Tag: wu-tang clan

  • 20-lecie premier kultowych płyt ATCQ, Wu-Tang Clanu i Snoop Dogga

    20-lecie premier kultowych płyt ATCQ, Wu-Tang Clanu i Snoop Dogga

    7–10 minut

    W każdej dziedzinie życia często spotykamy się ze zjawiskiem obchodzenia różnego rodzaju rocznic. W branży muzycznej mamy najczęściej do czynienia z celebrowaniem okrągłych rocznic premiery klasycznych wydawnictw, świętowanie urodzin artystów (względnie wytwórni płytowych) oraz wspominanie o zmarłych wykonawcach. Każdy miesiąc danego roku kalendarzowego przynosi wiele ważnych dat, o których niekiedy mówi się więcej niż o nowych płytach. Akurat taki schemat mamy w ostatnich tygodniach. W listopadzie 1993 roku ukazały się trzy albumy wielkich twórców rapowych – A Tribe Called Quest, Wu-Tang Clanu i Snoop Dogga. „Midnight Marauders”, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” i „Doggystyle” są wybitnymi dziełami i na stałe zapisały się w dziejach hip hopu. 20-lecie premier tych albumów odbiło się szerokim echem w środowisku muzycznym.

    1993 rok zapisał się złotymi głoskami w historii muzyki hip hopowej. Złota Era rapu trwała w najlepsze i co rusz ukazywały się znakomite produkcje. Zanim przejdziemy do wymienienia najlepszych albumów sprzed dwóch dekad, warto skupić się na wydawnictwach, które dotarły do 1. miejsca na liście Billboardu w kategorii R&B (rap umieszczano w tym dziale bez dodanego jeszcze stosownego oznaczenia). Od stycznia do końca października tak wysoko docierały płyty Dr. Dre („The Chronic”), Naughty by Nature („19 Naughty III”), Geto Boys („Till Death Do Us Part”), LL Cool J’a („14 Shots to the Dome”), Run-D.M.C. („Down with the King”), Cypress Hill („Black Sunday”), Scarface’a („The World Is Yours”) oraz Spice 1 („187 He Wrote”). Ponadto przez kilka tygodni nie schodził z podium soundtrack do filmu „Menace II Society”. Oprócz tych projektów dobre wrażenie po sobie zostawiły longplaye Black Moon („Enta Da Stage”), Souls Of Mischief („93 ’til Infinity”), Onyksu („Bacdafucup”), The Roots („Organix”) czy Guru („Jazzmatazz, Vol. 1”). Pomimo tak licznej konkurencji, to właśnie albumy ATCQ, Wu-Tang Clanu i Snoop Dogga uznano za najwartościowsze płyty 1993 roku. 9 listopada tamtego roku zadebiutowały „Midnight Marauders” i „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)”. Właśnie te produkcje pojawiły się ostatnio na ustach wszystkich miłośników rapu z lat 90.tych, którzy poświęcili im mnóstwo miejsca w mediach.

    A Tribe Called Quest„Midnight Marauders”

    W przypadku znamienitej nowojorskiej formacji po latach zaszły zmiany w ocenie ich dorobku płytowego. Za najdoskonalsze wydawnictwo przedstawicieli Native Tongues nadal uznaje się „Low And Theory” z 1991 roku, i nic nie wskazuje, aby ta sytuacja miałaby się zmienić. Jednak pod pewnymi względami „Midnight Marauders” postrzega się za równie ważny longplay. Istnieje też liczne grono osób uważających ten album za równie istotną pozycję w całej karierze muzycznej grupy. Wydawnictwo sprzed 20 lat zamknęło też najlepszy okres w działalności A Tribe Called Quest, gdyż jak się później okazało następne albumy („Beats, Rhymes and Life” i „The Love Movement”) nie dorównały poziomem swoim poprzednikom. „Award Tour”, „8 Million Stories”, „Electric Relaxation”, „We Can Get Down” czy „Oh My God” wydatnie przyczyniły się także do odniesienia przez materiał sukcesu komercyjnego (album dotarł do 1. miejsca na liście Billboardu w kategorii R&B oraz następnie zdobył platynową płytę). Do tego fenomenalna okładka trzeciego LP ATCQ, przedstawiająca czołowych przedstawicieli hip hopowych z 1993 roku. Jazz-hop dzięki tej produkcji miał się wtedy naprawdę dobrze, i to nie tylko w niezależnych kręgach rapu, ale również jak widać w mainstreamie. Warto pamiętać o polskim akcencie związanym z tym klasycznym wydawnictwem. Q-Tip i spółka w utworze „Steve Biko (Stir It Up)” użyli sampla z „Ekim” Michała Urbaniaka. Polak kiedyś wspomniał, iż Nowojorczycy zrobili na nim bardzo dobre wrażenie i był jak najbardziej zadowolony z efektu końcowego ich kompozycji.

    Jeszcze przed 20. rocznicą premiery „Midnight Marauders” pojawiło się w sieci mnóstwo różnych wzmianek na ten temat. Na stronach muzycznych aż zaroiło się od wszelkiej maści artykułów poświęconych temu dziełu, co nie miało miejsca w przypadku 20-lecia premier „People’s Instinctive Travels and the Paths of Rhythm” czy „Low And Theory”. Ze wszystkich publikacji dotyczących tego wydarzenia na uwagę zasługuje historia powstania okładki LP opowiedziana przez jednego z jej twórców, Nicka Gammy. Nie należy zapominać również o licznych miksach i re-editach katalogu ATCQ wydanych na przestrzeni ostatnich tygodni. Zdecydowanym moim faworytem jest tutaj mixtape Chrisa Reada przygotowany dla Wax Poetics i Who Sampled. A Tribe Called Quest grają teraz sporo koncertów, podczas których dochodzi do takich wydarzeń, jak choćby pojawienie się żywej Bonity Applebum (wersja dla wszystkich lubiących okrągłe kształty kobiece). Pożegnalny występ zespołu ma się odbyć 14 grudnia w Nowym Jorku (ile już odbyło się podobnych przedsięwzięć w historii tej formacji?). Natomiast Q-Tip szykuje wspólny mixtape wraz z Bustą Rhymesem. Wydawnictwo zapowiada singiel „Thank You”.

    Wu-Tang Clan„Enter The Wu-Tang (36 Chambers)”

    Debiutanckie płyty poszczególnych artystów solowych i grup niegdyś jeden za drugim stawały się kultowymi produkcjami. Premierowe wydawnictwa artystów hip hopowych wydawane w latach 80. i 90.tych często przynosiły nową jakość w branży, co doskonale potwierdza pierwszy album Wu-Tang Clanu. Głównym architektem i mózgiem całego kolektywu był RZA, który wraz z GZĄ i Ol’ Dirty Bastardem próbowali wcześniej swoich sił w rapie pod pseudonimami Prince Rakeem, The Genius i The Specialist. Jednak zarówno ich grupa Force of the Imperial Master (All in Together Now Crew), jak i płyty solowe pierwszych dwóch wykonawców „Ooh I Love You Rakeem” i „Words from the Genius”, nie odegrały znaczącej roli na scenie hip hopowej. Dopiero po zmianie pseudonimów na te powszechnie później znane, poszerzeniu składu zespołu o kolejnych raperów (Inspectah Decka, Ghostface Killah, Masta Killę, Method Mana, Raekwona oraz U-Goda), powstała cała ideologia będąca zupełnym novum w rapie. Wszystkie utwory na „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” są silnie inspirowane filozofią Dalekiego Wschodu i filmami kung-fu, które w połączeniu z wytycznymi Five-Percent Nation (odłam Nation of Islam) i soulowymi samplami dały wybuchową mieszankę. Wydawnictwo nowojorczyków sprzed 20 lat posiada niezwykłą siłę przyciągania, towarzyszącą temu materiałowi po dzień dzisiejszy. Mroczne, nad wyraz oryginalne i niedające się podrobić beaty RZY stanowią znak rozpoznawczy tego LP. Dokładając do tego fantastyczny klimat nagrań oraz warstwę liryczną w wykonaniu członków Wu-Tang Clanu, otrzymaliśmy hardcore’ową płytę odciągającą na dłuższą chwilę słuchaczy od produkcji z Zachodniego Wybrzeża USA. Album promowany singlami „Protect Ya Neck”, „Method Man”, „C.R.E.A.M.” i „Can It Be All So Simple” wywarł ogromny wpływ na przyszłe projekty rapowe oraz na twórców na co dzień związanych z innymi gatunkami muzycznymi. „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” słusznie uznaje się za jeden z najlepszych longplayów w dziejach hip hopu.

