Tag: new los angeles

  • Repeated Measures z wciągającą płytą Collapse

    Repeated Measures z wciągającą płytą Collapse

    3–4 minut

    Współczesna scena muzyczna przeżywa liczne problemy. W tym miejscu można wymienić długą listę wszelkiego rodzaju utrapień, jakie nawiedzają tę branżę. Jednym z najczęstszych negatywnych aspektów dotyczących dzisiejszego kształtu środowiska muzycznego jest używanie przez niezliczonej rzeszy artystów identycznych rozwiązań w swoich nagraniach. Istotnie podobne brzmienie utworów dziesiątek wykonawców nie stanowi nic przyjemnego. Wygląda na to, że wręcz większość współczesnych artystów nie zadaje sobie trudu, aby wprowadzić do nagrań autorskie elementy, nadać im oryginalniejszą i bardziej przystępną formę. Przez to nie sposób czasem odróżnić poszczególnych producentów od siebie. Dlatego też twórcy pokroju Repeated Measuresa powinni być szalenie doceniani. Wydany w październiku ub.r. przez amerykańskiego beatmakera album „Collapse” pokazuje, jak można uczynić z produkcji muzycznej prawdziwą sztukę.

    Przy dzisiejszej publikacji ponownie jest wywołany do tablicy niepozorny kalifornijski label New Los Angeles. Oficyna wydawnicza o charakterystycznej nazwie stara się prezentować niesztampową, pozbawioną wszelkich ograniczeń muzykę. Wcześniej na łamach naszego serwisu dokładnie przedstawiłem twórczość jednego z artystów należących do NLA, The Koreatown Oddity’ego. Teraz przyszła kolej na innego członka wytwórni płytowej z Los Angeles, Repeated Measuresa. Twórczość młodego producenta wywodzącego się z Cali a zamieszkałego obecnie w Tokio, pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych współczesnych beatmakerów. W swoich nagraniach Christopher Norwood usiłuje łączyć szereg różnych inspiracji, rozciągających się od klasycznego bluesa, przez instrumentalny hip hop, aż po elektronikę. Na ich bazie twórca komponuje utwory zabierające słuchaczy do świata astralnego. Łagodne i zajmujące brzmienie Repeated Measuresa rozciąga się na całą długość „Collapse”.

    Kalifornijski producent nieprzypadkowo dobrał tytuł tego albumu. W trakcie prac nad projektem wykonawca był dwukrotnie hospitalizowany i przeszedł kilka operacji podyktowanych poważnymi problemami z płucami. Po powrocie do zdrowia Repeated Measures zabrał się za skończenie płyty i natychmiastowo postanowił zatytułować swój longplay „Collapse”. Jego największą motywacją stało się oddanie do rąk słuchaczy nieszablonowego projektu określanego mianem „a soulful journey through deep space”. Czy powiodła mu się sztuka stworzenia organicznej płyty dryfującej pomiędzy różnymi odmianami elektroniki? Odpowiedź na powyższe pytanie jest jak najbardziej twierdząca. Blisko 40-minutowe wydawnictwo zaskakuje doskonałym stylem. Repeated Measures świetnie pokazał opinii publicznej, iż nie należy jego traktować jako kalkę szeregu innych współczesnych producentów, których nagrania zlewają się w całość i nie różnią od siebie praktycznie w żaden sposób. Koncept ukazania muzycznej podróży pomiędzy odległymi galaktykami zdał egzamin. Instrumentalny album wypada nader przyjemnie. Już po wstępie w postaci „Shady Trail, Half Moon” oraz „After Parties” czuć drobiazgowo nakreślony charakter płyty. „Let’s Leave This Place”, „Exploration #3 [Just Us]”, „Into The Void” i „Warp Drive” stanowią kolejne istotne stacje orbitalne na LP. Dodatkowego smaczku płycie nadają cuty i wstawki z różnych filmów, w tym ze „Star Treka”. Repeated Measuresa wspierają na tym materiale Phantom Thrett i Remy Kay, dorzucając swoje trzy grosze do powstania soundtracku dedykowanego wszystkim marzycielom o podróżach kosmicznych.

