Tag: radio juicy

  • Strangers of Necessity zaprasza do Tangerine Avenue

    Strangers of Necessity zaprasza do Tangerine Avenue

    3–4 minut

    Wśród europejskich wydawców sporym szacunkiem cieszą się szczególnie nasi zachodni sąsiedzi. Już od dawna niemieckie oficyny wydawnicze są globalnymi markami w niezależnych kręgach (około) hip hopowych. Wystarczy tylko spojrzeć na listę uznanych i sprawdzonych oficyn wydawniczych z tego kraju, aby wnet przekonać się o słuszności powyższych słów. Project: Mooncircle, Melting Pot Music, Jakarta Records, Tokyo Dawn Records, czy też sklepy HHV.DE i Vinyl Digital doczekały się licznych sympatyków na różnych kontynentach. Obok nich należy zarezerwować miejsce dla Radio Juicy. W tym roku nakładem labelu z Heidebergu ukazały się materiały Okho, Jay Alphy, Pawcuta, Bugseeda & Ill Sugiego i innych wykonawców. Nie zabrakło również reedycji ubiegłorocznej płyty grupy Strangers of Necessity, „Tangerine Avenue”.

    W dzisiejszych czasach liczne grono undergroundowych amerykańskich artystów może liczyć na większe zainteresowanie Europejczyków, aniżeli swoich rodaków. W ten krajobraz wpisuje się akurat Strangers of Necessity. Za powstaniem zespołu stoi duet wykonawców pochodzących z Midwestu. Doświadczony battle raper rodem z Chicago, Fooch The MC, oraz młody producent z Iowy, CoryAyo, poznali się przypadkowo przez internet.

    Wnet okazało się, że obaj nadają na tych samych falach, zaś wszystkie różnice pomiędzy nimi tak naprawdę pomagają im w lepszym dogadywaniu się ze sobą. Przed założeniem grupy wykonawcy nagrywali różne utwory (Fooch The MC był związany z Mic Hand Recordings), jednak wydane we drugiej połowie ub.r. „Tangerine Avenue” należy traktować za premierowe wydawnictwo w ich działalności w środowisku hip hopowym. Debiutancki materiał Strangers of Necessity ukazał się przy wsparciu brytyjskiego Hard Jazz 7, ale dopiero w tym roku większe spektrum słuchaczy doceniło ten album.

    O reedycję projektu postarało się ww. Radio Juicy. Dobrze kojarzona niemiecka oficyna wydawnicza zapewniła SON to, czego nie udało się w pełni zrealizować rok temu – dotarcie z płytą do szerszego grona odbiorców. Dzięki naszym zachodnim sąsiadom, którzy docenili warsztat amerykańskiego duetu, wydawnictwo nie z(a)ginęło w undergroundzie, co jest zmorą niejednego współczesnego twórcy pozbawionego silnych pleców w tej branży. Co ważniejsze, pomimo roku od premiery „Tangerine Avenue” ani trochę nie utraciło na swojej wartości. Stało się tak z kilku powodów. Przede wszystkim już po pobieżnym zapoznaniu się z zawartością LP można dostrzec chemię panującą pomiędzy Foochem The MC & CoryAyo. „Vibe All Night” i „You’ll See” są nad wyraz klimatycznymi utworami osadzonymi w klimacie Złotej Ery, która towarzyszy nam do końca trwania albumu. Warstwa liryczna wypełniona punchline’ami świetnie współgra z laidbackowymi beatami na tej płycie. Fooch The MC udowadnia, że nawet w dzisiejszym rapie można zaskakiwać słuchaczy nieschematycznymi tekstami popartymi nienagannym przygotowaniem technicznym. Niby sztuka dla sztuki, lecz podana w zajmujący sposób. „Visions”, „Reflections” i „Babylon” należą do najlepszych momentów na płycie przypominającej, jak wiele znaczyły kiedyś projekty realizowane na linii Emcee-producent. Dobrze, że po otrzymaniu drugiego życia album zdobył uznanie w oczach sympatyków klasycznych form hip hopowych, a SON nie jest już zupełnie nieznaną formacją.