    Ostatnie lata przyniosły wiele spekulacji dotyczących przyszłości grupy. RZA zdawał sobie z tego sprawę, dlatego też starał się zmobilizować członków kolektywu ze Staten Island do nagrania nowego albumu na 20-lecie premiery ich debiutanckiej płyty. Wcześniej w tym roku pojawiły się w obiegu dwa single Wu, „Execution in Autumn” i „Family Reunion”, które zebrały dobre opinie od ludzi. The Rizza chciał nagrać materiał i wydać całość w listopadzie, ale jak się szybko okazało nic z tych planów nie wyszło przez opieszałość Raekwona, Ghostface Killah i GZY, co zresztą nie powinno nikogo dziwić. Póki co trwają dalsze prace nad „A Better Tomorrow”, ale trudno ocenić, jaka przyszłość czeka ten projekt. Nowojorczycy powinni mieć na uwadze niesłabnące zainteresowanie ze strony mediów i odbiorców, co zostało wyraźnie pokazane w ostatnich tygodniach. W sieci ukazało się multum różnych artykułów na temat „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)”, z czego do najciekawszych należy publikacja na łamach Rolling Stone oraz HipHopDX. Nie obyło się też bez specjalnie przygotowanych na tę okazję miksów, jak choćby „36 Chambers LFTF Mix” DJ’a Ragsa.

    Snoop Doggy Dogg„Doggystyle”

    Do wartości artystycznej płyt ATCQ i Wu-Tang Clanu nie trzeba nikogo przekonywać. Wydawnictwa te zrobiły sporo zamieszania w branży muzycznej, ale nie mogły konkurować na listach przebojów i w mediach z albumami nagrywanymi po przeciwległej stronie Stanów Zjednoczonych. Szczególnie to dotyczyło wówczas materiałów spod szyldu G-Funku, rozsławionego na całym świecie przez „The Chronic” Dr. Dre. Integralną częścią tej produkcji był młody raper o niezwykle oryginalnym i przyciągającym uwagę stylu, Snoop Doggy Dogg. Po jego znacznym wkładzie w końcowy kształt projektu byłego członka N.W.A, cały świat hip hopowy wyczekiwał jego debiutanckiego longplaya. Na trzy tygodnie przed zapowiadaną premierą LP trafił do obiegu pierwszy singiel zatytułowany „Who Am I (What’s My Name)?”. Wybranie właśnie tego nagrania, jako głównego utworu zapowiadającego album, okazało się strzałem w dziesiątkę. „Doggystyle” ukazało się 23 listopada 1993 roku nakładem Death Row Records i z miejsca wywołało sensację. W pierwszym tygodniu po wydaniu sprzedała się niewiarygodna liczba 802,858 kopii albumu, ustanawiając tym samym rekord wśród wszystkich dotychczasowych produkcji rapowych (dopiero „The Marshall Mathers LP” Eminema w 2000 roku pobiło ten wynik). Do tego Snoop Dogg okazał się pierwszym debiutantem, którego materiał trafił na 1. miejsce listy Billboard 200. Raper zaskakiwał pewnością siebie, umiejętnym i niemal bezbłędnym doborem tematyki utworów na płytę utrzymaną w klimacie gangsta rapu, niesamowitym flow i rzadko spotykaną, jak na tak młodego twórcę, charyzmą. Muzycznie projekt był niczym innym, jak przedłużeniem „The Chronic”Dr. Dre ponownie skorzystał z kompozycji George’a Clintona, nadając płycie miejscami mocno wyluzowanego charakteru. „Gin and Juice”, „Murder Was the Case”, „Lodi Dodi”, „Gz and Hustlas” czy ww. „Who Am I (What’s My Name)?” w szybkim tempie uczyniły z longplaya pozycję obowiązkową dla każdego sympatyka hip hopu.

    W czasie, gdy większość osób debatowała nad „Midnight Marauders” oraz „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)”, 20 rocznica premiery debiutanckiego projektu Snoop Dogga przeszła nieco bokiem. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna i wynika głównie z faktu, iż chronologicznie albumy ATCQ i Wu-Tang Clanu ukazały się przed „Doggystyle”. Mimo wszystko ukazało się wiele zajmujących artykułów poświęconych temu projektowi, a niektóre z nich ujawniły nowe fakty. W rozmowie z MTV Snoop Dogg przyznał, że od momentu wydania LP nigdy nie przesłuchał on w całości tego materiału. Z okazji okrągłej rocznicy premiery albumu, DJ Snoopadelic przygotował świetny mix „Doggystyle: The Samples”. Oby więcej takich wydawnictw było dziełem artystów. W tej chwili Calvin Broadus zajmuje się już promocją swojej nadchodzącej płyty z Dam-Funkiem, „7 Days of Funk”, która klimatem będzie nieco przypominać jego pierwsze dokonania. Premiera albumu już 10 grudnia nakładem Stones Throw Records.


  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #37

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #37

    6–9 minut

    Wraz z kolejnymi dniami nieuchronnie zbliżamy się do jesieni. Póki co, niektórzy muszą przyzwyczaić się do znacznie chłodniejszych dni i szczególnie nocy niż w poprzednim miesiącu. Z drugiej strony, wrzesień nie rysuje się wcale w ciemnych barwach ze względu na wzmożony ruch w branży muzycznej. Po wakacjach rozpoczął się gorący okres wydawniczy. Aby uporządkować wszystkie newsy dotyczące nowych projektów trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu. Dotyczy to również działalności serwisu. W związku z tym, dzisiejsze wydanie przeglądu informacyjnego w większości poświęcone będzie wiadomościach sprzed tygodni, ale nie zabraknie też nowości z ostatnich dni. Jak zwykle możecie oczekiwać rozmaitej porcji materiału w tym stałym cyklu.

    Reedycje płyt to rzecz często spotykana w branży muzycznej. W październiku pojawi się w sprzedaży nowy nakład klasycznego zdaniem wielu osób longplaya Masta Ace’a, „Disposable Arts”. Edycja płyt CD zostanie rozszerzona o bonus w postaci DVD opowiadającego o kulisach powstanie tego materiału. Wydawnictwo ukaże się dzięki nakładowi Below System przy współpracy z M3 Hip Hop. Pojawił się już pierwszy trailer zapowiadający ten materiał.

    Wśród masy nowych płyt, które ukazały się w tym tygodniu, duże zainteresowanie towarzyszy wydawnictwu Damu the Fudgemunka, „Spur Momento Trailer”. Amerykański producent od kilku lat cieszy się coraz lepszą reputacją w środowisku muzycznym, więc nic dziwnego w tym, iż premierze jego płyty towarzyszą niemałe emocje. Współzałożyciel Redefinition Records przygotował materiał odbiegający klimatem od swoich poprzednich nagrań. Beatmaker dobrze wyszedł na tym próbując czegoś innego niż dotychczas. Albumu szukajcie na Bandcampie.

