Tag: phonte

  • Love In Flying Colors kolejnym albumem The Foreign Exchange

    Love In Flying Colors kolejnym albumem The Foreign Exchange

    3–5 minut

    W czasach nieograniczonego dostępu do nowych pokładów muzyki każdy odbiorca może przebierać pośród dziesiątek wydawnictw pochodzących z danego roku kalendarzowego. W ramach działalności U Call That Love staramy się przybliżać na stronie głównej i witrynach pokrewnych (Facebook i Twitter) wartościowe projekty z całego świata. W najbliższych dniach i tygodniach można oczekiwać sporej liczby artykułów o płytach z ub.r., które jeszcze nie doczekały się obszernego artykułu na łamach naszego serwisu. W przygotowaniu są publikacje o materiałach Armand Hammer, Lewisa Parkera, Man Of Booom, 3:33, 7 Days of Funk, Tanyi Morgan, Warrena Xclence’a czy Cult Favorite. Jednak zanim przejdziemy do omawiania albumów tych wykonawców, to sięgniemy po nowy longplay The Foreign Exchange, „Love In Flying Colors”, który trafił do obiegu we wrześniu.

    Obecnie płyty nagrywane przez artystów mieszkających na co dzień w innych strefach czasu przeszły do poziomu dziennego. Jednak dekadę temu wcale nie było tak łatwo stworzyć projekt zrealizowany poprzez międzynarodową kooperację pomiędzy wybranymi wykonawcami. W branży hip hopowej na dobrą sprawę ludzie uwierzyli w sens takich wydawnictw po premierze w sierpniu 2004 roku „Connected” The Foreign Exchange. Wspólne wydawnictwo amerykańskiego rapera wywodzącego się z Little Brother, Phonte, oraz holenderskiego beatmakera Nicolaya zapoczątkowało działalność duetu, który szybko zdobył poważanie u sympatyków niezależnego rapu i słuchaczy innych gatunków muzycznych. Twórcy początkowo skupiający się na internetowej znajomości później nawiązali bliższe relacje i znacznie rozwinęli skrzydła.

    Wraz z wypuszczeniem przez nich drugiego albumu, „Leave It All Behind” w 2008 roku, zainaugurowano działalność ich labelu +FE Music/The Foreign Exchange Music. Phonte & Nicolay nadali tej produkcji jeszcze bardziej eklektyczny charakter, dryfując w stronę R&B, co zostało docenione przez branżę muzyczną. Singiel pochodzący z tej płyty, „Daykeeper”, uzyskał nominację do nagrody Grammy. W 2010 roku pojawił się w obiegu trzeci longplay The Foreign Exchange, „Authenticity”. Również i ten projekt okazał się sukcesem, pokazując przede wszystkim wielkość muzyczną duetu i otwarte umysły artystów z USA i Holandii. Rok później przyszła kolej na koncertowe wydawnictwo „Dear Friends: An Evening with the Foreign Exchange”. Po opublikowaniu materiału TFE skupiło się na rozwoju własnej oficyny wydawniczej, zrzeszającej w tej chwili Zo!, Mediana i Jeanne Jolly. W międzyczasie wykonawcy często koncertowali oraz nagrywali solowe projekty. Phonte Coleman wypuścił świetnie przyjęty album „Charity Starts At Home”, zaś Nicolay wraz The Hot At Nights nagrał „Shibuya Session EP”. W marcu ub.r. ukazała się kompilacja z remiksami utworów z katalogu The Foreign Exchange i ich przyjaciół, „+FE Music: The Reworks”. Płyta stanowiła też wstęp do czwartego LP zespołu, „Love In Flying Colors”.

