Tag: phonte

  • Love In Flying Colors kolejnym albumem The Foreign Exchange

    Love In Flying Colors kolejnym albumem The Foreign Exchange

    3–5 minut

    W czasach nieograniczonego dostępu do nowych pokładów muzyki każdy odbiorca może przebierać pośród dziesiątek wydawnictw pochodzących z danego roku kalendarzowego. W ramach działalności U Call That Love staramy się przybliżać na stronie głównej i witrynach pokrewnych (Facebook i Twitter) wartościowe projekty z całego świata. W najbliższych dniach i tygodniach można oczekiwać sporej liczby artykułów o płytach z ub.r., które jeszcze nie doczekały się obszernego artykułu na łamach naszego serwisu. W przygotowaniu są publikacje o materiałach Armand Hammer, Lewisa Parkera, Man Of Booom, 3:33, 7 Days of Funk, Tanyi Morgan, Warrena Xclence’a czy Cult Favorite. Jednak zanim przejdziemy do omawiania albumów tych wykonawców, to sięgniemy po nowy longplay The Foreign Exchange, „Love In Flying Colors”, który trafił do obiegu we wrześniu.

    Obecnie płyty nagrywane przez artystów mieszkających na co dzień w innych strefach czasu przeszły do poziomu dziennego. Jednak dekadę temu wcale nie było tak łatwo stworzyć projekt zrealizowany poprzez międzynarodową kooperację pomiędzy wybranymi wykonawcami. W branży hip hopowej na dobrą sprawę ludzie uwierzyli w sens takich wydawnictw po premierze w sierpniu 2004 roku „Connected” The Foreign Exchange. Wspólne wydawnictwo amerykańskiego rapera wywodzącego się z Little Brother, Phonte, oraz holenderskiego beatmakera Nicolaya zapoczątkowało działalność duetu, który szybko zdobył poważanie u sympatyków niezależnego rapu i słuchaczy innych gatunków muzycznych. Twórcy początkowo skupiający się na internetowej znajomości później nawiązali bliższe relacje i znacznie rozwinęli skrzydła.

    Wraz z wypuszczeniem przez nich drugiego albumu, „Leave It All Behind” w 2008 roku, zainaugurowano działalność ich labelu +FE Music/The Foreign Exchange Music. Phonte & Nicolay nadali tej produkcji jeszcze bardziej eklektyczny charakter, dryfując w stronę R&B, co zostało docenione przez branżę muzyczną. Singiel pochodzący z tej płyty, „Daykeeper”, uzyskał nominację do nagrody Grammy. W 2010 roku pojawił się w obiegu trzeci longplay The Foreign Exchange, „Authenticity”. Również i ten projekt okazał się sukcesem, pokazując przede wszystkim wielkość muzyczną duetu i otwarte umysły artystów z USA i Holandii. Rok później przyszła kolej na koncertowe wydawnictwo „Dear Friends: An Evening with the Foreign Exchange”. Po opublikowaniu materiału TFE skupiło się na rozwoju własnej oficyny wydawniczej, zrzeszającej w tej chwili Zo!, Mediana i Jeanne Jolly. W międzyczasie wykonawcy często koncertowali oraz nagrywali solowe projekty. Phonte Coleman wypuścił świetnie przyjęty album „Charity Starts At Home”, zaś Nicolay wraz The Hot At Nights nagrał „Shibuya Session EP”. W marcu ub.r. ukazała się kompilacja z remiksami utworów z katalogu The Foreign Exchange i ich przyjaciół, „+FE Music: The Reworks”. Płyta stanowiła też wstęp do czwartego LP zespołu, „Love In Flying Colors”.

    Wydaniem albumu zajęła się rzecz jasna wytwórnia płytowa założona przez grupę, The Foreign Exchange Music. Już przy pierwszych wzmiankach o tym wydawnictwie z lipca ub.r. widoczne było duże zainteresowanie mediów i słuchaczy tym projektem. Krótko po premierze płyty 24 września posypały się liczne recenzje i opinie napływające z różnych krajów. Trzeba powiedzieć wprost – nowy materiał The Foreign Exchange wypatrywało mnóstwo osób z branży muzycznej. W takim razie, czy „Love In Flying Colors” spełniło oczekiwania odbiorców? Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Nicolay poszedł o krok dalej dodając do ciepłego R&B elementy delikatnej elektroniki, instrumentalnego hip hopu i soulu. Holender zwykle nie jest wymieniany wśród najlepszych producentów nu-soulowych/około hip hopowych, ale niczym nie ustępuje wszystkim swoim kolegom po fachu wymienianym w tego typu zestawieniach. Phonte w dalszym ciągu rozwija swój warsztat, realizując się jako wokalista. Artysta znakomicie wypada na miękkich podkładach przygotowanych przez drugą połowę TFE. Płytę uzupełniają gościnne udziały Carmen Rodgers, Sy Smith, Shany Tucker, Erika Robersona, Gwen Bunn, Carlitty Durand i Jeanne Jolly. Wszyscy ci twórcy nadają projektowi dodatkowego uroku.

    The Foreign Exchange Music opublikowało wydawnictwo w wersji elektronicznej i fizycznej. „Love In Flying Colors” pojawiło się w sprzedaży zarówno na płytach kompaktowych, jak i winylach; ukazały się dwie edycje płyt winylowych – standardowa oraz limitowana z dołączoną siódemką „Call It Home” b/w „Pity”. Przy dystrybucji albumu The Foreign Exchange skorzystało ze wsparcia Fat Beats Records. Oba tracki pochodzące z singla winylowego wraz z „Right After Midnight” trafiły na Soundclouda. Dodatkowo nakręcono teledysk do „Call It Home”.