    Kilka dni temu pojawiła się w sieci informacja o nadchodzącej wspólnej płycie Guilty Simpsona & Small Professora„Highway Robbery”. Po zaprezentowaniu tracklisty i okładki albumu przyszła kolej na pierwszy singiel promujący wydawnictwo. Utworem tym jest „On The Run”, do powstania którego dołożył swoja cegiełkę też DJ Revolution. Nagranie na wysokim poziomie. Należy też nadmienić, iż wydawnictwo artystów z Detroit i Filadelfii wspiera całkiem zacne grono wykonawców – Boldy James, AG (D.I.T.C.), Elucid, Castle, Statik Selektah oraz ww. DJ Revolution. Projekt trafi do sprzedaży 24 września nakładem Beat Goliath/Coalmine Records.

    Roc Marciano chętnie współpracuje z różnymi artystami. Ostatnio raper rodem z Long Island nagrał utwór wraz z BAU (Frank The Butcher & Paul Mighty). „Shit Hard” to kolejny track utrzymany w charakterystycznym stylu, do czego zdążył już wszystkich przyzwyczaić nowojorski Emcee. Nagranie zapowiada płytę duetu producentów „All Is Fair”, której premiera została wyznaczona na tegoroczną jesień.

    O popularnym obecnie producencie Freddie’em Joachimie niedawno pisałem w serwisie. Pod koniec pierwszej połowy roku uraczył on nas nowym wydawnictwem. Darmowy projekt „Dusting” ukazał się 30 maja spotykając się ze sporym zainteresowaniem słuchaczy. Trzecia część serii „The Dust” zawiera 5 instrumentalnych tracków na odpowiednio wysokim poziomie. Właściciel Mellow Orange nie zawodzi i kolejny raz opublikował wartościowy materiał.

    Brytyjski producent SciFi Stu przy wsparciu serwisu KevinNottingham wypuścił nowy album. Producencka płyta „Reflectionz” wydana pod koniec maja i promowana singlami „Crackz” i „What You Wanna Know” jest wypełniona po brzegi utworami z udziałem plejady wykonawców. Na tym wydawnictwie usłyszymy m.in. Ryana-O’Neila, Internal Questa, Cymarshalla Lawa, El Da Senseia czy Roca Marciano. Materiał godny polecenia.

    Producent rezydujący obecnie w miejscowości Muncie w amerykańskim stanie Indiana, IV the Polymath, wypuścił nowy projekt. Krótkie wydawnictwo „side a // side b” zawiera łącznie 3 tracki, z których najciekawiej prezentuje się rework „C.R.E.A.M.” Wu-Tang Clanu. Materiał trafił do obiegu w darmowej wersji elektronicznej oraz fizycznej – wydaniem kasety zajął się label digdugDIY.

    Holenderscy producenci odgrywają duża rolę w środowisku muzycznym. W kręgach około hip hopowych obecność swoją zaznaczył choćby deeb. Artysta związany z kolektywem Phonophanatic wypuścił pod koniec kwietnia płytę „Thru Nature”. Instrumentalne wydawnictwo wydane przy współpracy twórcy z Dusted Wax Kingdom zawiera 9 utworów, w tym singiel „Thru Clouds”. „Thru Nature” można pobrać w tym miejscu.

    W tym tygodniu doczekaliśmy się nowego materiału autorstwa beatmakera z francuskiego Caen, Fakeara. „Morning in Japan EP” zawiera 4 nagrania z pogranicza ambientu, elektroniki i instrumentalnego hip hopu. Nie brakuje też tutaj brzmień abstrakcyjnych. Tytułowy utwór oraz „When The Night Comes” wypadają zacnie. Płyta trafiła do obiegu przy współpracy artysty z labelem Nowadays Records.

    Informacje o nowych singlach Wu-Tang Clanu kilka miesięcy temu obiegły cały świat. W pierwszej kolejności otrzymaliśmy utwór „Execution in Autumn”. Wokale w tym nagraniu pochodzą od Inspectah Decka, Raekwona, RZY i U-Goda, zaś beat dostarczył Frank Dukes. Następnie przyszła kolej na oficjalne zaprezentowanie „Family Reunion”. Produkcją utworu zajął się RZA natomiast swoje zwrotki dograli Masta Killa, Method Man oraz Ghostface Killah. Single ukazały się dzięki nakładowi Soul Temple Music (wersje winylowe wydawnictw nadal cieszą się dużym zainteresowaniem). Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w tym roku doczekamy się premiery pełnego albumu jednej z najsłynniejszych grup rapowych w historii, „A Better Tomorrow”.

    W pierwszej połowie czerwca odbyła się premiera teledysku promującego album rodzimego artysty, Prod.B„Road to Nowhere”. Obraz powstał do drugiego singla z nadchodzącej płyty, „Silence”. Rodzimy beatmaker postarał się o klimatyczny i sugestywnie oddający charakter tego utworu videoclip. Darmowe wydawnictwo tego wykonawcy trafiło na Bandcampa. Już wkrótce więcej informacji o tej płycie na łamach serwisu.

    W połowie roku zaprezentowano nowy singiel szanowanego kanadyjskiego artysty, Cadence’a Weapona. Utwór „When It’s Real” wyprodukował Muneshine, a track powstał przy udziale kalifornijskiego wokalisty, Jarella Perry’ego. Po udanym ubiegłorocznym albumie „Hope in the Dirt City” Kanadyjczyk udowadnia swoją klasę. Warto wypatrywać kolejnego projektu tego uzdolnionego wykonawcy.

    Charakterystyczny duetu producencki z Seattle, Blue Sky Black Death, często wypuszcza różne materiały. W kwietniu 2011 roku Kingston & Young God wydali świetny album „Noir”. Po dwóch latach od premiery tego wydawnictwa artyści ponownie nawiązują do tej płyty, publikując rozszerzoną wersję LP. „Noir DLXE” oprócz oryginalnej wersji albumu zawiera alternatywne wydania utworów, materiał z serii „screwed up”, utwory z występów grupy na żywo oraz niepublikowane dotąd ścieżki. Łącznie daje to 29 tracków utrzymanych na wysokim poziomie. Ważniejszą informacją dla wszystkich fanów twórczości BSBD jest na pewno wiadomość o ich nadchodzącym nowym albumie. „Glaciers” to kolejny eksperymentalny projekt beatmakerów, którzy tym razem zaserwują kilka rozbudowanych kompozycji (opublikowano dwie z nich – „II” oraz „III”). Materiał ujrzy światło dzienne 1 października dzięki nakładowi Fake Four Inc., labelowi współpracującemu z artystami już od kilku lat.

    W tym miejscu przeglądu informacyjnego przenosimy się do Niemiec, aby tym razem zajrzeć do Amajin Records. Label specjalizujący się w wydawaniu szeroko pojętej instrumentalnej muzyki często wydaje nowe projekty. Jednym z najlepszych dotychczasowych materiałów sygnowanych logiem AJ jest opublikowane w połowie kwietnia wspólne wydawnictwo Mr. Backside’a & evolva, „BACKVOLV”. Projekt złożony z 6 tracków, w tym remiksu „Laminated Maps” w wykonaniu Simona Hintera, można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej. Również w tej formie ukazała się płyta Odysseusa Buttona, „Drafted EP”. Przyjemnie brzmiąca EP-ka dedykowana fanom instrumentalnego hip hopu.

    Brytyjski beatmaker Cypria przygotowuje się do wypuszczenia nowego materiału. Artysta współpracujący z Lunatick Records/UCM tym razem zamierza wypuścić płytę na własną rękę. Po udanym poprzednim wydawnictwie producenta, „The Sunday Soul Sessions”, można sobie wiele obiecywać po nadchodzącej produkcji. Tytułowy singiel promujący EP-kę – „All I Got” – wypada całkiem okazale. Warto też wspomnieć, że ponadto beatmaker pracuje nad wspólnym projektem z Handbookiem, który trafi do obiegu za pośrednictwem Potholes Music.