    „Tangerine Avenue” opublikowano na Bandcampie , powstrzymując się od umieszczania LP na innych serwisach streamingowych. Na pierwszą rocznicę premiery materiału Radio Juicy zaprezentowało edycję projektu wypuszczoną na kasetach. Wydawnictwo promuje aż 6 singli, w tym „Bonita’s Dream”, „At They Heads” i „Vibe All Night”. Poniżej znajdziecie teledysk do drugiego z tych utworów. Strangers of Necessity wiele zyskało na reedycji materiału, ponieważ ponad rok temu płyta nie dotarła do większego grona słuchaczy. Dzięki pomocy ze strony Radio Juicy zdecydowanie więcej osób dowiedziało się o działalności Foocha The MC & CoryAyo.

    Wypada też dodać, że drugi z członków Strangers of Necessity wybił się i co rusz dostarcza tłuste instrumentalne materiały. W tym roku wypuścił on kilka pełnych projektów, w tym „Young Vibes” oraz wspólny longplay z Wun Two, „Waves”.

    Tracklista

    1. Shark Attack
    2. Vibe All Night
    3. You’ll See
    4. Bonita’s Dream
    5. At They Heads
    6. Distraktionz (Interlude)
    7. Visions
    8. F.Y.F.
    9. Reflections
    10. Dunk$ (He Got Props)
    11. The Wake
    12. Babylon
  • Specyficzny świat Chestera Watsona na Tin Wooki

    Specyficzny świat Chestera Watsona na Tin Wooki

    4–5 minut

    Branża hip hopowa to jedyna część przemysłu fonograficznego, w którym tak często poddaje się pod dyskusję wiek artystów. Nie sposób zrozumieć tego zjawiska, nieważne czy znajdujemy się w centrum wydarzeń, czy patrzymy na wszystko z dalszej perspektywy. Po zaistniałych zmianach pokoleniowych młodzi twórcy i odbiorcy rapu nie mają za grosz szacunku do weteranów, a ci nie są skorzy do prawienia komplementów nowej fali przedstawicieli tego gatunku. Widać jak na dłoni, że młodzi są za bardzo zapatrzeni w siebie i w pogoni za panującymi obecnie trendami kompletnie odcinają się od korzeni całej kultury. Jedynie garstka z nich kultywuje stare tradycje, usiłując przy tym dodać do tego własne elementy. W tym wąskim gronie umieścimy Chestera Watsona. 18-letni artysta na ubiegłorocznej płycie „Tin Wooki” przedstawił własną wizję boom-bapu.

    W dzisiejszych czasach na ogół młodzi wykonawcy mają niewiele wspólnego z korzeniami hip hopowymi. Jednak zdarzają się odstępstwa od tej reguły i niektórzy usiłują nadać swojej muzyce  dawnego posmaku. Chester Watson może posłużyć za przykład twórcy korzystającego z dobrodziejstwa lat 90.tych, ale wyznaczających przy tym nowe kierunku rozwoju rapu. Przedstawiciel nowej fali wykonawców hip hopowych pochodzi z południa USA. Na jego twórczość istotny wpływ miały liczne przeprowadzki i zmiany lokalnego środowiska. Oprócz tego wrażliwość muzyczna mieszkańca Florydy ukształtowała się również dzięki baletowi, który pochłaniał jego przez kilka lat. Jednak to muzyka okazała się najodpowiedniejszym środkiem wyrazu w jego życiu.