    Tracklista

    1. If I Knew Then feat. Carmen Rodgers
    2. Right After Midnight feat. Sy Smith
    3. Better feat. Shana Tucker & Eric Roberson
    4. On A Day Like Today
    5. Listen To The Rain
    6. Call It Home
    7. The Moment
    8. Can’t Turn Around feat. Gwen Bunn
    9. Dreams Are Made For Two feat. Carlitta Durand
    10. When I Feel Love feat. Jeanne Jolly
  • Zapracowani JR & PH7 z nowymi projektami

    Zapracowani JR & PH7 z nowymi projektami

    4–6 minut

    Analizując działalność współczesnych producentów szybko można dojść do kilku wniosków. Po kilku rewolucjach w branży muzycznej i funkcjonowaniu sieci internetowej na przestrzeni ostatnich lat wszelkie bariery w dostępie do wydawnictw z różnych stron świata, a przy tym dotarcie do określonej grupy docelowej, zostały zatarte. Dzięki temu łatwo zestawić ze sobą i porównać wydawnictwa beatmakerów z USA, Kanady, Starego Kontynentu, Japonii czy Australii i Oceanii. Niezależnie od współrzędnych geograficznych i liczby wydanych do tej pory projektów, widać przejrzysty podział na beatmakerów specjalizujących się w tworzeniu stricte instrumentalnych płyt oraz postaci ochoczo współpracujące z raperami i/lub wokalistami. W drugim koszyku umieścimy JR & PH7 pochodzących z niemieckiej Kolonii. W ub.r. duet wypuścił masę produkcji na czele z trzecim longplayem, „The Good Life”.

    Zachodni sąsiedzi Polski posiadają wyrobioną i mocną pozycję w niezależnych kręgach około hip hopowych, a osoby skupione wokół Melting Pot Music, Project: Mooncircle czy Jakarcie Records cieszą się względnie dużym uznaniem w undergroundzie. Właśnie z tą ostatnią oficyną wydawniczą są związani Jörg Rottgardt (mieszkający obecnie w Kopenhadze) & Peter Härle. Beatmakerzy wychowani na klasycznym rapie wypuścili debiutancki album „The Standard” (River City Music Entertainment) pod koniec 2008 roku w Japonii. Wydanie winylowe płyty przyszło kilka miesięcy później za sprawą australijskiego Supercity, zaś na rynku amerykańskim wydawcą płyty CD zostało Foundation Media. Projekt zaskoczył niejednego słuchacza nie tyle pod względem jakości materiału, co zacną obsadą gości (m.in. Planet Asia, Rakaa Iriscience, Edo.G, Guilty Simpson, Black Milk, Skyzoo, Oddisee). JR & PH7 zaprosili niemniej uznanych wykonawców na drugie LP, „The Update” (Soulspazm Records/Jakarta Records) z końca 2010 roku. Na tym krążku pojawili się choćby Evidence, Torae, Termanology, Theory Hazit, Trek Life, Strange Fruit Project i kilku Emcees obecnych wcześniej na pierwszym longplayu niemieckich artystów. Po opublikowaniu tego albumu producenci zrealizowali kilka 12″ wydanych na przestrzeni 2011 roku („Let’s Get It”, „Do It For You”, „Top Rank” i „Bloody Sunday”). Beatmakerzy postanowili nie zwalniać tempa i na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy opublikowali masę nowych wydawnictw.

    W pierwszej połowie ub.r. duet opublikował dwie dwunastki – rozszerzoną „My Favourite Demons” (wydane w formacie fizycznym przez Supreme Heights) i bardziej standardową „Forgot To Forget”. Oba wydawnictwa stanowiły przedsmak tego, co JR & PH7 przygotowali na drugie półrocze. Pod koniec czerwca producenci ogłosili wypuszczenie w pierwszej połowie lipca „Waiting For The Good Life” EP z udziałem ponownie przedstawicieli amerykańskiego undergroundu. Na płycie swoje zwrotki zaprezentowali Chuuwee, P. Blackk, The Regiment, St. Joe Louis, Vincent J. Kelly, Actual Proof, Slum Village, Guilty Simpson, Rasco i El Da Sensei. Płytę znajdziemy na Bandcampie (wydanie fizyczne EP-ki trafiło do obiegu za sprawą Soulspazmu). Przy okazji niemieccy artyści poinformowali o zbliżającej się premierze ich trzeciego albumu, „The Good Life”.

    Tracklista

    1. Travellin’ feat. Act Proof & Chuuwee
    2. Fallin’ For You feat. The Regiment
    3. We Do It (Remix) feat. KVBeats & Slum Village
    4. We On Some Cool Shhh feat. P. Blackk
    5. Dime Piece feat. Rasco
    6. Feel Good feat. Fresh Daily & Sundown
    7. One Life To Live feat. El Da Sensei & St. Joe Louis
    8. All For You feat. Guilty Simpson & Vincent J. Kelly

    Zanim jednak doszło do wydania albumu ukazującego dobre strony życia, wypuszczono bezpośredni teaser longplaya w postaci darmowego mixtape’u zawierającego strony B singli, niepublikowane dotąd utwory i remiksy – „So Far, So Good”, które trafiło na stronę DJBooth.net. Po tym wstępie i zaprezentowaniu dwóch singli promujących album („Until It’s All Said And Done” i „Who Want What”), odbiorcy byli już gotowi na nowe LP duetu. Pod względem koncepcji „The Good Life” (Soulspazm Records/Foundation Media/Jakarta Records) nie różni się od swoich poprzedników. JR & PH7 ponownie przygotowali kilkanaście beatów opartych o korzenne formy hip hopowe, do których swoje 16-stki dograło mnóstwo raperów. Kto zagościł na trzeciej płycie Niemców? Przede wszystkim Freeway, Phonte, Saigon, Roc Marciano, Sean Price, Ras Kass, The Kid Daytona, Torae, Guilty Simpson & Skyzoo. Zestawienie tak mnogiej liczby Emcees w 15 trackach nie do końca przekonało opinię publiczną i trudno temu dziwić się. Biorąc po zwrotce od poszczególnych raperów i upychając je w wybranych nagraniach nie czuć momentami żadnej spójności i myśli przewodniej LP. Niektórzy goście również sprawili srogi zawód nie prezentując się w rewelacyjnej formie. Gospodarze albumu znacznie więcej zyskaliby na producenckim wydawnictwie zrealizowanym z 1-2 wykonawcami, co być może nastąpi w niedalekiej przyszłości.

