[php function=1]
Tradycyjne życzenia noworoczne postanowiłem zamienić na dłuższy artykuł zawierający także, a raczej przede wszystkim, poglądy dotyczące czytelników stron muzycznych. Jednak na wstępie pragnę życzyć wszystkim osobom, mniej lub bardziej kojarzącym U Call That Love, pomyślności, pogody ducha niczym u Shaquille’a O’neala, pozytywnego szaleństwa jak u Dennisa Rodmana, niezniszczalnego zdrowia jak u A.C. Greena, wszechstronności w swoich talentach jak u Scottie Pippena, podejmowania właściwych decyzji niczym u Johna Stocktona. Przyznaję, ucieszyłem się z zakończenia lockoutu w NBA, aczkolwiek nie należę do fanów współczesnej ligi. Nawet nie chodzi o poziom prezentowany przez obecnie występujących w rozgrywkach zawodników. Po prostu jestem zagorzałym sympatykiem NBA z lat 80.tych i 90.tych (podobnie rzecz się ma z hip hopem). Dobra, dosyć odniesień do koszykówki, bo jeszcze całkowicie zerwę ze z góry ustalonym planem wpisu, w pełni poświęcając się sprawom bliskim erze Michaela Jordana. A przecież w drugim wydaniu „Wieczorem przy herbacie” miało być zupełnie o czym innym, choć analogia do tej dyscypliny sportu jest jak najbardziej na miejscu… (więcej…)