    Premierowy materiał rapera i producenta w jednym, „Phantom”, trafił do obiegu 3 lata temu. Chester Watson wypuścił ten projekt w wieku zaledwie 15 lat. W szybkim tempie jego nagraniami zainteresowali się słuchacze ze Stanów Zjednoczonych,Europy i Azji. Doceniono oryginalny styl Amerykanina łączący boom-bap ze specyficzną szkołą rapu. Nic w tym dziwnego, skoro do największych swoich inspiracji CW zalicza Earla Sweatshirta, Tylera, the Creatora, MF Dooma, Mos Defa i Andre 3000. W następnych latach artysta wraz ze swoim kolektywem Nü Age Syndicate pracował nad kolejnymi płytami. Od lipca 2013 do czerwca 2015 roku wypuścił on kilka zajmujących projektów, pokazując rosnące umiejętności producenckie i raperskie. „Tin Wooki”, „Space Nobility”, „my girlfriend made me drop this”, „Summer Mirage” oraz 4-częściowa seria „Guru” przyciągnęły liczne zainteresowanie ze strony mediów i odbiorców. Pośród wszystkich tych produkcji zdecydowanie najważniejszą pozostaje pierwsza z nich. Właśnie ten album stanowił prawdziwy przełom w karierze Chestera Watsona.

    Premiera „Tin Wooki” odbyła się na początku stycznia ub.r. Wydawnictwo na tyle przypadło do gustu słuchaczom i rozeszło się na całym świecie, że rok później niemiecki label Radio Juicy pokusił się o wydanie albumu na płytach winylowych. Po tym zabiegu projekt otrzymał drugie życie, tak ważne teraz ze względu na coraz krótsze zainteresowanie ze strony opinii publicznej współczesnymi produkcjami. W czym tkwi klucz do sukcesu płyty sprzed 1,5 roku? Na pozytywny odbiór wydawnictwa złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim Chester Watson charakteryzuje się kapitalnym producenckim stylem. Przedstawiciel Nü Age Syndicate inspiruje się boom-bapem, ale wprowadza do tego wiele świeżych rozwiązań. Wszystkie beaty są drobiazgowo dostosowane do jego flow; w odpowiednich momentach każdy podkład zwalnia, albo umyślnie zostaje rozbudowany. Przy każdym podkładzie CW wraz z pozostałymi beatmakerami pracującymi nad utworami (Damachą, Psymunem, Ace’em, Calebem Crowe’em, Art Vandelayem, Günem Yaprakiem, Josephem the Strangerem, Lumim i Dave’em Sparksem) mocno popracował nad upajającym klimatem, cechą rozpoznawczą każdego nagrania zawartego na „Tin Wooki”. Tak skonstruowane środowisko umożliwiło Chesterowi Watsonowi na pełną ekspresję i ekstrawagancję. Nieprzypadkowo podzielił on cały album na 5 aktów – „The Prophecy”, „Land of the Monsters”, „The Witch and the Forest”, „The Villain’s Creed” i „War” – przypisując poszczególne utwory do pojedynczych scen. Jego głównym założeniem na tym longplayu było utworzenie płyty nawiązującej do filmu i sztuki. Krótkie nagrania oparte o osobliwe beaty przedstawiają wybrane aspekty towarzyszące życiu CW. Trzeba poświęcić trochę czasu, aby w pełni odnaleźć się w takiej scenerii oraz rozwikłać wszystkie gry słowne Watsona, które niekiedy prowadzą do rozmaitych i niekoniecznie oczywistych związków. Inaczej trudno będzie zrozumieć ten materiał i zupełnie pominąć jego piękno.

    Wydawnictwo udostępniono na Bandcampie oraz pozostałych serwisach streamingowych (Spotify i pozostałe). „Tin Wooki” można pobrać w wersji elektronicznej za pośrednictwem BC, a także nabyć na płytach winylowych opublikowanych przez Radio Juicy. Chester Watson wypuścił kilka singli promujących album – „Monotone Samurai”, „Midwest”, „Bog Me Čuva”, „Mammoth”„PicBascassquiato”, „Lair” oraz „Creed”. Do ostatniego z tych nagrań nakręcono także videoclip. Oddzielny obraz powstał do ponad 9-minutowego „Act IV – the Villain’s Creed”. Młody artysta odpowiada za jedno z najświeższych spojrzeń na współczesny boom-bap i wiele wskazuje na to, że wraz z kolejnymi materiałami będzie o nim coraz głośniej.

