Tag: plugaudio

  • Recenzja LP: Igor Boxx – Delirium

    Recenzja LP: Igor Boxx – Delirium

    2–4 minut

    PlugAudio | 2015

    Tekst: Emilia Falkowska

    Każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że jazz to silna karta w historii polskiej muzyki. Takie osobistości, jak Krzysztof Komeda czy Zbigniew Namysłowski są powodami do dumy dla całych pokoleń. Zainteresowanie tym gatunkiem nie skończyło się wraz z opadnięciem emocji po „Astigmatic”, co to, to nie. Korzenie ruchu jazzowego w Polsce sięgają głęboko, jednak sam gatunek nie przestaje ewoluować. Świeże brzmienie nadaje mu obecnie nie kto inny, jak Igor Boxx, bez wątpienia jeden z najważniejszych współczesnych polskich muzyków, ½ szanowanego i wielokrotnie nagradzanego duetu Skalpel oraz świetnie radzący sobie solowy artysta. Artysta przez wielkie „A”.

    Każdy jego projekt to ujście dla szerokiej wyobraźni i genialna mieszanka stylów prowokująca wyjątkowe doznania. Perfekcyjnie łączony jazz z elektroniką i hip hopem jest wizytówką panów z Wrocławia. Igor Pudło wraz z Marcinem Cichym ponad dekadę temu zostali dostrzeżeni przez kultową londyńską wytwórnię płytową Ninja Tune, dzięki której usłyszeliśmy „Skalpel” czy też „Konfusion” – albumy rozpoznawalne na świecie i kultywowane w kraju. Warto wspomnieć, że ich „Virtual Cuts” jest uważany za najlepszy mixtape w historii polskiej muzyki elektronicznej.

    Światowy poziom projektów został dostrzeżony i doceniony, a Igorowi Boxxowi otworzył drzwi do solowej kariery. Człowiek, który, jak sam mówi, był świadkiem narodzin punk rocka i złotej ery hip hopu, pamięta przejście Polski z komunizmu na kapitalizm i wersji analogowych na cyfrowe, w 2010 roku wydał solowy album „Breslau”, osobistą ekspresję na temat historii Wrocławia. Debiut jakich mało. Wydawnictwo ruszyło w świat i przyciągnęło tłumy zainteresowanych muzyką zza żelaznej kurtyny, połączeniem klasyki z nowoczesnością, historii i emocjonalnych związków artysty z rodzinnym miastem.

    To, co w Igorze wyjątkowe, to nieposkromiona kreatywność. Dowodem na jej ogrom (jakby komukolwiek jeszcze takowy był potrzebny po wcześniejszych sukcesach) jest „Delirium” – nowy album wydany 6 listopada dzięki PlugAudio. Album dojrzały (tak samo jak jego autor, swoją drogą tworzący muzykę już od 24 lat), dopieszczony, zdecydowanie satysfakcjonujący, acz nieprzerwanie intrygujący. Wszystko to dzięki jazzowym samplom i psychodelicznym elementom, które wylewają się z głośników dosłownie, jak obrazy z ram po substancjach psychoaktywnych.

    „Delirium” to płyta ewidentnie wychodząca poza ramy, niekonwencjonalna i fascynująca. Materiał bardziej burzliwy niż dzieci Skalpela (w ub.r. ukazały się dwa nowe projekty grupy – „Transit” i „Simple”), jednak jakościowo tak samo sięga najwyższej półki łącząc jazz, krautrock i new wave. „Delirium” to dziesięć hipnotyzujących utworów tworzących psychologiczny autoportret Igora Boxxa. Zmysł kompozycyjny pełen spontaniczności i smaku pozwolił mu stworzyć futurystyczny materiał, za punkt wyjścia mający old-schoolowe brzmienia.

    Pierwszy utwór, „Nordic Crime”, to porządna dawka delirycznych dźwięków, którym nie da się oprzeć. Po pierwszym zastrzyku psychodelicznych beatów przychodzi pora na trzeci numer „Metabolix”, wymuszający całkowitą zmianę koncepcji na odbiór tego albumu. Klimatem powraca na chwilę do poprzedniego solowego wydawnictwa Igora Boxxa, „Dream Logic”, przyśpieszając tempo i dodając taneczne elementy. Podobny zabieg słychać w „Stolen Moments”. „Twisted Childhood” to kolejny ciekawy utwór, nagle w tym narkotycznym świecie słychać odrobinę dziecinności i marzeń. Dwa ostatnie utwory – „Delirious Material” i „Swamp Forever” – przybliżone są klimatem do „Nordic Crime”. W tym drugim jednak warto zwrócić uwagę na dodatkowy element wprowadzony na końcu wydawnictwa, wyjaśniający nieco całą tę grę wyobraźni.