    Niemiecki duet rzetelnie i sumiennie podszedł do promocji swoich nagrań z drugiej połowy ub.r. JR & PH7 sukcesywnie wypuszczali informacje prasowe dotyczące wszystkich wydawnictw, a także zrealizowali kilka teledysków. Obrazy nagrano do „Until It’s All Said And Done” (początkowo singiel powstał tylko przy udziale Skyzoo), „Poppin’ Fly” oraz „Humid Nights”. „The Good Life” ukazało się w wersji elektronicznej oraz fizycznej (stream LP dostępny na Bandcampie). Za wydanie płyty winylowej i CD odpowiada Jakarta Records. Szeroko zakrojona kampania promocyjna przyniosła dziesiątki publikacji w serwisach muzycznych, jednak rozbicie jej na szereg newsów zbiegło się z brakiem obszerniejszych artykułów poświęconych najważniejszemu projektowi europejskich beatmakerów. Jak widać zabiegi marketingowe w dzisiejszym świecie wypadają naprawdę różnie, a ich efekty niekiedy są bardzo zróżnicowane.

    Tracklista

    1. Until It’s All Said And Done feat. Sean Price & Skyzoo
    2. Goodbye feat. Phonte & Median
    3. It Is What It Is feat. Fly Union & Chuuwee
    4. Poppin’ Fly feat. Hezekiah & Thomas Clay
    5. Makin’ Moves feat. King Mez & Roc Marciano
    6. Magic feat. Torae and Mela Machinko
    7. Who Want What feat. Freeway, Saigon & Ras Kass
    8. Humid Nights feat. The Kid Daytona
    9. Silent Symphonies feat. J.Good & Vincent J. Kelly
    10. Mellow Relax feat. The Regiment
    11. Finding Out feat. Mela Machinko
    12. Motor City Movin’ feat. Guilty Simpson & Journalist 103 (The Left)
    13. Uncut Raw feat. Caucasian
    14. Just Like SAC feat. Chuuwee
    15. Never Enough feat. St. Joe Louis
  • Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    Undun trzynastym albumem w dorobku The Roots

    3–4 minut

    W pogoni za nowymi singlami, teledyskami i wydawnictwami muzycznymi bardzo łatwo zapomina się nie tyle o nagraniach z poprzednich dekad, co nawet z lat ubiegłych. W końcu codziennie artyści i wytwórnie płytowe kuszą zapowiedziami płyt i teaserami i klipów, przez co odkłada się na bok wcześniejsze projekty. Jednak warto przypomnieć sobie materiały wydane choćby kilkanaście miesięcy temu, gdyż nie raz stanowią one większą wartość artystyczną niż przypadkowo wybierana muzyka z tego tygodnia. W najbliższych 2-3 tygodniach pojawią się na stronie artykuły o albumach wydanych w 2011 roku autorstwa różnych artystów (m.in. Boog Brown, Open Mica Eagle, Mursa, Commona). Pierwszeństwo wśród wszystkich publikacji należy się jednak trzynastemu albumowi w dorobku The Roots, „Undun”.

    Tworząc listę grup hip hopowych cieszących się dużą popularnością w mainstreamie i niezależnych kręgach muzycznych, filadelfijski kolektyw znajdzie się w samym centrum uwagi. Nieprzerwanie od kilkunastu lat zespół stale utrzymuje znakomita formę, regularnie wydając wysokiej klasy albumy. Omawiając twórczość The Roots nie bez znaczenia jest fakt, iż skład formacji nieustannie zmienia się. W trakcie 25 lat istnienia przewinęło się przez grupę kilkunastu muzyków. Pomimo ciągłych zmian zachodzących w zespole, trzon niezmiernie pozostaje ten sam. Black Thought (w dalszym ciągu niedoceniany raper) i Questlove umiejętnie dobierają sobie współpracowników i dyrygują swoją orkiestrą. Obaj artyści gwarantują utrzymanie charakteru i eklektyzmu nagrań spod szyldu liderów filadelfijskiego hip hopu. Wydawnictwa płytowe z ostatnich 5 lat – „Rising Down”, „How I Got Over”, „Wake Up!” oraz „Betty Wright: The Movie” – udowadniają, że w The Roots istnieje jeszcze spory potencjał i pasja do tworzenia muzyki. Czy pochodzący z końca ub.r. longplay „Undun”, to równie wyśmienity materiał? Pytanie retoryczne.

    Wydany 2 grudnia 2011 roku album ukazał się nakładem Def Jamu. W kuluarach mówiło się o wydawnictwie już kilka miesięcy wcześniej, a dzięki wypuszczonemu pod koniec października ub.r. singlowi „Make My” okazało się, iż projekt posiada niezwykły charakter. „Undun” to w pełni konceptualna płyta opowiadająca o tragicznych losach fikcyjnego bohatera, Redforda Stevensa. Inspirację do stworzenia postaci członkowie The Roots zaczerpnęli z utworu  Sufjana Stevensa, „Redford”, zaś tytuł longplaya pochodzi z kompozycji The Guess Who. W poszczególnych trackach grupa krok po kroku odsłania kulisy krótkiego życia Redforda, który zostaje zmuszony do wkroczenia na drogę przestępstwa, aby przetrwać. Questlove przy pomocy pozostałych członków formacji oraz licznych muzyków sesyjnych stworzył świetną oprawę muzyczną dla opowieści Black Thoughta i jego pomocników. Gościnnie pojawiają się głównie osoby przez lata związane z kolektywem założonym w Philly, uzupełnieni przez innych wykonawców (Aaron Livingston, Big K.R.I.T., Phonte, Dice Raw, P.O.R.N., Truck North, Bilal & Sufjan Stevens). Klimat całości produkcji momentami znacznie odbiega od dokonań grupy z lat 90.tych poprzedniego stulecia, ale nie zmienia to faktu, iż nadal nagrania posiadają pierwiastki The Roots, dzięki którym zespół jest tak uwielbiany przez słuchaczy na całym globie.

    Def Jam Recordings wydało ostatni album The Roots w każdym możliwym formacie (digital, płyt CD i winylowa). Co ciekawe na rynku europejskim pojawił się bootleg „Undun” wytłoczony na winylu. Black Thought, Questlove i reszta zespołu postarała się o odpowiednią promocję wydawnictwa, opierającą się m.in. na serii krótkich nagrań video powstałych do poszczególnych utworów z LP. Obrazy zrealizowano do pierwszego singla „Make My”, następnie do „Sleep”, „Stomp” i „Tip The Scale”. Zarówno teledyski jak i koncepcja całego materiału przypominają mi opowieści snute przez Live Squad zawarte w filmie krótkometrażowym, „Game of Survival”.

