Instrumentalne wydawnictwo G Bonsona – Do My Thing

2–3 minut

Wraz ze wszystkimi zmianami, które zaszły w branży muzycznej na przestrzeni ostatnich lat, pojawiło się multum nowych artystów o zróżnicowanej charakterystyce. Wystarczy tylko spojrzeć na półkę producencką, aby szybko zauważyć szereg zależności i specyfiki wynikającej z tego. Zdecydowana większość beatmakerów ogranicza się do wypuszczania pojedynczych nagrań i pełnych materiałów jedynie w wersji elektronicznej, co przyciąga głównie średniej jakości słuchaczy, nieprzykładających większej wagi do poszczególnych wykonawców i wymagających ciągłego wypuszczania nowych nagrań. Po przeciwnej stronie barykady umiejscowimy twórców rzadziej publikujących utwory lecz przy tym zabiegających o wydawanie muzyki na nośnikach fizycznych. W tym gronie znajdziemy francuskiego producenta G Bonsona. W połowie ub.r. wypuścił on udaną płytę „Do My Thing”.

Beatmakerzy znad Sekwany i Loary posiadają już ugruntowaną pozycję na międzynarodowej scenie muzycznej. W związku z tym każdy kolejny producent z tego kraju starający się dotrzeć do większego grona słuchaczy ma nieco łatwiej. G Bonson pojawił się w branży stosunkowo niedawno, ale już zdążył zdobyć uznanie w oczach niejednego słuchacza. Wychowanek Tours mówi o sobie, że przede wszystkim jest crate diggerem i od tego zaczęła się u niego pasja do rozpoczęcia działalności muzycznej. W pierwszej kolejności zajął się on tworzeniem remiksów nagrań innych twórców. Część z tych tracków została zebrana na kompilacji „Wowsome Remixes”. Z biegiem czasu Franzu zaczął tworzyć oficjalne alternatywne wersje utworów na zlecenie m.in. Wax Tailora, Dafuniksa, Puppetmastaz czy The Herbaliser. Następnie G Bonson rozpoczął prace nad swoją debiutancką płytą. Wydanie „Do My Thing” poprzedził krótki projekt „Seuls EP”. Wydawnictwo oparte o kompozycje z katalogu Niny Simone ukazało się 29 marca ub.r. i bezpośrednio wprowadzało do premierowego LP francuskiego artysty.

Wydawnictwo ujrzało światło dzienne ponad rok temu. Projekt trafił do obiegu nakładem dobrze prowadzonej francuskiej oficyny wydawniczej LZO Records. Jak G Bonson poradził sobie z nagraniem premierowego albumu? Ano więcej niż przyzwoicie. Jego obsesyjne zamiłowanie do wyszukiwania pierwszorzędnych sampli ze starych płyt winylowych od razu rzuca się w uszy po zapoznaniu się z zawartością „Do My Thing”. Beatmaker wykazuje się przy tym niemałym kunsztem, dzięki czemu można mieć pewność, iż mamy do czynienia z rasowym producentem. Francuski twórca znakomicie poradził sobie z przedstawieniem autorskiej koncepcji na instrumentalny hip hop przypominający dokonania jednego z jego guru, Wax Tailora. Debiutancki longplay jest pełen pieczołowicie dobranych dźwięków, które zostały podane z dużym polotem. Próbkę umiejętności Francuza można poznać w „Undaground”, „I Need You”, „Funky Lover” (kapitalne brzmienie tego utworu) czy „If I Should Die Tonight”. Jednak na tym nie kończą się pozytywne momenty na tym LP, co należy też mieć na względzie.

LZO Records opublikowało projekt na Bandcampie. „Do My Thing” można nabyć w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo z ub.r. wypadło na tyle dobrze, że już teraz sporo osób wypatruje kolejnego materiału G Bonsona. Dodatkowym elementem kampanii promocyjnej tego projektu był zaprezentowany przez Laid Back Radio mix „Urgent Message”. Materiał zawiera nagrania z katalogu LZO Records, Phonosaurus Records oraz Underdog Records. Warto obserwować dalsze poczynania tego zdolnego producenta, który w kolejnych latach może wiele osiągnąć.

Tracklista

  1. Undaground
  2. Stop
  3. I Need You
  4. Rokdadiskotek
  5. Yeah Yeah
  6. Funky Lover
  7. So Many Ways (Interlude)
  8. If I Should Die Tonight
  9. Unlucky Woman (Part 1)
  10. Unlucky Woman (Part 2)
  11. Do My Thing