    Wydaniem albumu zajęła się rzecz jasna wytwórnia płytowa założona przez grupę, The Foreign Exchange Music. Już przy pierwszych wzmiankach o tym wydawnictwie z lipca ub.r. widoczne było duże zainteresowanie mediów i słuchaczy tym projektem. Krótko po premierze płyty 24 września posypały się liczne recenzje i opinie napływające z różnych krajów. Trzeba powiedzieć wprost – nowy materiał The Foreign Exchange wypatrywało mnóstwo osób z branży muzycznej. W takim razie, czy „Love In Flying Colors” spełniło oczekiwania odbiorców? Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Nicolay poszedł o krok dalej dodając do ciepłego R&B elementy delikatnej elektroniki, instrumentalnego hip hopu i soulu. Holender zwykle nie jest wymieniany wśród najlepszych producentów nu-soulowych/około hip hopowych, ale niczym nie ustępuje wszystkim swoim kolegom po fachu wymienianym w tego typu zestawieniach. Phonte w dalszym ciągu rozwija swój warsztat, realizując się jako wokalista. Artysta znakomicie wypada na miękkich podkładach przygotowanych przez drugą połowę TFE. Płytę uzupełniają gościnne udziały Carmen Rodgers, Sy Smith, Shany Tucker, Erika Robersona, Gwen Bunn, Carlitty Durand i Jeanne Jolly. Wszyscy ci twórcy nadają projektowi dodatkowego uroku.

    The Foreign Exchange Music opublikowało wydawnictwo w wersji elektronicznej i fizycznej. „Love In Flying Colors” pojawiło się w sprzedaży zarówno na płytach kompaktowych, jak i winylach; ukazały się dwie edycje płyt winylowych – standardowa oraz limitowana z dołączoną siódemką „Call It Home” b/w „Pity”. Przy dystrybucji albumu The Foreign Exchange skorzystało ze wsparcia Fat Beats Records. Oba tracki pochodzące z singla winylowego wraz z „Right After Midnight” trafiły na Soundclouda. Dodatkowo nakręcono teledysk do „Call It Home”.

    Tracklista

    1. If I Knew Then feat. Carmen Rodgers
    2. Right After Midnight feat. Sy Smith
    3. Better feat. Shana Tucker & Eric Roberson
    4. On A Day Like Today
    5. Listen To The Rain
    6. Call It Home
    7. The Moment
    8. Can’t Turn Around feat. Gwen Bunn
    9. Dreams Are Made For Two feat. Carlitta Durand
    10. When I Feel Love feat. Jeanne Jolly
  • Zapracowani JR & PH7 z nowymi projektami

    JR & PH7 - The Good LifeAnalizując działalność współczesnych producentów szybko można dojść do kilku wniosków. Po kilku rewolucjach w branży muzycznej i funkcjonowaniu sieci internetowej na przestrzeni ostatnich lat wszelkie bariery w dostępie do wydawnictw z różnych stron świata, a przy tym dotarcie do określonej grupy docelowej, zostały zatarte. Dzięki temu łatwo zestawić ze sobą i porównać wydawnictwa beatmakerów z USA, Kanady, Starego Kontynentu, Japonii czy Australii i Oceanii. Niezależnie od współrzędnych geograficznych i liczby wydanych do tej pory projektów, widać przejrzysty podział na beatmakerów specjalizujących się w tworzeniu stricte instrumentalnych płyt oraz postaci ochoczo współpracujące z raperami i/lub wokalistami. W drugim koszyku umieścimy JR & PH7 pochodzących z niemieckiej Kolonii. W ub.r. duet wypuścił masę produkcji na czele z trzecim longplayem, „The Good Life”. (więcej…)

  • Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    The Roots - UndunW pogoni za nowymi singlami, teledyskami i wydawnictwami muzycznymi bardzo łatwo zapomina się nie tyle o nagraniach z poprzednich dekad, co nawet z lat ubiegłych. W końcu codziennie artyści i wytwórnie płytowe kuszą zapowiedziami płyt i teaserami i klipów, przez co odkłada się na bok wcześniejsze projekty. Jednak warto przypomnieć sobie materiały wydane choćby kilkanaście miesięcy temu, gdyż nie raz stanowią one większą wartość artystyczną niż przypadkowo wybierana muzyka z tego tygodnia. W najbliższych 2-3 tygodniach pojawią się na stronie artykuły o albumach wydanych w 2011 roku autorstwa różnych artystów (m.in. Boog Brown, Open Mica Eagle, Mursa, Commona). Pierwszeństwo wśród wszystkich publikacji należy się jednak trzynastemu albumowi w dorobku The Roots, „Undun”. (więcej…)