    Po „Collapse” można sięgnąć na Bandcampie, Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach tego typu. New Los Angeles opublikowało album w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty winylowe nadal pozostają w sprzedaży. Projekt promują dwa singlowe nagrania – otwierające LP „Shady Trail, Half Moon”„Let’s Leave This Place” oraz „Audio Lobotomy Technology”. Do drugiej z tych kompozycji stworzono także teledysk. Repeated Measures wyróżnia się na tle innych beatmakerów z kręgów elektronicznych. Wypada życzyć wychowankowi Cali dużo zdrowia i jak najmniej przeciwności losu przy następnych materiałach. Jak na razie idzie mu całkiem nieźle, o czym dobrze świadczy jego nowa płyta, „West Coast Garage Is Dead.

    Tracklista

    1. Shady Trail, Half Moon
    2. After Parties
    3. The Sound of The Future-Past
    4. Echoes
    5. Exploration #3 [Just Us] feat. Phantom Thrett
    6. Let’s Leave This Place
    7. Our Last Day On Earth feat. Remy Kay
    8. Beyond Our Reach
    9. Desert Bears
    10. Starbase 416 Warp 9
    11. Getting Literally Lifted
    12. Audio Lobotomy Technology
    13. Into The Void
    14. I Don’t Think We’re Alone In Here
    15. Dynamical Space
    16. Warp Drive
    17. Back On Yavin IV feat. Dirty Merlin
    18. Left Behind
  • The Koreatown Oddity z alternatywnym projektem 200 Tree Rings

    The Koreatown Oddity z alternatywnym projektem 200 Tree Rings

    3–5 minut

    Od dawien dawna mass media i wpływowe osobistości ze świata muzycznego próbują wyznaczać trendy, które (zbyt) często są płytkie i nie niosą ze sobą żadnej jakości. Niestety pełno osób utknęło w tym, co serwują znane strony muzyczne i artyści, przez co nawet nie usiłują, bądź też nie wiedzą, gdzie szukać jakiegokolwiek powiewu świeżości. Przecież wystarczy naprawdę niewiele, choćby przynajmniej na chwilę zaglądając do alternatywnego środowiska hip hopowego, aby naocznie przekonać się o tym, że współcześni twórcy wcale nie muszą być bezbarwni. W awangardowych kręgach hip hopowych dużo dzieje się, jak zwykle zresztą, po zachodniej części USA. Jako przykład można podać enigmatycznego wykonawcę The Koreatown Oddity, który w zeszłym roku wypuścił płytę „200 Tree Rings”, będącą dowodem na to, iż nadal jest miejsce na wysoką nieszablonowość i kreatywność.

    Los Angeles może być kojarzone przez ludzi nie tylko przez pryzmat gangsta rapu czy wielu przedstawicieli undergroundu, którzy następnie mocno wybili się daleko poza tę aglomerację. Jednak warto też pamiętać o długiej liście alternatywnych wykonawców z Miasta Aniołów, na której znajduje się choćby The Koreatown Oddity. Zagadkowy kalifornijski wykonawca pojawił się zupełnie znikąd 3 lata temu i z miejsca zaskoczył zwolenników wszelkich około hip hopowych eksperymentów. Blisko związany z Rasem G (wypuścił z nim niedawno płytę „5 Chuckles”) na zewnątrz jest kojarzony jako dziwak ukrywający swoją tożsamość za maską wilka. Po zapoznaniu się z nagraniami Kalifornijczyka trzeba przyznać, że ten element dodaje kolorytu i odzwierciedla muzykę The Koreatown Oddity. W końcu ten pseudonim nie wziął się z przypadku.

    W latach 2012-14 ukazało się kilka zajmujących projektów rapera i producenta w jednym z Cali. Mieszkaniec LA z ogromnym zamiłowaniem wypuszcza swoje materiały na kasetach. W tym formacie ukazało się kolejno „Pops 45s” (wydawnictwo powstałe w oparciu o sample z siódemek podarowanych artyście przez jego ojca), „Exit The Dragon’s Mouth” i „No Health Insurance”. Do tych projektów The Koreatown Oddity dorzucił jeszcze „Eat A Dead Goat” LP, który również trafił do obiegu na taśmach. Po tych projektach Dominique Purdy zwrócił na siebie uwagę osób z lokalnej sceny w Los Angeles i nie tylko. Jedna z nowo powstałych wytwórni płytowych z Kalifornii, New Los Angeles, postanowiła przyjąć jego pod swoje skrzydła. Artysta otrzymał wolną rękę na nagrywanie muzyki i nikt nie zamierzał w jakikolwiek sposób ograniczać jego pomysłów.