    W lipcu b.r. Questlove ogłosił za pośrednictwem Twittera rozpoczęcie prac nad kolejną płytą grupy. Album zatytułowany „&TYSYC” powinien ujrzeć światło dzienne w najbliższych miesiącach.

    Tracklista

    1. Dun
    2. Sleep feat. Aaron Livingston
    3. Make My feat. Big K.R.I.T. & Dice Raw
    4. One Time feat. Phonte & Dice Raw
    5. Kool On feat. P.O.R.N. & Truck North
    6. The Other Side feat. Bilal & P.O.R.N.
    7. Stomp feat. Just Blaze & P.O.R.N.
    8. Lighthouse feat. Dice Raw
    9. I Remember
    10. Tip The Scale
    11. Redford (For Yia Yia & Pappou)
    12. Possibility (2nd Movement)
    13. Will To Power (3rd Movement)
    14. Finality (4th Movement)
  • Z dolnej półki: BK-One with Benzilla – Radio Do Canibal

    Z dolnej półki: BK-One with Benzilla – Radio Do Canibal

    3–5 minut

    W przemyśle muzycznym bardzo często dochodzi do sytuacji, w których współpracujący ze sobą artyści, legitymują się całkowicie różnym uznaniem i szacunkiem w branży. W tych kategoriach można wypowiadać się o o poszczególnych członkach zespołów, gdy jeden z nich znacznie wybija się ponad resztę. W podobnym tonie należy rozpatrywać kolaboracje promujące głównie określonego przedstawiciela sceny muzycznej i w tym przypadku idealnie pasują duety raper-DJ (niekiedy producent). Kiedy osoby pozostające przez długie lata w cieniu bardziej znanego artysty, usiłują zająć się solową karierą muzyczną, to niejednokrotnie muszą nieźle natrudzić się, aby pozbyć się łatki wiecznego pomocnika. Członek Rhymesayers Entertainment, BK-One, przez lata będący DJ-em koncertowym Brothera Aliego idealnie tutaj pasuje. W 2009 roku mieszkaniec Minneapolis przy pomocy swojego kompana, Benzilli, wydał producencki album z plejadą uznanych raperów – „Radio Do Canibal”.

    Życiorys BK-One’a jest wypełniony po brzegi muzycznymi historiami, przypadającymi już na jego najmłodsze lata. Dorastając w Milwaukee uczył się gry na pianinie i wibrafonie; dość szybko zaczął kolekcjonować płyty. Następnie podjął naukę jazzu na Roosevelt Middle School of the Arts, kontynuując to również na West Division High w największym mieście stanu Wisconsin. W tym czasie miał przyjemność poznać i grać wspólnie ze swoimi inspiratorami – Barrym Harrisem, Yusefem Lateefem, Jackiem DeJohnette, Eddie’em Palmierim, Joshem Redmanem i innymi. W międzyczasie z pomocą jednego z nauczycieli poznawał kolejne muzyczne sekrety, aż do 1996 roku, kiedy zdecydował się na przeprowadzkę do Minneapolis.

    W Minnesocie wraz z Aaronem Moneyem bohater tego artykułu powołał do życia pierwszą audycję radiową w tym regionie USA poświęconą stricte undergroundowemu hip hopowi. W ten sposób niedługo później poznał większość osób kształtujących trzon Rhymesayers Entertainment; niebawem sam stał się częścią tej wytwórni płytowej. Od 2000 roku BK-One zajmował się przede wszystkim DJ-ingiem podczas koncertów zdobywającego coraz większą popularność, Brothera Aliego. Podczas licznych imprez na terenie USA oraz poza tym kontynentem, występował u boku największych postaci z niezależnej sceny hip hopowej, jak i mainstreamu. W 2003 roku wypuścił premierowy projekt, mix-CD „For The Love Of Music”. Następne szlify przyszły na wydanym 4 lata później krótkim wydawnictwie „Set In Motion”. Po tych przedbiegach, mieszkaniec Minneapolis zdecydował się na przygotowanie solowego LP. Przed ukazaniem się „Radio Do Canibal”, duża część opinii publicznej zachodziła w głowę, jakim to cudem człowiek cienia zebrał mocno wyglądające na papierze grono Emcees.

    Wydawnictwo płytowe trafiło na sklepowe półki 6 października 2009 roku. Materiał został wypuszczony rzecz jasna Rhymesayers Entertainment, które zadbało o niecodzienną formę płyty CD (tzw. discbox slider). Jednak uwaga słuchaczy i tak skupiała się głównie na obsadzie tego longplaya. Czołowi przedstawicieli labelu z północy Stanów Zjednoczonych (lub blisko z nim związani twórcy) – Slug, Brother Ali, I Self Devine, Toki Wright, Murs, P.O.S. – nie stanowią jeszcze takiego zaskoczenia. Podobnie można zrozumieć obecność na albumie undergroundowych raperów z Kalifornii – Aceyalone’a, Myka 9, The Groucha, Abstract Rude’a. Za to gościnne zwrotki Black Thoughta, Raekwona, Scarface’a, Phonte stanowią nie lada zaskoczenie. Całość dopełniają będący na fali wznoszącej członkowie Hypnotic Brass Ensemble i Aby Wolf. Jak do tego zacnego towarzystwa przedstawia się warstwa muzyczna dostarczona przez BK-One’a, Benzillę i akompaniujących muzyków? „Radio Do Canibal” opiera się o sample pochodzące z muzyki brazylijskiej – nastrój LP został utrzymany w żywiołowym, bujającym, momentami wręcz skocznym klimacie. Nie wszystkie interpretacje i rozwiązania zaproponowane przez głównego architekta płyty zasługują na wysokie noty, aczkolwiek na dłuższą metę naprawdę dobrze to wychodzi.