    „Delirium” zaskakuje różnorodnością, ale i kunsztem wykonania. Najmniejsze elementy dobrane są tu by subtelnie nadać smaku całości. Fantastyczny klimat stworzony przez Igora mógłby być genialną ścieżką dźwiękową filmu lub po prostu soundtrackiem niezapomnianego jesiennego wieczoru.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Nordic Crime
    2. Paranoia
    3. Metabolix
    4. Moonbase Alpha
    5. Sorrow Tomorrow
    6. Twisted Childhood
    7. Stolen Moments
    8. Nightbreak
    9. Delirious Material
    10. Swamp Forever

    Zapisz

  • Skalpel powraca z nowymi płytami

    Skalpel powraca z nowymi płytami

    5–7 minut

    W styczniu zawsze przygotowuję ranking bardziej istotnych płyt za poprzedni rok. Za każdym razem okazuje się, że istnieje sporo produkcji, którym nie poświęciłem odpowiedniej uwagi, przegapiłem i/lub odstawiłem na półkę z napisem „do przesłuchania później”. W związku z tym, że sięgam po szeroki wachlarz współczesnych wydawnictw, przeważnie na liście ląduje sporo projektów. W najbliższym czasie postaram się wyrównać zaległości z tego tytułu i przedstawić przynajmniej kilkanaście pominiętych wcześniej materiałów z 2014 roku. Wkrótce na naszej stronie pojawią się artykuły o płytach Your Old Drooga, Chestera Watsona, Atmosphere, Run The Jewels, The Black Opery, Ghostface Killah, Blu, The Koreatown Oddity i wielu innych. Zaczniemy jednak od zeszłorocznych materiałów rodzimej formacji Skalpel – „Simple” i „Transit”.

    Wszyscy nieco starsi słuchacze powinni pamiętać, jakie było poruszenie w kraju dekadę temu, gdy okazało się, że polscy wykonawcy rozpoczęli współpracę z brytyjską wytwórnią płytową Ninja Tune. Igor Pudło i Marcin Cichy zupełnie niepostrzeżenie dla nikogo, bez zbędnego szumu, weszli na początku tego stulecia do grona artystów nagrywających muzykę dla kultowej oficyny wydawniczej z siedzibą w Londynie. Skalpel dokonał wydawałoby się niemożliwego, w końcu przed podpisaniem kontraktu płytowego z NJ polski duet miał na swoim koncie miał jedynie dwa wydawnictwa – „Polish Jazz EP” i „Virtual Cuts” – które nie były zbyt mocno promowane poza granicami naszego kraju.

    Pomimo tego iż grupie z Wrocławia nie każdy wróżył zrobienie międzynarodowej kariery, to jednak włodarze Ninja Tune mocno wierzyli w swoich nowych artystów. Jak się szybko okazało, wcale nie przeliczyli się, gdyś wszystkie materiały wydane przez Skalpel stały na wysokim poziomie artystycznym. Już opublikowane w 2003 roku EP-ki „Sculpture” i „1958” ujawniły spory potencjał drzemiący w tej formacji. Wrocławianie opierali swoje nagrania głównie o sample wyniesione z polskich nagrań jazzowych z lat 60. i 70.tych, co w szybkim tempie stało się ich znakiem rozpoznawczym. Twórcy przekształcali następnie stare kompozycje w różnego rodzaju elektronikę, podawaną ze smakiem i dbałością o najmniejsze szczegóły. Dwa longplaye wydane przez duet – „Skalpel” i „Konfusion” – spotkały się z szeregiem pochlebnych opinii. Obie płyty doceniono nie tylko nad Wisłą, ale także w pozostałych krajach europejskich. Właśnie za sprawą tych wspaniałych wydawnictw (w ub. latach trafiła do sprzedaży reedycja winylowych wersji tych albumów) Skalpel uhonorowano Paszportem „Polityki” za 2005 rok w kategorii „Estrada”.

    Po zdobyciu tych laurów grupa nieoczekiwanie zaprzestała na długi czas aktywności na rynku wydawniczym. Członkowie tego zespołu skupili się na solowej działalności. W ostatnich latach więcej było słychać o Igorze Pudło, nagrywającym muzykę również pod pseudonimem Igor Boxx. Otrzymaliśmy od niego kilka udanych projektów – „Breslau”, „Dream Logic” i „Last Party In Breslau”. Natomiast Marcin Cichy przeważnie pomagał innym artystom przy nagrywaniu płyt (przeważnie od strony technicznej). Jednak w ostatnich dwóch latach ten artysta o wielu talentach pokusił się o serię wydawniczą pod aliasem Meeting By Chance. Wrocławianin opublikował m.in. „Meeting Illegal Art”, „Meeting By Chance”, „Moon Rock” i „IIII” (wszystkie jego materiały znajdziecie na Bandcampie). Po długim okresie bez wspólnej płyty bohaterowie niniejszego artykułu ponownie zdecydowali się wspólnie tworzyć muzykę. Pierwszy owoc sesji nagraniowych Skalpela„Simple” – ukazał się na rynku płytowym w maju ub.r.

