Kilka tygodni temu miała miejsce premiera kolejnego mixtape’u Ivana Ivesa zatytułowanego „Eat, Pork And Cry” (przesłodka okładka). Materiał został udostępniony do darmowego pobrania z oficjalnej strony No Threshold Records i jest niedostępny do nabycia w formie fizycznej w żadnym sklepie internetowym poza Underground Hip Hop. Projekt jest dodawany jest tam jako prezent do każdego zamówienia na kwotę powyżej $35. (więcej…)
Tag: no threshold records
Kolejny mixtape Ivana Ivesa (plus info o konkursie)

Classic Hip Hop Videos: Ivan Ives – Got It
1–2 minutJednymi z moich ulubionych klipów są te z gatunku lub jak kto woli z rodzaju niskobudżetowych. Właśnie w takich teledyskach można zobaczyć o wiele więcej ciekawych scen, ujęć niż w niejednym videoclipie o których ktoś kiedyś powiedział „z sześciocyfrowym budżetem”.
Wielu również wykonawców na początku swojej kariery miało tzw. „osiedlowe” nagrania video. Wystarczy przypomnieć sobie „Peer Pressure” Mobb Deep (choć akurat oni tak do końca nie odeszli od takich nagrań, obejrzyjcie sobie pełnometrażowe filmy „Infamous Allegiance Part 1 & 2„, ewentualnie „Murda Muzik„, a będziecie wtedy wiedzieli o czym mówię) , „It Aint Hard To Tell” Nasa, „I Got Cha Opin” Black Moon i setki innych podobnych teledysków. Podobnie rzecz się dzieje obecnie wśród undergroundowych wykonawców. Doskonałym przykładem takiego niskobudżetowego teledysku jest „Got It” Ivana Ivesa, którego postać została już przeze mnie wcześniej przedstawiona na stronie.
Kiedy po raz pierwszy przesłuchałem znakomity album „Iconoclast” wytypowałem właśnie otwierający wydawnictwo utwór „Got It” jako pierwszy videoclip. Byłem mile zaskoczony jak się okazało, iż mam rację. Na początku teledysku wita nas prawdziwy kowboj rodem z Teksasu (zwróćcie uwagę na wspaniały akcent i ubiór tego jegomościa). Wydawać by się mogło, że będzie to kolejny nudny klip jakich teraz pełno, ale taki spokojny początek to tylko zasłona dymna przed prawdziwym obliczem klipu. Pierwsza zwrotka zaczyna się od spotkania Ivana Ivesa na fotelu dentystycznym (!) a później wszystko nabiera tempa i jest naprawdę różnorodnie i interesująco. Nie będę po kolei analizował wszystkie sceny, dodam jedynie, iż możecie w tym teledysku ujrzeć całą reprezentację The I.V. League, którzy tworzą świetną śmietankę i nie pozwalają się nudzić w trakcie 3 minut trwania nagrania.
„Got It” jest przede wszystkim świeżym teledyskiem i choć ma jedynie rok, to już teraz jest dla mnie klasykiem (ten znakomity refren!). Nie śpijcie, zapoznajcie się z obrazem stworzonym do jednego z singli promujących „Iconoclast”, ponieważ naprawdę warto poznać twórczość artysty z Miasta Aniołów również od wizualnej strony.
Aktualizacja: Z bliżej nieznanych przyczyn klip do „Got It” nie jest już dostępny w sieci.

Moje podejście do hip hopu jest unikalne – wywiad z Ivanem Ivesem
5–7 minutPrzyszła pora na pierwszy wywiad na U Call That Love. Nie ukrywam, że mój rozmówca został celowo wybrany i w pełni zasługuje na zaprezentowanie na stronie. Nie przedłużając, zapraszam serdecznie do lektury wywiadu przeprowadzonego z undergroundowym artystą pochodzącym z Rosji, ale od dawna mieszkającym w USA, Ivanem Ivesem.
Witam serdecznie, to świetnie, że zgodziłeś się na wywiad. Jak mógłbyś przedstawić się ludziom z Polski?
Dzięki za zainteresowanie moją muzyką, cała przyjemność leży po mojej stronie. Dla wszystkich ludzi, którzy mnie nie znają – nazywam się Ivan Ives i pochodzę z Rosji, dzieciństwo swoje spędziłem w Brooklynie, a obecnie mieszkam i robię muzykę w Los Angeles, w Kalifornii.
Iconoclast oznacza niszczenie religijnych obrazów. Obrazoburstwo było kontrowersyjnym ruchem między chrześcijanami bizantyjskiego Imperium na przełomie VIII i IX wieku. Jakie to ma odniesienie do Twojego albumu?