    Jeden z najciekawszych albumów ostatnich miesięcy – „The Trip” autorstwa producenta Dextera – nadal robi niemałe zamieszanie w branży. Płyta wydana nakładem Melting Pot Music otrzymuje mnóstwo pozytywnych pochwał i recenzji. Wszystko to za sprawą tak świetnych i przyjemnych utworów znajdujących się na tym LP, jak choćby „You & I”. Do tego nagrania powstało też promo video. Singiel dostępny do darmowego pobrania na Soundcloudzie. „The Trip” znajdziecie na Bandcampie.

    W lutym tego roku ukazał się materiał mieszkanki południowej Kalifornii, Miki Vale„The Good, The Bad & The Lovely”. Artystka związana ze Sleeping Giant Music wypuściła krótką płytę zawierającą 5 tracków podanych naprawdę w dobrej formie. Ciepłe i dopracowane utwory wypadają więcej niż poprawnie i miło będzie otrzymać w przyszłości od tej twórczyni obszerniejszy projekt.

    Francuski label stillMUZIK opublikował nowe wydawnictwo. Kompilacja „Looking For The Perfect Beat” jest inspirowana kultowym utworem Afriki Bambaataa & The Soulsonic Force sprzed 30 lat. Swoje wizje dopracowanych czy wręcz perfekcyjnych beatów przedstawili m.in. Koolade, Somepling, Illingsworth, Handbook, Elaquent, Ta-ku, ohbliv, Kyo Itachi, Chief czy Keor Meteor. Wydawnictwo dostępne do darmowego pobrania na Bandcampie.

    Rzecz przeznaczona głównie sympatykom kanadyjskiego rapu oraz remiksów, ale nie tylko. W drugiej połowie kwietnia ukazała się płyta „Re:Fresh” duetu The Extremities zawierająca 11 alternatywnych wersji tracków różnych wykonawców. Fresh Kils & DJ Uncle Fester przedstawili nowe wydania nagrań twórców pochodzących głównie z Kraju Klonowego Liścia. Wydawnictwo jest dostępne do darmowego pobrania za pośrednictwem niezawodnego Bandcampa.

  • Wu-Tang Clan zagra na CLMF 2013

    Wu-Tang Clan zagra na CLMF 2013

    2–3 minut

    W tym roku naprawdę nie ma co narzekać jeżeli chodzi o występy zagranicznych artystów hip hopowych w kraju. Tylko w przeciągu ostatniego półrocza odwiedziło Polskę wielu liczących się w branży twórców, zarówno tych kojarzonych z mainstreamem, jak i undergroundem. Po niedawnych koncertach Nasa i Kendricka Lamara na Heineken Open’er Festivalu czekają nas znowu emocje związane z kolejnymi wykonawcami, którzy wkrótce zagrają nad Wisłą. Niewątpliwie wydarzeniem lata, a być może i całego roku, będzie udział legendarnej grupy Wu-Tang Clan na Coke Live Music Festival 2013. Poniżej szczegóły nadchodzącego wydarzenia, które w tym roku zaplanowano na 9-10 sierpnia w Krakowie.

    9-10 sierpnia 2013 roku, Lotnisko-Muzeum Lotnictwa, Kraków
    Coke Live Music Festival 2013
    Wystąpią:

    • 9 sierpnia: Biffy Clyro, Brodka, Franz Ferdinand (wszyscy na Main stage); Regina Spektor (Cracow stage)
    • 10 sierpnia: Wu-Tang Clan, Florence And The Machine (wszyscy na Main stage); Katy B (Cracow stage)

    Cena biletu:

    • Karnet dwudniowy: 245 zł
    • Karnet dwudniowy z polem namiotowym: 275 zł
    • Bilety jednodniowe: 155 zł

    Wejściówki dostępne w sprzedaży w sklepie Alter Art oraz w punktach sprzedaży sieci TicketPro.

    Wu-Tang Clan bezsprzecznie należy do największych ikon hip hopowych i najbardziej rozpoznawalnych grup również wśród odbiorców na co dzień identyfikujących się z innymi gatunkami muzycznymi. O nowojorskim kolektywie powstały setki publikacji, a ich charakterystyczne logo jest doskonale kojarzone przez setki tysięcy osób na każdym kontynencie (nawet w stacjach badawczych na Antarktydzie). W zeszłym roku formacja obchodzi 20-lecie istnienia, zaś w listopadzie b.r. odbędzie się 20. rocznica wydania debiutanckiego albumu „Enter the Wu-Tang (36 Chambers)”, o czym mówi się coraz szerzej w światowych mediach. Właśnie ta zbliżająca się data stała się doskonałym pretekstem do tego, aby zaprosić Wu na Coke Live Music Festival 2013. Na krakowskiej scenie zobaczymy zespół w składzie: RZA, Ghostface Killah, GZA, Cappadonna, U-God, Masta Killa, Raekwona, Method Man i Inspectah Deck.

    Po wydaniu w grudniu 2007 roku ostatniego jak do tej pory albumu „8 Diagrams”, członkowie Wu-Tang Clanu skupili się na solowych projektach. Od tego momentu najbardziej aktywnymi przedstawicielami grupy na scenie muzycznej są RZA, Raekwon i Ghostface Killah. Szczególnie ten pierwszy regularnie pojawia się na łamach serwisów internetowych oraz innych mediów. Zainteresowanie osobą Roberta Diggsa nie tylko wiąże się z jego działalnością w przemyśle fonograficznym, ale także udziały w produkcjach filmowych (choćby debiut w roli reżysera w obrazie „Człowiek o żelaznych pięściach” („The Man with the Iron Fists”). Właśnie za sprawą The Rizzy szykowany jest następny longplay spod szyldu Wu„A Better Tomorrow”. Jeżeli wszystko pójdzie sprawnie, to płyta trafi do obiegu nakładem Soul Temple Music. W ramach rozgrzewki przed premierą tego materiału pojawiły się dwa utwory – „Execution in Autumn” i „Family Reunion”, choć nie jest powiedziane, że te nagrania pojawią się później na trackliście LP. Nadchodzącego wydawnictwa Wu-Tang Clanu wyczekuje mnóstwo sympatyków ich twórczości na całym globie. Premiera „A Better Tomorrow” już teraz wzbudza wiele emocji na scenie hip hopowej. Sierpniowy koncert RZY i spółki powinien tym bardziej wpłynąć na wzrost apetytu słuchaczy na ten materiał.

    Wszystkie dodatkowe informacje oraz aktualności dotyczące Coke Live Music Festival 2013 umieszczone są na oficjalnej stronie wydarzenia oraz na Facebooku.

  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    9–14 minut

    Wspólnie z polskim serwisem muzycznym, SugaSoul, rozpoczynamy cykl najlepszych i najbardziej wpływowych płyt w historii czarnej muzyki. Ranking 200 albumów powstał z inicjatywy ww. strony muzycznej zajmującej się ciepłą stroną czarnych brzmień. Każdego tygodnia przeczytacie o pięciu płytach soulowo-rhythm&bluesowych (za tę część odpowiada SugaSoul) oraz o pięciu hip hopowych perełkach (U Call That Love).

    W pierwszej kolejności przeczytacie o płytach wybranych przez SugaSoul, w drugiej części artykułu zapoznacie się z wydawnictwami zaproponowanymi przez UCTL.

    Pierwsza piątka wybrana przeze mnie do „Płytoteki dorosłego człowieka…” obejmuje albumy wydane tylko i wyłącznie w latach 90.tych. Nie oznacza to jednak, iż tylko płyty pochodzące z tej dekady znajdą się w kolejnych częściach tego cyklu. Wręcz przeciwnie – duży nacisk położę na zaprezentowanie old schoolu i czasów przypadających na Złotą Erę w rapie. Wśród produkcji w pierwszej odsłonie serii, dominują materiały ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Czy tak samo będzie w kolejnych edycjach „Płytoteki…”? O tym dowiecie się już niebawem.


