Stones Throw Records należy do jednych z najbardziej wpływowych niezależnych wytwórni płytowych hip hopowych w historii. Trudno z tym polemizować, szczególnie po przejrzeniu rozbudowanego katalogu labelu założonego przez Peanut Butter Wolfa. Na przestrzeni kilkunastu lat nakładem tej oficyny wydawniczej ukazało się mnóstwo wartościowych płyt, z których część uważa się obecnie za klasyczne tytuły. „Donuts” J Dilli, „Champion Sound” Jaylib, „Madvillainy” Madvillain, „Soundpieces: Da Antidote” Lootpack czy „The Unseen” Quasimoto stanowią pozycje obowiązkowe dla każdego sympatyka hip hopu. Wśród pokaźnej listy istotnych wydawnictw wypuszczonych przez STR znajdziemy również „Perseverance” legendarnego rapera pochodzącego z Bronksu, Perceego P. Pełnoprawny debiut tego wykonawcy z 2007 roku to jeden z najlepiej przygotowanych projektów z połowy ub. dekady. (więcej…)
Tag: recenzja lp
-
Recenzja LP: Blue Scholars – Bayani
Każdy sympatyk rapu przy odpowiednich zasobach wiedzy bezproblemowo wskaże najbardziej doceniane przez siebie okręgi Stanów Zjednoczonych. W przypadku większości osób wybór będzie niemal oczywisty i padnie tutaj nazwa Nowego Jorku lub Los Angeles (względnie całej Kalifornii). Niektórzy wrzucą do tego worka Detroit, Południe USA lub Chicago. Natomiast słuchacze uważnie śledzący poczynania undergroundowych artystów od ponad dekady wymienią jeszcze Seattle. Właśnie z tym miastem położonym nad Pacyfikiem wiąże się kariera muzyczna wielu utalentowanych i dobrze znanych teraz twórców(nie mam tutaj wcale na myśli jedynie Macklemore’a i Ryana Lewisa). Potwierdzeniem klasy wykonawców ze stanu Waszyngton jest album Blue Scholars, „Bayani”. Pomimo tego iż od premiery płyty minęło raptem (aż?) 6 lat, to już w tej chwili określić ten projekt mianem kultowego. (więcej…)
-
Recenzja LP: Piece Of Mind – Self-Titled
Structures Built Records | 2012W dzisiejszych czasach nie brakuje porównań przedstawicieli new schoolu z ich starszymi kolegami po fachu. Trudno uniknąć zestawiania nowej fali rapu z postaciami rozpoczynającymi swoją działalność naście lat temu, nie mówiąc już o odniesieniach do pionierów i czasów old schoolu. Bardziej doświadczeni artyści komplementują zamiłowanie młodych twórców do poszukiwania nowych form muzycznych i prób pokazania własnej tożsamości. Jednak zdecydowana większość starszych wykonawców krytykuje ich za niemal całkowite odcięcie się od korzeni hip hopowych, brak szacunku dla legend rapu i ubogą warstwę tekstową nagrań. Nawet w undergroundzie zaczyna brakować płyt tworzonych w oparciu o dawne standardy, posiadające duszę, nagrywane z dużą wiedzą muzyczną. 30 października ub.r. ukazał się album zrealizowany w pełni według tych wytycznych – „Self-Titled” grupy Piece Of Mind. (więcej…)
-
Recenzja LP: Diamond District – In The Ruff
Oddisee Music/Mello Muic Group | 2009W gronie wydawców hip hopowych wywodzących się z niezależnych kręgów, Mello Music Group zajmuje obecnie zaszczytne miejsce. Amerykańska wytwórnia płytowa zanotowała znaczny wzrost w branży muzycznej w latach 2010-11, kiedy to ukazało się mnóstwo dobrze przyjętych projektów sygnowanych logiem tego labelu. Oficyna wydawnicza założona przed pięcioma latami przez Michaela Tolle’a najwięcej zyskała dzięki osobie Oddiseego. Właśnie za sprawą wydawnictw tego artysty pochodzących sprzed ponad czterech lat („101”, „Mental Liberation”) MMG dostrzegło wielu słuchaczy oraz przedstawicieli mediów. W tym samym roku trafił do obiegu jeszcze jeden materiał prezentowany przez wykonawcę z D.C. – debiutancki album grupy Diamond District. „In The Ruff” stanowiło przełom w karierach muzycznych wszystkich członków tej formacji. (więcej…)
-
Recenzja LP: Qwel & Maker – Beautiful Raw
Przy wszelkiego rodzaju podsumowaniach dotyczących branży hip hopowej niekiedy pada temat najważniejszych wytwórni płytowych. W historii tego gatunku muzycznego pojawiło się na tyle wiele liczących się oficyn wydawniczych, że trudno tak naprawdę je wszystkie zliczyć. Wprowadzając ograniczenia do wymienienia wydawców działających przez lata w undergroundzie będzie już nieco łatwiej. Rhymesayers Entertainment, Rawkus, Stones Throw Records, Def Jux czy Anticon wyróżni tutaj większość słuchaczy, aczkolwiek następne pozycje w rankingu z reguł są rozdawane wedle uznania. Znawcy niezależnych kręgów hip hopowych na pewno nie pominą najbardziej zasłużonego labelu z Chicago – Galapagos4. W pierwszej połowie maja b.r. wytwórnia z Illinois dowiodła swojej klasy wydając nowy album Qwela & Makera, „Beautiful Raw”. (więcej…) -