To jest JEDNO znaczenia słowa… ale myślę, że album lepiej funkcjonował z definicją: „osoba, która atakowała umiłowanie wiary, tradycyjne instytucje, etc.”. Myślę, że moje podejście do hip hopu jest unikalne, jako, że łączę naprawdę wpadające w ucho bity (pozdrowienia Hitman) z potężnymi tematami i dostarczam to z zajebistym, prawie east coastowym flow. I nie sądzę, że ludzie oczekują tego od wysokiego białego faceta z kudłatymi włosami. Tak w ten sposób atakuję tradycje i rzeczy, do których ludzie byli przyzwyczajeni.
Jesteś rosyjskim imigrantem, który mieszka w USA. Kiedy zdecydowałeś się, żeby przeprowadzić się do tego kraju na stałe? Czy masz w Stanach Zjednoczonych rodzinę czy jesteś tam sam? Odwiedzasz Rosję od czasu do czasu?
To nie była tak naprawdę moja decyzja, żeby przeprowadzić się tam na stałe, byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Mój ojciec był i jest nadal, politycznym działaczem, który miał dużo do powiedzenia o komunizmie i KGB zawsze próbowało dokonać zamachu na nim. Postanowił on ostatecznie uciec wraz ze swoją najbliższą rodziną, tak więc wylądowaliśmy w Brooklynie. Tak, wcześniej jak i teraz odwiedzam Rosję. Mam tam nadal swoją rodzinę.
Wiem, że nagrywałeś utwory pod pseudonimem Nicotine, ale nie jestem pewien dokładnie kiedy to miało miejsce. Pracowałeś wtedy sam czy z kimś?
To miało miejsce dawno, dawno temu. Nagrywałem wtedy z zupełnie innymi ludźmi i nie jestem zadowolony z muzycznych dokonań, jakie z tamtego okresu pochodziły.
Twoim producentem jest Fresh aka The Hitman. To jest Twój człowiek czy poznaliście się przy jakichś okolicznościach?
Uczęszczaliśmy wspólnie do szkoły średniej, lecz nie byliśmy dobrymi kolegami aż do czasu. Zaczęliśmy się kumplować, ponieważ podzieliliśmy się wspólnymi artystycznymi wizjami oraz etyką pracy. Teraz mamy receptę na przygotowywanie tracków, które razem robimy oraz walczymy, żeby kontynuować rozszerzanie oraz kreowanie nowych, innowacyjnych pomysłów.
Co mógłbyś powiedzieć o No Threshold Records, gdzie wydajesz swoje albumy. Czy to jest twój własny label? Jacy pozostali artyści nagrywają dla tam?
No Threshold jest to label, który rozkręciliśmy wraz z Freshem nieoficjalnie w 2002 roku, ale znak firmowy etc. zatwierdziliśmy w 2005 roku. Mamy u siebie takich artystów jak Menacin Johnson i The Anything People. Akurat teraz skupiam się nad własnym materiałem, lecz zamierzam przyjąć do pracy kierownictwo, aby pokierowali labelem za mnie i wyszukiwali nowe talenty.
Masz naprawdę zacnych gości na swoim „Iconoclast”, takich jak 2Mex, Vast Aire, Cappadonna, O.C. Czy było to trudne, żeby nawiązać z nimi kontakt i zaprosić do wspólnego nagrywania?
Jeżeli uważasz, że ci goście są dobrzy (bo są dobrzy), poczekaj tylko na „Newspeak”, moje nowe wydawnictwo, które wyjdzie na początku 2009 roku. Niektórzy z gości, którzy znajdą się na tym albumie powalą ludzi na kolana. Poważnie.
Po upływie 1,5 roku od wydania Iconoclast, jest on wyprzedany i dostępny tylko w jednym sklepie online. Czy jesteś zadowolony ze sprzedaży?
Właściwie minął rok od wydania „Iconoclast” (25 września). Odkąd „Iconoclast” ujrzał światło dzienne, zremiksowany album z okazji rocznicy wydania jest prezentem ode mnie, dostępnym do ściągnięcia za darmo. Wydaje się, że jakby to było już na zawsze, nieprawdaż? Do dzisiejszego dnia jest to mój najlepiej sprzedający się album i ciągle moja najlepiej sprzedająca się płyta na iTunes. Rozważałem nad zwiększeniem nakładu, ale raczej będę trzymał się od tego pomysłu z daleka, przypominając kolekcjonerom, że zdobyli w odpowiednim czasie ten album.
W listopadzie 2007, magazyn Rolling Stone umieścił Twoje nazwisko w swoim jubileuszowym wydaniu z okazji 40-lecia istnienia. Czy byłeś zaskoczony, mogąc przeczytać w tym magazynie o sobie? W mojej opinii to było duże wyróżnienie.