    Tracklista

    1. Yetti (prod. Damacha)
    2. Picbascassquiato (prod. Psymun)
    3. Chinamen feat. Comme (prod. Psymun)
    4. Ded Hills (prod. Chester Watson)
    5. Film Noir (prod. Ace)
    6. Sir Metal Wig (prod. Caleb Crowe)
    7. Camels and Cranes (prod. Art Vandelay)
    8. The Witches Curse (Instrumental) (prod. Chester Watson)
    9. Sycamore feat. K.Raydio (prod. Chester Watson)
    10. Bog Me Čuva feat. Gün Yaprak (prod. Gün Yaprak)
    11. Sweets (prod. Psymun)
    12. Will Darkness (prod. Joseph the Stranger)
    13. Mute Siren (Instrumental) (prod. Chester Watson)
    14. Lair feat. Chuuwee (prod. Chester Watson)
    15. Casanegra feat. Gabe Nandez (prod. Chester Watson)
    16. Villin feat. Lumi (prod. Chester Watson)
    17. Mammoth feat. Breeze Pachino (prod. Chester Watson)
    18. Creed (prod. Dave Sparks & Camillo Fritanga)
    19. Smoke Veteran (prod. Lumi & Chester Watson)
    20. Fck (prod. Damcha)
    21. Ichikotu (Instrumental) (prod. Art Vandelay & Chester Watson)
    22. Monotone Samurai (prod. Art Vandelay & Chester Watson)
    23. Midwest (Instrumental) (prod. Art Vandelay & Chester Watson)
    24. Execution feat. Dr. Londes (prod. Chester Watson)
  • Recenzja LP: Bluestaeb – 1991 Extraterrestrial

    Recenzja LP: Bluestaeb – 1991 Extraterrestrial

    3–5 minut

    Radio Juicy/Urban Waves Records | 2013

    W tym momencie nie sposób sobie wyobrazić funkcjonowanie branży muzycznej bez wszystkich udoskonaleń i ulepszeń z ostatnich lat. Oprócz szeregu udoskonaleń i ulepszeń pojawiły się też liczne znaki zapytania odnośnie przyszłości muzyki. W dzisiejszych czasach nie trzeba wiele, aby stać się artystą. Szczególnie to widać od strony produkcji muzyki. Czasy utożsamiane z długotrwałym i pracochłonnym procesie twórczym związanym ze starą maksymą „looking for the perfect beat” odeszły już niemal do lamusa. Większość nowych producentów brzmi tak samo i niekiedy potrzeba naprawdę dużo zachodu, aby z tej bezkształtnej masy, wyciągnąć na wierzch kogoś prawdziwe utalentowanego i pracującego nad swoimi utworami według starych sprawdzonych przepisów. Przykładem takiego beatmakera jest Bluestaeb, którego album „1991 Extraterrestrial” wypada kojarzyć.