    Stevie WonderSongs in the Key of Life (1976)

    O tym, że Stevie Wonder to prawdziwy muzyczny geniusz, przekonywać nie trzeba nikogo. Choć na swoim koncie ma imponującą liczbę nagranych albumów oraz singli rozpoznawalnych niemal w każdym miejscu na świecie, płytą która najpełniej oddaje jego talent i wrażliwość jest „Songs in the Key of Life”. Wydawnictwo to składające się z dwóch longplayów, przyniosło nieprawdopodobną liczbę hitów, które do dziś powszechnie uważane są za najwybitniejsze kompozycje w całej karierze Wondera. Pierwszym singlem został „I Wish” czyli próbka funkowego Steviego, który po 36 latach wciąż wywołuje dreszczyk podniecenia bujając głowami starszych jak i tych zupełnie młodych słuchaczy. Na „Songs in the Key of Life” znalazły się również takie przeboje jak rewelacyjny „Sir Duke” z jednym z najbardziej bodaj rozpoznawalnych wstępów w wykonaniu zorganizowanych dęciaków, coverowany dziesiątki razy „As”, czy też ponadczasowy hymn wszystkich dumnych ojców „Isn’t She Lovely”. Pisać o tym krążku i kompozycjach na nim się znajdujących, zwyczajnie nie sposób. Emocje zawarte na albumie Steviego Wondera z 1976 są szczere i niekłamane, okraszone najpiękniejszą muzyką świata – muzyką prosto z duszy i serca.

    Soul II SoulKeep On Movin’ [Club Classic Vol. One] (1989)

    Utworzona w Londynie grupa Soul II Soul do dziś pozostaje chyba najbardziej udanym brytyjskim eksperymentem w muzyce soulowej. Kiedy końcówka lat 80.tych w Stanach Zjednoczonych wydawała się być nieustającą próbą powtarzania sukcesu zespołu Guy, w Europie powstał jeden z najciekawszych albumów ówczesnej dekady, który nawet teraz zaskakuje świeżością pomysłów i w wielu przypadkach wybieganiem muzyczną myślą o kilka lat do przodu. Za produkcję prawie każdej nuty na krążku odpowiada Jazzie B, który w niezwykle interesujący sposób połączył dźwiękową tradycję Starego Kontynentu z popularnymi trendami Nowego Świata. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości słychać niemal we wszystkich utworach choćby tytułowym „Keep On Movin’” czy „Back To Life” (w obu piosenkach niebagatelną rolę odegrała znakomita wokalistka Caron Wheeler). Na debiutanckim krążku brytyjskiej grupy wartym odnotowania jest również taneczny „Fairplay” z kolaborującą Rose Windross czy „African Dance” prezentującym muzyczne wpływy z Czarnego Lądu. „Keep On Movin’” pozostaje jedną z najlepszych czarnych płyt będących wstępem do pożegnania z XX wiekiem. Szkoda jednak, że tak często zapomina się o Soul II Soul i ich sporym wpływie na (nie tylko) brytyjską scenę muzyczną.

    Michael JacksonThriller (1982)

    Jeśli ktoś miałby spytać mnie o płytę wszech czasów, bez większej refleksji wybrałabym „Thriller”. Album bowiem, zwłaszcza w czasach ogromnego znaczenia takich mediów jak radio i telewizja, to nie tylko sama muzyka. To chwytliwe melodie, rytmy porywające do tańca, nowatorska promocja, charyzmatyczny lider i stojący za jego plecami geniusz podpowiadający co robić (Quincy Jones). Druga „dorosła” płyta Michaela Jacksona ma wszystko by bez wahania nazywać ją arcydziełem a kompozycje zmieszczone w czasie nieco przekraczającym 40 minut są esencją tego artysty i odpowiedzią na pytanie: – Dlaczego człowiek ten nazywany jest Królem Popu?. Jedną z największych innowacji objawiający nie tylko muzyczny geniusz Jacksona, jest stworzenie nowej definicji dla pojęcia „teledysk”. Po „Thrillerze” wideoklipy nigdy już nie były takie same. Album z 1982 przyniósł aż 7 singli z których każdy dziś ma już własną historię . Wśród nich znalazła się nieśmiertelna „Billie Jean”, czyli piosenka o najbardziej bodaj podniecającym basie w historii XX wieku, ujmujące „Human Nature”, rockowe „Beat It”, energetyczna bomba „Wanna Be Startin’ Somethin’” czy też funkowe „P.Y.T.” . O krążku tym napisano miliony tekstów, artykułów recenzji, a nawet książek; wydaje się jednak, że wciąż nie powiedziano wystarczająco. O tej płycie bowiem się nie rozmawia, jej się słucha.

    SadeDiamond Life (1984)

    Sade to jedna z tych artystek, która choć nie jest klasyczną pięknością a jej muzyka – wydawałoby się – potencjalnie nie ma szans na wielki komercyjny sukces, od samego początku zawojowała serca milionów słuchaczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jej debiutancki album „Diamond Life” to niezwykle umiejętne połączenie popu, smooth jazzu oraz soulu. Piosenki zawarte na tym właśnie krążku przyniosły Sade gigantyczną popularność niemal w każdym zakątku Starego Kontynentu. Utwory takie jak „Your Love Is King”, znakomite „When Am I Going To Make A Living” czy maltretowany do bólu przez polskie stacje radiowe „Smooth Operator” są po 28 latach przyjmowane z takim samym entuzjazmem jak w roku wydania „Diamond Life”. Droga Sade na szczyty to jednak nie tylko debiutancki krążek ale ciężka, regularna, żmudna praca i stabilny, wysoki poziom artystyczny, który artystka utrzymuje po dzień dzisiejszy.

    Blue MagicBlue Magic (1974)

    Filadelfia to jedno z tych magicznych miejsc, w którym powstawały dziesiątki absolutnie znakomitych muzycznych grup. Jedną z nich była formacja Blue Magic, której debiutancki album pod tym samym tytułem pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych płyt soulowych ostatnich pięćdziesięciu lat. Krążek ten wydany został w pierwszej połowie lat 70.tych i przyniósł największy bodaj przebój grupy w postaci singla „Sideshow”. Nie mniejszą popularność na przestrzeni lat zyskała również miłosna kompozycja „What’s Come Over Me”. Album „Blue Magic”, choć pierwszy w dorobku zespołu, okazał się być najbardziej udanym artystycznie a piosenki na nim zawarte, do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze amerykańskiego kwintetu.

    Wu-Tang ClanEnter The Wu-Tang (36 Chambers) (1993)

    Początek lat 90.tych w rapie przypadł na niespotykaną wcześniej eksplozję tego gatunku muzycznego oraz związane z tym liczne zmiany w branży. Wielu old schoolowych wykonawców nie przeszło przeskoku z lat 80.tych, będąc spychanymi z piedestału przez kolejne zastępy nowych twórców na scenie hip hopowej. Prawdziwy przewrót w hip hopie dokonała wściekła i niezwykle oryginalna grupa ze Staten Island, Wu-Tang Clan, chociaż początki wcale nie były łatwe. RZA, lider i mózg formacji, nie otrzymał kontraktu płytowego dla swojego pierwszego projektu, FOI: Force Of The Imperial Master. Artysta nie zamierzał jednak załamywać rąk i dopiął swego wraz z Method Manem, Raekwonem, Ghostface Killah, Masta Killą, GZĄ, Inspectah Deckiem, U-Godem i Ol’ Dirty Bastardem. Już wypuszczony w 1992 roku nieokiełznany singiel „Proteck Ya Neck” zwiastował nową jakość w rapie. Potwierdziło się na pierwszym albumie zespołu, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” z listopada 1993 roku – megatonowej bombie o ogromnej sile rażenia. Mistycyzm, czerpanie garściami z filmów kung-fu i kultury Dalekiego Wschodu, niepodrabiany image i styl Wu-Tang Clanu w oka mgnieniu spotkał setki tysięcy fanów na całym świecie. Hardcore hip hop został na nowo zdefiniowany przy pomocy brudnych, piwnicznych beatów RZY oraz agresywnych i mocnych wersach członków zespołu, wśród których prym wiedli Method Man i Raekwon. Wszystkie utwory pochodzące z płyty wydanej nakładem Loud Records (zrobili świetny interes podpisując z nimi kontrakt), po dziś dzień znają nie tylko sympatycy hip hopu. Warto bacznie przyjrzeć się też okładce LP, niejako odpowiedzialnej za wykreowanie wizerunku formacji.