    Materiał ujrzał światło dzienne w gorącym okresie wydawniczym przypadającym na wiosnę zeszłego roku. W dodatku informacje o longplayu zaczęły krążyć w sieci raptem na kilka dni przed jego premierą. New Los Angeles postanowiło także nie wypuszczać pokaźnej liczby singli, tym samym idąc pod prąd panujących trendów na świecie. Czy takie nastawienie artysty i polityka wydawcy mogło zwiastować sukces? Większość osób z miejsca stwierdzi, że nie ma mowy, aby jakakolwiek współczesna płyta wydana w ten sposób zdobyła uznanie w oczach recenzentów i słuchaczy. Jednak obrana metoda przez Kalifornijczyków sprawdziła się w pełni – „200 Tree Rings” obroniło się za sprawą wysokiej jakości wszystkich nagrań zawartych na LP. Oficjalny debiut fonograficzny The Koreatown Oddity zdecydowanie odniósł sukces. Zamaskowany twórca pokazał na ubiegłorocznym longplayu różne swoje oblicza, pokazując urozmaiconą dawkę rapu. Do realizacji wszystkich konceptów wydatnie przyczynili się odpowiednio dobrani producenci – Jeremiah Jae, Ras G, House Shoes, Kone, AshTreJinkins, Luke Cage oraz Giovanni Marks (TKO dorzucił od siebie dwa beaty na LP). Jakie są najmocniejsze momenty tego albumu? Bez dwóch zdań należy wyróżnić otwierające płytę „Title Sequence”, które zahacza o spoken word, a także „Transmission Blast” (perfekcyjny turntablism ze strony DJ’a Yugiego), „Forsee” (wpadający w ucho, prosty, aczkolwiek mądry refren) i „Film Roll Splices And The Deleted Scenes”. The Koreatown Oddity zaprezentował wysoką formę na „200 Tree Rings”, dostarczając pełnowartościowe nagrania składające się na w pełni udane wydawnictwo. Awangardowy hip hop pełną gębą.

    New Los Angeles udostępniło odsłuch albumu na Spotify, Deezerze i serwisach pokrewnych. Wydawnictwo trafiło do obiegu w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty winylowe i kasety). Limitowana edycja wosków szybko znalazła nabywców. „200 Tree Rings” promują dwa singlowe nagrania – „Title Sequence” i „Film Roll Splices And The Deleted Scenes”. Do pierwszego z tych utworów powstał wciągający videoclip. The Koreatown Oddity może być usatysfakcjonowany odbiorem swojego LP, który mocno namieszał w alternatywnym środowisku hip hopowym. Wszystko wskazuje na to, iż kolejne materiały mieszkańca Cali odbiją się jeszcze większym echem w środowisku muzycznym.

    Tracklista

    1. Title Sequence (prod. Kone)
    2. Invisible Force (prod. House Shoes)
    3. Fngrrrz (prod. Jeremiah Jae)
    4. Black Antique Flossin’ (prod. The Koreatown Oddity)
    5. Transmission Blast feat. DJ Yugi & J-Swift (prod. Luke Cage)
    6. Strawberry Pop-Tart Ice Cream Sandwich (prod. House Shoes)
    7. Forsee (prod. Ashtre Jenkins)
    8. Film Roll Splices And The Deleted Scenes (prod. Ras G)
    9. Atmosphere Moods (prod. Giovanni Marks)
    10. 4th Quarter Ninjas feat. Jeremiah Jae, Oliver The 2nd & Trenttruce (prod. Jeremiah Jae)
    11. Mozzarella Forever feat. Aceyalone (prod. The Koreatown Oddity)
    12. Conclusion (prod. Kone)
Translate »