    W tym wszystkim dziwi niski poziom promocji wydawnictwa. Rhymesayers Entertainment dało się poznać jako label trzymający pieczę nad wydawanymi przez siebie materiałami i trudno zrozumieć (szczególnie spoglądając na tracklistę LP) odstawienie tego materiału na boczny tor. W ub.r. doszło do kuriozalnej sytuacji, kiedy to prawie po dwóch latach od premiery „Radio Do Canibal”, powstał teledysk do utworu „Tema Do Canibal”. Ponadto trafiły do obiegu odrzuty i niewykorzystane elementy przy konstrukcji płyty, zebrane na „Radio Do Canibal Extras” (ukazała się też EP-ka o tym samym tytule). Z drugiej strony, BK-One z pewnością nie załamuje rąk i jest szczęśliwy z opublikowania debiutanckiego długogrającego materiału. O jego podejściu do muzyki w tym momencie, najlepiej świadczy poniższy cytat, który powinien wziąć do serca każdy twórca muzyczny:

    Aktualizacja: Benzilla umieścił wybrane tracki z w całości „Radio Do Canibal” na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Ivan Tiririca (Intro)
    2. Gititit feat. Slug & Brother Ali
    3. Mega feat. Aceyalone, Myka 9 & Abstract Rude
    4. Caetano Veloso (Interlude)
    5. The True & Living feat. Raekwon & I Self Devine
    6. Here I Am feat. Phonte, Brother Ali & The Grouch
    7. Tema Do Canibal feat. Hypnotic Brass Ensemble
    8. Ivan Tiririca (Interlude)
    9. Philly Boy feat. Black Thought
    10. Blood Drive feat. Slug
    11. A Day’s Work feat. P.O.S.
    12. Face It feat. Toki Wright
    13. Love Like That feat. Aby Wolf
    14. Hyldon (Interlude)
    15. Blue Balls feat. Blueprint
    16. Eighteen To Twenty-One feat. Murs
    17. Call To Arms feat. I Self Devine
    18. American Nightmare feat. Brother Ali & Scarface
    19. Tom Ze (Outro)
  • Darmowe EP: Brother Ali – The Bite Marked Heart

    Darmowe EP: Brother Ali – The Bite Marked Heart

    2–3 minut

    Od wielu lat przypadające na dzisiaj Walentynki stanowią jedno z najbardziej nachalnych i obrzydliwych dat w roku kalendarzowym. Komercyjny wymiar 14 lutego i cała otoczka kryjąca się za tym „świętem” może przyprawić o mdłości skuteczniej niż początkowa scena w „Conanie Barbarzyńcy” w wersji 3D. Trudno mi pojąć międzynarodowy fenomen tego wydarzenia, a tym bardziej jego upowszechnienia na polskim gruncie. Anglosaski wymysł na tyle się upowszechnił nad Wisłą, że już dawno zepchnął w cień rodzime święto zakochanych – Noc Kupały (Sobótka), obchodzone w nocy z dnia 21 na 22 czerwca. Osobiście od sztucznych przejawów miłości 14 lutego, preferuję coś dla prawdziwych gangsterów – lekturę o masakrze w Dniu Świętego Walentego i/lub wartościowe muzyczne danie. 13 lutego ukazał się darmowy projekt Brothera Aliego, „The Bite Marked Heart”, dzięki któremu Walentynki nie muszą wyglądać aż tak obrzydliwie.

    Rhymesayers Entertainment od lat stanowi niezwykle uznaną i poważaną wytwórnię hip hopową. Na długiej liście artystów wydających projekty muzyczne pod skrzydłami tej oficyny wydawniczej znajdziemy wiele istotnych postaci. Brother Ali obok Atmosphere i DJ’a Abilitiesa niemal od początku jest związany z tym labelem. Poszczególne etapy kariery muzycznego tego sympatycznego rapera przedstawię w niedalekiej przyszłości przy okazji artykułu o jego nadchodzącym albumie, „Mourning in America and Dreaming in Color”. Płyta uprzednio została zapowiedziana na 5 marca b.r., jednak już teraz wiadomo, że na kolejne LP autorstwa bohatera niniejszego wpisu trzeba będzie trochę dłużej poczekać (premierę wydawnictwa przesunięto na drugą połowę tego roku). Aby skrócić oczekiwanie na pełne wydawnictwo muzyczne, Brother Ali postanowił wypuścić darmowy materiał, „The Bite Marked Heart”.

    Wydany 13 lutego projekt zawiera 7 utworów zgrabnie wpasowujących się w walentynkową tematykę. Wywodzący się z Minneapolis wykonawca nagrał nieco rozszerzoną EP-ką poświęconą sprawom damsko-męskim, odnoszącej się do różnych kwestii dotyczących miłości i związków. Wszystkie kompozycje zostały oparte o produkcję Jake One’a i Anta, natomiast gościnnie udzielili się Phonte (Little Brother, The Foreign Exchange), Stokley Williams (Mint Condition) oraz wokalistki Nikki Jean i Aby Wolf. Sympatycy twórczości Brothera Aliego z pewności będą usatysfakcjonowani „The Bite Marked Heart”, aczkolwiek gospodarz projektu momentami aż za bardzo przypomina Sluga i Mursa, doskonale znanych z zamiłowania do nagrywania tracków o kobietach. Jednak darmowe EP artysty posiada specyficzny i uduchowiony pierwiastek, nadający kształtu wydawnictwu.

    Zawartość darmowej EP-ki Brothera Aliego można poznać odwiedzając Soundcloud. „The Bite Marked Heart” dodatkowo można pobrać korzystając z poniższego odnośnika. A na prawdziwe święto nie tylko zakochanych, ale przede wszystkim płci pięknej należy poczekać do 8 marca. Dzień Kobiet zbliża się już wielkimi krokami.