  • Z dolnej półki: BK-One with Benzilla – Radio Do Canibal

    BK-One with Benzilla - Radio Do CanibalW przemyśle muzycznym bardzo często dochodzi do sytuacji, w których współpracujący ze sobą artyści, legitymują się całkowicie różnym uznaniem i szacunkiem w branży. W tych kategoriach można wypowiadać się o o poszczególnych członkach zespołów, gdy jeden z nich znacznie wybija się ponad resztę. W podobnym tonie należy rozpatrywać kolaboracje promujące głównie określonego przedstawiciela sceny muzycznej i w tym przypadku idealnie pasują duety raper-DJ (niekiedy producent). Kiedy osoby pozostające przez długie lata w cieniu bardziej znanego artysty, usiłują zająć się solową karierą muzyczną, to niejednokrotnie muszą nieźle natrudzić się, aby pozbyć się łatki wiecznego pomocnika. Członek Rhymesayers Entertainment, BK-One, przez lata będący DJ-em koncertowym Brothera Aliego idealnie tutaj pasuje. W 2009 roku mieszkaniec Minneapolis przy pomocy swojego kompana, Benzilli, wydał producencki album z plejadą uznanych raperów – „Radio Do Canibal”. (więcej…)

  • Darmowe EP: Brother Ali – The Bite Marked Heart

    Brother Ali - The Bite Marked HeartOd wielu lat przypadające na dzisiaj Walentynki stanowią jedno z najbardziej nachalnych i obrzydliwych dat w roku kalendarzowym. Komercyjny wymiar 14 lutego i cała otoczka kryjąca się za tym „świętem” może przyprawić o mdłości skuteczniej niż początkowa scena w „Conanie Barbarzyńcy” w wersji 3D. Trudno mi pojąć międzynarodowy fenomen tego wydarzenia, a tym bardziej jego upowszechnienia na polskim gruncie. Anglosaski wymysł na tyle się upowszechnił nad Wisłą, że już dawno zepchnął w cień rodzime święto zakochanych – Noc Kupały (Sobótka), obchodzone w nocy z dnia 21 na 22 czerwca. Osobiście od sztucznych przejawów miłości 14 lutego, preferuję coś dla prawdziwych gangsterów – lekturę o masakrze w Dniu Świętego Walentego i/lub wartościowe muzyczne danie. 13 lutego ukazał się darmowy projekt Brothera Aliego, „The Bite Marked Heart”, dzięki któremu Walentynki nie muszą wyglądać aż tak obrzydliwie. (więcej…)

  • 9th Wonder z długo oczekiwaną producencką płytą

    9th Wonder - The Wonder YearsKażdy sympatyk hip hopu z pewnością posiada faworyzowanych przez siebie twórców, związanych z poszczególnymi elementami tej kultury. W zestawieniach słuchaczy i dziennikarzy muzycznych obejmujących producentów hip hopowych, znajdziemy zarówno postacie, działające w latach 80.tych poprzedniego stulecia, jak i osoby aktywne we współczesnych czasach. Wraz z nową falą beatmakerów, która wypłynęła na szersze wody na przełomie wieków, pojawiły się także wyzwania i nadzieje ze strony opinii publicznej. Przede wszystkim ludzie poszukują godnych następców znamienitych beatmakerów z wieloletnim stażem w branży muzycznej, powoli odchodzących na zasłużoną emeryturę. Wśród artystów, określanych obecnie tym mianem, nie sposób pominąć byłego członka Little Brother, 9th Wondera. Wzięty i popularny producent, po długim oczekiwaniu wydał pod koniec września b.r. producencką płytę „The Wonder Years”. (więcej…)

  • Sean Boog i Khrysis prezentują kolejny album The Away Team

    The Away Team - Scars & StripesW dyskusjach dotyczących artystów wywodzących się z Północnej Karoliny, nie sposób pominąć wątków o członkach Justus League. Założone przez Cesara Comanche’a i 9th Wondera crew zrzesza ponad tuzin postaci. Obok dwójki ww. osób do kolektywu należą: L.E.G.A.C.Y., The Away Team, Darien Brockington, Little Brother, Edgar Allen Floe, Median, Chaundon, Joe Scudda oraz przyjęci znacznie później w szeregi grupy Buckshot, Sean Price i Skyzoo. Oprócz związanych z Duck Down Music ostatnich przedstawicieli formacji, do najbardziej znanych postaci zalicza się grupa Little Brother, L.E.G.A.C.Y. i The Away Team. Właśnie ten ostatni zespół, tworzony przez rapera Seana Booga i producenta Khrysisa, wyróżnia się także aktywnością w branży muzycznej. Wczoraj do sprzedaży trafił kolejny album sygnowany przez duet, „Scars & Stripes”. (więcej…)