    Od ostatnich nagrań Skalpela minęło naprawdę dużo czasu. Polska grupa musiała na nowo przystosować się do otaczającej rzeczywistości, w końcu rynek fonograficzny w 2005 a 2014 rok różni się kolosalnie. Igor Pudło i Marcin Cichy rzecz jasna utrzymali część odbiorców doskonale znających ich poprzednie dokonania lecz obok nich wyrosło pokaźne grono nowych sympatyków ich brzmień, którzy dopiero co stykali się z ich muzyką. Dlatego też z wydaniem „Simple” EP wiązało się co najmniej kilka niewiadomych. Czy po latach duet nadal zachowa wcześniejszy styl, czy też spróbuje czegoś innego? Jak słuchacze z kraju i zagranicy zareagują na ich świeże utwory? Czy chemia panująca pomiędzy członkami formacji pozostanie taka sama, jak dawniej? Wszelkie wątpliwości, co do formy prezentowanej przez Skalpel zostały rozwiane w oka mgnieniu. Z kolei odpowiedzi na powyższe zagwozdki (i pozostałe) leżały gdzieś ukryte pośrodku utworów zgromadzonych na EP-ce. Formacja podkreślała, iż tę płytę należy traktować jako preludium do pełnego albumu, którego premiera miała odbyć się kilka miesięcy później. Trzeba przyznać, iż taki nowy początek w wykonaniu wrocławian wypadł nader zachęcająco. Przesłuchując „Simple” najbardziej zapada w pamięć rozbudowane nagranie „Soundtrack” – prawdziwy popis Skalpela. Warto jednak pamiętać o tym, że nie tylko dla tej kompozycji wypada sięgnąć po całą EP-kę, zawieszoną pośród wszelakich wariacji jazzowych i elektronicznych.

    Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „Simple” EP ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Wydanie winylowe EP-ki zostało już wyprzedane, natomiast nadal w obiegu pozostają płyty kompaktowe. Materiał Skalpela promują trzy single – tytułowe „Simple”, „Soundtrack” oraz „Simple (Version)”. Do drugiego z tych nagrań powstał też videoclip.

    Tracklista

    1. Simple
    2. Salvadanio
    3. On the Road
    4. Simple (Version)
    5. Soundtrack

    „Simple” okazało się porządnym wstępem do długo oczekiwanego longplaya wrocławian. Przychylny odbiór i zainteresowanie tym wydawnictwem ze strony opinii publicznej na pewno przynajmniej po części wpłynęło na oczekiwania słuchaczy wobec nowego longplaya duetu. Po blisko półroczu od wydania EP-ki doczekaliśmy się świeżego LP autorstwa doświadczonych muzyków znad Odry. Wszyscy ci, którzy nastawiali się na produkt wysokiej jakości, na pewno nie mogli poczuć się zawiedzeni. „Transit” stanowi instrumentalną płytę na światowym poziomie, łączącą w sobie odmienne style muzyczne zgrabnie spięte jazzową klamrą. Tytuł wydawnictwa dobrano nieprzypadkowo. We wczesnych zagranicznych publikacjach często przedstawiano Skalpel jako zespół z Europy Wschodniej kultywujący wspaniały dorobek polskich artystów z lat 60. i 70.tych, ale też dbający o ukazanie własnej wizji elektroniki. Po dekadzie krajobraz ten ewoluował, ponieważ obecnie Igor Pudło i Marcin Cichy już są artystami z określoną dyskografią i wykształconym stylem, a ich brzmienie to coś więcej niż jedynie fuzja jazzu i elektroniki. Doskonale można o tym przekonać się, studiując tuzin ścieżek zgromadzonych na albumie. Poszczególne kompozycje skrzętnie łączą się w jedną całość i daleko wychodzą poza standardowe ramy współczesnych płyt tworzonych przez producentów. Wraz ze Skalpelem można wybrać się tranzytem w podróż nie tylko przez Polskę czy Europę, ale też przez cały świat pełen muzycznych uniesień.

    Trzeci album grupy można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. „Transit” trafiło do sprzedaży w postaci cyfrowej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), które można zamówić na BC lub poprzez wybrane sklepy muzyczne. Wydawnictwo promuje utwór „If Music Was That Easy”, do którego złożono też teledysk. Skalpel pokazał wszem i wobec, że nawet po dekadzie przerwy, nadal może nagrywać muzykę wysokich lotów. Marcin Cichy i Igor Pudło, to artyści pełną gębą, należący do czołówki polskich muzycznych produktów eksportowych. Oby tylko rodzimy duet nie kazał równie długo czekać na swoje kolejne nagrania, co poprzednio.

    Tracklista

    1. Siesta
    2. Simple
    3. Sound Garden
    4. If Music Was That Easy
    5. Snow
    6. Saragossa
    7. Transit
    8. Sea
    9. Sigma
    10. Surround
    11. Switch
    12. Sunset
Translate »