    DOWNLOAD Brother Ali – „The Bite Marked Heart”

    Tracklista

    1. Shine On feat. Nikki Jean
    2. Electric Energy
    3. I’ll Be Around feat. Phonte & Stokley Williams
    4. I Can’t Wait
    5. Years
    6. Haunted Housebroken feat. Aby Wolf
    7. The Bite Marked Heart
  • 9th Wonder z długo oczekiwaną producencką płytą

    9th Wonder z długo oczekiwaną producencką płytą

    3–4 minut

    Każdy sympatyk hip hopu z pewnością posiada faworyzowanych przez siebie twórców, związanych z poszczególnymi elementami tej kultury. W zestawieniach słuchaczy i dziennikarzy muzycznych obejmujących producentów hip hopowych, znajdziemy zarówno postacie, działające w latach 80.tych poprzedniego stulecia, jak i osoby aktywne we współczesnych czasach. Wraz z nową falą beatmakerów, która wypłynęła na szersze wody na przełomie wieków, pojawiły się także wyzwania i nadzieje ze strony opinii publicznej. Przede wszystkim ludzie poszukują godnych następców znamienitych beatmakerów z wieloletnim stażem w branży muzycznej, powoli odchodzących na zasłużoną emeryturę. Wśród artystów, określanych obecnie tym mianem, nie sposób pominąć byłego członka Little Brother, 9th Wondera. Wzięty i popularny producent, po długim oczekiwaniu wydał pod koniec września b.r. producencką płytę „The Wonder Years”.

    Od dobrych kilku lat Patrick Douthit uchodzi  za jednego z najlepiej godzących współpracę z undergroundowymi i mainstreamowymi artystami producentów. Urodzony w 1975 roku w miejscowości Winston-Salem, wsławił się w niezależnych kręgach hip hopowych jako nadworny beatmaker Justus League. Opierające się na soulowych samplach brzmienie 9th Wondera zostało obszernie zaprezentowane światu na debiutanckim albumie Little Brother, „The Listening” z 2003 roku. Instrumentale jego autorstwa chwyciły z miejsca i w krótkim czasie mieszkaniec Północnej Karoliny otrzymał propozycje kooperacji z całą plejadą postaci ze świata muzycznego. Po jednej stronie znajdowali się raperzy i grupy kojarzone z dalekim od współczesnych list przebojów hip hopem (Strange Fruit Project, Lightheaded, Masta Ace, Murs, Jean Grae, Consequence, Sean Price, Dave Ghetto, Eternia, EPMD, M.O.P.). Z kolei, po przeciwległej szali należy umieścić międzynarodowe gwiazdy muzyczne, czy wiodące postacie w dzisiejszym hip hopowym mainstreamie (Jay-Z, Destiny’s Child, Drake, Erykah Badu, Ludacris, David Banner, Wale).

    Dorobek muzyczny 9th Wondera, to nie tylko gościnne udziały na wydawnictwach innych artystów i wsparcie przyjaciół z Justus League. Producent zrealizował kilka solowych longplayów – „Dream Merchant Vol. 1 & 2” oraz „9th’s Opus: It’s a Wonderful World Music Group Vol. 1” – oraz stoi za licznymi materiałami wydanymi z różnymi raperami. Do najbardziej liczących się płyt współautorstwa mieszkającego teraz w Raleigh beatmakera wypada zaliczyć kolejno: „Murs 3:16: The 9th Edition”, „Murray’s Revenge”, „Sweet Lord” i „Fornever” nagranych z Mursem, „Chemistry” i „Formula” powstałych przy udziale Buckshota, „Jeanius” z wokalami Jean Grae. Imponująca liczba wyprodukowanych pojedynczych utworów i pełnych LP, stawia artystę w gronie najbardziej wziętych i zapracowanych producentów na scenie muzycznej. Również z tego powodu, premiera „The Wonder Years” została kilkakrotnie przesunięta w czasie, a liczni fani jego twórczości obawiali się, iż wydawnictwo nigdy nie ujrzy światła dziennego.

    Solowy album producenta ukazał się na rynku fonograficznym 27 września 2011 roku. Materiał ukazał się nakładem labelu założonego przez samego producenta, It’s A Wonderful World Music Group. „The Wonder Years” zawiera 16 tracków (wersja dostępna iTunes został uzupełniona przez trzy bonusowe nagrania) z udziałem zastępu niezależnych, jak i doskonale znanych słuchaczom muzyki artystów. Na płycie pojawili się członkowie Justus LeagueKhrysis, Phonte, Median i Skyzoo, reprezentanci Wu-Tang ClanuMasta Killa i Raekwon, undergroundowi soliści i zespoły – Fashawn, Tanya Morgan, Big Remo, zdobywający coraz większy rozgłos Blu, Kendrick Lamar i Mac Miller, postacie o ugruntowanej pozycji na scenie hip hopowej – Murs, Talib Kweli, wokalistki – MeLa Machinko, Erykah Badu, Marsha Ambrosius. Znalazło się też miejsce dla nieco zapomnianego Warrena G.

    Poniżej zamieszczam snippety pochodzące z „The Wonder Years”. Publikuję również video trailer poprzedzający wydanie album oraz teledysk stworzony do singla „Make It Big”. Czy 9th Wonder sprostał oczekiwaniom fanów i pokusił się o wartościowe wydawnictwo płytowe? Czy nadal jednogłośnie należy do topowych producentów wywodzących się z przełomu wieków? Czy jeszcze więcej odbiorców muzyki będzie uważało jego za swojego ulubionego producenta? Odpowiedzi na te i inne pytania na pewno będą niejednoznaczne, a czas zweryfikuje warsztat beatmakera z Północnej Karoliny.

    Tracklista

    1. Make It Big feat. Khrysis
    2. Band Practice Pt. 2 feat. Phonte & Median
    3. Enjoy feat. Warren G, Murs & Kendrick Lamar
    4. Streets of Music feat. Tanya Morgan & Enigma of Actual Proof
    5. Hearing The Melody feat. Skyzoo, Fashawn & King Mez
    6. Loyalty feat. Masta Killa & Halo
    7. Now I’m Being Cool feat. MeLa Machinko & Mez
    8. Never Stop Loving You feat. Terrace Martin & Talib Kweli
    9. Piranhas feat. Blu & Sundown of Actual Proof
    10. Peanut Butter & Jelly feat. Marsha Ambrosius
    11. One Night feat. Terrace Martin, Phonte, & Bird and The Midnight Falcons
    12. Your Smile feat. Holly Weerd & Thee Tom Hardy
    13. No Pretending feat. Raekwon & Big Remo
    14. 20 Feet Tall feat. Erykah Badu & Rapsody
    15. That’s Love feat. Mac Miller & Heather Victoria
    16. A Star U R feat. Terrace Martin, Problem & GQ
  • Sean Boog i Khrysis prezentują kolejny album The Away Team

