W środowisku hip hopowym cały czas pozostaje aktywna liczna grupa artystów, którzy zaczynali swoje kariery muzyczne we wczesnych latach 90.tych, czy nawet pod koniec lat 80.tych. Problem tylko w tym, że tak naprawdę niewielu weteranów potrafi odpowiednio zachować się, i nie chodzi tutaj tylko o poziom ich współczesnych nagrań. Sposób, w jaki w ub.r. „powrócili” członkowie OutKastu czy Jurassic 5, używanie różnych nazw The Pharcyde przez założycieli grupy, niezrozumiała forma wydania przez De La Soul projektu dedykowanego J Dilli, cyrk towarzyszący sprzedaży jedynego egzemplarza sekretnej płyty Wu-Tang Clanu, itp. Tylko nieliczni zaawansowani wiekowo wykonawcy posiadają klasę na scenie i poza nią. W tym miejscu należy wymienić Ghostface Killah. Wczoraj wypadła pierwsza rocznica premiery jednej z jego ostatnich płyt, „36 Seasons”, którą wyprodukowała formacja The Revelations.
Od ponad dekady nie milkną dyskusje o relacjach pomiędzy członkami Wu-Tang Clanu. Już wydane przed blisko 8 latami „8 Diagrams” pokazało, że formuła nagrywania płyt przez tę grupę wyczerpała się, zaś ubiegłoroczne „A Better Tomorrow” jeszcze bardziej potwierdziło wszystkie sceptyczne opinie o tej formacji. Jednak zupełnie inaczej wygląda sprawa solowych karier muzycznych przedstawicieli legendarnego zespołu. W tej materii bryluje Ghostface Killah. Doświadczony raper ze Staten Island należy do wąskiej grupy artystów z lat 90.tych, którzy nadal nagrywają udane płyty, nie zmieniając przy tym stylu i nie uprawiając przy tym umizgów w kierunku młodszego pokolenia odbiorców.
Od czasów „Fishscale” Ghost pozostaje w ciągłym gazie. Nowojorczyk potrafi tworzyć płyty w krótkim czasie, nie rezygnując przy tym ze swoich znaków rozpoznawczych – specyficznej narracji utworów i momentami trudnego do rozszyfrowania slangu. Po serii średnich projektów („Ghostdini: Wizard of Poetry in Emerald City”, „Apolo Kids”, „Wu-Massacre”, „Wu Block”) w 2013 roku ponownie znalazł się on na ustach wielu sympatyków rapu. Wtedy to ukazał się jego doskonały album nagrany wespół z Adrianem Younge’em, „Twelve Reasons To Die”. Mafijne opowieści rapera trafiły do licznego grona odbiorców, otrzymując przy tym wysokie oceny od recenzentów. Po tym wydawnictwie Ghostface Killah postarał się o kolejny konceptualny materiał – „36 Seasons”.
Premiera albumu odbyła się tydzień po „A Better Tomorrow” Wu-Tang Clanu. Wyglądało na to, że Ghost z góry nie wróżył sukcesu temu albumowi (w czym wcale nie pomylił się), skupiając się na własnej twórczości. Ważną rolę przy ubiegłorocznym wydawnictwie rapera odegrała soulowa formacja The Revelations. Nowojorski artysta bezproblemowo porozumiał się z kwartetem z Brooklynu, którzy zapewnili mu odpowiednio rozbudowane podkłady. W ten sposób nagranie „36 Seasons” zajęło… 11 dni. Ghostface Killah przy pomocy swoich partnerów muzycznych stworzył 40-minutową opowieść o zapomnianym przedstawicielu Staten Island, który po blisko dekadzie wraca na stare śmieci. Tony Starks zderzył się z zupełnie nieoczekiwaną rzeczywistością w swoich rodzinnych stronach. Wszyscy jego dawni przyjaciele, w tym była miłość, myśleli że wyjechał on na dobre i/lub zmarł w innym mieście. W dodatku najbliższa okolica przedstawia się w ciemnych barwach, chyląc się ku niechybnemu upadkowi. Bohater tej płyty musi zmierzyć się z nowymi realiami, próbując zaprowadzić porządek i rozprawić się z wrogami. Jak widać, nie brakuje tutaj podobieństw do „Twelve Reasons To Die”, lecz trzeba przyznać, że Ghostface Killah nie powiela schematów, dążąc do przekazania innych wartości niż to miało miejsce na jego poprzednim longplayu. Przez cały projekt przewijają się też różni goście, pomocnicy głównego bohatera „36 Seasons”. AZ, Kool G Rap, Pharoahe Monch czy Kandace Springs urozmaicają poszczególne utwory, rozszerzając burzliwe dzieje Tony’ego Starksa. Wszystko to rozgrywa się przy akompaniamencie The Revelations, którzy odwalili kawał dobrej roboty na albumie, tworząc niesztampowe i umiejętnie przygotowane podkłady.
Album można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa, Spotify, Deezera i serwisów pokrewnych. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w postaci cyfrowej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). W sieci można natknąć się również na instrumentalne wydanie LP. Ghostface Killah promuje ten projekt poprzez szereg singlowych nagrań. Tommy Boy Records przy współpracy z Salvation Music opublikowało m.in. „Love Don’t Live Here No More”, „The Battlefield”, „Here I Go Again”, „The Dog’s of War”, „Double Cross” i „Blood in the Streets”. Pierwszy z tych utwór dodatkowo doczekał się videoclipu. „36 Seasons” zdecydowanie należy uznać za kolejną udaną płytę w dorobku Ghosta, która stoi o kilka poziomów wyżej niż „A Better Tomorrow”.
Tak na marginesie, to ten rok należał do Ghostface Killah. W lutym ukazała się płyta „Sour Soul”, będąca kooperacją nowojorskiego rapera i kanadyjskiej formacji jazzowej, BadBadNotGood. Natomiast w lipcu pojawił się w obiegu jego drugi wspólny album z Adrianem Younge’em, „Twelve Reasons To Die II”. Ponadto członek Wu-Tang Clanu ogłosił, że stworzył materiał, której niewiele osób w ogóle spodziewało się – pełne LP nagrane wraz z MF Doomem pod nazwą Doomstarks (trudno wyrokować, kiedy i czy w ogóle ten projekt ujrzy światło dzienne). Jeszcze przed końcem roku Ghost ponownie zagości na naszej stronie.
Tracklista
- The Battlefield feat. Kool G Rap, AZ & Tre Williams
- Love Don’t Live Here No More feat. Kandace Springs
- Here I Go Again feat. AZ & Rell
- Loyalty feat. Kool G Rap & Nems
- It’s a Thin Line Between Love and Hate feat. The Revelations
- The Dog’s of War feat. Shawn Wigs & Kool G Rap
- Emergency Procedure feat. Pharoahe Monch
- Double Cross feat. AZ
- Bamboo’s Lament feat. Kandace Springs
- Pieces of the Puzzle feat. AZ
- Homicide feat. Nems & Shawn Wigs
- Blood in the Streets feat. AZ
- Call My Name
- I Love You For All Seasons feat. The Revelations