    NasIllmatic (Columbia, 1994)

    W latach 80.tych brylowało co najmniej kilku raperów, powszechnie uznawanych za mistrzów w swoim fachu, silnie wpływających na całą rzeszę innych wykonawców. Rakim, Big Daddy Kane, KRS-One, Kool G Rap, Schooly D, LL Cool J i kilku innych otwierało każde zestawienie najlepszych Emcees tamtego okresu w rapie. Minęło kilka lat, pojawiło się pełno nowych postaci, a wśród nich twórca o pseudonimie Nas, który na nowo podał definicję rapu na najwyższym poziomie. Debiutancki album mieszkańca Queensbridge w NYC, „Illmatic”, stanowił przełom w hip hopie. Kiedy wydawało się, że na scenie hip hopowej nie ma już miejsca dla kompletnie nowego sposobu rapowania porywającego tłumy, Nasir Jones pokazał zupełnie co innego. Niezwykle charakterystyczne flow rapera, poparte nienagannym warsztatem i umiejętnościami lirycznymi, przyniosły jemu największe laury i zaszczyty. Nigdy wcześniej też, na jednym longplayu nie spotkało się tylu wielkich producentów. Pete Rock, DJ Premier, Q-Tip i Large Professor przygotowali perfekcyjnie beaty, do których nie można było przyczepić się w żadnym miejscu. Krótka produkcja Nasa (tylko i aż 10 utworów) wywarła znaczny wpływ na dziesiątki artystów. „N.Y. State Of Mind”, „Memory Lane (Sittin’ In Da Park)”, „Represent”, czy też singlowe nagrania „Halftime”, „It Ain’t Hard to Tell”, „The World Is Yours”, „Life’s A Bitch” (wspaniały debiut AZ na tym tracku) oraz „One Love” weszły do annałów hip hopu. Pomyśleć, iż syn jazzmana Olu Dary, musiał odczekać kilka lat na wydanie swojej pierwszej płyty.

    Mobb DeepThe Infamous (1995)

    W połowie lat 90.tych konflikt pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwał w najlepsze. Jedną ze stron największego w historii hip hopu beefu, stał się wielokrotnie obrażany przez 2Paca duet rodem z Queensbridge, Mobb Deep. Po wydaniu średniego debiutanckiego albumu w 1993 roku, „Juvenile Hell”, Havoc & Prodigy poszukiwali nowej wytwórni płytowej oraz bardziej doświadczonych od siebie osób w branży muzycznej, dzięki którym mogli znacznie podnieść swoje umiejętności. Pierwsza przysłowiowa gwiazdka z nieba spadła w postaci propozycji kontraktu płytowego ze strony labelu poszukującego nowych twarzy, Loud Records. Następnie przedstawiciele QB uzyskali silne wsparcie w postaci Q-Tipa (udzielał się wtedy jako The Abstract), chętnie pomagającego w tamtym okresie artystów z tej części NYC.  Wszystko to przełożyło się na fenomenalny longplay, „The Infamous”, będący definicją ulicznego rapu rodem z najciemniejszych zaułków The Big Apple. Na tym wydawnictwie aż roi się od tzw. ghetto anthemów, nagranych niemal perfekcyjnie i nad wyraz sumiennie (trzeba pamiętać o tym, iż obaj artyści mieli zaledwie po 20 lat w chwili powstawania całości materiału). Sukces osiągnięty przez tę płytę tkwił również w znakomicie dobranych singlach – „Shook Ones Pt. II” (lżejsza kontynuacja sagi zapoczątkowanej na pierwszym LP), „Survival of the Fittest”, „Temperature’s Rising” i „Give Up the Goods (Just Step)”. Konkurencja w rapie 17 lat temu była ogromna, ale pomimo wielu innych albumów, to właśnie Havoc & Prodigy zostali jednymi z największych zwycięzców 1995 roku.

    DJ ShadowEndtroducing….. (Mo’ Wax, 1996)

    Sampling odegrał znaczną rolę w rozwoju muzyki hip hopowej oraz wielu innych nurtów i gatunków. Przez jednych ta technika produkcji muzyki jest uważana za niezwykle twórczą, pozwalającą starym nagraniom na ponowne zaistnienie w branży, z kolei drudzy (czytaj: właściciele praw autorskich) podważają innowacyjność samplowania. Jednak jedni i drudzy musieli uznać, iż jest to niezwykle kreatywny sposób produkcji muzyki, co udowodnił DJ Shadow na swoim pierwszym albumie, „Endtroducing…..” (oryginalna pisownia tytułu). Wydany w 1996 roku  przez brytyjski Mo’ Wax materiał, producent przygotował tylko i wyłącznie poprzez użycie próbek utworów pochodzących ze swojego niewyczerpanego zbioru płytowego (dzięki temu produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako „First Completely Sampled Album”). Wszystkie nagrania znajdujące się na tym LP powstały przy pomocy samplera Akai MPC60 MKII, co miało duży wpływ na ostateczny charakter wydawnictwa. Josh Davis za sprawą kilkunastu kompozycji zebranych na „Endtroducing…..” stworzył podwaliny pod abstract hip hop i szeroko pojęte brzmienia instrumentalne. Pochodząca sprzed 16 laty płyta, to prawdziwy kamień milowy oraz jeden z najważniejszych projektów na przestrzeni ostatnich 20 lat bez podziału na gatunki muzyczne. DJ Shadow spędził długie dni na wybraniu najkrótszych dźwięków do poszczególnych utworów, a jego podejście do perfekcyjnej produkcji każdego tracku graniczyło z obłędem. Beatmaker rodem z Kalifornii ze swoim wydawnictwem wywarł też wpływ na ruch diggin’ in the crates, co dodatkowo wzmacnia walory tego albumu i dodaje jemu splendoru. Odkrycie smaczków zawartych w „Building Steam With A Grain Of Salt”, „What Does Your Soul Look Like (Part 4)”, „Stem/Long Stem”, czy „Midnight In A Perfect World” wymaga wielu czasu i świetnego ucha do tego. Jednak bez wątpienia należy odbyć podróż do świata „Endtroducing…..” choćby kilkakrotnie w swoim życiu.

    Gang StarrMoment of Truth (Noo Trybe Records, 1998)

    Zwykło się mówić, że większość artystów solowych i grup muzycznych, nagrywa swoje najlepsze płyty w pierwszych latach działalności w branży. Owszem, istnieje w tym sporo racji, aczkolwiek zdarzają się chlubne wyjątki. Jednym z nich jest jeden z najsłynniejszych duetów hip hopowych w historii, Gang Starr, oraz ich 5. album, „Moment of Truth” z 1998 roku. Guru & DJ Premier po różnych zawirowaniach (m.in. problemach z poprzednim wydawcą, Chrysalis) po wydaniu „Hard to Earn” w 1994 roku, powrócili z kompletnym wydawnictwem wypuszczonym nakładem Noo Trybe Records, stanowiącym kolejny krok w ich karierze. Longplay sprzed 14 lat nie tylko przejawiał ogromną wartość artystyczną, ale również przyniósł też przyniósł zespołowi jedyną w dorobku Złotą Płytę, sprzedając się ostatecznie w blisko milionowym nakładzie. Takiego obrotu sprawy spodziewało się niewielu, zaś niejeden dziennikarz muzyczny uznał odbiór tej płyty za niemałą niespodziankę. W końcu pod koniec lat 90.tych rap został zdominowany przez wytwórnię Mastera P, No Limit Records, oraz dziesiątki twórców przemycających miałkie treści. Gang Starr pozostało wierne swoim zasadom, podążając uprzednio obraną przez siebie drogą, a ewolucję formacji przedstawił Guru w intrze otwierającym LP. Pierwszy singiel pochodzący z „Moment of Truth” zatytułowany „You Know My Steez” oraz „Above the Clouds”, „JFK 2 LAX”, „The Militia”, czy też tytułowe nagranie, udowodniły, iż nadal pozostawało miejsce w hip hopie na artystów dbających o korzenie.