Tak, byłem wtedy w podróży kiedy to zobaczyłem, zwłaszcza od czasu kiedy ludzie (mam na myśli hejterów) myślą, że płacę żeby tam być czy robię jakieś inne gówniane sprawy. Jakbym sobie mógł pozwolić na kupienie siebie w Rolling Stone! Ha! Lecz owszem, nadałem swojej karierze pewnej solidności i pozwoliłem ludziom, żeby dowiedzieli się, iż nie jestem tutaj tylko od pieprzenia głupot, dlatego też oni słuchają moich nagrań i kupują moje płyty.
Jakiś czas temu w sieci pojawił się „Icons Last Remix”, o którym wspominałeś. Kto dokonał remiksów utworów?
Zremiksowany album był możliwością do zaprezentowania swoich umiejętności producentom, których znam. Także Fresh zakończył robić remiksy kilku tracków, a ja złamałem track jeżeli chodzi o „Recipe Remix”… W ogóle to nie ma znaczenia jako rozważania nad moją produkcją.
W sierpniu ’08 zapodałeś swój kolejny album – „Juice To Get Loose To”. Jakie odczucia mają ludzie po tej płycie? Co możesz nam o niej opowiedzieć?
Ten album w tym samym czasie, kiedy pojawiły się kawałki z tej płyty na MySpace, więc album został bardzo dobrze zakończony. To jest album konceptualny, na którym ja oraz Fresh wspólnie jesteśmy za mikrofonami…To jest zasadniczo „zabawna” płyta tak jak powiedziałem, żeby rozruszać ludzi na imprezach. ALE jeżeli słuchasz naszych tekstów, znajdziesz tam niektóre naprawdę głębokie sprawy. Nie śpijcie.
Powiedz nam coś o swoich wpływach. Kiedy przesłuchiwałem „Eat, Pop and Die” (mixtape wydany w 2008 roku – przy. red.) to pomyślałem: „Ten koleś musi kochać Grandmaster Flasha i każdy rodzaj muzyki z lat 80.tych”.
Tak, owszem. Ale słucham także muzyki klasycznej oraz modernizmu. Lubię też IDM music (Intellegent Dance Music) oraz starsze elektroniczne rzeczy jak Kraftwerk. Właściwie, to nie słucham teraz dużo hip hopu, ponieważ bardzo dużo aktualnie wydawanych albumów jest totalnym gównem. Kocham underground. Rap, jaki słucham jest bardziej oldschoolowy i klasyczny. Oczywiście jest kilku artystów działających obecnie, których doceniam. Możecie mieć pomysły jeżeli chodzi o listę gościnnych występów na moim kolejnym albumie.
Prowadzisz także swój osobisty blog, gdzie umieszczasz piękne zdjęcia robione Twoim aparatem (o rozdzielczości 1.3 megapiksela). To jest Twoje drugie życie – zwiedzanie każdego z miejsc, gdzie przebywasz i wykonywanie zdjęć?
Tak, to nie jest przeznaczone dla innych ludzi, zachowuję te zdjęcia dla siebie…i za każdym razem kiedy dzięki nim ponownie odwiedzam moje podróże, przypominają mi one o różnych miejscach, gdzie byłem, powodując jakiś dziwną, przygnębiająca emocjonalną harmonię. Każda pojedyncza fotografia ma swoją odrębną historię i zawsze powracam do momentu, w którym została wykonana; pozwalają ożywić moje doświadczenia. Jestem także twórcą filmów pomiędzy robieniem muzyki i pozwala pozostawać w kontakcie z wizualną stroną.
Powiedz nam o swojej przyszłości i swoich planach.
Przejmujemy tą dziwkę!
Dzięki za wywiad. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzisz Europę.
Yeah. Chciałbym z całą pewnością przywieźć swoje dupsko do Europy i dać dobry show. Dzięki również.
Więcej informacji o Ivanie Ivesie znajdziecie odpowiednio na: profilu artysty na portalu MySpace, wytwórni płytowej No Treshold Records oraz blogu Ivana.

Recenzja LP: Ivan Ives – Iconoclast
3–4 minutNo Threshold Records | 2007
Przyznam szczerze, że nie znam się zupełnie na rosyjskim hip hopie. Nie chodzi mi o to, iż stoi on na słabym poziomie lecz nie mam pojęcia którzy artyści są godni polecenia. Rosyjski przemysł muzyczny rządzi się swoimi prawami; wykonawcy pozostający z dala od tzw. majorsów mają bardzo ograniczone możliwości dotarcia do słuchaczy. Tak się składa, że telewizja i radio mocno kontroluje sytuację panującą na rynku – jeżeli raper nie pokaże się w tv/radiu to będzie mu ciężko przebić się nawet do szerszego grona odbiorców. Przykładem jest to, że słaby i sprzedający swoją gębę wszędzie gdzie popadnie Timati (produkt rosyjskiej odsłony programu „Fabryka Gwiazd”, który także ostatnio zawitał do Polski) jest stawiany wyżej niż choćby Seryoga czy Kasta (nie mylić z polską grupą o tej samej nazwie, ta rosyjska pochodzi z Rostowa nad Donem). Dlatego też jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy usłyszałem album nagrany przez pochodzącego z Rosji Ivana Ivesa – „Iconoclast” (mniejsza już o to, że jest to anglojęzyczny album, ważne, że wyszedł od rodaka Władimira Putina).
