Tag: relacja

  • Relacja ze spektaklu Red Bull Flying Bach

    Relacja ze spektaklu Red Bull Flying Bach

    1–2 minut

    Przed trzema tygodniami informowałem na łamach serwisu o dwóch odsłonach w kraju głośnego projektu tanecznego Red Bull Flying Bach. Niezwykłe widowisko odbyło się w Warszawie w dniach 15-16 października, debiutując przy tym na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Nietuzinkowa interpretacja muzyki Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu tancerzy breakdance z uznanej grupy Flying Steps spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem licznie zgromadzonej publiczności. Polska znalazła się wśród jedenastu państw, które odwiedziło międzynarodowe tournée jednej z najlepszych ekip tanecznych na świecie.

    Red Bull Flying Bach to muzyczno-taneczne widowisko będące niespotykanym dotąd połączeniem muzyki klasycznej z tańcem breakdance. Zderzenie dwóch kultur to swoisty eksperyment, który przenosi muzykę barokowego kompozytora do współczesności. Podczas trwającego 70 minut przedstawienia, mistrzowie breakdance odzwierciedlali tańcem dźwięki „Dobrze temperowanego klawesynu” J.S. Bacha. Przedstawiciele Flying Steps, realizując wyjątkowy pomysł, pokazali, że schematy można przełamywać w twórczy i ambitny sposób. Fabuła widowiska opowiada o ogromnej wrażliwości do sztuki oraz przełamywaniu stereotypów, które ją ograniczają.

    Przedsięwzięcie krótko skomentował Christoph Hagel, dyrektor artystyczny Red Bull Flying Bach:

    Chciałem, żeby występ udowodnił, że Bach komponował ponadczasową muzykę i że również hip hop czy breakdance mogą być częścią kultury wysokiej.

    Marzenia autorów niesamowitej produkcji spełniły się – spektakl gościł na największych scenach na całym świecie, za każdym razem gromadząc szeroką i różnorodną publiczność. W trakcie dwóch wieczorów w Sali Moniuszki Teatru Wielkiego – Opery Narodowej zasiedli razem entuzjaści muzyki klasycznej i kultury hip hopowej. Widzowie z zainteresowaniem śledzili figury tancerzy ucieleśniające fugi niemieckiego twórcy. Ze sceny płynęła energia i pasja Flying Steps, a ich talent i kreatywna choreografia została doceniona gromkimi owacjami publiczności.

    Wszystko to potwierdza Marcin Sosnowski, jeden z uczestników środowego spektaklu:

    Wszystko było niesamowicie zgrane i dopracowane, dosłownie każdy ruch. Faktycznie ci tancerze i tancerka idealnie dopasowali się w rytm muzyki, do jej szybkości, i tonacji także. Brawa po spektaklu trwały bardzo długo i skończyły się owacjami na stojąco. Bboye i tancerka po przedstawieniu, w czasie rozlegających się braw, zaprezentowali też po jednym solowym secie. Wszystko było dobrze zgrane, dobrane i płynne, nawet nie było kiedy na zegarek zerknąć i zobaczyć, którą mamy godzinę.

    Wszystkie dodatkowe informacje o Red Bull Flying Bach znajdziecie na polskiej stronie projektu.

  • Relacja z występu DJ’a Vadima w białostockim klubie Fama

    Relacja z występu DJ’a Vadima w białostockim klubie Fama

    3–4 minut

    Pierwsza połowa stycznia minęła wyjątkowo spokojnie, a zimowa aura również przyczyniła się do mniejszej liczby nowych artykułów na stronie. Oczywiście, mógłbym wszystko zwalić na tzw. writer’s block i wyszukać innych powodów spadku aktywności, ale nie zamierzam w żaden sposób się tym podpierać. Z drugiej strony, czasem dobrze zrobić sobie krótszą przerwę, aby powrócić do pracy z większym animuszem i realizować kolejne plany. „Powrót” do właściwego rytmu na U Call That Love wypada rozpocząć od publikacji relacji z występu DJ’a Vadima w Białymstoku. Impreza z udziałem popularnego na świecie artysty odbyła się 14 stycznia b.r., przyciągając do klubu Fama dużą liczbę jego fanów.