    Sean Boog i Khrysis prezentują kolejny album The Away Team

    3–4 minut

    W dyskusjach dotyczących artystów wywodzących się z Północnej Karoliny, nie sposób pominąć wątków o członkach Justus League. Założone przez Cesara Comanche’a i 9th Wondera crew zrzesza ponad tuzin postaci. Obok dwójki ww. osób do kolektywu należą: L.E.G.A.C.Y., The Away Team, Darien Brockington, Little Brother, Edgar Allen Floe, Median, Chaundon, Joe Scudda oraz przyjęci znacznie później w szeregi grupy Buckshot, Sean Price i Skyzoo. Oprócz związanych z Duck Down Music ostatnich przedstawicieli formacji, do najbardziej znanych postaci zalicza się grupa Little Brother, L.E.G.A.C.Y. i The Away Team. Właśnie ten ostatni zespół, tworzony przez rapera Seana Booga i producenta Khrysisa, wyróżnia się także aktywnością w branży muzycznej. Wczoraj do sprzedaży trafił kolejny album sygnowany przez duet, „Scars & Stripes”.

    W przeciągu ostatnich 6 lat, Sean Boog i Khrysis zdążyli pokazać się z dobrej strony na lokalnej, jak i narodowej scenie muzycznej w Stanach Zjednoczonych. Począwszy od 2005 roku artyści wydali kolejno płyty „National Anthem” (2005), „Training Day” (2007), „The Warm Up” (2009) oraz „Independence Day” (2010). Jeżeli chodzi o solowe kariery członków The Away Team, to znacznie większą renomą cieszy się Christopher Tyson. Beatmaker współpracował do tej pory z całą plejadą raperów. Pomijając produkcje dla Justus League, z podkładów muzycznych Khrysisa skorzystali Masta Ace, Sean Price, Kenn Starr, Supastition, Skyzoo, Cormega, Evidence, Heltah Skeltah, Jean Grae, KRS-One & Buckshot, Finale, Slum Village, Talib Kweli, Apathy i wielu innych. Z kolei Sean Boog znacznie rzadziej udzielał się gościnnie na płytach innych artystów. Do jego znaczących kooperacji zaliczają się udziały na „Connected” The Foreign Exchange„Squirrel And The Aces” Cesara Comanche’a, „The Dream Merchant Vol. 2” 9th Wonder a, „Picture This…” DJ’a K.O., „Hunger Strike ” Silent Knighta. Rezydujący obecnie w Raleigh w Północnej Karolinie artyści razem tworzą solidny zespół, o czym można przekonać się wcześniejszych płytach The Away Team i świeżym wydawnictwie „Scars & Stripes”.

    Wydany 11 października b.r. nakładem It’s A Wonderful World Music Group/Duck Down Music album to zaangażowany społecznie projekt. Okładka tego konceptualnego wydawnictwa płytowego powstała w oparciu o jedną z fotografii dokumentujących niesławne zamieszki z 1965 roku w dzielnicy Watts w Los Angeles. Wydarzenia trwały z dużym natężeniem przez 6 dni, w wyniku czego 34 osoby zginęły, było 2032 rannych, aresztowano 3952 osoby. W 1965 roku przyczyną zamieszek były liczne przypadki brutalności ze strony policji i innego rodzaju niesprawiedliwość rasowa, jaką cierpieli czarni mieszkańcy Los Angeles, np. dyskryminacja w pracy i w sferze mieszkaniowej. The Away Team postanowiło nawiązać do tego, co wydarzyło się ponad 30 lat temu, przygotowując utwory opierające się o różnorodne storytellingi, zawierające odważne i stojące na przyzwoitym poziomie teksty. Całość „Scars & Stripes” została wyprodukowana przez Khrysisa. Członkowie Justus League zaprosili na płytę całkiem sporą liczbę gości, wśród których znajdziemy choćby Evidence’a, Taliba Kweli, Rapsody, czy Phonte.

    Sean Boog w krótkiej wypowiedzi podsumował taki, a nie inny wymiar „Scars & Stripes”:

    Podczas zamieszek w dzielnicy Watts w 1965 roku napięcia na tle rasowym osiągnęły punkt krytyczny, co było wynikiem procesów desegregacji oraz brutalności policji. Wydarzenia te stanowiły bezpośredni wyraz gniewu społeczeństwa, a jednocześnie pozostawiły trwałą „bliznę” na historii Ameryki. Choć były one gwałtowne i pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne, stanowiły konieczny etap na drodze do kształtu, jaki nasze społeczeństwo przybrało dzisiaj. Analizując te przełomowe momenty w historii kraju, odnosimy je do świata hip-hopu i zmian, jakie gatunek ten przyniósł w skali globalnej. Poprzez muzykę wykorzystujemy własne „blizny” – te, z którymi mierzyliśmy się zarówno jako grupa, jak i jednostki – by ukazać nasz rozwój i przemianę oraz to, jak zapracowaliśmy na swoją pozycję i uznanie.

    Ostatni projekt The Away Team został poprzedzony kilkoma singlami. W kolejności chronologicznej zespół zaprezentował tytułowe nagranie, „Unforgettable” (ostatecznie track nie znalazł się na płycie) oraz „Set It Off”. Powstał również teledysk promujący „Scars & Stripes”, zrealizowany do utworu „The Road To Redemption”.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Bad News feat. King Mez & Blue Raspberry
    3. Scars & Stripes
    4. 4 The People
    5. Cheers feat. Heather Victoria
    6. What Is This feat. Evidence
    7. The Road To Redemption
    8. Drift
    9. Set It Off feat. Talib Kweli & Rapsody
    10. Happenin’ Today
    11. Hot Potato feat. Halo & Sundown of Actual Proof
    12. I Ain’t Mad feat. Jay Rush
    13. Paid feat. Laws & Big Remo
    14. Proceed feat. Enigma of Actual Proof
    15. Get Down feat. GQ
    16. Picture This feat. Kelsy Lu
    17. See U Later feat. Phonte
  • Pharoahe Monch z pierwszym albumem w Duck Down Music