Ivan Ives jest rosyjskim imigrantem mieszkającym na stałe w Los Angeles. Po raz pierwszy można było o nim usłyszeć za sprawą wydanego w 2005 roku nakładem No Threshold Records albumu Ivan Ives – „Fork Music Vol.1” (nagrany pod pseudonimem Nicotine), które było stricte undergroundowym wydawnictwem. Następnie przyszła kolej na „Deus Ex Machine” (2006), dwie EP-ki – „The LA Heat EP” oraz „The Prelude EP” (obie produkcje z 2007 roku) . To pomogło mu dotrzeć nawet do niewielkiego grona odbiorców i poznać przede wszystkim producenta o pseudonimie Fresh aka The Hitman, który w całości był odpowiedzialny za część muzyczną na omawianym wydawnictwie. Wraz ze zdobywaniem znajomości w branży muzycznej przyszły tez naprawdę poważne kontakty z szanowanymi ludźmi ze sceny hip hopowej. Wystarczy spojrzeć na gości na ostatnim albumie Rosjanina – Vast Aire, O.C., 2Mex, Cappadonna. Naprawdę lista ta robi wrażenie. Jednak nie oni są na „Iconoclast” najważniejsi tylko sam artysta, który serwuje nam doskonałą porcję hip hopu. Każdy z 15 utworów zawartych na albumie jest dobry, nie znajdziecie tutaj wypełniaczy czy słabych tracków. Słuchając albumu czuć świeżość i płynność z jaką Ivan Ives porusza się na beatach. Słowiańskie korzenie nadają mu łatwości w składaniu rymów, w pewnym wykonywaniu refrenów (z czym problemy mają bardziej doświadczeni raperzy od niego). Posiada on charakterystyczne flow; potrafi zaskoczyć najpierw rapując w języku rosyjskim potem po angielsku nie tracąc przy tym nic z jakości nagrania. Na uwagę zasługuje „Honor” nagrany wraz z członkiem Wu-Tang Clanu – Cappadonną z naprawdę dobrym refrenem:
Another day another dollar/This is it if you fighting for your honor/Stick with it/Ivan Ives and Cappadonna/Rip that shit/If we didn’t you’d be livid
W „Worldwide Hits” nagranym wraz z Freshem buńczucznie przechwala się, mówiąc:
I live in the West but I am from East(…) I’m the best emcee out, better than Jay-Z on Reasonable Doubt
Dla odmiany w taki oto sposób przedstawia siebie w utworze „Victory” z gościnnym udziałem Vast Aire:
Welcome to my brain, where night is day/Where life is plighted with a slight delay/
I don’t play, I just work at it, lurk with addicts/Berserk, it’s madnessJednak największe wrażenie zrobił na mnie „Revenge” – kapitalny storytelling opisujący zemstę na swojej byłej dziewczynie. Opisać w kilku słowach ten utwór byłoby ciężko, ale powstał do niego teledysk, który jest znakomitą dokumentacją wszystkiego co Ivan chciał wyrazić (pozostałymi klipami są „Recipe” oraz „Got It”).
Ivan Ives jest przykładem na to, iż od zera, będą nikomu nie znanym, daleko od swojej ojczyzny, można zrobić wiele. Po kilku miesiącach od wydania albumu prestiżowy magazyn Rolling Stone umieścił jego w jubileuszowym z okazji 40-lecia wydaniu w dziale „Next 40 Artists To Watch”. Jeżeli dodam to, że piosenki na jego profilu na MySpace odtworzono już ponad 1 000 000 (!) razy oraz to, że choć od czasu wydania „Iconoclast” (tytuł odwołuje się do zamierzchłych dziejów i czasów bizantyjskich; oznacza niszczenie ikon i występowanie przeciwko elementom religijnym w kulturze) minęło zaledwie 1,5 roku to już teraz ten album jest trudny do zdobycia to będzie tylko potwierdzeniem tego, iż jest doskonała porcja hip hopu.
Ocena: 3,5/5
Tracklista
- Got It
- Victory feat. Vast Aire of Cannibal Ox
- Mad Game
- Carpe Diem feat. 2Mex
- Olivia Josephs
- Soul feat. O.C.
- How It Is
- The Recipe
- Honor feat. Cappadonna
- Worldwide Hits feat. Fresh aka The Hitman
- Lay Low
- Rap Ethics
- Revenge
- Zzyzx Road
- Life Is A Bitch