  • Pharoahe Monch z pierwszym albumem w Duck Down Music

    Pharoahe Monch W.A.R. (We Are Renegades)Pośród cenionych i szanowanych artystów na scenie hip hopowej, znajdziemy wiele postaci, które nie przyzwyczaiły nas do wydawania zbyt często swoich albumów. Różne przyczyny składają się na ten stan rzeczy, a każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Nie raz ukazanie się kolejnego wydawnictwa płytowego danego rapera, bądź producenta, zostaje odłożone w czasie, a premiera płyty jest kilkakrotnie przekładana. Wystarczy spojrzeć ile czasu trwa saga związana z wypuszczeniem na rynek płytowy „Detoxu” Dr’a Dre lub przypomnieć sobie historie dotyczące „Street Hop” Royce’a Da 5’9″, czy „Only Built For Cuban Linx Part 2” Raekwona. Po drugiej stronie stoją osoby z natury rzadko przygotowujące solowe materiały. Do tej szuflady należy wrzucić wywodzącego się z Queens w Nowym Jorku, Pharoahe Moncha, który po prawie 4-letniej przerwie nagrał swój trzeci longplay „W.A.R. (We Are Renegades)”. (więcej…)

  • The Foreign Exchange powraca z trzecim albumem

    The Foreign Exchange - AuthenticityW ostatnim czasie coraz więcej wydawanych jest albumów, będących owocem współpracy pomiędzy raperem, a producentem. Niektóre z tych materiałów nie przedstawiają wysokiej wartości artystycznej i przechodzą gdzieś obok, inne zaś skupiają uwagę mnóstwa słuchaczy. Do tej drugiej kategorii spokojnie można dodać nadchodzący album – The Foreign Exchange – „Authenticity”. (więcej…)

  • Nowy album Rhymefesta w maju

    Rhymefest - El ChePomimo dalszych problemów dotyczących płynnego funkcjonowania U Call That Love, w pewien sposób postaram się wypełnić czas, do uzyskania komfortu prowadzenia serwisu bez żadnych przeszkód. Nie jestem w stanie przeskoczyć pewnych spraw, na które zwyczajnie nie mam większego wpływu, więc proszę uzbroić się w cierpliwość i jeszcze trochę poczekać. Niezwykle sobie cenię każdego Czytelnika strony i mam nadzieję, iż zaistniała sytuacja spotka się z Waszym zrozumieniem. (więcej…)

  • Apathy z nowym albumem

    Apathy - Wanna Snuggle?W podróży pomiędzy premierami płytowymi docieramy do mrocznego, nieco strasznego miejsca, które mogłoby zostać uznane nawet za odpychające. Stacja Apathy zaprasza do swoich zepsutych progów. (więcej…)

  • Recenzja LP: AZ – The Format

    AZ - The FormatQuiet Money Records | 2006

    Przyszła kolej na kolejną recenzję na U Call That Love, która tym razem będzie dotyczyć albumu „The Format” brooklyńskiego Emceego AZ.

    Przez wszystkie lata swojej kariery muzycznej AZ wywoływał wśród słuchaczy i krytyków odmienne uczucia. Zdarzało się, że był komplementowany za utwory singlowe, ale nie wszystkie o czym wspomnę poniżej, czy gościnne udziały na innych albumach lecz bardzo często potrafi(ł) doprowadzać do irytacji, a wręcz do wściekłości fanów. Zarzucano mu, słusznie zresztą, że jest nierówny, ma fatalną rękę do doboru bitów na swoje płyty, brakuje mu choćby minimalnego zbliżenia się jego kolejnych nagrań do poziomu debiutanckiego albumu „Doe Or Die”. Nie szczędzono również słów krytyki za kompletnie inne stylowo single niż wcześniejsze jego dokonania jak „Hey AZ” czy „Problems”, który owszem jest porządnym kawałkiem, ale nie jest to stary-dobry Anthony Cruz. Dodatkowo od dawna istnieje problem – AZ to już jest mainstream pełną gębą czy jeszcze dryfuje na krawędzi undergroundu? (więcej…)

Translate »