    Nasi zachodni sąsiedzi mogą pochwalić się co najmniej kilkoma sprawnie działającymi labelami. Przedstawicielem jednego z nich, Radio Juicy, jest właśnie bohater dzisiejszej recenzji. Bluestaeb to rodowity berlińczyk, który zajmuje się tworzeniem muzyki od około 2007 roku. W pierwszych latach nie skupiał się on nagrywaniu materiału na konkretne projekty, powoli przygotowując się na zaprezentowanie swojej twórczości słuchaczom. Przed wypuszczeniem premierowego wydawnictwa beatmaker nawiązał bliższe kontakty z innymi wykonawcami (Figub Brazleviciem i pozostałymi), formułując Oldschool Future Tribe. Ponadto berliński artysta rozpoczął kooperację z kolejnymi niemieckimi stowarzyszeniami producenckimi – Krepkek i Beatgeeks. Po tych przedbiegach Bluestaeb zabrał się za nagrywanie debiutanckiej płyty. W maju 2012 roku wszystkie tracki na „Neo Retro” EP były już gotowe. Jednak materiał sprzed blisko 3 lat stanowił jedynie przetarcie przed premierowym jego longplayem. Już w chwili wydania „1991 Extraterrestrial” zwróciło na siebie uwagę pokaźne grono odbiorców.

    Jakie można odnieść pierwsze wrażenia przy zapoznawaniu się z debiutanckim albumem Bluestaeba? W oczy uszy rzuca się przede wszystkim umiejętne kształtowanie klimatu wszystkich utworów, łączących elementy wzięte z boom-bapu, trip hopu pokrytych grubą warstwą brzmień abstrakcyjnych. Po wstępnych obserwacjach łatwo wywnioskować, iż niemiecki twórca stara się dostarczyć odbiorcom znacznie bardziej rozbudowaną płytę, aniżeli standardowy beat tape. Wartością dodaną w tym wszystkim jest to, że producent stroni od powielania schematów znajdujących się na projektach całej maści innych twórców. Po kilkukrotnym przesłuchaniu „1991 Extraterrestrial” dokładnie widać, iż każda ścieżka została dokładnie rozrysowana, aczkolwiek gdzieniegdzie Bluestaeb nie dopracował w pełni swoich pomysłów.

    Instrumentalny album Niemca na pewno wyróżnia się klimatem. W końcu wcale nie jest prostą sztuką, aby dokonywać fuzji old schoolowego hip hopu i stricte abstrakcyjnych podkładów. W przypadku Niemca można zaobserwować, że podpatrywał on na pewno DJ’a Shadowa i RJD2 (wczesne lata ich działalności) – zresztą podkreślił on powyższe inspiracje w postaci interludium „What Does Your Soul Look Like”. Wychodząc z tego miejsca bazowego berliński beatmaker starał się własnoręcznie kreślić i formować muzyczne pejzaże. W większości przypadków sztuka ta udała mu się niemal znakomicie. Wystarczy tylko posłuchać plastycznego „Incense Pt.1”, przechodzącego następnie w ulotne „Cookie Monster Dreams”, aby docenić warsztat 23-letniego artysty. Również „Incense Pt.2”, „The Landing” i tytułowe „1991 Extraterrestrial” prezentują się okazale i stanowią ścieżki, które można zapamiętać na długo. Bluestaeb radzi sobie również w utworach z raperami – Teknical Development i Eloquent nienagannie spisali się w odpowiednio w „The Mission” i „Rapresent”. Jednak na tej płycie nie wszystko jest idealnie dograne. Część pomysłów nie doczekała się w pełni dobrej egzekucji, co widać na przykładzie „Out Of The Blue” z udziałem wokalistki LaNó. Niemiec powinien też zdecydować się na jasne określenie, co do długości i konstrukcji wybranych instrumentali. W poszczególnych miejscach trudno zgadnąć czy mamy do czynienia z pełnowartościowym nagraniem czy tylko jego zarysem, będącym jedynie interludium. Właśnie to jest zmora niejednego współczesnego producenta, który do końca nie potrafi określić, w którym kierunku podążają jego utwory. Niemniej jednak „1991 Extraterrestrial” jak najbardziej zasługuje na gromkie brawa, głównie za odczuwalny klimat i udane eksperymenty muzyczne.