Recenzja LP: Hiatus – Parklands
Wydawnictwa muzyczne wywodzące się z szeroko pojętej elektroniki nie od dzisiaj zachwycają tysiące słuchaczy na całym świecie. Bogactwo różnorodności, które niesie ze sobą ten gatunek muzyczny, a także idące w parze dowolne łączenie tych brzmień z innymi nurtami, potrafią łatwo przyciągnąć uwagę mnóstwa odbiorców. Problem w tym, iż przy ogromnej liczbie artystów przypisanych do tej niszy, trudno niekiedy dostrzec prawdziwie wartościowe wydawnictwa tworzone z duszą. Doskonałym przykładem są tutaj dokonania brytyjskiego producenta Hiatusa. Wydany przez niego w połowie maja b.r. album „Parklands” z pewnością zasługuje na znacznie większe zainteresowanie opinii publicznej. (więcej…)
-
Recenzja LP: 3:33 – In The Middle Of Infinity
We wszystkich dziedzinach kultury i sztuki bez problemu trafimy na artystów nie ujawniających swoich tożsamości, będących nad wyraz zagadkowymi postaciami. W branży muzycznej łatwo znaleźć przykłady wykonawców nie podających o sobie wszystkich informacji, przyciągających swoją enigmatycznością tłumy zainteresowanych. Wystarczy sobie przypomnieć specyficzną otoczkę, jaką stworzył wokół siebie stroniący od udzielania wywiadów Burial czy też emocje wywołane potwierdzeniem przez Flying Lotusa, że odpowiada za kreację Captaina Murphy’ego. Oprócz tych i wielu innych zajmujących historii związanych z wykonawcami dorzucam formację ukrywającą się pod nazwą 3:33. 30 października ub.r. odbyła się premiera kolejnego wydawnictwa tej grupy, „In The Middle Of Infinity”, wspaniałego instrumentalnego projektu opartego o baśniowe i oniryczne klimaty. (więcej…)
-
Recenzja LP: Raiza Biza – Dream Something LP
Przy braku jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do muzyki codziennie można przebierać i wybierać w nowych wydawnictwach z całego świata. W przypadku płyt stricte instrumentalnych różnice pomiędzy twórcami z rozmaitych miejsc na kuli ziemskiej nie są tak odczuwalne, jak przy płytach z wokalami. Właśnie przy zapoznawaniu się z projektami raperów lub wokalistów rzucają się w oczy inne aspekty kulturowe i sposób postrzegania świata w zależności od pochodzenia i miejsca zamieszkania poszczególnych wykonawców. W związku z tym należy docenić każdą uniwersalną pod względem treści produkcję, skupiającą się na tematach związanych z życiem każdego człowieka na świecie. W tej kategorii umieścimy wydany w październiku ub.r. longplay rapera Raiza Biza, „Dream Something LP”. (więcej…)
-
Recenzja LP: Dday One – Mood Algorithms
Kiedy pada pytanie dotyczące muzyki około hip hopowej wywodzącej się z rejonów Los Angeles, to pierwsze skojarzenia kierują słuchaczy do gangsta rapu lub mocno rozbudowanego undergroundu. Odkładając na bok sprawy dotyczące nurtu zapoczątkowanego przez Schoolly’ego D, Ice-T i N.W.A. (gatunek wymierający), pozostaje cieplejsza strona tej muzyki, przywodząca na myśl tuzów w postaci Jurassic 5, Dilated Peoples czy People Under the Stairs. Zapomina się przy tym, że w Mieście Aniołów wychowało się wielu alternatywnych twórców muzycznych związanych z Project Blowed, Styles of Beyond i wieloma innymi projektami. Wśród wszystkich wykonawców mieszkających w LA znajdziemy także istotną postać dla progresywnego hip hopu – Dday One’a. Ostatni album producenta, „Mood Algorithms”, stanowi prawdziwą ucztę dla wielbicieli abstrakcyjnych dźwięków. (więcej…)
-
Recenzja LP: Oddisee – Odd Seasons
[php function=1]
Instrumentalne wydawnictwa płytowe rządzą się swoimi własnymi prawami i nie raz stanowią trudną przeszkodę dla odbiorców muzyki. Kiedy przychodzi do napisania recenzji płyty pozbawionej w całości lub zawierającej niewielki udział warstwy wokalnej, to również można przekonać się, jak bardzo niewdzięczne, a zarazem piękne są tego rodzaju materiały. Przedstawienie własnej oceny dotyczącej albumu instrumentalnego wymaga odmiennego podejścia niż w przypadku stricte rapowych produkcji. Pół biedy, jeżeli wszystkie instrumentale zawarte na LP tworzą spójną całość, pozwalają umieścić wydawnictwo w kategorii muzyki dla wyimaginowanych filmów, krok po kroku opowiadają historie. Natomiast zupełnie inaczej to wygląda, gdy zasiadamy przed takimi albumami, jak „Odd Seasons” Oddiseego, na których mamy do czynienia ze zbiorem wszelkich muzycznych wariacji. (więcej…)