    Wprowadzając do właściwej części publikacji nie sposób pominąć kwestię frekwencji na zeszłotygodniowym koncercie. Pomimo dosyć późno rozpoczętej promocji wydarzenia, wejściówki na imprezę zostały w całości wyprzedane. W przedsprzedaży biletów zabrakło na dzień przed eventem; trzeba było również nagimnastykować się, żeby ewentualnie zdobyć bilet w dniu występu DJ’a Vadima. Pokazało to też, iż stolica województwa podlaskiego ewidentnie potrzebuje większej sali na tego rodzaju przedsięwzięcia, tak aby wszyscy chętni mogli uczestniczyć w poszczególnych atrakcjach kulturalnych. Póki co, należy to traktować jako pobożne życzenia i zadowolić się tym, co jest. W końcu, nawet przy mocno ograniczonych miejscach, klub Fama oferuje godne nagłośnienie oraz wystrój lokalu (pomijając niektóre elementy). Coś za coś.

    Impreza odbywająca się w ramach festiwalu filmów rosyjskich Sputnik nad Polską, rozpoczęła się około godziny 22:00. Przed występem oczekiwanego gościa z zagranicy, na scenie klubu zaprezentował się prowadzący audycji HiphOpera, EsDwa. Białostoczanin zaserwował set obfitujący w muzykę kojarzoną z jego osobą, oscylującą wokół rytmicznych i żywiołowych nagrań funkowych i pochodnych gatunków muzycznych. Kilkanaście minut po 23:00 współzałożyciel WieszOCoChodzi ustąpił miejsca na scenie gwieździe wieczoru, DJ’owi Vadimowi. Wchodzący w skład The Electric artysta rozpoczął obiecująco, otwierając show motywem przewodnim ze swojego najsłynniejszego nagrania, „The Terrorist”. Mieszkający obecnie w Hawanie i/lub Nowym Jorku producent przygotował set skupiony na utworach elektronicznych, stawiając na chwytliwe rzeczy. Mieszanka elektroniki, brzmień syntetycznych i riddimów początkowo zdawała egzamin lecz w ogólnym rozrachunku mogła znużyć. Widocznie takie trendy są obecnie popularne na imprezach klubowych w różnych zakątkach świata i stanowią muzyczny wyznacznik dla większości DJ’ów. Po dwugodzinnym show wykonawcy, after party przypadło dla Roballa oraz EsDwa, grających do blisko godziny 4:00 nad ranem.

    Osobiście cenię postać DJ’a Vadima lecz wyłącznie za jego wcześniejsze dokonania na scenie muzycznej. Posiadam w swojej kolekcji płytowej kilka jego albumów („U.S.S.R. Repertoire (The Theory Of Verticality)”, „U.S.S.R. Life From The Other Side”, „U.S.S.R. The Art Of Listening”), trafi się także jakiś singiel („It’s On”). Jestem sympatykiem One Self, pochlebnie mogę wypowiedzieć się o projekcie Soundcatcher, ale nic poza tym. Nie należę do fanów jego ostatnich wydawnictw płytowych, gdyż zdecydowanie wolę Vadima Peare w dawnym wydaniu. Rozumiem też, że grając rocznie około 150 imprez na terenie wielu krajów, pewna formuła wyczerpuje się i należy sięgnąć po coś innego. Szkoda tylko, iż artysta odwiedzając po raz pierwszy Białystok, nie postarał się o coś więcej niż tylko standardowy DJ set. Czasy abstrakcyjnego hip hopu w wykonaniu ex-członka Ninja Tune już nie powrócą, jednak nie jestem w stanie zaakceptować DJ’a Vadima w obecnym kształcie. W porządku, show przygotowany przez niego od technicznej strony stał na wysokim poziomie, widać było jego wyrachowanie i doświadczenie. W tym wszystkim brakowało duszy, przez co jego występ odbieram z mieszanymi uczuciami.