    Jesień i zima to najmniej przyjazne pory roku. Dłużące się w nieskończoność jesienno-zimowe wieczory stanowią ciężką przeprawę dla niejednej osoby. Pomimo tego iż trwający obecnie okres przywodzi na myśl depresyjne stany, to stanowi przy tym idealny czas na takie płyty, jak właśnie „1991 Extraterrestrial”. Bluestaeb stworzył piękny i w całości oddający klimat dwóch najchłodniejszych pór roku album, który w niektórych momentach można uznać za niemal muzyczny majstersztyk. Z drugiej strony, nie należy zapominać o tym, że berlińczyk w pewnych miejscach może znacznie poprawić się. Niemiecki producent w niczym nie ustępuje bardziej znanym na świecie swoim rodakom, co też warto mieć na uwadze przy jego następnych nagraniach.

    Ocena: 3,5/5

    Tracklista

    Strona A

    A1 1991 Extraterrestrial
    A2 The Mission feat. Teknical Development
    A3 What Does Your Soul Look Like (Interlude)
    A4 Incense Pt.1
    A5 Cookie Monster Dreams
    A6 Out Of The Blue feat. LaNó

    Strona B

    B1 The Landing
    B2 Rapresent feat. Eloquent
    B3 Incense Pt.2
    B4 Soul Caliber 9mm
    B5 Foli
    B6 Outro
    B7 (Bonus) Incense Pt.1 Antitune Remix

  • Radio Juicy wydawcą instrumentalnych płyt

    Radio Juicy wydawcą instrumentalnych płyt

    3–4 minut

    Każdego roku na scenie muzycznej pojawiają się nowi artyści i wydawcy. W kręgach około hip hopowych i elektronicznych najbardziej rozwija się stale rosnąca i mająca coraz większe wpływy gałąź z wydawnictwami instrumentalnymi. Na kontynencie europejskimi najpoważniejszymi graczami na polu wydawniczym są Niemcy, Brytyjczycy i Holendrzy. Szczególnie wiele dobrego można powiedzieć o niemieckich wytwórniach płytowych specjalizujących się w dostarczaniu wydawnictw różnych beatmakerów. Pod koniec ub.r. rozpoczął działalność kolejny label z siedzibą u naszych zachodnich sąsiadów – Radio Juicy. Warto przyjrzeć się z bliska tej oficynie wydawniczej.

    Początki tej wytwórni płytowej sięgają pierwszej połowy ub.r., kiedy to zainaugurowano serię cotygodniowych podcastów tworzonych zazwyczaj przez beatmakerów. W miarę rozwoju tego projektu powstała też idea o podjęciu jeszcze większej aktywności w środowisku muzycznym, co doprowadziło do ukształtowania labelu Radio Juicy. Nadrzędnym celem Niemców było uformowanie platformy zajmującej się wydawaniem beat tape’ów tworzonych przez mniej lub bardziej znanych twórców wywodzących się z ich własnego kraju, ale nie tylko. Debiutancka płyta tej oficyny wydawniczej – „Fear And Loathing In Beats” – ukazała się w listopadzie 2012 roku. Kompilacja zawierająca nagrania szeregu utalentowanych producentów (Amin PaYnE, wun two, Figub Brazlevič, melodiesinfonie, Jay Lotus i pozostali) przypadła do gustu słuchaczom oraz kolekcjonerom muzyki, którzy szybko wykupili edycję składanki wydaną na kasetach. Po tym materiale poszło już z górki i Radio Juicy wypuściło na przestrzeni ostatnich miesięcy kilka udanych projektów.

    W styczniu i lutym światło dzienne ujrzały 3 wydawnictwa. Niemal równo 9 miesięcy temu ukazała się płyta jednego z artystów obecnych na „Fear And Loathing In Beats”, wun two. Niemiecki beatmaker przygotował bardzo porządny beat tape złożony z 25 ścieżek, „ships”. Laidbackowe nagrania oparte miejscami o lata 90.te wypadają w korzystnym świetle na tle utworów autorstwa innych współczesnych beatmakerów.