  • Method Man i Redman na jedynym koncercie w Polsce

    Method Man i Redman na jedynym koncercie w Polsce, 20.11.20102010 rok obfituje w zacne wydarzenia kulturalne. Do listy zagranicznych artystów, którzy jeszcze w tym roku odwiedzą Polskę dołączyli ostatnio dobrze znani Method Man i Redman. Duet wystąpi na wspólnym koncercie w warszawskim klubie Stodoła pod koniec roku. Poniżej więcej informacji odnośnie tego wydarzenia. (więcej…)

  • Cover Art #3

    [php function=1]

    Wu-Tang Clan - Enter The Wu-Tang 36 ChambersNa wstępie pragnę przeprosić Czytelników UCTL za opóźnienie związane z publikacją trzeciej części artykułów dotyczących okładek wydawnictw płytowych. Pewnym usprawiedliwieniem dla zaistniałej sytuacji będzie fakt, iż obecnie wprowadzam sporo istotnych zmian mających na celu głównie optymalizację strony i dostosowanie jej wyglądu w bardziej przyjazny sposób dla odwiedzających U Call That Love oraz wyszukiwarek (to ostatnie obejmuje oczywiście SEO). Chciałbym w pewnym stopniu wynagrodzić to oczekiwanie na Cover Art #3 i zaprezentować okładkę wyjątkowo jednego albumu, którego autorem jest legendarny fotograf – Daniel Hastings. (więcej…)

  • Premiera albumu Raekwona – Only Built For Cuban Linx II

    Raekwon - Only Built For Cuban Linx IIPo długich sześciu latach doczekaliśmy się kolejnego albumu Raekwona. „Only Built For Cuban Linx II” jest jednym z najbardziej oczekiwanych wydawnictw ostatnich lat. Historia powstania tego longplaya rozpoczęła się cztery lata temu. Pierwotnie wydanie czwartej solowej płyty Raekwona zostało zapowiedziane już w 2005 roku, a producentami wykonawczymi mieli zostać RZA i Busta Rhymes. Większość produkcji miała zostać powierzona wspomnianemu Robertowi Diggsowi. Na początku 2006 roku Raekwon ogłosił, że prace nad albumem zostały ukończone. Niedługo potem Dr. Dre, który wyprodukował jeden z utworów mających ukazać się na płycie, zaproponował raperowi z Brooklynu wydanie materiału w Aftermath Entertainment, na co Raekwon The Chef przystał. W krótkim okresie czasu balon oczekiwań związany z tym albumem został napompowany do niebotycznych rozmiarów. Kolejne miesiące nie przyniosły żadnych konkretów i wynikło z tego, iż upłynie jeszcze sporo czasu przed wydaniem tego materiału. (więcej…)

  • Video: Wu-Tang Clan – Protect Ya Neck (Unofficial)

    Video: Wu-Tang Clan - "Protect Ya Neck" (Unofficial)Pomysłowość ludzka nie zna granic. Tak w wielkim skrócie mógłbym określić genialne video stworzone przez jednego fana do kultowego nagrania Wu-Tang Clanu – „Protect Ya Neck”. Postanowił on zmontować jak najlepsze video do wersów Wu, przedstawiając „obrazkowo” wszystko to, o czym nawija nowojorska grupa. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania a prawdziwą sztuką jest połapanie się we wszystkich sztuczkach ukrytych w tym klipie. Enjoy! (więcej…)

  • Czwarta rocznica śmierci Ol’ Dirty Bastarda

    Czwarta rocznica śmierci Ol’ Dirty Bastarda

    2–3 minut

    ODB, Big Baby Jesus, Sweet Baby Jesus, Dirt McGirt, Dirt Dog, Russell Jones, Osirus, Joe Bananas, Old Dirty Chinese Restaurant, Peanut the Kidnapper. Pod tymi wszystkimi ksywami pojawiał się podczas swojego życia raper bez którego wielu słuchaczy nie potrafiło sobie wyobrazić sobie Wu-Tang Clanu.

    Ol’ Dirty Bastard był jedyny w swoim rodzaju i nadal pozostaje żywy w naszych sercach. Życie Russella Tyrone’a Jonesa było równie pogmatwane i zwariowane jak jego styl, który sprawiał, że zawsze chciało się słuchać albumów z jego udziałem pomimo tego iż przeważnie mówił o totalnych głupotach. ODB miał pokaźną listę wykroczeń, które często wynikały z jego własnej głupoty. W 1993 roku został oskarżony o napaść i rabunek, rok później podczas sprzeczki z innym raperem został postrzelony. W 1998 roku został aresztowany za kradzież pary butów wartej $50 z jednego sklepu z sieci Footlocker w Virginia Beach, w stanie Virginia. Podczas szybkiej rozprawy, sędzia nie potrafił zrozumieć tego przestępstwa, ponieważ okazało się, że Russell Jones podczas kradzieży miał przy sobie $500. W lutym 1999 roku został zatrzymany w Kalifornii za DUI (prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu) i … za założoną kamizelkę kuloodporną (USA to dziwny kraj jeżeli chodzi o przepisy prawne, dodam, że to była pierwsza osoba, której dotknęły nowe przepisy tego stanu). W 2000 roku uciekł z budynku sądu w Nowym Yorku i przez miesiąc ukrywał się jako zbieg. W 2002 roku podczas swojego pobytu w więzieniu w Nowym Yorku usiłował popełnić samobójstwo. Wyszedł na wolność w 2003 roku. Pomijam specjalnie jego wykroczenia za posiadanie lub bycia pod wpływem narkotyków, ponieważ to było na porządku dziennym u ODB. Dirt Dog wielokrotnie też miał problemy w swoim życiu rodzinnym. Jego żona, Icelene Jones, często oskarżała go za niepłacenie alimentów na rzecz jego…13-ściorga dzieci. Został też w połowie lat 90.tych oskarżony za napaść na swoją żonę i rabunek.

    Ol’ Dirty Bastard miał na pieńku również z wieloma raperami. Jak wspomniałem w 1993 roku z powodu jednej sprzeczki został postrzelony. ODB miał też w zwyczaju przerywać koncerty czy ceremonie rozdania nagród. Najsłynniejszym jego wejściem na scenę było przerwanie Grammy Awards w 1998 roku kiedy dowiedział się, że przegrał kategorię „Best Rap Album” na rzecz Puff Daddy’ego. Jak pokazują fakty, z Russelem Jonesem nie warto było zadzierać. Równie słynnym okazał się jego gościnny występ w utworze „Ghetto Superstar” Prasa nagranego także przy udziale Myi. Dirt McGirt w chwili powstawania tego kawałka w tym samym studiu i rzekł, że musi pojawić się obok wspomnianego duetu. Efektem było uznanie tego tracka za jeden z najlepszych w 1998 roku.

    Russell Jones zmarł 13 listopada 2004 roku podczas pobytu w studiu nagrań należącym do Wu-Tang Clanu. Jako przyczynę śmierci podaje się atak serca, który był spowodowany zażyciem dużej ilości kokainy i zmieszaniem jej ze środkiem przeciwbólowym Tramadol, który wtedy ODB przyjmował. Ol’ Dirty Bastard na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako raper z niesamowitym i nieobjętym stylem, który był idolem dla wielu ludzi.