    Kończąc relację z minionej imprezy, pokuszę się jeszcze o jedno spostrzeżenie. DJ Vadim, to kolejny zagraniczny artysta występujący w Białymstoku (po Hexstaticu, DJ’u Foodzie, The Herbaliserze, Kingu Cannibalu, Igorze Boxxie i Blockheadzie), który był niegdyś związany z ww. wytwórnią płytową Ninja Tune. Cieszę się, iż wykonawcy tej klasy pojawiają się na Białostocczyźnie, aczkolwiek podpieranie się w każdym przypadku legendarną marką wyrobioną przez angielską oficynę wydawniczą jest na dłuższą metę przesadyzmem. Szczególnie w odniesieniu do postaci od dawna nagrywających płyty dla innych labelów, a w tej kategorii przecież mieści się także DJ Vadim. Trochę więcej otwartości na inne firmy i ludzi, gdyż istnieje masa innych ważnych wydawców downtempo, muzyki instrumentalnej, abstract hip hopu i brzmień pochodnych.

  • Relacja z koncertu charytatywnego Ulica Dla Hospicjum

    Relacja z koncertu charytatywnego "Ulica Dla Hospicjum" by Pawel Maruszak #1W pierwszy weekend lutego b.r. w białostockim klubie Gwint miała miejsce impreza charytatywna pod nazwą Ulica Dla Hospicjum. Wydarzenie zostało szczegółowo przedstawione w poprzednich wpisach na stronie – dotyczy to zarówno zapowiedzi, jak i podsumowania koncertu. W tym miejscu pragnę w pewnym stopniu zamknąć event, przedstawiając relację z imprezy, na którą składa się kilka punktów. (więcej…)

  • Fotorelacja z East Side Street Art 2010

    W ubiegłym tygodniu dużo wydarzyło się w Białymstoku. Jednym z najciekawszych eventów było East Side Street Art 2010, które rozpoczynało XXV Dni Sztuki Współczesnej.

    ESSA 2010 odbyła się przy ul. Łąkowej, gdzie zaprezentowali się writerzy z kraju, jak i zagranicy. Dodatkową atrakcją stały się zawody deskorolkowe zorganizowane przez Skateshop Free-Way. W związku z tym, U Call That Love przygotowało fotorelację z tego wydarzenia, w czym pomógł Kamil „Freez” Mrozowicz. (więcej…)

  • Fotorelacja z imprezy Hip Hop Run vol. 1

    Fotorelacja z imprezy Hip Hop RunTrudno uwierzyć w to, co się stało wczoraj w Białymstoku. Legenda skreczu, jeden z najbardziej respektowanych turntablistów na świecie, Rob Swift, zagrał w stolicy województwa podlaskiego w ramach IV edycji festiwalu ŻubrOFFka. 5 grudnia 2009 roku z pewnością zapisze się w historii hip hopu w tym mieście. Jak omylnie myślałem, klub Fama, nie pękał w szwach od tłumów, ale Ci co przybyli byli zachwyceni. Odbyło się także spotkanie z Robertem Aguilarem w skateshopie Free-Way, na którym można było zadawać pytania, porozmawiać i zjeść polskie przekąski z gościem z USA. (więcej…)

  • Relacja z jamu graffiti – Białystok, 23.10.2009 r.