    Pharoahe Monch W.A.R. (We Are Renegades)Pośród cenionych i szanowanych artystów na scenie hip hopowej, znajdziemy wiele postaci, które nie przyzwyczaiły nas do wydawania zbyt często swoich albumów. Różne przyczyny składają się na ten stan rzeczy, a każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Nie raz ukazanie się kolejnego wydawnictwa płytowego danego rapera, bądź producenta, zostaje odłożone w czasie, a premiera płyty jest kilkakrotnie przekładana. Wystarczy spojrzeć ile czasu trwa saga związana z wypuszczeniem na rynek płytowy „Detoxu” Dr’a Dre lub przypomnieć sobie historie dotyczące „Street Hop” Royce’a Da 5’9″, czy „Only Built For Cuban Linx Part 2” Raekwona. Po drugiej stronie stoją osoby z natury rzadko przygotowujące solowe materiały. Do tej szuflady należy wrzucić wywodzącego się z Queens w Nowym Jorku, Pharoahe Moncha, który po prawie 4-letniej przerwie nagrał swój trzeci longplay „W.A.R. (We Are Renegades)”. (więcej…)

  • The Foreign Exchange powraca z trzecim albumem

    The Foreign Exchange - AuthenticityW ostatnim czasie coraz więcej wydawanych jest albumów, będących owocem współpracy pomiędzy raperem, a producentem. Niektóre z tych materiałów nie przedstawiają wysokiej wartości artystycznej i przechodzą gdzieś obok, inne zaś skupiają uwagę mnóstwa słuchaczy. Do tej drugiej kategorii spokojnie można dodać nadchodzący album – The Foreign Exchange – „Authenticity”. (więcej…)

  • Nowy album Rhymefesta w maju

    Rhymefest - El ChePomimo dalszych problemów dotyczących płynnego funkcjonowania U Call That Love, w pewien sposób postaram się wypełnić czas, do uzyskania komfortu prowadzenia serwisu bez żadnych przeszkód. Nie jestem w stanie przeskoczyć pewnych spraw, na które zwyczajnie nie mam większego wpływu, więc proszę uzbroić się w cierpliwość i jeszcze trochę poczekać. Niezwykle sobie cenię każdego Czytelnika strony i mam nadzieję, iż zaistniała sytuacja spotka się z Waszym zrozumieniem. (więcej…)

  • Apathy z nowym albumem

    Apathy - Wanna Snuggle?W podróży pomiędzy premierami płytowymi docieramy do mrocznego, nieco strasznego miejsca, które mogłoby zostać uznane nawet za odpychające. Stacja Apathy zaprasza do swoich zepsutych progów. (więcej…)

  • Recenzja LP: AZ – The Format

    Recenzja LP: AZ – The Format

    2–3 minut

    Quiet Money Records | 2006

    Przyszła kolej na kolejną recenzję na U Call That Love, która tym razem będzie dotyczyć albumu „The Format” brooklyńskiego Emceego AZ.

    Przez wszystkie lata swojej kariery muzycznej AZ wywoływał wśród słuchaczy i krytyków odmienne uczucia. Zdarzało się, że był komplementowany za utwory singlowe, ale nie wszystkie o czym wspomnę poniżej, czy gościnne udziały na innych albumach lecz bardzo często potrafi(ł) doprowadzać do irytacji, a wręcz do wściekłości fanów. Zarzucano mu, słusznie zresztą, że jest nierówny, ma fatalną rękę do doboru bitów na swoje płyty, brakuje mu choćby minimalnego zbliżenia się jego kolejnych nagrań do poziomu debiutanckiego albumu „Doe Or Die”. Nie szczędzono również słów krytyki za kompletnie inne stylowo single niż wcześniejsze jego dokonania jak „Hey AZ” czy „Problems”, który owszem jest porządnym kawałkiem, ale nie jest to stary-dobry Anthony Cruz. Dodatkowo od dawna istnieje problem – AZ to już jest mainstream pełną gębą czy jeszcze dryfuje na krawędzi undergroundu?

    Wizerunek rapera o dominikańskich korzeniach poprawił się po ukazaniu się w 2006 roku albumu „The Format”, który zebrał pochlebne recenzje i stał na lepszym poziomie niż poprzednie jego wydawnictwo „A.W.O.L.”. Dlaczego więc to wydawnictwo płytowe przekonało słuchaczy? Na pewno duże zasługi w tym miała odpowiednia selekcja bitów. Produkcja w głównej mierze została powierzona Fizzy Womackowi (alias Lil Fame’a), Emile’owi i J. Cardimowi, a po jednym utworze przypadło Statikowi Selektah i DJ’owi Premierowi. Trzeba przyznać, iż nie można narzekać na warstwę muzyczną na albumie. Jedynie „Doing That” jest kompletnym nieporozumieniem, również pod względem lirycznym.

    Anthony Cruz od zawsze był wyróżniany ze względu na swoje flow. Nie inaczej jest też tym razem. „The Format” zawiera kilka utworów, które można było zaliczyć do najlepszych tracków pochodzących z NYC w 2006 roku. Oczywiście na pierwsze miejsce wysuwa się tytułowe nagranie, w którym zarówno AZ jak i DJ Premier przeszli samych siebie. Poza tym „Make Me!”, „Animal”, „Rise & Fall” z Big Pooh i Phonte, czy „Sit 'Em Back Slow” z gościnnym udziałem M.O.P. także trzymają wysoki poziom. To wszystko składa się na kompletną płytę, na której reprezentant Brooklynu nawiązał do swoich najlepszych nagrań.

    Podsumowując, „The Format” jest jednym z najlepszych albumów w dorobku muzycznym AZ, który brzmi świeżo nawet po upływie trzech lat od momentu jego wydania. Szkoda, że po tak dobrej produkcji znowu przyszły lata chude – ani zarówno „Undeniable”, „N4L” czy „Legendary” nie są wybitnymi osiągnięciami i śmiem wątpić, iż ten uzdolniony artysta wyda jeszcze kiedykolwiek wartościową płytę.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. I Am The Truth
    2. Sit 'Em Back Slow fet. M.O.P.
    3. Get High
    4. Make Me
    5. Games feat. Samson
    6. Rise & Fall feat. Little Brother
    7. Animal
    8. Doing That! feat. Jha-Jha
    9. This Is What I Do
    10. The Format
    11. Vendetta
    12. Game Of Life
    13. Royal Salute
Translate »