    Po jego śmierci od razu powstały opinie, że bez niego Wu-Tang Clan nigdy już nie odzyska swojej dawnej chwały, co okazało się prawdą. Ostatnim znanym mi zapisem jego koncertu był występ wraz ze swoją ekipą w połowie 2004 roku w San Bernardino.

    Spoczywaj w pokoju, w hip hopowym niebie.

    Aktualizacja: W 2024 roku ujrzał światło dzienne dokument poświęcony pokręconemu życiu ODB. Film zatytułowany „Ol’ Dirty Bastard: A Tale of Two Dirtys” można obejrzeć na Prime Video.

  • Classic Hip Hop Videos: RZA – Tragedy

    Classic Hip Hop Videos: RZA – Tragedy

    2–3 minut

    Muszę przyznać, że mam słabość to filmów przedstawiających baśnie i legendy rodem ze starożytnych Chin i krain sąsiadujących z tym państwem, takich jak „Hero”, „Dom Latających Sztyletów” czy „Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok”. Klimat tych produkcji oraz historie jakie są opowiadane w nich są niesamowitym przeżyciem. Niektórzy powiedzą, iż nie ma nic niezwykłego w takich produkcjach i ich to zupełnie nie interesuje. Jednak nie wiedzą co tracą, ponieważ wszystkie historie w niczym nie przypominają produkcji hollywoodzkich (filmy posiadają zawikłaną fabułę i często kończą się bez happy endu) a kreacje aktorów, kostiumy oraz krajobrazy filmowe potrafią poruszyć niejedno serce. Jednym z nielicznych teledysków utrzymanym w klimacie Dalekiego Wschodu jest będący na pograniczu baśni oraz filmów sztuk walki klip Roberta Diggsa, czyli The Rizzy – „Tragedy”.

    Wyróżniającą cechą teledysków spod znaku Wu-Tang Clanu jest nieobliczalność. Kiedy po raz pierwszy oglądam jakiś ich videoclip nigdy nie jestem pewien czego mogę oczekiwać. Nie inaczej było z omawianym dziełem The Rizzy. Mamy tutaj niby prostą ale z drugiej strony rzadko pokazywaną na klipach historię. Mistrz jednego z zakonu wyrusza na starcie ze swoim wrogiem z drugiego obozu a jego ukochana/służąca/płaczka (ciężko jest mi powiedzieć kim ona jest) opłakuje jego. RZA jest niesiony na plecach przez swoich wojowników na spotkanie ze swoim nieprzyjacielem. Kiedy już nadchodzi do starcia oko w oko przeciwników następuje krótka walka wojowników z obu zakonów w szalonym stylu kung-fu (pojedynek 1 na 1 przed rozpoczęciem batalii jest to element cechujący każdą starożytną i średniowieczną bitwę). Po tej walce nadchodzi starcie obu mistrzów – RZA ma za przeciwnika bliżej nieokreślonego znawcę sztuk walki (przypadek, że jest on biały?). Scena jest świetna, z jednej i z drugiej strony pada multum ciosów; większość akcji dzieje się w powietrzu (rodem z wymienionych na początku filmów) a zwycięsko z niej wychodzi (wiadomo, że prawdziwe czarnuchy nigdy nie przegrywają) reprezentant Wu-Tang Clanu. Niektórzy mogą patrzeć nieprzychylnym okiem lub z politowaniem na sceny walki w tym klipie, jednak nie potrafią docenić tego. Jeżeli ktokolwiek choć raz oglądał film sztuki walki z Dalekiego Wschodu to będzie wiedział, że pojedynki takie, jak z tego klipu były tam nieodzownym elementem. W końcu to prosty i skuteczny sposób na ustalenie, który mistrz danego zakonu jest lepszy od swojego konkurenta.

    Na koniec kilka informacji na temat samego utworu. Pochodzi on z soundtracku do dokumentalnego filmu „Rhyme & Reason” z 1997 roku (spójrzcie na obsadę filmu – Grandmaster Caz, Chuck D., KRS-One, Nas, Method Man, Erick Sermon i wielu innych). Produkcją zajął się bliski przyjaciel Wu-Tang Clanu, True Master, a w refrenie słychać śpiew duetu Tha Truth!.

  • Classic Hip Hop Videos: Wu-Tang Clan – Careful (Click, Click)

    Classic Hip Hop Videos: Wu-Tang Clan – Careful (Click, Click)

    2–3 minut

    Odkąd tylko pamiętam Wu-Tang Clan zawsze miał doskonałą rękę do klipów. Dotyczy się to teledysków promujących kolejne albumy tego kolektywu (aktualnie, to wcale nie jest tak dobrze jeżeli chodzi o wzajemne relacje poszczególnych członków ekipy ale to odrębny temat) jak i solowe wydawnictwa artystów należących do tego crew. Większość osób będzie kojarzyło videoclipy do kawałków z „Enter The Wu-Tang: 36 Chambers” – „Protect Ya Neck”, „Da Mystery of Chessboxin’”, „Method Man”, „C.R.E.A.M.”, „Can It Be All So Simple” oraz „Wu-Tang Clan Ain’t Nuthing Ta F’ Wit/Shame on a Nigga” jednak na mnie największe wrażenie zrobił teledysk powstały do utworu „Careful (Click, Click)”, pochodzący z wydanego w 2000 roku nakładem Loud Records albumu „The W”.

    Kiedy po raz pierwszy obejrzałem „Careful (Click, Click)” nasunęły mi się dwie myśli – o co chodzi z tą strzelaniną oraz skąd oni wzięli te glocki (przypatrzcie się broniom Inspectah Decka i U-Goda). Tak, ten klip to jedna wielka „zabawa z bronią” (mniejsza już oto, że to jest niewielki klub a nie otwarta przestrzeń). Rozpoczyna się od tego, że nie wiadomo skąd wyskakuje na parkiet pewien bboy (?) (później pojawia się jeszcze dwóch następnych) i wyciąga dwa glocki mierząc prosto do ekipy Wu-Tang Clanu. Nie pozostaje mu dłużny The Rizza również dobywając broni oraz  wypowiadając te słowa:

    Wait, hold up, chill, what’s that son?/Damn.. nigga got fucked, shit, huh?!

    Ciężko jest opisać co dzieje się później; rozpoczyna się regularna strzelanina, która jak ulał pasowałaby do filmów sensacyjnych. Strzały padają często i gęsto, dobrze, że przynajmniej niewiele z nich trafia do celu. Całość najlepiej podsumowuje refren:

    Somethin in the street went, bang bang/ Makin it hard for you to do your thang thang

    Najlepszą dla mnie sceną jest ta, w której U-God przy akompaniamencie świszczących kul sięga po broń (na jednej dłoni ma założoną…rękawicę dla pilarzy) i odpowiada salwą ognia przeciwnikom. Rzecz jasna napastnicy zostają pokonani (największy w tym udział ma już wspomniany U-God) a całość kończy się ucieczką grupy przed spodziewaną wizytą policji. Słyszymy jeszcze słowa Cappadonny:

    Yo, the next time y’all collapse don’t call me.

    Z omawianym przeze mnie klipem związana jest pewna ciekawa historia. Otóż jest on częścią nazwijmy trylogii promującej „The W”, ponieważ łączy się z dwoma pozostałymi singlami z tego albumu, czyli z „Gravel Pit” oraz „Protect Ya Neck (The Jump Off)”. Jeżeli dokładnie przyjrzymy się początkom oraz końcom tych trzech klipów zobaczymy, że członkowie Wu-Tang Clanu wsiadają do tej samej windy czy znajdują się w tym samym klubie. Jest to interesujący a zarazem rzadko stosowany zabieg. Jeżeli chodzi o videoclipy, to „Careful (Click, Click)” jest pozycją obowiązkową dla wszystkich.

Translate »