    Relacja z jamu graffiti #1 - Białystok, 23.10.2009 r.W ramach Jesieni Studenckiej wczoraj (23 października) odbył się jam graffiti na terenie Politechniki Białostockiej. Na całe wydarzenie ogólnie nie przybyło zbyt wielu ludzi, chociaż było bardzo klimatycznie. Pracę writerom umilała muzyka serwowana przez EsDwa, a finalny koncert zagrali ZMNŚ (Za Młodzi Na Śmierć), czyli Praktis, Del, Jopel i Kisiel. Za całym wydarzeniem stały dwie studentki Uniwersytetu w Białymstoku – Karolina i Agata, dzięki którym wszystko miało miejsce w Białymstoku. (więcej…)

  • Relacja z koncertu Pete Rocka w klubie The Fresh

    Relacja z koncertu Pete Rocka w klubie The FreshJak zwykle z opóźnieniem informujemy o wydarzeniach muzycznych, które miały miejsce, ale mam nadzieję, że nie będziecie za to nas tak bardzo ganić. W końcu relacja z koncertu, a raczej DJ seta, legendarnego Pete Rocka powinna znaleźć się na U Call That Love, więc zapraszam do lektury streszczenia z tamtego wieczoru w warszawskim klubie The Fresh. (więcej…)

  • Torae & The Returners zagrali w białostockim klubie Loft

    Torae & The Returners zagrali w białostockim klubie Loft

    2–3 minut

    Na samym początku chciałbym podkreślić, że w tej relacji celowo pominę całą zgraję osób, które w ogóle nie wiedziały kim jest Torae ani The Returners, a przyszli tamtego wieczoru tylko jak na cotygodniową imprezę. Mam nadzieję, że przy okazji następnego koncertu przypadkowych osób będzie znacznie mniej.

    W Białymstoku do tej pory nie pojawił się na koncercie artysta pochodzący z USA. Tym większe było zdziwienie jak się okazało, że nasze miasto odwiedzi podczas swojego mini touru po Polsce, Torae, dla większości słuchaczy znany od czasów wydania debiutanckiego albumu „Daily Conversation”. Przybył on wraz z The Returners, którzy byli pomysłodawcami tego touru. Dodam, że impreza w Białymstoku miała być w zamierzeniu DJ setem, którego gospodarzem miał być właśnie ten wykonawca, ale jak się okazało mieliśmy także dobry koncert rapera.

    Przyznam, że koncert, a może raczej koncercik nieco rozczarował niektóre osoby w tamten wieczór. Największy zarzut to krótki czas występu artysty. Około 30 minut nie usatysfakcjonowało wszystkich zgromadzonych. Jednak w tym miejscu muszę częściowo rozgrzeszyć Torae. W dzisiejszych czasach, żaden hip hopowy artysta (chyba, że jest to Method Man, Redman albo inny popapraniec) nie zagra w klubie, będąc sam na scenie dłużej niż 1h-1h i 15 minut. Nawet gdyby był także hypeman na scenie to wątpię gdyby to trwało grubo ponad godzinę. Realia zmieniły się i czasy koncertów do późnych godzin bezpowrotnie zniknęły. Jednak malkontenci nie powinni aż tak narzekać, ponieważ występ Torae by żywiołowy, dynamiczny, a kawałki takie jak „Get It Goin”, „Get It Done”, „Somethin To See”, „Click” naprawdę mogły się podobać. Oczywiście nie zabrakło licznych wspomnień dla ludzi artysty, wiec usłyszeliśmy np. „Go Preemo, Go Preemo, Go!!!” oraz trochę innych dobrych hooków. Po tym koncercie mieliśmy DJ set The Returners, przy którym raper również pomagał, nakręcając ludzi do zabawy swoimi okrzykami. DJ Chwiał i Little zagrali większość klasyków z lat 90.tych, czyli to co w klubie Loft nie jest dane nam usłyszeć zbyt często. Po występie tego duetu rozpoczęło się after party, które potrwało do późnych godzin nocnych.

    Podsumowując, jestem jak najbardziej za takimi imprezami w Białymstoku. Słowa uznania dla Roballa, który szybko dogadał się z Chwiałem i mogliśmy pobawić się w końcu na innym koncercie niż te, które standardowo odbywają się w naszym mieście. Jeżeli poprawi się kilka spraw, m.in. nagłośnienie to Loft może stać się miejscem, które będzie chętnie odwiedzane przez różnych artystów.

Translate »