    Następnie otrzymaliśmy od Radio Juicy płytę autorstwa producenta o sympatycznym pseudonimie Earl Grey. Wykonawca zamieszkały w niemieckim Heidelbergu opublikował „Wes Blues”, beat tape dedykowany znamienitemu muzykowi jazzowemu, Johnowi Leslie’emu „Wesowi” Montgomery’emu. Wydawnictwo udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie. Z kolei 20 lutego odbyła się premiera projektu fLOwTECa, „Leaving Planet Earth”. Beatmaker na co dzień urzędujący w Trierze dostarczył 16 tracków na odpowiednio wysokim poziomie. Efekt? Próżno już szukać w sprzedaży taśm tego wydawnictwa.

    Od kwietnia do czerwca wypuszczono kolejne 4 płyty sygnowane logiem Radio Juicy. Na początku drugiego kwartału roku ukazała się darmowa EP-ka FloFilza, „keineideeistneu”. Płyta składająca się z remiksów nagrań innych wykonawców (Artifacts, Nasa, Big L’a i Tha Alkaholics) oraz instrumentali stanowiła przetarcie przed ważniejszym przedsięwzięciem twórcy z Aachen. 21 kwietnia ukazał się jego wspólny album stworzony z przedstawionym wcześniej w serwisie Pawcutem. „Duplex” trafiło na podatny grunt i szybko zyskało uznanie w oczach wielu słuchaczy. Ponownie nakład kasetowej edycji wydawnictwa został wyprzedany w oka mgnieniu.

    Pod koniec maja doczekaliśmy się pierwszego projektu niemieckiej wytwórni płytowej wydanego na wosku. Radio Juicy rozpoczęło wypuszczanie winyli od siódemki wun two, „lemon”. Kolejny projekt tego beatmakera przyniósł 4 tracki – „positivity” powstały przy udziału melodiesinfonie, „see you in rio (skit)”, „reverie” i „don’t go away”. Tuż przed rozpoczęciem wakacji doczekaliśmy się premierowego projektu Dave’a Sparkza, który trafił do sprzedaży nakładem tej oficyny wydawniczej. Szwajcarski beatmaker przedstawił doskonały beat tape oparty o boom-bapowe brzmienie, „Tales From The Crypt” (czy pamiętacie jeszcze amerykański serial telewizyjny pod tym samym tytułem?). Szkielet płyty powstał w oryginalny sposób – we wprowadzeniu do każdego tracka pojawiają się filmowe dialogi, a następnie zaś otrzymujemy remiksy klasycznych utworów sprzed lat. Na tym longplayu znalazło się miejsce dla m.in. Nasa („Life’s A Bitch”), Kool G Rapa & DJ Polo – („Ill Street Blues”), AZ („Problems”), Busta Rhymesa („Dangerous”), InI („Fakin’ Jax”) czy też remiksu „Throw Your Hands In The Air” Cypress Hill. Również i w tym przypadku odbiorcy chętnie nabyli kasety z tym materiałem.

    W tej chwili Radio Juicy pracuje nad reedycjami dwóch bardzo ciepło przyjętych przez słuchaczy projektów – „ships” oraz „Duplex”. Płyty wydane wcześniej na kasetach doczekają się wkrótce również winylowej edycji, co już zostało odnotowane przez sympatyków instrumentalnych nagrań. Przy okazji należy zaznaczyć, że wszystkie fizyczne wersje nagrań wydanych przez oficynę wydawniczą z Heidelbergu na kasetach powstają przy współpracy z Urban Waves.

    Niemiecka wytwórnia płytowa dosyć prężnie rozwija się i już teraz dociera do sporego spektrum sympatyków beat tape’ów. W dalszej kolejności ukażą się nowe projekty tego labelu. Warto też systematycznie odwiedzać Soundclouda tej oficyny wydawniczej, gdzie lądują zacne miksy tworzone przez różne osoby.

Translate »