Repeated Measures z wciągającą płytą Collapse

Repeated Measures - CollapseWspółczesna scena muzyczna przeżywa liczne problemy. W tym miejscu można wymienić długą listę wszelkiego rodzaju utrapień, jakie nawiedzają tę branżę. Jednym z najczęstszych negatywnych aspektów dotyczących dzisiejszego kształtu środowiska muzycznego jest używanie przez niezliczonej rzeszy artystów identycznych rozwiązań w swoich nagraniach. Istotnie podobne brzmienie utworów dziesiątek wykonawców nie stanowi nic przyjemnego. Wygląda na to, że wręcz większość współczesnych artystów nie zadaje sobie trudu, aby wprowadzić do nagrań autorskie elementy, nadać im oryginalniejszą i bardziej przystępną formę. Przez to nie sposób czasem odróżnić poszczególnych producentów od siebie. Dlatego też twórcy pokroju Repeated Measuresa powinni być szalenie doceniani. Wydany w październiku ub.r. przez amerykańskiego beatmakera album „Collapse” pokazuje, jak można uczynić z produkcji muzycznej prawdziwą sztukę.

Przy dzisiejszej publikacji ponownie jest wywołany do tablicy niepozorny kalifornijski label New Los Angeles. Oficyna wydawnicza o charakterystycznej nazwie stara się prezentować niesztampową, pozbawioną wszelkich ograniczeń muzykę. Wcześniej na łamach naszego serwisu dokładnie przedstawiłem twórczość jednego z artystów należących do NLA, The Koreatown Oddity’ego. Teraz przyszła kolej na innego członka wytwórni płytowej z Los Angeles, Repeated Measuresa. Twórczość młodego producenta wywodzącego się z Cali a zamieszkałego obecnie w Tokio, pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych współczesnych beatmakerów. W swoich nagraniach Christopher Norwood usiłuje łączyć szereg różnych inspiracji, rozciągających się od klasycznego bluesa, przez instrumentalny hip hop, aż po elektronikę. Na ich bazie twórca komponuje utwory zabierające słuchaczy do świata astralnego. Łagodne i zajmujące brzmienie Repeated Measuresa rozciąga się na całą długość „Collapse”.

Repeated Measures wydaje Collapse
Fot.: Saumene Mehrdady

Kalifornijski producent nieprzypadkowo dobrał tytuł tego albumu. W trakcie prac nad projektem wykonawca był dwukrotnie hospitalizowany i przeszedł kilka operacji podyktowanych poważnymi problemami z płucami. Po powrocie do zdrowia Repeated Measures zabrał się za skończenie płyty i natychmiastowo postanowił zatytułować swój longplay „Collapse”. Jego największą motywacją stało się oddanie do rąk słuchaczy nieszablonowego projektu określanego mianem „a soulful journey through deep space”. Czy powiodła mu się sztuka stworzenia organicznej płyty dryfującej pomiędzy różnymi odmianami elektroniki? Odpowiedź na powyższe pytanie jest jak najbardziej twierdząca. Blisko 40-minutowe wydawnictwo zaskakuje doskonałym stylem. Repeated Measures świetnie pokazał opinii publicznej, iż nie należy jego traktować jako kalkę szeregu innych współczesnych producentów, których nagrania zlewają się w całość i nie różnią od siebie praktycznie w żaden sposób. Koncept ukazania muzycznej podróży pomiędzy odległymi galaktykami zdał egzamin. Instrumentalny album wypada nader przyjemnie. Już po wstępie w postaci „Shady Trail, Half Moon” oraz „After Parties” czuć drobiazgowo nakreślony charakter płyty. „Let’s Leave This Place”, „Exploration #3 [Just Us]”, „Into The Void” i „Warp Drive” stanowią kolejne istotne stacje orbitalne na LP. Dodatkowego smaczku płycie nadają cuty i wstawki z różnych filmów, w tym ze „Star Treka”. Repeated Measuresa wspierają na tym materiale Phantom Thrett i Remy Kay, dorzucając swoje trzy grosze do powstania soundtracku dedykowanego wszystkim marzycielom o podróżach kosmicznych.

Po „Collapse” można sięgnąć na Bandcampie, Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach tego typu. New Los Angeles opublikowało album w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty winylowe nadal pozostają w sprzedaży. Projekt promują dwa singlowe nagrania – otwierające LP „Shady Trail, Half Moon”„Let’s Leave This Place” oraz „Audio Lobotomy Technology”. Do drugiej z tych kompozycji stworzono także teledysk. Repeated Measures wyróżnia się na tle innych beatmakerów z kręgów elektronicznych. Wypada życzyć wychowankowi Cali dużo zdrowia i jak najmniej przeciwności losu przy następnych materiałach. Jak na razie idzie mu całkiem nieźle, o czym dobrze świadczy jego nowa płyta, „West Coast Garage Is Dead.

Tracklista

  1. Shady Trail, Half Moon
  2. After Parties
  3. The Sound of The Future-Past
  4. Echoes
  5. Exploration #3 [Just Us] feat. Phantom Thrett
  6. Let’s Leave This Place
  7. Our Last Day On Earth feat. Remy Kay
  8. Beyond Our Reach
  9. Desert Bears
  10. Starbase 416 Warp 9
  11. Getting Literally Lifted
  12. Audio Lobotomy Technology
  13. Into The Void
  14. I Don’t Think We’re Alone In Here
  15. Dynamical Space
  16. Warp Drive
  17. Back On Yavin IV feat. Dirty Merlin
  18. Left Behind

Zapisz