[php function=1]
Koniec roku przynosi nie tylko wszelkiego rodzaju podsumowania minionych miesięcy, a także plany na przyszłość. W odniesieniu do państwa i poszczególnych miast, niezwykle często przez ostatnie tygodnie przewijały się tematy dotyczące magicznego słowa – budżetu. Rozdysponowanie funduszami na przyszłe 12 miesięcy nie należy do łatwych decyzji i zawsze znajdzie się ktoś poszkodowany, nieważne, czy w ogólnokrajowym rozrachunku, czy na gruncie lokalnym. W zeszłym tygodniu zrobiło się niezwykle głośno o sprawie dotyczącej przyznaniu przez miasto Białystok organizatorom Pozytywnych Wibracji Festivalu pieniędzy na przyszłoroczną edycję wydarzenia. Ostatecznie, w wyniku głosowania rady miejskiej Białegostoku, podjęto decyzję o braku wsparcia trzeciej edycji festiwalu, co stawia przyszłość imprezy organizowanej w stolicy województwa podlaskiego pod dużym znakiem zapytania. Odbiło się to już echem w sieci internetowej, co skłoniło mnie do bliższego przejrzenia się tematowi.
Informacje o premierowej edycji festiwalu pojawiły się w maju 2010 roku. Agencja STX JAMBOREE w porozumieniu z władzami Białegostoku przygotowała w dniach 23-24 lipca wydarzenie z udziałem m.in. Us3, The Brand New Heavies, Incognito, Gabin. Wcześniej na Podlasiu próżno było szukać plenerowych imprez muzycznych z udziałem tej rangi artystów; jeżeli już, to kilkudniowe eventy pojawiały się przy okazji Dni Miasta Białegostoku, czy podobnego typu inicjatyw.
W tym roku Pozytywne Wibracje Festival zostały zorganizowane z jeszcze większym rozmachem, głównie pod względem zaproszonych artystów. Gwiazdami drugiej odsłony wydarzenia zostali Raphael Saadiq oraz Seal. Pierwszy z ww. wykonawców muzycznych właśnie w lipcu ub.r. po raz pierwszy odwiedził Polskę, co zostało skrzętnie odnotowane przez media. Impreza ulokowana w centrum Białegostoku na dziedzińcu Pałacu Branickich, przyciągnęła sympatyków twórczości zaproszonych przez organizatorów muzyków nie tylko z Podlasia, ale również z innych części kraju. Wydawało się, że pomimo mankamentów i niedociągnięć, współpraca pomiędzy miastem Białystok, a Agencja STX JAMBOREE przełoży się na kontynuację przedsięwzięcia. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany i jak zwykle w takich sytuacjach, rozeszło się o pieniądze.
Projekt budżetu miasta Białegostoku na 2012 rok zakładał przyznanie 2 mln złotych na organizację trzeciej edycji festiwalu. Białostoccy radni z Platformy Obywatelskiej wprowadzili kilka poprawek do podziału pieniędzy na nadchodzący lat, a najbardziej ucierpiały Pozytywne Wibracje Festival. Postanowiono przesunąć fundusze zarezerwowane na rzecz festiwalu, zwiększając tym samym pulę na promocję miasta przez sport (łącznie na to będą 4 mln zł), 500 tys. natomiast trafi do stowarzyszeń działających na rzecz kultury. Podczas głosowania 16 grudnia nad przyszłorocznym budżetem wnioski, za którymi opowiadali się radni PO i SLD zostały zatwierdzone. W zaistniałej sytuacji PWF zostały bez grosza i kolejna edycja imprezy w Białymstoku stanęła pod dużym znakiem zapytania.
[php function=1]
Komentarze
2 odpowiedzi do „Białystok, a Pozytywne Wibracje Festival”
Pojawiły się naprawdę pozytywne informacje o losie tego wydarzenia. – W budżecie Białegostoku są pieniądze na tegoroczną edycję festiwalu muzycznego „Pozytywne wibracje” – poinformował PAP prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Wszystko zadecyduje się 27 lutego na sesji rady miejskiej w Białymstoku. Póki co, należy wstrzymać się z oceną na powodzenie starań o tegoroczną edycję festiwalu do końca bieżącego miesiąca.
Witalij | U Call That Love
My recent post U Call That Love — 2011: A Year in Review (Episode #1)
[…] się za miesiąc na Podlasiu, chociaż jego przyszłość stanęła kilka miesięcy temu pod dużym znakiem zapytania. Organizatorzy przedsięwzięcia podali wszystkie szczegóły odnośnie […]