyczną grupy, a ich debiutancki album na stałe trafił do kanonu lektur obowiązkowych w rapie.

Translate »